Nadszedł czas, dzielenia się z innymi.

Obudziłam w sobie nauczyciela, intuicję, która rozpoznaje programy z dzieciństwa i pomaga w odnalezieniu prawdy, o nas samych.

Dzięki pracy ze mną rozpoznasz swoje programowanie z dzieciństwa. Zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci na wsparcie siebie podczas procesu opłakiwania bólu. Otworzysz się, aby uwolnić wyparte emocje. Nawiążesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem i ugruntujesz zdrową, pełną troski i akceptacji relację ze sobą. Odkryjesz swój potencjał.

Zapraszam

Na co masz ochotę?

Author: Justyna

Dla osób, które doznały traum i schowały swoją prawdę, powrót do siebie bywa niespodzianką i cudownym odkryciem. Dla mnie tą niespodzianką było odkrycie mojego powołania. Od lat uczyłam angielskiego. Myślałam, że prawda, którą odkrywam ma służyć tylko mi. Nie potrafiąc podjąć decyzji oddałam ją Wyższej Świadomości – niech mnie prowadzi. Wokół mnie pojawiły się osoby, które chciały słuchać, czym żyję i jak odnalazłam siebie. Zaczęłam pisać. Moje powołanie klarowało się, a ja coraz odważniej mówiłam o nim. Aż doszłam do momentu, kiedy poczułam, że już nie dam rady uczyć pomimo tego, że nie miałam stabilizacji finansowej w moim powołaniu to nie potrafiłam już zatrzymać tego, co się urodziło. Pojawiło się kolejne wyzwanie. Powiedzenie światu jak pracuję, nie stoi za mną dyplom, świadomie go nie mam, ponieważ moja praca to moja intuicja, to ona prowadzi mnie i pokazuje, gdzie jest problem i

Kiedy nie znamy swoich granic do naszego życia wpadają przypadkowi ludzie, którzy decydują o naszym życiu. Jesteśmy jak statek bez kapitana, płyniemy tam, gdzie nas poniesie wiatr i prąd. Nie bierzemy odpowiedzialności za kierunek i cel. Wiem, że każdy z nas ma wiele powodów, aby nie stawiać granic, aby oddawać innym odpowiedzialność. Sama to robiłam. Jednak doszłam do momentu, kiedy moje życie przestało mi się podobać. Nie chciałam już otrzymywać niechcianych prezentów, utrzymywać kiepskich relacji i żyć w emocjonalnej pustce. To był moment kiedy podjęłam wyzwanie i zaczęłam sterować własnym życiem. Są chwile, kiedy strach zagości w moim sercu i ciele, ale już tylko na chwilę. Zauważam go i łapię wiatr we włosy patrząc z miłością na swoje życie. Każdemu z Was tego życzę <3

Działanie w materii jest tym, co pozwala nam mierzyć się z naszym cieniem i robić kolejny krok. Dzięki temu, że działamy i wsłuchujemy się w nasze emocje, to co było wyparte i toksyczne może wyjść na powierzchnię. Bardzo długo żyłam "wiedząc" tak wiele, jednak niewiele z tego, co wiedziałam było ucieleśnione w moim życiu. To powodowało, że stałam w miejscu i reagowałam tak samo. A więc wszechświat dostarczał mi coraz to silniejszych doświadczeń, abym wreszcie uwolniła swój potencjał. Dopiero, kiedy słuchając tego, co płynie z wnętrza, przytulając małą dziewczynkę, która umiera ze strachu, robiłam krok, działałam - moje życie zmieniło bieg, nabrało rumieńców. Z czasem moje działania stawały się coraz odważniejsze, moje kroki coraz pewniejsze. Uwalniałam swoją kreatywność. Jednak strach we mnie jest. Kiedy podejmuję nowe działanie, kiedy mierzę wyżej, kiedy chcę wyrazić siebie jeszcze bardziej, on się pojawia. I wtedy siadam ze

W moim życiu było wiele momentów, kiedy prawie byłam szczęśliwa, prawie byłam stabilna finansowo i prawie byłam kochana i zaopiekowana. Dużo czasu szukałam w sobie, dlaczego? Przecież tyle już zobaczyłam, zrobiłam, odczarowałam i mój króliczek ucieka. A ja znowu w rozsypce. I dotarłam, odnalazłam siebie tą, która nie wierzy w to, że zasługuje, że może być dopieszczona, szczęśliwa i kochana. Dotarłam do kołyski, w której leżało samotne dziecko otoczone ciemnością i pustką. Nie było nam łatwo nawiązać kontaktu, nie było łatwo dowiedzieć się jak mogę pomóc temu maleństwu, które nie wierzy, że życie jest dobre i bezpieczne. Jednak dzięki cierpliwości udało się, udało się wziąć ją na ręce i tulić. Udało się dać jej światło bezwarunkowej miłości, zamiast czarnej pustki i nicości.