2018_07_30_Wiązania pourazowe
Różne

Wiązania pourazowe – zapętlenie w toksycznej relacji.

Poczułam silną potrzebę nagrania tego filmu, ponieważ wiem jak wiele wartości wniosła do mojego życia znajomość i świadomość tego terminu. Owszem przyniosło mi to wiele bólu, ale to był ból, który i tak był częścią mojego życia niezależnie od tego, czy chciałam na niego patrzeć czy też nie.

Dziś wiem, że życie w zaprzeczeniu było znacznie boleśniejsze, ponieważ nie było w nim miłości i empatii do mnie samej. Nie było w nim też nadziei na zmianę, tkwiłam w bezsilności.

Jeżeli jesteś w relacji z osobą toksyczną – wiązanie pourazowe jest częścią Twojego życia. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego i rozpoznanie problemu.

Dzięki temu, że jesteśmy obecni w naszym życiu, w naszej rzeczywistości jesteśmy w stanie poszukać wsparcia i pomocy po to, aby przerwać wiązania pourazowe i uwolnić się z toksycznej relacji.

Praca nad samoświadomością i troską o siebie pozwala nam na przecięcie tych wiązań, które trzymają nas w niewoli.

2018_07_23_Słowa Justyny
Różne

#26

Bardzo często borykamy się z samotnością, depresją i niezrozumieniem tego, co się dzieje w naszym życiu. Czasami nie potrafimy zobaczyć tego, że to nie my dopuszczamy się przemocy w relacji. Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy manipulowani, okłamywani oraz wina jest notorycznie przerzucana na nas. Takie działanie powoduje, że uwaga jest przeniesiona z osoby, która krzywdzi na tą krzywdzoną. A to powoduje, że jesteśmy zapętleni w auto-sabotażu i wrzucaniu na swoje barki nadmiernej odpowiedzialności i toksycznego wstydu.

Niezależnie od tego czy jesteś w relacji, w której doświadczasz przemocy, czy próbujesz odnaleźć drogę wyjścia z takiej relacji lub szukasz ukojenia po wyjściu – przesyłam Tobie zdania, które dodadzą Ci sił, wesprą proces stawiania granic i mówienia „NIE” przemocy oraz rozpoznawania jej nawet jeżeli ubrana jest w „ładne piórka”.

Mogę ufać mojej wewnętrznej mądrości.

Jestem silna/silny.

Zasługuję na prawdziwą miłość.

Nie jestem już małym dzieckiem.

Nie jestem swoją przeszłością.

Nie jestem tym, co mówi o mnie mój toksyczny partner/partnerka.

Jestem na dobrej drodze do wyleczenia swoich ran.

Wiem, że każda miłość zaczyna się od miłości do siebie.

Różne

#25

Podstawą do życia w zgodzie ze sobą i zgodnie z tym kim jesteśmy jest czucie tego co czujemy oraz odblokowanie uczuć związanych z bolesnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Takie działania powodują, że w naszym ciele emocje, które są energią zaczynają swobodnie płynąć. Wyobraźcie sobie strumień, na którego szlaku ktoś stawia zapory, ta woda, która stoi i nie może płynąć zaczyna się psuć, życie zaczyna w niej umierać. Podobnie jest w naszych ciałach, przez które emocje płyną, jeżeli napotykają na opór wtedy zatrzymują się.

W ciągu naszego życia zatrzymujemy w ciele mnóstwo takich ładunków. Ma to bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i nasz dobrostan.

Znajdź dla siebie kilka minut w ciągu dnia. Kilka minut, kiedy będziesz tylko Ty. Znajdź miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie, usiądź wygodnie tak aby nic Cię nie rozpraszało. Zamknij oczy. Weź głęboki oddech i wyślij intencję: Jestem gotowa/gotowy poczuć to co czuję. Daj sobie chwilę, aby ta intencja weszła w Twoje ciało, pozwól ją sobie poczuć.

Mając cały czas zamknięte oczy poszukaj w ciele odczuć, spróbuj je nazwać np. mam ściśniętą szczęku, moje stopy są zimne, mam zaciśnięte dłonie.
A teraz zastanów się, dlaczego tak jest – może uda się Tobie dotrzeć do okoliczności, które to wywołały. Może jest to spowodowane nieporozumieniem w pracy, a może tym co usłyszałaś/usłyszałeś do swojego męża/żony dziś rano?
Przywołaj tą sytuację i zobacz siebie – jakie emocje dominowały w tym doświadczeniu, co czułaś/czułeś? Postaraj się poświęcić temu uwagę, aby określić to co czułaś/czułeś jak najlepiej.

Stopniowo skieruj swoją uwagę z powrotem do ciała, poczuj, gdzie jest ta emocja, z każdym wdechem docieraj do tej emocji, a z każdym wydechem uwalniaj ją na zewnątrz. Daj sobie czas. Jeżeli wraz z uwalnianiem tych emocji pojawią się dźwięki, łzy pozwól sobie na nie. Staraj się nie osądzać siebie za to co czujesz. Jeżeli poczujesz, że w jakikolwiek sposób blokujesz się przed czuciem powtarzaj: Jestem bezpieczna/bezpieczny. Mam prawo czuć to co czuję <3

2018_06_25_Słowa Justyny
Różne

#24

Wychodząc z domu, w którym przemoc emocjonalna była normą myślałam, że teraz będzie już tylko lepiej. Nie wiedziałam przed czym uciekam, nie umiałam tego nazwać jednak dziś wiem, że małżeństwo było dla mnie próbą ucieczki przed przeszłością.

Miesiąc miodowy trwał ekstremalnie krótko jednak ja przyzwyczajona do cyklu słodko & gorzki żyłam z nadzieją od odrzucenia do przygarnięcia. Z czasem chłód emocjonalny i dystans się powiększały a słowa były coraz ostrzejsze. Jednak mając w sobie głęboko zakorzenione i powtarzane przez rodzinę przekonania “jesteś bezwartościowa” “nie dasz sobie rady sama” “kto Cię będzie chciał” powodowały, że zamrażałam się na myśl o odejściu.

Dopiero wzrastająca samoświadomość, świadomość tego, że rodzina dysfunkcyjna to nie tylko ta w której pije się alkohol doprowadziła mnie po nitce do kłębka. Zrozumiałam tak wiele i mogłam zrzucić z siebie brzemię odpowiedzialności i postawić granice. Mogłam zacząć poznawać siebie prawdziwą.

Serdecznie Was pozdrawiam <3

2018_06_20_Słowa Justyny_b
Różne

#23

2018_06_20_Depresja_jak sobie pomóc
Różne

Depresja – jak pomóc sobie?

Trauma doświadczona w dzieciństwie może powodować depresję. Jeżeli byliśmy zmuszani w dzieciństwie do tłumienia naszych emocji prowadzi to do wypracowania w sobie mechanizmu, który nie pozwala im płynąć. Emocje to energia, która zostaje zatrzymana w naszym ciele, jeżeli byliśmy programowani przez rodziców do tego, aby je tłumić i bać się ich.

Jeżeli byłaś/byłeś dzieckiem rodzica narcystycznego byłaś/byłeś zmuszany do tłumienia swoich uczuć.

Jeżeli depresja dotyczy Ciebie sprawdź proszę czy rozpoznajesz w sobie symptomy osobowości zależnej.

Depresję wywołuje wiele rzeczy – jeżeli związana jest z zależnością spowodowana jest tłumieniem i wyciszaniem emocji. Kiedy tłumimy w nas emocje powodujemy blokady energetyczne w naszym ciele.

Nagrałam to video dla każdego kto ma poczucie winy, wstydu i jest sfrustrowany stanem depresyjnym. Chciałabym, aby każdy kto cierpi na depresję ściągnął z siebie poczucie winy ponieważ stan z którym się boryka jest efektem toksycznego dzieciństwa, a nie w sobie <3

2018_06_12_Słowa Justyny
Różne

#22

Różne

Jak radzić sobie z narcyzem?

Kilka lat temu zrozumiałam, że pozostając w relacjach w których żyłam wtedy, nie będę szczęśliwa. Zdałam sobie sprawę, że nie ma tam miłości, a jest zależność i toksyczne uwikłanie. Odważyłam się powiedzieć głośno, co czuję. Jedną z relacji, która się zakończyła było moje małżeństwo. Może i Ty jesteś w tym momencie, może wiesz, że nie chcesz już być z kimś kto nie potrafi zdrowo kochać? A może zakończyłaś/zakończyłeś już taki związek? A może uświadomiłaś/uświadomiłeś sobie, że jedno z Twoich rodziców jest narcystyczne i ta relacja jest źródłem Twojego głębokiego bólu?

Niektóre toksyczne relacje kończymy i dzięki temu możemy przejść przez proces leczenia. Bardzo ważne, aby wtedy zająć się sobą. Spojrzeć we wszechogarniające nas uczucie pustki, brak sensu istnienia lub myśli samobójcze, depresję, osłabienie całego ciała. Życie w toksycznej relacji to pasmo traumatycznych przeżyć. Jednak są relacje, których nie możemy lub nie chcemy zakończyć. Kiedy narcystyczny rodzic jest bardzo chory, kiedy mamy dzieci z osobą narcystyczną, z którą musimy omawiać decyzje dotyczące dzieci, kiedy nasz przełożony/przełożona lub współpracownik jest narcyzem, a jest to praca, której na ten moment nie chcemy zmienić albo któryś z naszych sąsiadów okazuje się być toksyczny.

W takich sytuacjach potrzebujemy strategii, takiej która pomoże nam pozostać przy sobie i nie dać się wplątać w niekończące się gry i manipulacje jakie prowadzą narcyzi i inni toksyczni ludzie.

  1. Dopuścić do siebie uczucia. Ustal jaki jest stan faktyczny, szczerze – przed samą/samym sobą, kiedy kontaktujesz się z taką osobą, zobacz jak bardzo zachowanie toksycznej osoby wpływa na ciebie, ile energii kosztuje cię podejście do takiego spotkania? Jak się czujesz po jego zakończeniu? Przyjrzyj się w jaki sposób taka osoba próbuje Tobą manipulować, w jakiego rodzaj gry próbuje Cię wciągnąć? Znajomość tematu wpłynie bardzo pozytywnie na Ciebie. Będzie Ci łatwiej postawić granice.
  2. Nie daj się wciągnąć w reakcję, nie pozwól na wywołanie w sobie emocji, których osoba toksyczna nie chce czuć. Kiedy podczas spotkania zauważasz, że jesteś wciągana/wciągany w grę, zacznij oddychać, weź trzy oddechy. Wesprzyj się mantrą, którą powtarzaj w myślach – Nie masz władzy nade mną. Pozostaję przy sobie. Jestem bezpieczna/bezpieczny.Oddech powoduje, że stajesz się obecna/obecny w ciele i w sytuacji, stajesz się uważna/uważny na to co się dzieje, nie pozwalasz się wciągnąć w emocjonalną reakcję, nie pozwalasz na przerzucenie emocji na siebie, stawiasz granice. Dzięki skupieniu na oddechu zaczynasz też zauważać inne rzeczy, które nie były oczywiste, kiedy byłaś/byłeś w emocjonalnej reakcji. Dzięki temu możesz zauważyć, że toksyczna osoba wie, gdzie uderzyć, aby wciągnąć nas do gry. Doskonale zna wrażliwe miejsce i wykorzystuje to. Ponadto reagując stajesz się celem narcyza, czy innych osób toksycznych, ponieważ dostają od Ciebie uwagę i emocjonalną reakcję, której potrzebują. Kiedy pozostajesz obojętna/obojętny i spokojna/spokojny przestajesz być magnesem dla takich osób.
  3. Ustaw granice. Powiedz „NIE” jeżeli czujesz, że ta osoba chciałaby Twojej ciągłej uwagi, przerzuca na Ciebie zbyt wiele zadań, wchodzi do Twojego życia bez pytania, czy zastanowienia. Często myślimy, że jeżeli ktoś chce z nami być czy rozmawiać to my też musimy powiedzieć „Tak”. Prawda jest taka, że to To Ty decydujesz, jak wygląda Twój dzień, Ty decydujesz o swoim życiu – nie osoby z zewnątrz.
  4. Nie usprawiedliwiaj się. Narcyz próbuje wywołać w nas zwątpienie, celem tej gry jest to, abyś zaczęła/zaczął wątpić w siebie i swoje postrzeganie rzeczywistości.Jeżeli konfrontujesz narcyza z powodu jego zachowania, wtedy taka osoba, tak zmanipuluje tą sytuację, aby wyglądało, że to Twoja wina. Toksyczne osoby są specjalistami w fabrykowaniu rzeczywistości w taki sposób, aby wybielić siebie i przerzucić winę na kogoś innego. Wiem, że takie zachowania mogą wywoływać zwątpienie, ponieważ po drugiej stronie masz kogoś kto twardo obstaje przy swojej rzeczywistości jednak nie daj się zwieść i pozostań przy sobie bez tłumaczenia i argumentowania.
  5. Staraj się nie dzielić informacjami o swoim prywatnym życiu, ponieważ narcyz użyje tą wiedzę przeciwko Tobie. Jak najmniej szczegółów, mów tylko o tym co jest konieczne. Przyznam, że wiele razy zapominałam o tym, aby zatrzymać się i nie mówić.Możesz się zastanowić, dlaczego to robisz, co za tym stoi? Może nadal wierzysz w to, że zmieniając swoje zachowanie uszczęśliwisz tą osobę, spowodujesz, że będzie dla Ciebie miła i dobra?
  6. Pamiętaj o tym, że te to nie chodzi o Ciebie. Narcyz ma w sobie wiele niezaleczonych traum i nieuwolnionych emocji, których nie chce poczuć w sobie. W rezultacie przerzuca winę za swój wewnętrzny ból i zamęt emocjonalny na innych. Taki mechanizm pozwala na utrzymanie idealnego wizerunku, bez żadnej skazy. Uczucia osoby toksycznej nie są Twoją odpowiedzialnością.Ta świadomość może pomóc Tobie zrozumieć, że to co się dzieje to nie Twoja wina, nie jesteś tym co mówi o Tobie narcyz, nie zasłużyłaś/zasłużyłeś na takie traktowanie.Narcyz wszędzie widzi zagrożenie dla siebie, dlatego każdy kto mógłby zniszczyć jego delikatny wizerunek musi być rozbrojony.
  7. Nie myśl, że narcyzowi zależy na Tobie. Wiem, że to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy do uświadomienia sobie. Wiele razy oddalałam od siebie to stwierdzenie. Jednak tyle samo razy dostawałam potwierdzenie, że właśnie tak jest. Narcyz nie jest kimś kto żywi do Ciebie szczere uczucia. Wiem, że trudno w to uwierzyć jednak jest to osoba, która robi zimne kalkulacje, robi rzeczy, które z pozoru mogłyby wyglądać, jak troska o nas, dlatego często nie chcemy uwierzyć w to, co mówi do nas nasze ciało i próbujemy usprawiedliwiać, zaprzeczać. Prawdą jest, że narcyzom nie zależy na nas.
  8. Przestań się bać. Osoby toksyczne używają strachu, aby kontrolować. Kiedy się boisz wchodzisz w swoje mechanizmy obronne i często czujesz desperację, bezradność, brak nadziei na zmianę i rozwiązanie sytuacji. Czujesz się jak dziecko, a nie jak dorosły, który może samo-stanowić o swoim życiu i który zna swoją wartość. Osoby narcystyczne nie mają w sobie współczucia dla innych, Twoje cierpienie nie spowoduje, że przestaną Cię ranić. Możesz to zrobić tylko Ty poprzez zmianę swojego zachowania. Im silniejsza/ silniejszy będziesz, tym wyraźniej zobaczysz, że narcyz w swoim wnętrzu jest bezradnym dzieckiem, które może Cię ranić tylko wtedy, gdy się go boisz.

Zdaję sobie sprawę, że początkowo te osiem kroków może onieśmielać. Na początku mojej drogi byłam w emocjonalnym wirze i nie wiedziałam, jak mam z niego wyjść. Czułam ogromne odrzucenie, poczucie winy, nienawiść i niechęć, byłam ofiarą. Będąc w takim stanie nie byłam wolna tylko cały czas związana z tymi osoba, których nie chciałam w moim życiu, które przez lata raniły mnie, nie mogłam tak naprawdę rozpocząć nowego życia. Dopiero kiedy skupiłam się na odbudowywaniu siebie, wsłuchiwaniu się w ciało i podążaniu za tymi sygnałami moja wolność emocjonalna stawała się coraz bardziej namacalna. Zaczęłam dawać sobie coraz większe prawo do nowego życia, miłości, radości i twórczości. Byłam WOLNA.

I tego Wam życzę Kochani!

Cytat_06
Różne

#21

2018_06_01_Czym są złożone objawy stresu pourazowego
Różne

Czym są złożone objawy stresu pourazowego?

Leczenie skutków złożonego stresu pourazowego jest złożone.
Rodzice, którzy stosowali przemoc i porzucenie doświadczyli nas na wielu poziomach: emocjonalnym, duchowym, poznawczym, fizycznym i psychologicznym.

CPTSD złożone objawy stresu pourazowego powodują, że wszystko co robisz jest trudniejsze.

Dlaczego jest to trudniejsze, ponieważ doświadczając CPTSD doświadczasz emocjonalnej regresji, podczas wykonywania różnych zwykłych czynności i nie masz świadomości, że tak się dzieje. Dochodzi do tego jeszcze atak ze strony wewnętrznego krytyka, który wyrzuca w Twoim kierunku wiele przykrych słów lub wyszukuje we wszystkim zagrożenia.

Aby wyzdrowieć potrzebujesz nauczyć się jak wspierać siebie – drogą do zdrowia i odzyskania wewnętrznej harmonii i szczęścia jest zaspokojenie wszystkich potrzeb, które nie zostały zaspokojone przez rodzica w dzieciństwie i procesie dojrzewania.

Dzięki temu wyzwalamy się z roli “więźnia własnego dzieciństwa” (Alice Miller)

2018_05_23_Wewnętrzny krytyk
Różne

Wewnętrzny krytyk – zjadliwy głos w naszym wnętrzu.

Wewnętrzny krytyk jest głosem przeszłości, który mówi nam, ze to kim jesteśmy to za mało.

Wewnętrzny krytyk jest głosem, który spowodował, że głęboko w naszej podświadomości wierzymy w to, że nie zasługujemy na miłość, akceptację i dobro ponieważ jesteśmy niewystarczający i wadliwi.

Im bardziej mierzymy się z tym głosem z przeszłości, tym bardziej zmieniamy nasze przekonania o tym kim jesteśmy i czego potrzebujemy i na co zasługujemy. Dzięki postawieniu granicy wewnętrznemu krytykowi zaczynami wierzyć, że zasługujemy na wewnętrzny spokój i szczęście.

Powodzenia Kochani <3

 

Różne

Dlaczego byłam tak bardzo zależna?

Bardzo często rozrywało mnie poczucie bezsilności wtedy, kiedy goniłam za miłością i akceptacją osoby, która nie chciała mi jej dać. Nie potrafiłam wtedy zrozumieć, dlaczego tak jest, że nie dostaję tej miłości i dlaczego tak desperacko gonię. Szczerze mówiąc myślałam o sobie w przeszłości, że kocham i szanuję siebie. Jednak skąd ten ból, który przeszywał moje ciało i łamał moją osobowość, kiedy ktoś odchodził i zostawałam sama. Wtedy czułam jakby mój świat się walił, jakbym przestawała istnieć. Nie miałam sił, umiałam tylko być ofiarą, nie potrafiłam tego zmienić. Powtarzałam w głowie, Dlaczego tak jest? Dlaczego życie jest dla mnie tak okrutne?
W pogoni za akceptacją i miłością działałam kompulsywnie, raniąc siebie jeszcze bardziej. Odbierałam sobie godność i znikome poczucie własnej wartości. Były momenty, kiedy śmiechem zasłaniałam totalną rozpacz, którą czułam. Czułam się dobrze tylko wtedy, kiedy doświadczałam osoby, która była blisko, na której mogłam się oprzeć, wręcz owinąć się wokół niej i pozwolić jej kierować moim życiem. Zmieniałam swoje zdanie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wmawiając sobie, że właśnie tego chcę i to jest moim pragnieniem. Teraz wiem, że to kłamstwo jakim karmiłam siebie po to, aby przetrwać kolejny dzień. Życie w iluzji, we mgle.
Wmawiałam sobie, że jestem szczęśliwa, wolna, niezależna. Oburzałam się opiniami na swój temat sugerującymi zależność. Nie chciałam tego słyszeć, nie byłam w stanie udźwignąć tej świadomości, więc odsuwałam ją od siebie. Oszukiwałam siebie i mówiłam, że mogę wszystko. Jednocześnie stojąc w miejscu i przestawiając meble z zastraszającą częstotliwością – to dawało mi złudzenie działania. Dlaczego w moim życiu było tak wiele iluzji, naiwności i kłamstwa? Dlaczego tak bardzo oszukiwałam siebie?!
Ponieważ żyłam w domu, w którym brakowało bezpośredniej komunikacji, w którym nie czułam się widziana. Komunikaty nie były jasne, były pasywno-agresywne, sarkastyczne. W moim domu panowały tematy tabu, tajemnice, zaprzeczanie, kłamstwa. Przekaz werbalny i niewerbalny był niespójny.
Komunikacja jest podstawą relacji i nie myślę tu tylko o słowach, małe dziecko porozumiewa się z matką pozawerbalnie, dlatego też spójność słów z ciałem jest niezmiernie ważny, szczególnie w rodzinie, ponieważ to rodzice wprowadzają nas w świat komunikowania się. Właśnie od rodziców zależy w dużej mierze jak będziemy postrzegać świat i porozumiewać się z ludźmi, nawiązywać i utrzymywać relacje z nimi. Jeżeli żyjemy w rodzinie, w której jest otwartość, szczerość wtedy dorastamy w poczuciu bezpieczeństwa, stabilizacji i zaufaniu do świata i ludzi. Widzimy świat dookoła nas jako spójny, prawdziwy.
Kiedy jesteśmy dziećmi, rodzice to cały nasz świat, szczególnie matka. Mamy bezgraniczne zaufanie do naszej rodziny i wierzymy, że ze strony rodzica nie może spotkać nas nic złego. Kiedy jednak nasi rodzice lub jedno z rodziców nie jest w kontakcie ze sobą, kłamie, udaje, zaprzecza i manipuluje prawdą wtedy dziecko coraz częściej czuje w sobie napięcie psychiczne i emocjonalne, ponieważ informacje jakie docierają do dziecka są sprzeczne.
Będąc dzieckiem często słyszałam od matki „Przytul się do mnie” a kiedy podchodziłam czułam jak ciało mojej matki stawało się nieprzystępne i sztywne. Odsuwałam się wtedy, ponieważ czułam, że moja mama wcale nie chce tej bliskości. A wtedy słyszałam jej słowa „Nie kochasz już mnie, nie chcesz się przytulić?” wywoływało to we mnie ogromny ból i rozdarcie. Przecież to nie była prawda, ja chciałam się przytulić, chciałam być blisko, ale dostałam inny sygnał. Dotarłam do tego wspomnienia, ponieważ jako osoba dorosła miała wielki opór przed przytuleniem się do mojej mamy, a kiedy czasami robiłam to czułam jej ciało. Moja własna mama odpychała mnie od siebie, tak bardzo nie mogła znieść tej bliskości.
Jednak jako dziecko tego nie wiedziałam. Takich komunikatów było mnóstwo. Długotrwałe narażenie dziecka na podwójne wiązania, właśnie tak określa się tego typu komunikaty, powoduje, że dziecko czuje ciągłe napięcie, niepewność, wyostrza też swoją uwagę i brakuje mu poczucia bezpieczeństwa. Takie dzieci w tym i ja mają w sobie ciągłą potrzebę poszukiwania prawdy. Ponieważ rodzic przez lata pozostawiał je w poczuciu sprzeczności. Moja mama potrafiła zadawać mi ból i mówiła, że robi to z miłości i troski o mnie. Kiedy wracam do tych momentów jest w nich jeszcze ból i niezrozumienie.
Dorastanie w takim domu ma ogromny wpływ na nasze dorosłe życie, ponieważ dramatycznie zakrzywia nasze widzenie świata. Przestajemy wierzyć sobie, nie czujemy swojego JA, nie czujemy swojej wartości. Takie dzieciństwo wielu z nas doprowadza do zależności. Nie potrafimy rozpoznawać swoich uczuć, nie potrafimy ich nazwać. Dołącza do tego ogromne poczucie winy, ponieważ dążymy do rozwikłania wewnętrznego konfliktu, chcemy czuć się kochani i widziani przez naszego rodzica. Podejmujemy kolejne próby pokazania rodzicowi jak bardzo go kochamy, jednak żyjąc w tak dysfunkcyjnym środowisku i podwójnych komunikatach, spotykamy się z powtarzającym się odrzuceniem. Cokolwiek byśmy nie zrobili okazuje się, że nasze zachowanie jest niewłaściwe, a my jesteśmy wadliwi.
Idziemy w świat zupełnie nieświadomi, nie zdajemy sobie sprawy, że to co w naszym domu było codziennością było dla nas tak bardzo krzywdzące. Jednocześnie konfrontując się ze światem zewnętrznym doświadczamy niezrozumienia, odrzucenia i braku akceptacji, nasze wnętrze podszyte jest coraz bardziej wstydem i lękiem. Z biegiem czasu stajemy się niepewni siebie i tracimy wiarę, że zasługujemy na szczęśliwe życie.
Zrozumienie doświadczeń z dzieciństwa pozwoliło mi na uwolnienie siebie, spotkanie się z moimi lękami i pracę z nimi.
Będąc na ścieżce samopoznania coraz wyraźniej widziałam, że jestem całością i zasługuję na miłość teraz. A nie wtedy, gdy będę idealna ani za głupia, ani za mądra. Coraz bardziej czułam i widziałam kłamstwo i zaprzeczenie w jakim dorastałam. Uczę się mówić o tym coraz głośniej.
Mam nadzieję, że moje doświadczenia rozjaśnią Wam waszą drogę samopoznania.
Serdecznie Was pozdrawiam <3

Cytat_06
Różne

C/8

Poniższy cytat bardzo mnie porusza, ponieważ oddaje to w co bardzo głęboko wierzyłam i czasami nadal do mnie wraca.
Głęboko zakorzenione przekonanie, że nie zasługuję na szczęście i miłość. Dziś wiem, że wzięłam odpowiedzialność za brak miłości w dzieciństwie, za szczęście mojej mamy i jej dobry nastrój dążąc rozpaczliwie do perfekcji we wszystkim.
Pomimo upływających lat nie dostrzegałam, że jestem dobra i wartościowa, mój wewnętrzny krytyk znajdował mnóstwo powodów, dla których nie zasługiwałam na miłość.
Zaczynając swoją zmianę nie miałam świadomości z czym tak na prawdę się mierzę. Powiem szczerze – myślałam, że przeczytam kilka książek, skończę jakiś kurs i będę “nowa”.
Rzeczywistość była inna. Program z dzieciństwa był moją tożsamością. Nie wiedziałam kim jestem na prawdę. Potrzebowałam i potrzebuję uczyć się siebie, odkrywać warstwy programu. Z jednej strony proces powrotu do siebie to niesamowita podróż pełna niespodzianek, a z drugiej to ogromne wyzwanie. Ponieważ większość z nas nie zaznała zdrowej miłości pełnej empatii i akceptacji, a właśnie tego nam trzeba, aby żyć w obfitości i szczęściu.
Dlatego proszę Was o to, abyście pomimo zmęczenia i frustracji podejmowali kolejne próby ugłaskania wewnętrznego bólu czy zapełnienia wewnętrznej pustki. Ponieważ ta cierpliwość i kolejne podjęte próby powodują, że odbudowujecie siebie, dajecie sobie poczucie, że zasługuję na miłość i szczęście.

Życzę Wam wytrwałości i odwagi <3

16_03_2018_Miniaturka
Różne

Rozpoznaj swój typ reakcji obronnej na traumę

Przez lata nie wiedziałam co mi jest, dlaczego taka właśnie jestem. Postrzegałam siebie jako kogoś gorszego z kim ciągle są jakieś problemy – bo coś mnie dotknęło i zabolało, bo zrobiło mi się przykro. Godziny i dni poświęcałam na wyobrażaniu sobie siebie, jako twardzielki, która bez zmrużenia oka radzi sobie z każdą uwagą i atakiem wymierzonym w jej kierunku. Ta wizja się nie spełniła. Moje przekonanie o tym, że jestem wadliwa coraz bardziej wżerało się w moje serce, umysł i ciało.

Dziś jest inaczej ponieważ doszłam do takiego momentu w moim życiu, kiedy moje reakcje i zachowanie zaczęły krzywdzić, kiedy dyskomfort bycia ze sobą był już zbyt duży, aby to znieść. Wtedy zaczęłam szukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Przełomem dla mnie było uświadomienie sobie, że to co nazywałam szczęśliwym dzieciństwem było traumatycznym dzieciństwem. Matczyna miłość w którą wierzyłam była pustką emocjonalną, brakiem akceptacji i porzuceniem. Zaczęłam czytać książki o traumie i jej skutkach mgła, którą miałam na oczach zaczynała się przejaśniać i pojawiało się coraz więcej zrozumienia we mnie. Ta wiedza uratowała mi życie.
Dziś dzielę się nią z Wami <3

 

Cytat_06
Różne

C/7

Różne

Jak sobie radzić po wyjściu z toksycznej relacji?

Zadawaliście sobie kiedyś pytanie dlaczego tak wiele czasu zajmuje leczenie po wyjściu z relacji z osobowością toksyczną? Dlaczego nadal kocham kogoś kto mnie tak źle traktował? Dlaczego nie umiem puścić tej osoby i przestać o niej myśleć?
Sama doświadczyłam tego nie tylko w relacji z byłym mężem ale również w relacji z matką i przyjaciółmi. Pomimo tego, że nie było mnie już w tych relacjach, poświęcałam swoje życie na obsesyjne myślenie o tym co się stało, dlaczego, kto jest winny i dlaczego nie mogło być inaczej?
Obsesyjne myśli drenują z energii i doprowadzają do jeszcze większych problemów, zaniedbania siebie, rodziny, pracy prowadzą też czasami do myśli samobójczych. Byłam w tym miejscu wielokrotnie i wiem, że towarzyszyło temu wszechogarniające uczucie bezsilności.

Leczenie naszego życia po relacjach z osobowością narcystyczną jest złożone ponieważ byliśmy ranieni na wielu płaszczyznach – emocjonalnej, psychicznej, duchowej, fizycznej. Przemoc często trwała przez większość naszego życia, dorastanie w toksycznym domu, a później przenoszenie tych wzorców na nasze dorosłe relacje. Przemoc to rzeczywistość z którą nasz mózg nauczył się żyć i funkcjonować. Najprościej to ujmując całe nasze ciało, umysł i dusza są uwikłane w mechanizmy i reakcje, które pozwalały nam przetrwać, przeżyć w tak niebezpiecznym środowisku. Trudno jest zacząć nowe życie i czuć się w nim pewnie i swobodnie jeżeli nasze dotychczasowe życie determinowała przemoc emocjonalna i/lub fizyczna.

Nowa rzeczywistość w której panuje zrozumienie, miłość i akceptacja nawet, jeżeli brzmi dobrze nie umiemy się w niej poruszać i funkcjonować. Po wyjściu z toksycznych relacji potrzebujemy wsparcia, planu, aby poradzić sobie z leczeniem naszych głębokich ran i tworzeniem nowej rzeczywistości.
Chciałabym się podzielić z Wami sześcioma prostymi krokami, które pomogły mi w leczeniu

Wyciszenie

Kiedy zamykamy drzwi za osobą, która nas krzywdziła, kiedy kończymy toksyczną relację nasze całe dotychczasowe życie łamie się na kawałki. Pamiętam siebie z tamtego okresu, nie umiałam funkcjonować, nie jadłam, nie spałam, byłam totalnie oderwana od tego co tu i teraz. Teraz wiem, że moja rana porzucenia z dzieciństwa została obudzona, moje ciało migdałowate przejęło kontrolę, czułam się porzucona, zdradzona i odepchnięta. Miałam myśli samobójcze,depresję, czułam, że jestem pusta, bez miłości i sił do życia. Miałam objawy złożonego stresu po urazowego. Nie mam sposobu na natychmiastową zmianę tego stanu i wyleczenie, jednak każdy z Was, kto boryka się z tym może robić małe kroki, które wyciszą w nas emocje i pozwolą na działanie.

Co możemy dla siebie zrobić? Polecam Wam wszystkie techniki wyciszające, medytacje, które powodują, że wchodzimy w ciało, kontaktujemy się z nim. Bardzo ważne jest to, abyśmy uświadomili sobie, że jesteśmy bezpieczni pomimo tego, że cała nasza istota drży i brak w nas spokoju.

Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ będąc w reakcji emocjonalnej nie mamy sił, ani zasobów na leczenie, każde działanie, które zainicjujemy jest odrzucane ze względu na pobudzone ciało migdałowate w naszym mózgu.
Polecam Wam również metody, o których mówię w filmie pt. Jak radzić sobie z emocjonalnymi flashbackami.

 

Pozwól sobie na żałobę i wyrzucenie złości

Ogromnym problemem dla mnie było dopuszczenie do siebie krzywdy jakiej doświadczyłam, gubiłam się w usprawiedliwieniach i mydleniu sobie oczu, co zatrzymywało wyrzucenie złości i powodowało to, że tkwiłam w depresji i stanie bezsilności. Na tym etapie pomogła mi praca z wewnętrznym dzieckiem, dopuszczaniem do siebie świadomości, że mam prawo do szczęścia, akceptacji i miłości. Dzięki rosnącej świadomości uwalniałam emocje, pozwalałam złości, agresji ujrzeć światło dzienne. Coraz odważniej dawałam sobie prawo do obrony siebie. Pamiętajcie proszę, że uwalnianie emocji to proces i czasami potrzebujemy wielu miesięcy pracy na dotarcie do tego co zapieczętowane w naszym ciele i duszy.
Wraz z procesem uwalniania emocji opłaczcie to czego nie było w Waszym związku, dzieciństwie a czego potrzebowaliście, pożegnajcie iluzję. Żałoba da Wam siłę do budowania nowej rzeczywistości.

 

Poszukaj pomocy

Po zakończeniu toksycznego związku nasze życie wymaga totalnego przebudowania ponieważ wiąże się to z poznaniem prawdy o naszym dzieciństwie i wielu innych relacjach w naszym życiu prywatnym i zawodowym. Czasami powoduje to zmierzenie się ze wspomnieniami i uczuciami, które pochłaniają nas i nie pozwalają funkcjonować. Jeżeli kończy się Twoje małżeństwo potrzebujesz poukładać również bardzo wiele przyziemnych spraw.
Dla mnie w tamtym czasie nieocenione było wsparcie przyjaciół ale również osób, które były w stanie przeprowadzić mnie przez proces żałoby i rozwodu. Zakończenie małżeństwa spowodowało, że byłam totalnie bezbronna i słaba, nie znałam swoich praw, nie umiałam się bronić, ani stawiać granic. Z jednej strony czułam, że to było dobre dla mnie, a z drugiej wszechogarniający ból mówił co innego. Bez osób, które pomagały mi w wytyczaniu kierunku nie byłabym dziś w tym miejscu.

 

Zdobądź wiedzę

Zbieranie informacji dotyczących osobowości toksycznych, typowych zachowań, faz w relacji jest bardzo potrzebnym etapem podczas rozpoznawania problemu. Wiedza pomaga w rozpoznaniu naszych ran oraz w uznawaniu naszych krzywd. Dotyczy to również naszego dzieciństwa, edukacja powoduje, że przebijamy się przez zaprzeczenie w którym żyliśmy, a świadomość tego co doprowadziło nas do ograniczenia się do życia w powtarzalnym schemacie daje nam podstawy do zmiany.
Poznanie problemu było dla mnie ogromnym wsparciem ponieważ mogłam poukładać sobie to, co działo się w moim życiu w całość. Moja historia przestała już być przypadkowa, nielogiczna czy niezrozumiała. Dzięki wiedzy wiedziałam z czym się mierzę. A to spowodowało, ze mogłam szukać pomocy.

Poznawaj siebie

Wiem, że jest to hasło i tak naprawdę trudno je „ugryźć”. Wielokrotnie czytałam takie zdania i wydawało mi się, że znam siebie, jednak teraz wiem, że borykając się z zależnością nie wiedziałam kim jestem. Cała moja uwaga była na zewnątrz, moim zadaniem było wsłuchiwanie się w potrzeby innych, stało za tym wiele mechanizmów.
W poznawaniu siebie pomógł mi kontakt z ciałem oraz zadawanie sobie pytań dotyczących mojego samopoczucia, potrzeb, planów i upodobań, nawet jeżeli brzmi to banalnie jest to niezbędne. Żyjąc z niedojrzałym rodzicem, czy w toksycznym związku nie mamy szans, aby poznać siebie, cała uwaga jest skoncentrowana na drugiej osobie, a my próbujemy w tym przetrwać i obronić się. Dlatego tak ważne jest doświadczanie najróżniejszych rzeczy.
Wiele osób po terapii zmienia zawód, hobby, czasami wraca do rzeczy, które cieszyły w dzieciństwie, a czasami odkrywamy coś nowego.
Cały czas zapisuję w notesie to, o czym marzyłam i marzę, wyznaczam sobie cel i staram się spełniać te marzenia, czasami są to drobnostki. Kiedy podejmujemy próby realizacji swoich planów wyławiamy też to, co nas blokuje i stopuje przed życiem w pełni i jest to szansa na pracę z tym, co się pojawia. Nie ukrywam, że czasami jest trudno, kiedy widzimy cel, który jest na wyciągnięcie ręki ale „coś” nie pozwala zrobić kolejnego kroku. Bardzo często blokuje nas strach, głęboko w podświadomości wierzymy, że nam nie wolno i nie potrafimy przekroczyć tego w sobie, uwierzyć, że zasługujemy na dobre życie.

 

Pracuj nad poczuciem własnej wartości

Wychodząc z toksycznego związku bardzo często niesiemy na sobie ogromne poczucie winy i toksyczny wstyd. Najczęściej osoby toksyczne obarczają nas winą za rozpad związku i odmawiają wzięcia odpowiedzialności za swoje krzywdzące zachowania. Ich celem jest, abyśmy czuli się niewidziani i nieważni, wtedy nie mamy sił, aby odejść. Życie z taką osobą powoduje, że każdego dnia tracimy siebie, przestajemy widzieć to kim jesteśmy, a coraz bardziej wierzymy, że nie zasługujemy na szczęście lub potwierdzamy to co wpojono nam w dzieciństwie. Ogromnym wsparciem jest praca z poczuciem wartości, jest to odbudowywanie siebie, odkrywanie swojego potencjału, do którego nie mieliśmy dostępu ze względu na toksyczne środowisko.
Kiedy byłam na warsztatach budowania własnej wartości kilkanaście lat temu, rozpłakałam się nad zadaniem: Wymień swoje dobre strony. Nie umiałam spojrzeć na siebie bez podszeptów wewnętrznego krytyka, który podcinał mi skrzydła. Takie zadania powodują, ze zaczynamy poszukiwać w sobie, przyglądać się temu kim jesteśmy, a w rezultacie budujemy nowy obraz siebie, który najczęściej jest zupełnie inny od tego, który był nam wyświetlany przez toksyczne otoczenie.

Kochani zdaję sobie sprawę, że te kilka z pozoru łatwych kroków to wielka praca do wykonania. Będą chwile kiedy nie znajdziecie w sobie sił na pracę, dajcie sobie wtedy na to przestrzeń i zrozumienie. Droga do siebie bywa bardzo różnorodna, jest mieszanka łez i radości, upadamy po to, aby odnaleźć w sobie siłę o której istnieniu nie wiedzieliśmy. Powodzenia <3

Miniaturka_19
Różne

Jak sobie radzić z emocjonalnymi flashbackami

Kiedy doświadczamy emocjonalnego flashbaku cofamy się do sytuacji z dzieciństwa do emocji, których wtedy doświadczaliśmy. Czujemy się samotni, pogrążeni w pustce i odrzuceniu, które były naszą codziennością w przeszłości. Jest to obezwładniający stan, który powoduje, że przeżywamy nasze traumy z dzieciństwa tu i teraz. Czujemy to samo, co kiedyś, ten sam strach, wstyd czy bezradność.

Flashbaki dopadały mnie bardzo często, przychodziły nie wiadomo skąd, a wtedy moje cierpienie wydawało się nie mieć końca. Bardzo często w takich momentach myślałam o sobie, że jestem nikim, że powinnam umrzeć.
Nie widziałam wyjścia, nie potrafiłam też poszukać rozwiązania, ani poprosić o wsparcie.
Dopiero podczas poszukiwań drogi do szczęścia poznałam pojęcie traumy i jej symptomów i dzięki temu zrozumiałam, że to nie ja jestem problemem, że moje zachowanie jest spowodowane moimi doświadczeniami z przeszłości. Co ważne – zrozumiałam, że ten stan można zmienić to jest uleczalne.

Zaczęłam ze sobą intensywnie pracować. Bardzo ważna jest obserwacja siebie, rozpoznanie triggerów i potrzeb, które nie zostały zaspokojone w dzieciństwie. Taka świadomość siebie pomaga zwrócić sobie wolność. Wyciszyć flashbaki, zmniejszyć ich częstotliwość i siłę rażenia.

Kochani pamiętajcie o tym, aby dać sobie przestrzeń na zmianę, czas. Mówię to z doświadczenia, tak wiele razy traciłam dla siebie cierpliwość i chciałam, zmiany już. Czasami spalałam się i popędzałam siebie, niestety powodując cierpienie, a zmiany jak nie było, tak nie było. Robiłam krok w tył i tym razem dawałam sobie to, czego potrzebowałam współczucie, cierpliwość i akceptację. I zmiana przychodziła.

Życzę Wam kolejnych kroków ku sobie <3

Cytat_05
Różne

C/6

Miniaturka_18
Różne

Skutki życia z narcystycznym rodzicem (symptomy CPTSD)

Dostrzeżenie skutków życia z narcystycznym rodzicem wymaga czasu. Jako dzieci chcemy wierzyć w to, że rodzice darzą nas bezwarunkową miłością i akceptacją.

Jak inne jest życie dziecka, którego rodzic ma narcystyczne zaburzenia osobowości. Każdy, kto doświadczył tego ze strony matki czy ojca rozumie mnie. Wie ile cierpienia, smutku i pustki leży, czy leżało w jego ciele i sercu.
Moją drogą do uzdrowienia było stopniowe wracanie do przeszłości i uwalnianie swojego ciała z traumy zapisanej w nim. Zaczynając tą drogę nie miałam świadomości tego, co przeżyłam, umniejszałam temu i przerzucałam odpowiedzialność na siebie upatrując winy w swojej nadwrażliwości, nieporadności i beznadziei.

Przez tak wiele lat mojego życia nie rozumiałam, że relacja z matką jest bazą, na której będę budować każdą relację w moim życiu. Będąc dzieckiem nie czułam się kochana i akceptowana, a przede wszystkim cały czas żyłam w strachu o swoje przetrwanie. Nieustannie korygowałam swoje zachowanie dlatego, że zachowanie niezgodne z oczekiwaniami rodzica powodowało wycofanie uwagi ze strony matki. Narcystyczny rodzic właśnie w ten sposób trenuje swoje dziecko – dając i wycofując uwagę, co powoduje, że dziecko nieustannie wsłuchuje się w potrzeby rodzica i próbuje je odgadnąć, aby ten nie przestał go „kochać”. Użyłam tu cudzysłowu, ponieważ zdrowa miłość do dziecka jest bezwarunkowa, o czym się przekonałam, sama mając dzieci, dla których dokonałam i dokonuję cudów, które stały się tak bardzo moimi.

Cytat_04
Różne

C/5

Osadzenie HTML nie jest możliwe.
Różne

Wyjście z toksycznego związku

Wychowując się w toksycznym domu przez lata budujemy pancerz wyparcia naszych wspomnień i uczuć, który pozwala nam przeżyć i nie zwariować. Wchodząc w dorosłość moglibyśmy zrzucić ten pancerz, ale najczęściej jest tak, że wchodzimy w związki, które są odzwierciedleniem tego jak byliśmy traktowani w dzieciństwie i doświadczamy zimna emocjonalnego i odrzucenia, które tak dobrze znamy. Żyjąc w związku, w którym nie czujemy akceptacji, miłości i szacunku bardzo często spychamy swój ból i traumę jeszcze głębiej. Nie chcemy spojrzeć do wewnątrz i zobaczyć spustoszenia i smutku, który jest w nas, wypracowujemy sposoby na to, aby nie czuć, na to, aby uciec.

Jednak pomimo naszych starań nasza dusza dąży do integracji i w naszym życiu pojawiają się ludzie, czasami choroby, czy sytuacje, które pomagają nam się obudzić. I tak właśnie było ze mną. Pojawiało się u mnie wiele znaków ostrzegawczych, ale usilnie nie chciałam ich widzieć dopiero zderzenie z wielkim billboardem nie pozwoliło mi na to, aby zakopać to, co się stało i udać, że jutro wyjdzie słońce i będę szczęśliwa.

To, co się zdarzyło pomogło mi wydobyć z podświadomości ból, odrzucenie i przeraźliwą samotność, której doświadczyłam w życiu. Moja dusza weszła w ciało, moje wewnętrzne dziecko zostało usłyszane. Dostało też miłość i akceptację, na którą czekało i której desperacko szukało w ludziach na zewnątrz.

Dzięki temu, że odzyskałam swoją historię wyszłam z roli nieświadomej ofiary i stałam się dojrzałą kobietą.
Każdy z nas zasługuje na życie w związku pełnym miłości i szacunku, każdy z nas jest wyjątkowy i wartościowy tylko czasami żyjąc w niewidocznym więzieniu naszego dzieciństwa wierzymy w to, że to nie dla nas.

Lista potrzeb_01
Różne

C/4

Osadzenie HTML nie jest możliwe.
Różne

Fazy w relacji z osobą toksyczną

Przygotowania do tego nagrania przeszły moje oczekiwania, ponieważ wydawało mi się, że to będzie proste. Jestem przecież świadoma tego, w jakim związku żyłam i czego doświadczyłam. Dni mijały, film nieopracowany. Nie mogłam spać, byłam osłabiona, a któregoś ranka wstając z łóżka poczułam ból barku. Odłożyłam to pomyślałam, że to efekt ćwiczeń. Ale objawy nie mijały ból był coraz większy a moje samopoczucie gorsze. Wkurzyłam się na siebie, bo moja głowa chciała iść dalej, a ciało mówiło NIE.

Po kilku dniach uciekania, usiadłam z tym. Przed moimi oczami stanęła cała bezsilność, jaką odczuwałam w relacji z matką i byłym mężem. Bezsilność dziecka, które stara się z całych sił, wyrywa serca i składa w ofierze swojemu rodzicowi, a ten pozostaje nieporuszony. Było we mnie tyle smutku i bezsilności, że moja matka odwróciła się ode mnie w momencie, kiedy moje dotychczasowe życie spłonęło. Ona chciała starego schematu, oczekiwała, że tak jak dawniej będę patrzeć na nią i zajmować się nią. Dała sobie jeszcze większe prawo do kontrolowania mnie i wtrącania się do mojego życia, bo byłam sama, nie było przy mnie mężczyzny, przed którym czułaby respekt. Z jej zachowania wywnioskowałam, że ona chce być znowu w centrum, że to, co przeżywałam nie ma znaczenia. Chciała abym zajmowała się nią.

Moja bezsilność sięgała też mojego małżeństwa. Odłożyłam swoje potrzeby i marzenia dla człowieka, który spakował się i wyszedł. W swojej wrażliwości nie potrafiłam dostrzec tego, że w tym związku nie było dojrzałej miłości i szacunku. Po rozstaniu zobaczyłam, czym jest narcystyczna wściekłość. Doświadczyłam przerzucania winy, braku odpowiedzialności, manipulacji, kłamstwa i szantażu. A moje próby obrony siebie kończyły się jeszcze zimniejszym tonem i pasywną agresją. Po jednej z takich rozmów czułam się jak śmieć. Nie umiałam tego zrozumieć, nie potrafiłam poskładać tych twarzy w jedną. W tą, którą myślałam, że widzę przez kilkanaście lat mojego życia.

Czułam jak moje ciało procesuje te emocje, jak każda moja komórka czuje to, co nosiłam przez lata ukryte głęboko w sobie. Przyglądałam się temu, co śniłam, temu, co przynosiła codzienność. Coraz jaśniej widziałam jak synchroniczny jest to proces. Poczułam jak moje ciało regeneruje się z każdym dniem jak odzyskuje siły i z ogromną radością zobaczyłam jak się zmieniłam. Poczułam, jeszcze mocniej, kim jestem, odpadła kolejna warstwa umniejszania sobie i odmawiania sobie dobra i szczęścia. Poczułam jak moje stopy trzymają się ziemi, jak wiele oparcia mam w sobie. W niedługim czasie materia pokazała mi to, co puściłam, sprzedałam mieszkanie, które jest symbolem tego, kim byłam. Przyszedł czas na kolejne sprzątanie mojej duszy i otoczenia jak również na radość nowego.

Kochani dziękuje Wam za obecność, jestem szczęśliwa mogąc się tym z Wami podzielić. Piszę to też, aby dać Wam otuchę, jeżeli jesteście teraz w trudnym momencie. Jeżeli stoicie teraz na zgliszczach, dajcie sobie czas, słuchajcie Waszej intuicji, a ona Was poprowadzi ku wolności <3

Pytanie_02
Różne

#20

Będąc na drodze powrotu do siebie bardzo ważne jest poznanie tego, kim jesteśmy i czego potrzebujemy. Rozpoznanie swoich lęków i ich źródeł.

Kiedy zaczynałam pracę nad sobą i nie zdawałam sobie sprawy z tego, co przeżyłam wydawało mi się, że jestem bezpieczna. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo uciekam od życia z powodu braku bezpieczeństwa.

Systematyczne zadawanie pytań i zagłębianie się w siebie przynosiło mi coraz więcej odpowiedzi, coraz więcej czułam w sobie, a w związku z tym chciałam wiedzieć, dlaczego tak czuję.

Dzięki tym pytaniom zaczęłam uwalniać w sobie to, co było bardzo głęboko schowane, aż dotarłam do obrazu małej dziewczynki sparaliżowanej strachem. Dziecka, które panicznie się boi o życie i jutro. Nie czułam się bezpiecznie, nie znałam tego uczucia. Owszem dążyłam do niego, ale nie znałam tego z dzieciństwa mogłam jedynie wyobrazić sobie jak to może być. Zaczęłam drążyć dalej.

Kolejnym pytaniem było: Czego potrzebuję, aby tak właśnie się czuć? Im więcej pytałam, tym więcej odpowiedzi przychodziło, a z nimi działanie.
Powodzenia 

Odczucia córek_01
Różne

C/3

Różne

Jak sobie radzić ze strachem?

Strach jest moim bardzo bliskim znajomym. To właśnie strach trzymał mnie potrzasku i nie pozwalał ruszyć z miejsca, opuścić ludzi i sytuacji, które mi nie służyły, a wręcz mnie niszczyły. Uciekając przed pokazaniem swojej wewnętrznej siły odkładałam marzenia i życiowe cele na później.

Właśnie ze względu na strach akceptowałam swoją bierność. Oczywiście w dzieciństwie był to mój sposób przetrwania i poradzenia sobie z tym, co niesie dzieciństwo z narcystycznym rodzicem. Jednak, jako osoba dorosła miałam możliwość zmiany, jednak nie potrafiłam jej wprowadzić w życie, przede wszystkim, dlatego, że przez wiele lat nie widziałam jej, nie wierzyłam w jej istnienie.

Wlewałam w siebie litry frustracji, biłam głową w ścianę próbując ją rozbić i odkryć za nią szczęśliwe życie. Nienawidziłam siebie, ponieważ zrzucałam na siebie odpowiedzialność za innych, tak bardzo chciałam ich zmienić, tak bardzo chciałam, aby zobaczyli piękno we mnie, którego jeszcze wtedy sama nie widziałam. Był to bardzo trudny okres w moim życiu, ponieważ nie widziałam wyjścia, drogi do uwolnienia, dusiłam się.
Dotykając dna znalazłam w sobie siłę na zmianę i wszechświat pomógł mi, dotarłam do ludzi i sposobów pracy. Zaczęłam krok po kroku swoją wewnętrzną zmianę, dzięki, której postanowiłam ruszyć, podjąć ryzyko, wyjść z ukrycia i pokazać światu, a przede wszystkim sobie, kim jestem.

Co możesz zrobić, aby zmienić swoje życie

  • Rozpoznaj, co masz do zrobienia, jakiego rodzaju zadanie, lekcja jest przed Tobą – nazwij ją
  • Spotkaj się z oporem, jaki masz w sobie przed kolejnym krokiem. Przyjrzyj się temu jak chcesz od niego uciec, odwrócić głowę i udać, że jego nie ma albo uznać, że lepiej jest to zostawić i poczekać aż samo minie.W pewnym momencie zrozumiałam, że sytuacje w moim życiu są jak mapa, Wszechświat pokazuje mi gdzie są moje rany, gdzie są moje zadania do przepracowania, dzięki, którym będę silniejsza i szczęśliwsza oraz będę żyła życiem, o którym dotychczas tylko marzyłam.
  • Pozwól sobie czuć – spotkaj się ze strachem, który przychodzi.Kiedy przychodzi do mnie strach i czuję go każdą komórką mojego ciała, siadam z zamkniętymi oczami i proszę, aby się pokazał. Bardzo często to, co czułam było obezwładniające i paraliżujące, zamiast miłości i życia widziałam śmierć. Rozmawiam z nim i docieram do sytuacji z przeszłości, które są źródłem tego strachu. Daję uwagę i miłość temu, co przychodzi.
  • Wyjdź z domu, kiedy strach jest tak wielki, że nie potrafię poradzić sobie z nim w żaden sposób, wtedy idę na spacer, na ćwiczenia, rozmawiam z przyjaciółką, oglądam pozytywny film, słucham żywej muzyki. Czasami chwilowe wyjście z sytuacji, oderwanie się od niej pomaga złapać nową perspektywę lub pozbierać siły do sprostania zadaniu, jakie przed nami stoi.
  • Zatroszcz się o siebie – z czasem zauważyłam jak ważne jest moje własne wsparcie dla siebie, dostrzegłam jak ważny jest mój wewnętrzny dialog, ile daje mi to, że rozmawiam z sobą czule i troszczę się o siebie. Dziękuję sobie, że stawiam się i że chcę zmienić to, co dotychczas mnie tak przerażało. Uczę się miłości do siebie.
  • Usłysz wątpliwości – pojawiają się, kiedy podejmujemy działanie, które dotychczas było obce: akty troszczenie się o siebie, wyznaczanie granic. Staram się wtedy oddawać Wszechświatowi to, czego sama nie potrafię udźwignąć, zrozumieć. Rozmawiam z Nim i proszę o znak, wskazówkę, wsparcie. Są to momenty wielkiego otwarcia i pokazania swojej wrażliwości. Jest to też akt oddania swojego życia sile wyższej, ta praktyka bardzo mnie wspiera, wtedy czuję, że nie jestem sama, ktoś czuwa nade mną.Powodzenia <3

Cytat_02
Różne

C/2

Poszukując cytatu na dziś trafiłam na poniższy fragment książki Susan Forward, który bardzo mnie poruszył. Wielokrotnie rozmawiałam o mojej matce i żadna z tych rozmów nie przynosiła mi, ani ulgi, ani wolności. Dopiero głębokie wejście w przeszłość, zidentyfikowanie ran i cierpliwe wysłuchanie mnie samej dało mi wolność. Kiedy zaufałam sobie byłam gotowa odtworzyć głębię odniesionych ran, poziom nienawiści własnej, wszechobecny brak miłości i poczuć to w sobie, a później uwolnić.
Jako dzieci widzimy siebie i matkę, jako jedną istotę, całość. Jeżeli matka jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, nasza relacja jest zaburzona i nie jesteśmy gotowi odejść od niej, ponieważ cały czas czekamy na miłość.

Do dziś pamiętam wyidealizowany obraz mojej mamy, za żadne skarby świata nie chciałam przyznać w sercu, że jest zimna i niedostępna emocjonalnie, ponieważ musiałabym, wtedy przyznać sama przed sobą, że nie dostanę od niej miłości, której tak bardzo pragnęłam i na którą desperacko czekałam. Dlatego też zrzuciłam całą winę na siebie. Ciągnęłam tą nienawiść do momentu, kiedy moje ciało powiedziało „dość”. Byłam gotowa na spotkanie z prawdą.

Miniaturka_14
Różne

Osobowość toksyczna – znaki ostrzegawcze cz. 3

To już ostatnie nagranie dotyczące zachowań osób toksycznych. Mam wielką nadzieję, że te nagrania potwierdziły przeczucia waszej intuicji i rozwiały wasze wątpliwości. Wiem, że to, o czym mówię to nie są proste sprawy, mówię o zachowaniach, które łamią i niszczą, które odbierają radość i osłabiają ciało i duszę. Jednak tylko my możemy powiedzieć stop, dość, nie zgadzam się na to – zasługuję na miłość, szacunek i wsparcie.

Wierzyłam, że mój smutek to efekt tego, że jestem wadliwa, niedobra, że muszę się zmienić, aby poczuć szczęście w moim sercu.
Tak musiałam się zmienić, ale jakże w inny sposób od tego, o którym myślałam.
Musiałam dokonać wyboru, jakich ludzi chcę w moim życiu. Postawiłam na tych, przy których kwitnę, wzrastam i czuję się bezpiecznie.

Właśnie tego Wam życzę kochani <3

Drukowanie
Różne

C/1

Spotkanie z iluzją dzieciństwa było dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem, bolało do granic życia. I przyniosło mi śmierć w pewnym wymiarze, przyniosło też narodziny. W momentach zwątpienia i ogromnego lęku pytałam Wszechświat – Czy to właściwa droga? Czy tak właśnie wygląda miłość do siebie? Odpowiedź przychodziła, łapałam oddech i stawiałam kolejny krok. Każdy następny był już lżejszy, pewniejszy, a moja dusza rosła w siłę.
Działajcie kochani <3

Miniaturka_13
Różne

Osobowość toksyczna – znaki ostrzegawcze cz.2

Oddaje Wam kolejne nagranie dotyczące zachowań, które są znakami ostrzegawczymi, które powinny nas obudzić i pobudzić do przyjrzenia się, w jakiej relacji jesteśmy lub w jaką relację wchodzimy. Wierzę też w to, że ten film, a właściwie informacje w nim zawarte pomogą Wam nabrać pewności i potwierdzą to, co czujecie od dawna będąc w relacji z osobą toksyczną. Czasami potrzebujemy małej iskierki, która zapalona otworzy nas i pomoże nam uwolnić się i zerwać zależność.

Zapraszam Was <3

Miniaturka_12
Różne

Osobowość toksyczna – znaki ostrzegawcze cz. 1

Kochani zapraszam Was do obejrzenia filmu, w którym mówię o typowych dla osobowości toksycznych zachowaniach, które powtarzane przez lata w dramatyczny sposób wpływają na nas i nasze życie. Odbierają nam siły do życia i troszczenia się o siebie, miażdżą nasze poczucie własnej wartości .

Poprzez ich działania coraz głębiej wierzymy w to, że jesteśmy problemem i powinniśmy się zmienić, jednak pomimo naszych usilnych starań – sytuacja się nie zmienia. Nie jesteśmy docenieni i kochani.

Osoby toksyczne nie biorą odpowiedzialności za swoje działania, odpychają w rażący sposób jakiekolwiek argumenty czy potwierdzenia ich szkodliwych zachowań. Osobowości narcystyczne, psychopatyczne uderzają w nasze sumienia i sieją w nas wątpliwości. Wpadamy coraz głębiej w sidła uwikłania.

Jest to dla mnie niezmiernie trudny i bliski mi temat ponieważ ulegałam tym manipulacyjnym zachowaniom i tkwiłam w toksycznych relacjach wierząc, że znajdę tam miłość. Wierzę, że to co mówię w tym nagraniu pomoże Wam dostrzec prawdę i wolność <3

Miniaturka_10
Różne

Wyjście z roli ofiary. Wejście w działanie.

Wzięcie odpowiedzialności za siebie to była jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakich dokonałam w moim życiu. Ukończenie studiów, praca, macierzyństwo okazało się być proste w porównaniu z tym. Tak bardzo i uparcie odwracałam głowę od tego, aby odpowiadać za siebie.

I znowu – zewnętrznie przecież to robiłam, pracowałam, dbałam o rodzinę, dom. Płaciłam rachunki, dotrzymywałam terminów. A jednak był obszar mojego życia, na, który nie chciałam spojrzeć, byłam wściekła na tych, którzy byli obok mnie, którzy nie chcieli rozwiązać moich problemów, dbali o siebie, a kto ma zadbać o mnie?! Aaaaa krzyczałam, darłam się i nic, pozostawali nieporuszeni i wszechświat też. Nie wygrywałam na loterii, nie doznałam nagłego olśnienia. Nic, byłam nadal tą samą Justyną, która tupała z całych sił, bo inni mieli zrobić to, czego ja sama nie chciałam. Nie chciałam zmieniać swojego utartego i dobrze znanego schematu postępowania. Powielałam go i cały czas miałam nadzieję, że tym razem przyniesie inny skutek. Dość naiwne, niestety tak właśnie było.

I co się stało, że zaszła zmiana? Zmieniłam działanie, zrobiłam inaczej niż dotychczas i TAK to było TO. Choć początkowo nie wyglądało na TO, ponieważ mój dotychczasowy świat uległ totalnemu zniszczeniu i miałam gruz zamiast szczęścia, a sama leżałam na podłodze z poczuciem, że tak właśnie wygląda koniec. Jednak po zakasaniu rękawów i ciężkiej pracy TO zaczynało się wyłaniać się, nabierać kształtów i promyków radości. Bolało mnie wszystko, byłam mieszanką rozpaczy, furii, beznadziei, ale pomimo tego miałam też w sercu moją energię życiową, która chciała istnieć, odcisnąć swój ślad.

Każdy z nas jest bohaterką i bohaterem, który wyrusza w podróż. Każdy z nas ma na swojej drodze ciemny las pełen smoków, potworów i strachów i tylko przechodząc przez ten las odnajdziemy skarb – naszą duszę i prawdę. Każdy z nas decyduje, czy chce iść, czy woli pozostać. Jaką drogą iść, kiedy i w jakim tempie. Każdy z nas ma wybór. Jednocześnie każdy też boi się i opiera, ponieważ las jest niebezpieczny i nieznany.

Jestem odpowiedzialna za to, że wciąż gonię za kimś, kto ma dać mi szczęście.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE chcę się zatrzymać się i spojrzeć na swój ból i samotność.
Jestem odpowiedzialna za to, że wciąż daje kolejne szanse ludziom, którzy mnie ranią i wykorzystują.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE stawiam granic.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE mówię, kiedy ktoś mną manipuluje, kłamie, niszczy.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE lituję się nad sobą, ale mam jej wiele dla innych.
Jestem odpowiedzialna za to, że pozostaje w cieniu i NIE pokazuję swojego piękna światu.

Różne

#19

Od kiedy pamiętam NIE chciałam być podobna do matki. Doznałam tyle krzywdy od niej, więc cokolwiek ona robiła kojarzyło mi się z niesprawiedliwością, krzywdą i cierpieniem.
Płynęłam w tym – nie chciałam być taką kobietą, przyjaciółką, żoną, matką, koleżanką, siostrą JAK ONA.
Myślałam, że wystarczy, że będę robiła przeciwne rzeczy do niej i to załatwi sprawę. Jednak to nie było to, ponieważ zatraciłam się w bezinteresownym pomaganiu, nie stawianiu granic, dbaniu o potrzeby innych, kochaniu wszystkich niezależnie od tego, kim były te osoby i jak mnie traktowały.

Moja droga do siebie była odkrywaniem tego, kim JA jestem. Doświadczałam siebie prawdziwej w macierzyństwie, na nowo budowałam relację z moimi dziećmi. Później, kiedy pojawił się nowy mężczyzna w moim życiu odkrywałam siebie, jaką chcę być kobietą, kochanką, partnerką.
Na nowo też pisałam relację z najbliższymi mi osobami.

Pamiętam jak z drżącym sercem i ściskiem gardła dzwoniłam do przyjaciółki powiedzieć o swoich odczuciach dotyczących naszej relacji prowadzona nadzieją, że znajdę zrozumienie. Choć były to trudne rozmowy każda z bliskich mi kobiet dała mi przestrzeń na doświadczanie siebie i odkrywanie tego, kim jestem. Z tych pięknych, szczerych rozmów czerpałyśmy obie, każda dla siebie, każda schodziła głębiej w poznanie siebie.
Podobnie było z partnerem, poznawałam siebie, jako kobietę, poznawałam swoje ciało i jego potrzeby. Nie było mi łatwo, ponieważ na wielu poziomach byłam zablokowana. Często pytałam siebie, czego tak naprawdę chcę i nie przychodziła żadna odpowiedź.
Znalazłam w sobie przestrzeń na czekanie na nią. Odpowiedź przychodziła, była nagrodą za akceptację tego, że mogę nie wiedzieć.

Każda podjęta próba dawała mi siłę na następną.
Oczywiście nie obyło się bez negatywnych reakcji. Było mi trudno, kiedy słyszałam krytykę i odrzucenie od osób mi bliskich. Uczyłam się wtedy bycia ze sobą w smutku i dorzuceniu. Te sytuacje uczyły mnie również uważnego słuchania sygnałów duszy, bo ona wiedziała najlepiej, kto ma miłość i zrozumienie w sercu. Z czasem stawałam się uważniejsza i ostrożniejsza na jej sygnały.

Córki i Synowie budujcie siebie na tym co Wasze. Aby dowiedzieć się tego kim jesteście – doświadczajcie, testujcie, działajcie, pytajcie i czasami wytrwale czekajcie na odpowiedź.
Powodzenia <3

Różne

#18

Córka narcystycznej matki jest pozbawiana tożsamości. Gra rolę wyznaczoną przez matkę wierząc, że za dobrze odegrane przedstawienie dostanie miłość i akceptację. Zostanie zobaczona taka, jaka jest z jej potrzebami.
Pomimo ciągłych starań i zabiegania o uwagę, narcystyczna matka pozostaje skupiona na sobie. Córka zawieszona w ciągłej pogoni za matczyną miłością, której potrzebuje, aby żyć.
Mijają lata, narasta w niej frustracja, lęk, złość, poczucie winy, ogromny wstyd. Matka nieporuszona, niekochająca, niewidząca, krytyczna i obarczająca problemami. Zrzuca na plecy córki coraz większy ciężar, a ona coraz bardziej wierzy, że nie jest dość dobra, że nie zasługuje, że nie można jej kochać.

Obroną staje się odwrócenie głowy od cierpienia duszy, a jest nią wiele mechanizmów obronnych, które pozwalają na życie. Tylko, jakie jest to życie?! Córka narcystycznej matki zapycha swoją pustkę w bardzo różne sposoby: je, robi zakupy, bierze narkotyki, sprząta, zdradza, pije alkohol, okalecza własne ciało… Karci siebie za każdą nieudaną próbę zdobycia matczynej miłości, wpada w błędne koło naprawiania siebie. Jest niczym niezłomny Syzyf.

Jednak przez lata bolesnych doświadczeń jej wewnętrzne światło przygasa, siła się wypala, a ciemność coraz bardziej dominuje jej wnętrze.

Wiem, że przebudzenie jest bolesne, wiem, że każda z nas boi się powiedzieć STOP. Jednak za tym stop jest prawdziwa droga do szczęścia, mój i Twój prawdziwy potencjał. Droga do siebie, to codzienna praca, która jest wieloletnim procesem kończącym się w dniu naszej śmierci.
Radość okrywania własnego ja – własnej tożsamości nie ma sobie równych, jest moją największą przygodą, największym wyzwaniem.

Tego Wam również życzę kochani <3

Różne

Rozwód

Wracam dziś do dnia, kiedy stanęłam za swoimi potrzebami w związku, w którym chciałam być szczęśliwa i spełniona. W sercu liczyłam na wspólną przemianę. Był to mój akt odwagi i zarazem desperacji. Byłam zdesperowana, ponieważ dotarłam do niemocy w sobie. Nie mogłam już więcej się starać, teraz ja potrzebowałam silnych ramion, które poniosą mnie i wesprą, dadzą zrozumienie, miłość i bezpieczeństwo.

Jednak ramiona zdecydowały inaczej, zaczęły pakować walizki. Usłyszałam stanowcze NIE na moją propozycję zmiany w dotychczas ustalonym porządku, na wejrzenie w głąb siebie i odnalezienie równowagi, partnerstwa.

Stało się, słowa się wylały, a za nimi było działanie. To, co spłynęło na mnie powaliło mnie na kolana. Czułam się jakbym leżała w kałuży czegoś, co nie pozwalało mi na ruch, umiałam tylko płakać. Żadnych rozwiązań, żadnych nadziei, czułam tylko stratę, porażkę i wstyd. Kilkanaście lat mojego życia straciło sens, cały wysiłek, uczucie, staranie leżało na dnie śmietnika.

Związek, który nie dał mi bezpieczeństwa, ponieważ jak lustro pokazywał mi to, co było w dzieciństwie, odgrywałam ten sam taniec. Potrzebuję Twojej miłości mamo a ty uciekasz, nie ma cię dla mnie, nie widzisz mnie. Jest tylko pustka. Zamiast spojrzeć w siebie odwracałam głowę i goniłam iluzję, goniłam matkę. Tak bardzo nie chciałam cierpieć, ale robiłam wszystko żeby cierpieć. W tej pogoni nie potrafiłam się zatrzymać i znaleźć źródła mojego smutku.

Podczas moich własnych narodzin wahałam się nie chciałam wyjść do świata, bo wiedziałam już, co się wydarzy przeczuwałam, że nie znajdę tam miłości i ciepła. Zawieszona podczas porodu, zawieszona w życiu. Niepotrafiąca podjąć decyzji, w którą stronę iść, najlepsza opcja to pozostać w łonie, zwinięta w kłębek, śpiąca i bezpieczna.

Wszechświat dał mi szansę konfrontacji z tym, czego nie chciałam widzieć. Nie miałam już możliwości powrotu czy ucieczki musiałam spotkać się z tym bólem. Wypróbowałam już wszystkie drogi na skróty, które działały na chwilę. A teraz stałam w tym po pachy, pełna lęku o życie. Myślę, że to, co było w tym cenne to bycie, po prostu czucie tego, co przychodziło, żadnego unikania tylko obecność. Płacz, nienawiść, wściekłość, bezsilność, smutek – karuzela. Wylewało się wiadrami, ja byłam. Czasami budziłam się w nocy przerażona, krzycząca, bliska obłędu – potrzebowałam siebie i swego miękkiego głosu, który rozumie i nie ocenia, który jest.

Zamknęłam się w domu, który dał mi poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego uciekałam przed światem? Ponieważ wstydziłam się siebie. Wstydziłam się tego, że nie jestem grzeczna, że chcę czegoś innego niż mi wpojono, że chcę, tak po prostu być sobą. Dotychczas nie dawałam sobie prawa do mojego sposobu na życie. Myślałam, że ten, który dostałam od mamy i rodziny jest jedynym właściwym. Patrzyłam na kolorowych ludzi z zazdrością i tęsknotą w sercu, byli piękni, ale to nie dla mnie. Mój scenariusz został napisany – miałam być zwykła, grzeczna i standardowa, niełamiąca żadnych norm ogólnie przyjętych. Z podziwem patrzyłam na kobiety robiące karierę, szanujące się i spełniające marzenia -jak mnie to skręcało, wstydziłam się tego, że ja też tak chcę, że chcę biegać nago po łące z wiatrem we włosach, a zamiast tego miałam skrępowane ciało.

Działanie, powiedzenie “nie” temu, co było i otwarcie nowych możliwości nie dało mi wolności, ot tak. Przede mną była nauka akceptacji siebie, pokochania każdej mojej inności od narzuconych mi zasad. To było i jest moim największym życiowym wyzwaniem i jednocześnie kluczem do pełni i radości bycia.

Urodziłam się w rodzinie gdzie fasada jest podstawą bycia i ku zaskoczeniu odkryłam w sobie siłę, aby zburzyć ten mur i odkryć prawdę.

Różne

#17

Matki, które nie przyjęły do siebie swojego smutku i bólu nieświadomie oczekują od innych, aby się tym zajęli, aby wzięli odpowiedzialność za ich problemy życiowe. Najczęściej jest to niepisany pakt pomiędzy matką a dzieckiem. Bardzo często decyzja o macierzyństwie jest jednocześnie nadzieją, że dziecko da im tyle miłości, że ból istnienia, który noszą zniknie. Bardzo często córki są wybierane do tej roli, ponieważ kobiety pełnią rolę opiekuńczą w rodzinie, to one dbają o ognisko domowe i dobrostan ludzi tworzących rodzinę.

Dzieci takich matek często żyją z poczuciem ogromnej bezsilności, ponieważ matka wymaga od nich czegoś, czego nie są w stanie spełnić. Pojawia się frustracja, złość, żal. Nie ma wolności, jest przymus bycia przy skrzywdzonej matce w powietrzu wisi układ – Ty zabierzesz mój ból i będziesz przy mnie tak długo jak będę tego potrzebowała, a ja może wtedy dam Ci miłość i pozwolę odejść.

Jestem jedną z takich osób. Doświadczyłam obu ról, byłam córką, która chciała uszczęśliwić swoją matkę oraz matką, która pokładała wielkie nadzieje w tym, że jej dzieci sprawią, że przestanie być głodna miłości.

Wyjście z takiej zależności uwolniło mnie i moje dzieci, dało nam przestrzeń na miłość, nie szarpiemy się już o nią. Od momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że to ja mam pokochać siebie i wziąć odpowiedzialność za własne cierpienie dostaję od moich dzieci szczerą wdzięczność i miłość. Ja daję im bezpieczeństwo, bezwarunkową miłość i akceptację na to, kim są.

Im dalej na tej ścieżce tym swobodniej, upadki, które się zdarzają bolą mniej, każdy z nas jest coraz bliżej siebie, swojej duszy.

Różne

Wstyd

Czuję w ciele znany mi dobrze ból, więc siadam do pisania. Słowa są dla mnie ratunkiem, potrafią przekazać to, co woła o uwagę, to terapia. Dzisiaj przyszedł czas na toksyczny wstyd. Każdy, kto żył w cieniu narcystycznego rodzica ma w żyłach wstyd zamiast krwi.

Dlaczego, bo to jedzenie, którym narcysta karmi swoje dziecko, aby siedziało cicho, aby nie budziło jego ran. Każda próba bycia sobą, każde wołanie o uwagę o emocjonalne zaangażowanie, akceptację i miłość jest dorzucone – ponieważ ona nie ma w sobie miłości, którą mogłaby się podzielić. Toksyczny wstyd zaaplikowany w dzieciństwie nie znika, nie odchodzi ot tak, dotkliwie naznacza każdą relację.

W mojej głowie słyszę zdanie: Czego Ty jeszcze ode mnie chcesz?
Mam przestać chcieć, nie wolno mi chcieć. Mam brać to, co matka daje i nie marudzić, nie mieć zastrzeżeń. Uwierzyłam tak głęboko w to zdanie, że właśnie tak postępowałam. To spowodowało, że czułam ogromną pustkę, wieczny głód, bo nawet jak mogłam w życiu decydować o tym, co mogę wziąć, kupić, poprosić – nie robiłam tego. Czekałam na decyzję kogoś innego. Nie wiedziałam, czego tak na prawdę potrzebuje, brałam to, co pod ręką, stąd ta mania kupowania, wrzucałam produkty do koszyka, nieważne, co liczyło się tylko zapełnienie tej cholernej pustki, która boli.

Każde dziecko ma prawo dostać od matki miłość, ciepło emocjonalne, współczucie i akceptacje. Żadne dziecko nie powinno być karane za to, że tego potrzebuje. Nie powinno być obgadywane, wyśmiewane, wyszydzane za to, że potrzebuje miłości. Podstawowym obowiązkiem rodzica jest miłość do powołanego przez siebie do życia dziecka.

Jak się okazało za tak wysoki poziom toksycznego wstydu mogę podziękować nie tylko mamie, ale również i babci, która z założenia miała się mną troskliwie opiekować. Szkoda tylko, że mnie biła nie radząc sobie z moją tęsknotą za miłością i ciekawością małego dziecka. Ona chciała mieć spokój, a ja według niej na złość miałam milion potrzeb. A matka uciekała w pracę, fundując córce to, co sama znała z dzieciństwa. Zamknięte koło nienawiści.

Przez całe życie wiedziałam, że nie jestem kimś wartościowym, wiedziałam, że niczego nie osiągnę, więc nawet się nie starałam, a nawet jak pomimo braku starań coś mi wychodziło to udawałam, że tego nie ma. Tak bardzo nie umiałam zobaczy w tym kłamstwa i manipulacji. Totalny brak poczucia bezpieczeństwa więził mnie w starych przekonaniach odbierając siłę do wyjścia.

Otaczałam się ludźmi, którzy mi to potwierdzali, którzy byli tak samo zamknięci emocjonalnie i niedostępni jak ona. Każde odrzucenie było potwierdzeniem prawdy zaprogramowanej we mnie. Mój wstyd nabierał mocy z każdym odrzuceniem i każdą krytyką.

 

Moje ciało walczy ze sobą przeciąga linę pomiędzy uda jej się czy polegnie, a sędzią jest ona, moja matka. Kogo mam wybrać siebie, czy ją? Jeśli wybiorę siebie oznacza to, że zasługuję na miłość i chcę się nauczyć ją sobie dawać, jeśli wybiorę matkę oznacza to, że moje cierpienie będzie trwać. Niby wiem.

Każdorazowy wybór mojej własnej drogi budzi toksyczny wstyd. Z tyłu głowy pojawia się wątpliwość czy mam do tego prawo, czy wolno mi zaspokoić swoją potrzebę? Wybieram i patrzę w twarz odrzuceniu, słucham jego nienawistnych podszeptów. Robię kolejny krok.

Kiedy tulą mnie kochające ramiona czasami jest mi trudno w nich pozostać, czasami nie umiem przyjąć miłości. Kochający człowiek jest zagadką, którą uczę się rozwiązywać.

Różne

Tak trudno zobaczyć prawdę

Tak długo i usilnie odpychałam prawdę od siebie. Dorastałam w domu, w którym nie dostałam akceptacji i miłości i udane małżeństwo było dla mnie twierdzą, którą zbudowałam żeby się nie rozsypać. Broniłam jej zaciekle i gorliwie przez 17 lat, to mnóstwo czasu. Jednak przyszedł moment, kiedy moje ciało poddało się, powiedziało NIE, a ja pomimo tego, że nadal chciałam ciągnąć tą iluzję nie umiałam już zmusić się do utrzymywania tego złudzenia.

Jednak nie wiedziałam jednego, że piękny obraz, jaki sprzedał mi narcysta – swoją własną iluzję siebie, trwa we mnie pomimo zakończenia relacji. Jest we mnie wdrukowany i owszem na powierzchni widzę prawdę, ale głęboko w trzewiach wierzę, że to ja jestem niewystarczająca dobra, a on nieskazitelnie czysty. Stało się tak poprzez manipulacje, zaprzeczania, odwracanie “kota ogonem” – praktyki, które znam od dziecka. Dlatego tak wiele czasu zajęło mi przebudzenie się z tego koszmarnego snu i dopuszczenie do głosu mojej prawdy. Aby wyjść z uwikłania w relacji z człowiekiem o osobowości narcystycznej, który za swój najważniejszy cel uznaje utrzymanie nieskazitelnego wizerunku, potrzeba wiele wiary w to, że to, co widzę to prawda. Tak trudno było mi złapać momenty manipulacji, kiedy z płaczem prosiłam o uwagę i miłość, a w efekcie dostawałam informację, że to ja nie kocham i nie troszczę się o niego. Niosąc w sobie przekonanie, że to, kim jestem to za mało, od razu się na to łapałam i wracałam skulona myśląc “nie potrafię kochać”

Myślałam, że zakończenie relacji utnie to, co nas łączyło, ale to był dopiero początek mojej drogi do wolności. Budowałam swoje nowe życie myśląc, że jestem szczęśliwa jednak z czasem pojawiała się frustracja i smutek, ponieważ docierało do mnie, że moje oczy ciągle widzą dobrze znaną idealną postać, moje serce czekało na powrót na cudowne podniesienie kotary, za którą ukarze się idealny świat, w którym jestem szczęśliwa, a mój narcysta nosi mnie na rękach. A w świecie realnym narcysta dawał mi jasno i bez zawahania znaki, że moje ciało miało rację, OBUDŹ się!

Nie potrafiłam zobaczyć tego, kim jest na prawdę. Nie widziałam w nim normalnego człowieka z krwi i kości z wadami i zaletami. Utrzymywałam boski obraz mężczyzny i działało to nie tylko we mnie, ale i dla innych, ochraniałam i siebie i jego. To dziecinny odruch. Będąc dzieckiem chcemy widzieć świat bajkowo, chcemy wierzyć, że jest tylko białe, a wszyscy są dobrzy.

I doszłam do ściany. Uderzyłam w nią goniąc za iluzją. Poczułam, że nie zniosę już ani sekundy, bycia dobrą dla kogoś, kto mnie traktuje bez szacunku, kto mnie pomija i sączy jad w białych rękawiczkach. Kto pokazuje piękną twarz światu, a dla mnie ma wykrzywiony grymas i sarkazm.

Pogrzeb się odbył. Pochowałam swoją dziecięcą wiarę, że będąc dobrą inni też tacy będą. Przestałam wierzyć, że pokorne ciele wygrywa i jest szczęśliwe po grób. NIE. Pokorne kobiety cierpią, są nieszczęśliwe i dostają ochłapy, resztki, których nikt inny nie chciał.

A przecież ja chcę spełniać marzenia. Chcę oddychać pełną piersią i decydować o tym gdzie i z kim zjem dziś śniadanie. Aby tak się stało trzeba czasami pokazać zęby i warczeć, jeżeli ktoś chce nas skrzywdzić. Nie każdemu i nie od razu trzeba pokazać miękki i ciepły brzuch, pełen miłości, akceptacji i miękkości.
Dbajcie o siebie. Z miłością ❤

Różne

#16

W swoim otoczeniu spotkałam wiele osób, które zaprzeczają swojemu wewnętrznemu bólowi lub nie chcą go dotykać uważając, że on nie ma końca, że on pochłonie i nie pozwoli na normalne życie. Dostałam też kilka rad, że mam już przestać taplać się w smutku, bo to się nie skończy albo, że robię to, bo lubię być ofiarą i odgrywać w kółko to, co było.

Jest w tym wiele prawdy, tak może się stać, jeżeli nie ma ujścia dla tych emocji i pozostają w słowach, a nie są odczuwane w ciele. Wtedy żyjemy krzywdami doświadczonymi w przeszłości i reagujemy na to, co tu i teraz z perspektywy sytuacji, których doświadczyliśmy w przeszłości. Jednak w momencie, kiedy docieramy do bólu z przeszłości i pozwalamy sobie poczuć to, co wtedy się stało, puszczamy nasze hamulce pozwalamy sobie na krzyk, płacz i złość, której wtedy nie mogliśmy odczuć – te emocje zostają wyrażone i pozostaje tylko wspomnienie. To tak jakbyśmy uwalniali część siebie zamrożoną w przeszłości, dając jej pozwolenie na ekspresję – zwracamy ją sobie w teraźniejszości. Stajemy się pełnią – sobą.

Przytoczę cytat z książki „Narcyzm” Alexandra Lowen’a:

„Ja to funkcja żywotności ciała. Nie podlega ona świadomej kontroli. Świadomie można jedynie zmienić czyjś wygląd, a w rezultacie również czyjś obraz. To jednak ma zaledwie powierzchowny wpływ na osobowość – podobnie jak zmiana ubioru nie zmienia czyjegoś ciała. Dokonanie głębszej zmiany wymaga ekspresji stłumionych i wypartych uczuć. A do tego trzeba uwolnienia przewlekłych napięć mięśniowych blokujących czucie i uświadomienie sobie stłumionych wspomnień.”

Różne

Wyciągam do Ciebie ręce

Dlaczego tak bardzo zaplątałam się w relację z narcystami?

Miłość dla mnie była czymś na co czekam, czego bardzo pragnę i mam to już na wyciągnięcie ręki, a jednak ucieka. Miłość to było coś co dostanę jeżeli spełnię odpowiednie warunki.

Moje ręce wyciągnięte w górę proszące o uczucia o bliskość. Wspomnieniem, które mnie nie opuszcza jest moment, kiedy stoję na schodach i krzyczę do niej żeby mnie nie zostawiała, żeby mnie usłyszała ale ona odchodzi, nie chce słyszeć tego, że ja cierpię zostając w domu z babcią, która mnie żle traktuje – ona chce swojego świętego spokoju.

I tak poddawałam się manipulacji bezwładnie działałam pociągana za sznurki narcysty. Teraz o tym myślę, że żyłam w jakimś cholernym śnie to nie było życie, bo cały czas tak naprawdę robiłam to czego oczekiwali inni. Próby obudzenia świadomości były tak naprawdę karmieniem narcysty, chodzi mi o momenty buntu, krzyku i proszenia o uwagę, momenty trzaskania drzwiami, rozbijania szklanek i rzucania czym popadnie. To były moje osobiste chwile kiedy mój ból był tak wielki i tak nie do zniesienia.

Narcysta numer dwa, kiedy go zobaczyłam wydał mi się idealny i właśnie dla tego ideału postanowiłam się zmienić i zrobić wszystko aby udowodnić, że umiem kochać. Kiedy mnie ranił a ja w odpowiedzi słyszałam, że robię problem, którego nie ma, że nie mam dystansu do siebie – wycofywałam się i starałam się jeszcze bardziej.

Do momentu przebudzenia nie potrafiłam robić rzeczy dla siebie, nie potrafiłam zrobić dla siebie czegoś co pozwoliłoby mi odejść czy to od pierwszego narcysty czy od drugiego. Robiłam odwrotność. Z uzależnienia od mamy weszłam w uzależnienie od męża. Z życia według przepisu mamy weszłam w życie według przepisu męża. Pozostawałam w świecie który oni dla mnie wymyślili, dusiłam się coraz bardziej.

Dopiero kiedy urodziłam dzieci zaczęłam widzieć jak bardzo sobie nie radzę, jak bardzo jestem rozbita, nieszczęśliwa i zagubiona. Jak bardzo to co jest, nie należy do mnie. Jak bardzo uwierzyłam, że nie mam prawa do dobrego traktowania, do brania mojej opinii jako ważnej, do pomocy i wsparcia. Zawsze czułam się gorsza, zawsze robiłam i starłam się za mało, zawsze musiałam być kimś więcej niż byłam. Zawsze czułam, że muszę wyjątkowo gorliwie dziękować za każdy gest dobroci w moim kierunku. I narcyści utwierdzali mnie skutecznie w tym myśleniu wytykając mi moje niedociągnięcia lub dając wsparcie, którego tak naprawdę nie było. Będąc w tej matni tak trudno jest zobaczyć inny świat, tak trudno jest coś zmienić. Żyjąc na codzień z osobą, która zaprzecza temu co widzisz i myślisz, która z całą siłą odsuwa od siebie prawdę, odwraca ją i uderza w ciebie powoduje, że wierzysz w to, przynajmniej ja tak zrobiłam.

Uwierzyłam w łańcuszek kłamstw o sobie, które powodowały, że nie potrafiłam podjąc drogi do niezależności, a do tego wierząc w to przyciągałam zdarzenia, które mi potwierdzały każde przekonanie o sobie. Przypomina mi to chomika kręcącego się w kółku z nadzieją na wolność. Nie potrafiłam wykorzystać żadnej okazji do wyjścia i poprawy swojej sytuacji, a nawet jeżeli robiłam krok strach przed konsekwencjami, które na mnie spadały sprowadzał mnie na ziemię.

Czego bałam się najbardziej i co leczyłam najdłużej – ogromny strach przed utratą miłości, utratą miłości matczynej, a później miłości małżeńskiej. Narcysta właśnie tak mnie trzymał na haczyku, dając i zabierając uczucie. Kiedy słuchałam i byłam grzeczna uczucie było, kiedy robiłam coś wbrew uczucie było wycofywane.Ten schemat wżarł się we mnie tak głęboko, że nigdy nie czułam się bezpiecznie, nigdy nie opuszał mnie strach. I tak też się stało, w momencie, kiedy zaczęłam mówić o swoich potrzebach i dążyć do ich zaspokojenia jednocześnie odmawiając bycia narcystycznym karmicielem – odeszli. Zostałam sama mając dwie opcje albo szaleństwo albo odwyk i wolność. Życie w trzeźwości, życie w przestrzeni bez osobowości narcystycznych.

Różne

#15

Ból – nie chciałam go widzieć i czuć w swoim życiu. Moja świadomość podsuwała mi sposoby unikania siebie, używki, nałogi, kłamstwa, wyparcia, manipulację, idealizację, projekcję. Wszystko krzyczało NIE PATRZ do wewnątrz. Byłam wściekła, sfrustrowana i moje ciało bolało coraz bardziej. Miałam wypadek, operację potem kolejną, chorobę, pozew sądowy i śmierć mojego małżeństwa. „Podałam” sobie to wszystko po to, aby nie patrzeć do wewnątrz, nie widzieć płaczącego dziecka we mnie. Paradoks prawda?! Bo cierpiałam okrutnie, kiedy moje życie i zdrowie było zagrożone, kiedy straciłam miłość, kiedy straciłam pieniądze.

Mój mur obronny zaczął pękać, zaczęłam pytać, – Dlaczego i po co te wszystkie sytuacje pojawiły się w moim życiu?! Czego nie chcę zobaczyć, a gdybym zobaczyła mogłabym żyć szczęśliwie?!
Zaczęłam rozumieć, że to ja jestem odpowiedzialna za siebie i jeżeli oddaję odpowiedzialność w inne ręce to płacę za to bardzo wysoką cenę i cierpię jeszcze bardziej. Przestałam uciekać.

Każdy z nas się boi i każdy z nas ma nadzieję, że to się jakoś naprawi. Jednak nie stanie się samo, tylko my mamy tę MOC!

Różne

#14

Odpowiedzialność jest oznaką dojrzałości jednak czasami bywa zgubna. Dlaczego?! Bardzo często dzieci zagubionych rodziców uwierzą, że są odpowiedzialne za ich dobre samopoczucie i szczęście. Konsekwencją takiego przekonania jest życie z ogromnym bagażem na plecach i wiecznym strachem przed odrzuceniem w przypadku potknięcia.

Pamiętam siebie jak bardzo cierpiałam nie potrafiąc zatrzymać tego mechanizmu. Od kiedy pamiętam szczęście mojej mamy leżało w moich rękach. Tak bardzo bałam się jej odrzucenia, że próbowałam wszystkiego, aby była szczęśliwa. Tak samo było z relacją z moim partnerem. Wycofywałam się ze swoich potrzeb, jeżeli widziałam, że to budzi jego dyskomfort. Byłam mistrzem wsłuchiwania się w oczekiwania, nawet te niewypowiedziane. Jeżeli sytuacja wymykała się spod kontroli byłam zdruzgotana i miałam poczucie winy. Na tym przekonaniu budowałam wszystkie relacje.

Nadmierna odpowiedzialność jest niezmiernie toksyczna, oplata nas i rzutuje na nasze relacje z całym światem. Dopiero po powrocie do siebie zobaczyłam jak łatwo ulegałam wszelkim manipulacjom i na ochotnika brałam odpowiedzialność, ponieważ nie mogłam znieść widoku dyskomfortu u innych osób. Nie pozwalałam sobie na bycie sobą, na swobodne wyrażanie tego, kim jestem. Jak tylko dostrzegałam, że mogę być przyczyną dyskomfortu kuliłam się w sobie, umniejszałam po to, aby nie cierpiał ktoś inny. Uległam błędnemu przekonaniu, że kontrolując siebie uchronię innych od cierpienia.

Różne

Droga do szczęścia

Jestem z tym wpisem już kilka dobrych miesięcy i nie wiem, jak to ująć w słowa. Jak pokazać zależność, w którą weszłam i którą pielęgnowałam łudząc się, że to miłość. Najtrudniej było mi, kiedy dotarło do mnie, że dla mnie nie warto zmieniać. Wtedy poczułam jak bardzo oszukałam siebie, bo przez całe moje życie zmieniałam się dla tych, których kochałam. Podejmowałam tyle karkołomnych zabiegów, wyczynów, aby oni dobrze się czuli. A kiedy zmieniłam dynamikę i poprosiłam o zmianę zachowania i traktowania mnie – odeszli i pozostawili bolesną pustkę.

Nagle okazało się, że publikacje na temat osobowości narcystycznej są prawdziwe. Nie mogłam już udawać, że jest to zbyt surowa ocena i nie musi dotyczyć osób z mojego życia. Co wcale nie pomogło, ponieważ doprowadziło mnie to do tego, co myślę o sobie. Kiedy zrozumiałam, że moją wartością w relacji z narcystami była moja energia życiowa, której potrzebują, wyłoniło się moje poczucie własnej wartości. Zobaczyłam siebie przezroczystą, nic nieznaczącą, nieważną. Zobaczyłam początek tej drogi, moje narodziny, ja leżąca w ramionach martwego serca. Tak bardzo chciałam żyć pomimo braku ciepła. Zaczęłam kochać za nas obie, trwając w przekonaniu, że nie zasługuję na odwzajemnienie.

Manipulacje, kłamstwa, szantaż emocjonalny, jakiego doświadczyłam zrobił ogromne spustoszenie we mnie i moim życiu. Dramatyczne jest to jak niszczy nieświadoma “miłość”. Jak bardzo może nas zamrozić i zamknąć w więzieniu bez krat. Jak wiele potrzebujemy później miłości, aby odczarować nasze rany. Bardzo dużo czasu i pracy nad sobą zajęło mi nauczenie się przyjmowania zdrowej miłości. Tak wiele było we mnie podejrzeń, niepewności i strachu. Trudne to było i czasami nadal jest. Myślę, że znacie tą niepewność, kiedy stawiasz granice z drżącym sercem, a z tył głowy przemyka wątpliwość: Czy mogę? Czy jestem na tyle wartościowa żeby dostać to, czego potrzebuję? Czy stawiając granicę nie zostanę odrzucona?!

Dzięki temu, że mam wokół siebie kochających i świadomych ludzi mogę bezpiecznie otwierać się na miłość i obfitość. Decyzja o odcięciu toksycznych relacji była dla mnie jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu, borykałam się z podjęciem jej bardzo długo, nie mając tak do końca świadomości, jak potoczy się moje życie, kiedy ją podejmę. Jednak to był znak dla Wszechświata, że jestem gotowa do zmiany mojego życia. Z czasem zaczęłam rozumieć, że to, czego doświadczam te trudności i kłopoty to coś, czemu mam dać uwagę i mam zobaczyć w tym wartość, a wtedy odnajdę tam część siebie.

Zmierzyłam się z tym, że nic samo się nie stanie, jeżeli nie włożę w to swojej pracy. Musiałam, więc podjąć decyzję, czy chcę decydować o swoim życiu?! Czy chcę żyć w zgodzie ze sobą i swoim sercem?! Czy pomimo strachu będę działać?!

Decyduję o sobie, żyję w zgodzie ze sobą i działam. Oswajam strach i uczę go, że działanie jest bezpieczne, że bez niego będziemy oboje tkwić w przeszłości. I jest to niekończąca się nauka, tylko z czasem staje się jakby lżejsza.

Życzę Wam w cudownym Nowy Roku dobrej miłości dla siebie i bliskich. Życzę Wam oswajania tego, co blokuje przed zrobieniem kolejnego kroku ku wolności ❤

Różne

#13

Każdy, kto znajdzie w sobie siłę na spotkanie ze swoim dzieciństwem, swoją prawdą o nim i związanym z nim bólem jest pełnym odwagi człowiekiem. Nagrodą za uznanie swojej przeszłości jest świadome życie pozbawione iluzji. Widzenie sytuacji oczyma dojrzałego człowieka, życie tu i teraz. Aby tak się stało potrzebne jest zanurzenie w ciało, pobudzenie go do odkrywania uśpionych w nim emocji.