Nadszedł czas, dzielenia się z innymi.

Obudziłam w sobie nauczyciela, intuicję, która rozpoznaje programy z dzieciństwa i pomaga w odnalezieniu prawdy, o nas samych.

Dzięki pracy ze mną rozpoznasz swoje programowanie z dzieciństwa. Zdobędziesz umiejętności, które pozwolą Ci na wsparcie siebie podczas procesu opłakiwania bólu. Otworzysz się, aby uwolnić wyparte emocje. Nawiążesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem i ugruntujesz zdrową, pełną troski i akceptacji relację ze sobą. Odkryjesz swój potencjał.

Zapraszam

Na co masz ochotę?

osobowość zależna Tag

Bardzo często rozrywało mnie poczucie bezsilności wtedy, kiedy goniłam za miłością i akceptacją osoby, która nie chciała mi jej dać. Nie potrafiłam wtedy zrozumieć, dlaczego tak jest, że nie dostaję tej miłości i dlaczego tak desperacko gonię. Szczerze mówiąc myślałam o sobie w przeszłości, że kocham i szanuję siebie. Jednak skąd ten ból, który przeszywał moje ciało i łamał moją osobowość, kiedy ktoś odchodził i zostawałam sama. Wtedy czułam jakby mój świat się walił, jakbym przestawała istnieć. Nie miałam sił, umiałam tylko być ofiarą, nie potrafiłam tego zmienić. Powtarzałam w głowie, Dlaczego tak jest? Dlaczego życie jest dla mnie tak okrutne? W pogoni za akceptacją i miłością działałam kompulsywnie, raniąc siebie jeszcze bardziej. Odbierałam sobie godność i znikome poczucie własnej wartości. Były momenty, kiedy śmiechem zasłaniałam totalną rozpacz, którą czułam. Czułam się dobrze tylko wtedy, kiedy doświadczałam osoby, która była blisko,

Oddaje Wam kolejne nagranie dotyczące zachowań, które są znakami ostrzegawczymi, które powinny nas obudzić i pobudzić do przyjrzenia się, w jakiej relacji jesteśmy lub w jaką relację wchodzimy. Wierzę też w to, że ten film, a właściwie informacje w nim zawarte pomogą Wam nabrać pewności i potwierdzą to, co czujecie od dawna będąc w relacji z osobą toksyczną. Czasami potrzebujemy małej iskierki, która zapalona otworzy nas i pomoże nam uwolnić się i zerwać zależność. Zapraszam Was

Pokazanie siebie, kim na prawdę jestem było dla mnie przełomowym krokiem. Publikując swój pierwszy post nie miałam zielonego pojęcia, co będzie dalej. Miałam nieodpartą potrzebę mówienia do ludzi, powiedzenia mojej prawdy. Było to dla mnie tak naturalne i takie organiczne, że po prostu stało się. Usłyszałam głos: Wilczycą Być i zaczęłam pisać ze środka. Powiedzenie sobie „tak” było dla mnie wolnością, dzięki temu moja kreatywność rosła, moje działania stawały się coraz odważniejsze, a słowa precyzyjnie odzwierciedlały co czułam. Poznawałam siebie na wielu poziomach, ponieważ konfrontowałam swoją prawdę z całym światem, no może nie aż całym, ale jak dla mnie wystarczająco dużym 😉 Mogłam też spełnić wieloletnie marzenie o pracy z ludźmi, o wspieraniu innych w drodze do siebie. Co pięknie dopełnia to, kim jestem. I ten wątek jest spokojny i harmonijny. Mogłabym tylko dopisać żyła długo i szczęśliwe, jednak moje życie uległo

Zaciśnięta szczęki i brzuch to ja i moja prawda uwięziona w ciele. Chcę czasami ją wykrzyczeć w twarz mojej mamie, ale przypominam sobie, że to niszczy przede wszystkim mnie, sieje spustoszenie. Ona każdorazowo odsuwa mój krzyk od siebie i nie słyszy go. Powtarzając w kółko, że mi wybacza i że mnie kocha. A ja wciśnięta jeszcze bardziej w poczucie winy, nie rozumiem jak ona może w to wierzyć. Przecież ona NIE umie kochać, przecież robi to po to, aby zatkać mi usta i aby nasz wspólny taniec zależności wrócił do normy. Chce czerpać z mojego źródła i źródła moich dzieci, chce dostać życiodajnej energii miłości. Droga do wolności to dla mnie odwaga stanięcia z tym, czego doświadczyłam twarzą w twarz i zobaczenie w tym sensu, przytulenie siebie, coś, co robi mądry rodzic swojemu płaczącemu dziecku. Przypominam sobie moje dzieciństwo, młodość i dorosłość

Cała drżę z emocji, jest ich wiele więcej niż reakcji bliskich na moją prawdę. Właśnie minęły urodziny mojego syna i poczułam kolejną falę odrzucenia. Byli bliscy, ale nie z rodziny, były życzenia, ale nie od tych, z którymi związana jestem ciałem i krwią. Zamykam oczy i widzę ich jak stoją złowrogo patrzą na mnie, a ja jeszcze trochę przestraszona z moją prawdą na ustach. Tyle było tajemnic, tyle było smutku, tyle było niezrozumienia. Co chcę powiedzieć?! Jest mi przykro, że nie ma Was obok mnie, jest mi bardzo przykro. Od urodzenia żyłam wizją wspaniałej rodziny, która kocha się pomimo różnic. Od zawsze płakałam na amerykańskich produkcjach familijnych, kiedy pokolenia siadają do wspólnego stołu. I o ironio!! Tworzę trzy osobową rodzinę, matka, córka i syn. Tak, sama to sobie zrobiłam, zgadza się. To ja sama powiedziałam moim bliskim DOŚĆ. Nie chcę być traktowana