Nadszedł czas, dzielenia się z innymi.

Obudziłam w sobie nauczyciela, intuicję, która rozpoznaje programy z dzieciństwa i pomaga w odnalezieniu prawdy, o nas samych.

Dzięki pracy ze mną rozpoznasz swoje programowanie z dzieciństwa. Zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci na wsparcie siebie podczas procesu opłakiwania bólu. Otworzysz się, aby uwolnić wyparte emocje. Nawiążesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem i ugruntujesz zdrową, pełną troski i akceptacji relację ze sobą. Odkryjesz swój potencjał.

Zapraszam

Na co masz ochotę?

YouTube

Przez lata nie wiedziałam co mi jest, dlaczego taka właśnie jestem. Postrzegałam siebie jako kogoś gorszego z kim ciągle są jakieś problemy - bo coś mnie dotknęło i zabolało, bo zrobiło mi się przykro. Godziny i dni poświęcałam na wyobrażaniu sobie siebie, jako twardzielki, która bez zmrużenia oka radzi sobie z każdą uwagą i atakiem wymierzonym w jej kierunku. Ta wizja się nie spełniła. Moje przekonanie o tym, że jestem wadliwa coraz bardziej wżerało się w moje serce, umysł i ciało. Dziś jest inaczej ponieważ doszłam do takiego momentu w moim życiu, kiedy moje reakcje i zachowanie zaczęły krzywdzić, kiedy dyskomfort bycia ze sobą był już zbyt duży, aby to znieść. Wtedy zaczęłam szukać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Przełomem dla mnie było uświadomienie sobie, że to co nazywałam szczęśliwym dzieciństwem było traumatycznym dzieciństwem. Matczyna miłość w którą wierzyłam była pustką emocjonalną,

Kiedy doświadczamy emocjonalnego flashbaku cofamy się do sytuacji z dzieciństwa do emocji, których wtedy doświadczaliśmy. Czujemy się samotni, pogrążeni w pustce i odrzuceniu, które były naszą codziennością w przeszłości. Jest to obezwładniający stan, który powoduje, że przeżywamy nasze traumy z dzieciństwa tu i teraz. Czujemy to samo, co kiedyś, ten sam strach, wstyd czy bezradność. Flashbaki dopadały mnie bardzo często, przychodziły nie wiadomo skąd, a wtedy moje cierpienie wydawało się nie mieć końca. Bardzo często w takich momentach myślałam o sobie, że jestem nikim, że powinnam umrzeć. Nie widziałam wyjścia, nie potrafiłam też poszukać rozwiązania, ani poprosić o wsparcie. Dopiero podczas poszukiwań drogi do szczęścia poznałam pojęcie traumy i jej symptomów i dzięki temu zrozumiałam, że to nie ja jestem problemem, że moje zachowanie jest spowodowane moimi doświadczeniami z przeszłości. Co ważne – zrozumiałam, że ten stan można zmienić to jest uleczalne. Zaczęłam ze

Dostrzeżenie skutków życia z narcystycznym rodzicem wymaga czasu. Jako dzieci chcemy wierzyć w to, że rodzice darzą nas bezwarunkową miłością i akceptacją. Jak inne jest życie dziecka, którego rodzic ma narcystyczne zaburzenia osobowości. Każdy, kto doświadczył tego ze strony matki czy ojca rozumie mnie. Wie ile cierpienia, smutku i pustki leży, czy leżało w jego ciele i sercu. Moją drogą do uzdrowienia było stopniowe wracanie do przeszłości i uwalnianie swojego ciała z traumy zapisanej w nim. Zaczynając tą drogę nie miałam świadomości tego, co przeżyłam, umniejszałam temu i przerzucałam odpowiedzialność na siebie upatrując winy w swojej nadwrażliwości, nieporadności i beznadziei. Przez tak wiele lat mojego życia nie rozumiałam, że relacja z matką jest bazą, na której będę budować każdą relację w moim życiu. Będąc dzieckiem nie czułam się kochana i akceptowana, a przede wszystkim cały czas żyłam w strachu o swoje przetrwanie. Nieustannie

Wychowując się w toksycznym domu przez lata budujemy pancerz wyparcia naszych wspomnień i uczuć, który pozwala nam przeżyć i nie zwariować. Wchodząc w dorosłość moglibyśmy zrzucić ten pancerz, ale najczęściej jest tak, że wchodzimy w związki, które są odzwierciedleniem tego jak byliśmy traktowani w dzieciństwie i doświadczamy zimna emocjonalnego i odrzucenia, które tak dobrze znamy. Żyjąc w związku, w którym nie czujemy akceptacji, miłości i szacunku bardzo często spychamy swój ból i traumę jeszcze głębiej. Nie chcemy spojrzeć do wewnątrz i zobaczyć spustoszenia i smutku, który jest w nas, wypracowujemy sposoby na to, aby nie czuć, na to, aby uciec. Jednak pomimo naszych starań nasza dusza dąży do integracji i w naszym życiu pojawiają się ludzie, czasami choroby, czy sytuacje, które pomagają nam się obudzić. I tak właśnie było ze mną. Pojawiało się u mnie wiele znaków ostrzegawczych, ale usilnie nie

Przygotowania do tego nagrania przeszły moje oczekiwania, ponieważ wydawało mi się, że to będzie proste. Jestem przecież świadoma tego, w jakim związku żyłam i czego doświadczyłam. Dni mijały, film nieopracowany. Nie mogłam spać, byłam osłabiona, a któregoś ranka wstając z łóżka poczułam ból barku. Odłożyłam to pomyślałam, że to efekt ćwiczeń. Ale objawy nie mijały ból był coraz większy a moje samopoczucie gorsze. Wkurzyłam się na siebie, bo moja głowa chciała iść dalej, a ciało mówiło NIE. Po kilku dniach uciekania, usiadłam z tym. Przed moimi oczami stanęła cała bezsilność, jaką odczuwałam w relacji z matką i byłym mężem. Bezsilność dziecka, które stara się z całych sił, wyrywa serca i składa w ofierze swojemu rodzicowi, a ten pozostaje nieporuszony. Było we mnie tyle smutku i bezsilności, że moja matka odwróciła się ode mnie w momencie, kiedy moje dotychczasowe życie spłonęło. Ona