Nadszedł czas, dzielenia się z innymi.

Obudziłam w sobie nauczyciela, intuicję, która rozpoznaje programy z dzieciństwa i pomaga w odnalezieniu prawdy, o nas samych.

Dzięki pracy ze mną rozpoznasz swoje programowanie z dzieciństwa. Zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci na wsparcie siebie podczas procesu opłakiwania bólu. Otworzysz się, aby uwolnić wyparte emocje. Nawiążesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem i ugruntujesz zdrową, pełną troski i akceptacji relację ze sobą. Odkryjesz swój potencjał.

Zapraszam

Na co masz ochotę?

dzieciństwo Tag

Kiedy mówimy o swoim uzależnieniu od czegokolwiek (alkoholu, narkotyków, seksu, hazardu, wydawania pieniędzy, internetu …), o swoich problemach z jedzeniem, swoich zachowaniach kompulsywnych i autodestrukcyjnych często podchodzimy do tego jako do problemu. Warto, abyśmy pamiętali, że to przez lata były nasze mechanizmy, które ratowały nam życie pozwalały przetrwać we wrogim środowisku. Te zachowania pokazują nam też ból, który jest w nas, a który często pomijamy i uciekamy od niego np. w perfekcjonizm. Jeżeli zaczniemy patrzeć na siebie z empatią i zrozumieniem, zobaczymy, że w amoku tego uzależnienia i osądzania -jesteśmy MY, którzy potrzebujemy pomocy. Dzięki temu, że pochylimy się nad sobą i swoim zagubieniem odnajdziemy siłę do pracy i zmiany swojego życia. Przez lata zastanawiałam się, dlaczego mój wzrok przyciągają wszyscy nieszczęśliwi, obdarci i pijani ludzie na ulicy. Patrząc na nich widziałam ich autodestrukcję i brak miłości i troski o

Czuję w ciele znany mi dobrze ból, więc siadam do pisania. Słowa są dla mnie ratunkiem, potrafią przekazać to, co woła o uwagę, to terapia. Dzisiaj przyszedł czas na toksyczny wstyd. Każdy, kto żył w cieniu narcystycznego rodzica ma w żyłach wstyd zamiast krwi. Dlaczego, bo to jedzenie, którym narcysta karmi swoje dziecko, aby siedziało cicho, aby nie budziło jego ran. Każda próba bycia sobą, każde wołanie o uwagę o emocjonalne zaangażowanie, akceptację i miłość jest dorzucone – ponieważ ona nie ma w sobie miłości, którą mogłaby się podzielić. Toksyczny wstyd zaaplikowany w dzieciństwie nie znika, nie odchodzi ot tak, dotkliwie naznacza każdą relację. W mojej głowie słyszę zdanie: Czego Ty jeszcze ode mnie chcesz? Mam przestać chcieć, nie wolno mi chcieć. Mam brać to, co matka daje i nie marudzić, nie mieć zastrzeżeń. Uwierzyłam tak głęboko w to zdanie, że właśnie tak

W swoim otoczeniu spotkałam wiele osób, które zaprzeczają swojemu wewnętrznemu bólowi lub nie chcą go dotykać uważając, że on nie ma końca, że on pochłonie i nie pozwoli na normalne życie. Dostałam też kilka rad, że mam już przestać taplać się w smutku, bo to się nie skończy albo, że robię to, bo lubię być ofiarą i odgrywać w kółko to, co było. Jest w tym wiele prawdy, tak może się stać, jeżeli nie ma ujścia dla tych emocji i pozostają w słowach, a nie są odczuwane w ciele. Wtedy żyjemy krzywdami doświadczonymi w przeszłości i reagujemy na to, co tu i teraz z perspektywy sytuacji, których doświadczyliśmy w przeszłości. Jednak w momencie, kiedy docieramy do bólu z przeszłości i pozwalamy sobie poczuć to, co wtedy się stało, puszczamy nasze hamulce pozwalamy sobie na krzyk, płacz i złość, której wtedy nie