Nowa Ty

Praca z intencją

 

Kilka dni temu mówiłam o tym, że w swojej wewnętrznej podróży wykorzystuję intencję. Jest dla mnie wsparciem w mojej wewnętrznej pracy. Wiele z Was dało mi znać, że jesteście zainteresowane tym tematem. Chcę się z Wami podzielić tym, jak ja nauczyłam się z nią pracować i co mi to daje.

 

Intencja to według Wikipedii to świadomy proces umysłowy polegający na aktywnym stosunku umysłu wobec jakiegoś problemu (sytuacji), w wyniku czego pragnienia przekształcają się w potencjalny plan działania. Świadome zamierzenie, zamiar, zamysł, cel, motyw działania; myśl przewodnia, chęć, pragnienie.

 

Dla mnie intencja jest początkiem do realizacji, każdego mojego marzenia i pragnienia. Jest to dla mnie niesamowita siła, która pomaga mi w realizacji wszystkich moich potrzeb, niezależnie od tego, czy dotyczy to leczenia moich wewnętrznych ran, mojej relacji z pieniędzmi, mojej relacji z dziećmi, mojej pracy, czy związku.

 

Zresztą intencja to nie tylko początek tych wielkich rzeczy, jeżeli decydujemy się na zrobienie obiadu to również zaczyna się od naszej intencji.
Mamy potrzebę, a więc jest i intencja. Kolejnym rokiem jest nasza wola do zrobienia czegoś, a na końcu jest nasze działanie.

 

 

Intencje od lat są dla mnie ogromnym wsparciem, ponieważ pozwalają mi się zmierzyć z moim oporem, który jest wynikiem moich doświadczeń z dzieciństwa.

 

Dorastając w domu w którym nie czułyśmy się bezpiecznie, byłyśmy wychowywane poprzez krytykę i odrzucanie uczymy się tego, że realizacja naszych pragnień jest czymś, co zagraża naszemu bezpieczeństwu. Dbanie o siebie sprawia ból. Dlatego, jako dorosłe kobiety mamy opór przed zaspokajaniem naszych potrzeb i wprowadzaniem miłości do swojego życia.

 

Intencja wspiera w pracy z oporem ponieważ dajemy sobie impuls do tworzenia tego, co jest naszym pragnieniem. I siejemy ziarenko, które będzie wzrastać i kierować nas tam, gdzie rezyduje nasz strach.

 

Co jest potrzebne na drodze od zasiania ziarna do spełnienia naszego pragnienia?

 

Uważność i samoświadomość

Budowanie naszej świadomości siebie i tego, co się dzieje w naszym wnętrzu. Świadomość tego, jaki dialog wewnętrzny jest w danym momencie częścią naszego życia. Uważność na to, co czuję i co dzieje się w związku z tym w moim ciele. Czy jestem świadoma tego, co naprawdę czuję?

 

Taką uważność budujemy poprzez codzienny kontakt ze sobą, skanowanie naszego ciała i skupianie się na drobnych sygnałach, które z niego do nas dochodzą. Jest to również uważność na to jaki mamy nastrój w ciągu dnia. Pytanie siebie, dlaczego tak się czuję oraz oczekiwanie na odpowiedź, która czasami przychodzi po czasie.

 

Naszą uważność i samoświadomość buduje również nasz kontakt z wewnętrznym dzieckiem, wewnętrznym krytykiem oraz wewnętrznym rodzicem. Dzięki temu odnajdziemy te miejsca w który rezyduje nasz opór. Nasze wewnętrzne przekonania oparte o nasze doświadczenia z dzieciństwa, które mówią nam o tym, że nie zasługujemy na miłość, albo też to kim jesteśmy to 

za mało, może też brzmieć tak: ja i moje potrzeby są nieważne.

 

 
Spotkanie z oporem

Jeżeli wsłuchamy się w to, co mówi i podszeptuje nasz wewnętrzny krytyk zrozumiemy swój wewnętrzny opór. Dlatego praca z tą częścią naszej psychiki jest tak ważna dla naszego dobrostanu i samoświadomości. Nasz krytyk sieje pewne przekonania i zasady, które były pomocne w naszym dzieciństwie, kiedy nasze życie było zagrożone i narażone na porzucenie, zaniedbanie i odrzucenie ze strony rodziców. Jednak nasza przeszłość jest już za nami dlatego tak ważne jest spotkanie z naszym krytykiem i praca nad naszymi nowymi przekonaniami.

Kontrola

Puszczenie kontroli, która jest częścią naszego życia, ponieważ daje nam złudne i tymczasowe poczucie bezpieczeństwa. Jednak kontrolując wchodzimy w nasze stare programy i schematy. Co więcej kontrola nie pozwala nam poczuć pewnych emocji, które właśnie ta kontrola zasłania i ochrania. Jest to również strategia, która była nam potrzebna w dzieciństwie, jednak w dorosłości przynosi nam ból i odtwarzanie tych samych schematów. To, co może wracać do nas to odrzucanie niepewność, która tak bardzo przypomina nam o tym, co było w przeszłości. Chcemy być pewne tego co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. Boimy się niepewności. Warto, abyś zauważyła, gdzie najbardziej trzymasz się kontroli jako sposobu na zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa? Gdzie boisz się dopuścić świadomość tego, że życie jest w pewien sposób poza naszą kontrolą? Gdzie nie wierzysz, że jak puścisz kontrolę to dasz sobie radę?

 

Medytacja

Najlepszym momentem na to, aby wprowadzić intencje do naszego życia jest moment, kiedy zakończymy medytować. Jest to czas, kiedy nasz strach i opór są wyciszone. Warto, abyś codziennie po medytacji czy to porannej, czy przed pójściem spać dała sobie kilka minut na to, aby pomyśleć o swojej intencji.

 

Kurs 8 kroków do siebie – ulecz toksyczny wstyd stworzyłam właśnie dla tych z Was, które nie zbudowały kontaktu z wewnętrznym krytykiem, wewnętrznym dzieckiem i nie mają w sobie tyle miłości na ile zasługują. Pamiętaj, że do 28 listopada 2020 możesz wykupić ten kurs w promocji. Zajrzyj TUTAJ.

Wilczyco pamiętaj #idziemyrazem

 

Zdjęcie: Unsplash

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Rana, której czas nie zaleczy

Dzieciństwo to niesamowicie ważny okres naszego życia, ponieważ jest to czas, kiedy kształtujemy nasze postrzeganie siebie, relacji i świata. Bardzo duży wpływ na to, ma nasza relacja z naszymi rodzicami.

 

Jeżeli, jako dzieci doświadczamy przemocy czy zaniedbania ze strony rodziców nasze życie bardzo się komplikuje, a w dorosłości borykamy się z wieloma problemami. Jest w nas wiele złości, wstydu, rozpaczy, którą często kierujemy do siebie i przeciwko sobie, co może prowadzić do depresji, stanów lękowych, myśli samobójczych, złożonych objawów stresu pourazowego lub skierowanej do wewnątrz agresji, impulsywność, nadczynności, nadużywania środków odurzających. Co więcej, w większości przypadków nie możemy liczyć na wsparcie ze strony rodziców i uznanie tego, co się stało.

 

Pomimo tego, że nie jesteśmy odpowiedzialni za doświadczoną przemoc pozostajemy same z leczeniem naszych ran i odzyskiwaniem radości życia. Nasza droga do siebie to zaakceptowanie tego, kim naprawdę jesteśmy i pożegnanie tego, kim próbowałyśmy być po to, aby uratować siebie w dzieciństwie i otrzymać miłość.

 

 

Krzywdzenie emocjonalne może być krzywdzeniem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym oraz zaniedbaniem. Krzywdzenie emocjonalne jest przemocą, którą najtrudniej wykryć pomimo że ma ona wpływ na nasze zachowanie, funkcjonowanie fizyczne, na nasze umiejętności poznawania otoczenia i uczenia się. Krzywdzenie emocjonalne to zadawanie bólu psychologicznego dziecku. Jest to również wywoływanie niepokoju i strachu oraz ignorowanie czy też reagowanie złością na emocjonalne potrzeby dziecka.

 

Wspominałam również o zaniedbywaniu dziecka, które jest niedoborem troski i opieki ze strony naszych rodziców na poziomie emocjonalny. Jest to brak wsparcia i opieki, brak reagowania na trudności dziecka oraz jego potrzeby. Jest to również brak zapewnienia odpowiednich warunków materialnych, opieki medycznej i edukacji, odpowiedniego pokierowania rozwojem.

 

Przemoc jest działaniem intencjonalnym. Natomiast zaniedbanie jest efektem ignorancji i braku wiedzy. Takiemu rodzicowi brak motywacji i chęci do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb dziecka i bycia dobrym rodzicem.

 

 

Przemoc emocjonalna jest przemocą subtelną i wiele z nas nie zdaje sobie z niej sprawy, najczęściej docieramy do prawdy o naszym dzieciństwie w wyniku tego, co się dzieje w naszym życiu. Jak myślę, wiesz odbudowanie siebie po doświadczeniu takiej przemocy to praca, który wymaga od nas nauczenia się samo-współczucia, wspierania samej siebie i szczerości oraz prawdy związanej z naszymi przeżyciami. Najważniejsze jest to, że możemy to zrobić. Możemy nauczyć się tego, jak kochać siebie.

 

Powiem Tobie teraz szerzej o tym, czym jest przemoc emocjonalna.

Rodzic, który stosuje przemoc to taki, który nie dba o potrzeby emocjonalne dziecka albo też taki który nie pokazuje zaangażowania i miłości np. w sytuacji, kiedy dziecko zrobiło coś „nie tak”. Kiedy rodzic odmawia dziecku bliskości w momencie, kiedy tego potrzebuje to jest to traumatycznym przeżyciem dla dziecka.
Wtedy też dziecko traci zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem, co ma wpływ na tworzenie relacji w dorosłości.

To na co często zwracam uwagę podczas sesji oraz widziałam to również u siebie to uznawanie potrzeb samej siebie jako dziecka za dziecinne i nieważne. Jeżeli doświadczałyśmy tego w dzieciństwie to kończy się to tym, że odmawiamy sobie wielu rzeczy i nasze potrzeby lądują w podświadomości. One tam nadal są i w rezultacie nie dbania o nie doświadczamy bólu i odrzucenia jednak uczymy się tego nie zauważać.
Kolejną rzeczą z którą bardzo często się spotykam to uznanie swoich bolesnych i traumatycznych przeżyć za coś normalnego. Wiąże się to tym samym z obniżeniem znaczenia naszym doświadczeniom i związanym z nimi odczuciami.

 

Kiedy myślę o swoim domu to wraca do mnie uczucie izolacji, które nie opuszczało mnie przez cały czas kiedy żyłam w domu rodzinnym. Rodzice, którzy stosują przemoc bardzo często izolują swoje dzieci, nie pozwalają im na spotkania towarzyskie odpowiednie do wieku albo też stosują izolację, jako karę. Do dziś wspominam, kiedy jako 5-6 latka wymknęłam się z domu niezauważona i poszłam do mojej koleżanki z przedszkola, która mieszkała w dość oddalonej ode mnie części miasta. Jednak moja potrzeba bliskości i zabawy z dziećmi była tak silna, że postanowiłam sprzeciwić się narzuconym mi zakazom. Niestety konsekwencje tego działania były dla mnie bardzo dramatyczne i spowodowały, że blokowałam swoje potrzeby, cierpiałam w milczeniu i bezsilności.

Rodzice terroryzują swoje dzieci poprzez zastraszanie ich obietnicami kary cielesnej albo też innego typu kary. Dziecko czuje się tak przytłoczone i zastraszone, że buduje w sobie ogromny lęk przed otwarciem się przed rodzicem i wycofuje się.

Przemoc emocjonalna to również emocjonalne zaniedbanie, to sytuacje w których rodzic ignoruje potrzeby dziecka. To również danie do zrozumienia dziecku, że jest niechciane i nieważne. Przemoc emocjonalna jest trudna do rozpoznania ponieważ dziecko, aby przetrwać w domu, w którym czuje się zastraszane i niechciane uwewnętrznia swoje emocje i przeżycia związane z tą przemocą, po to, aby uniknąć dalszej przemocy. A w dorosłości, bardzo często nie pamiętamy tego, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie potrafimy przywołać żadnych obrazów ani sytuacji.

Dziecko, którego rodzice nie zaspokajają jego potrzeb, bierze za nie odpowiedzialność i dąży do samowystarczalności. Co więcej, przejmujemy, jako dzieci również odpowiedzialność za poniesione rany i zadowolenie rodziców. Widząc siebie, jako przyczynę, tego rodzinnego bałaganu. Co prowadzi do samo-odrzucenia i nienawiści oraz uwewnętrzniania toksycznego wstydu. To powoduje, że jest nam ciężko spojrzeć na dzieciństwo i to co przeżyłyśmy bez pudru i lukru. Dzieje się tak, ponieważ dotyczy to tej pierwszej i tak kluczowej relacji, jaką mamy z rodzicami.

Większość osób, które doświadczyły emocjonalnej przemocy przez wiele lat żyje z jej skutkami nie rozumiejąc, że problemy z którymi się boryka wynikają właśnie z dzieciństwa. Czasami potrzeba kilku dramatycznych życiowy kryzysów, aby się skonfrontować z prawdą. Wewnętrzny krytyk, który zazwyczaj jest niesamowicie krytyczny i silny na pewno nam, w tym nie pomaga obwiniając nas za wszystko, co wydarza się w naszym życiu.

 


Wpływ przemocy emocjonalnej na nasze życie?

 

  • Borykamy się z emocjami, których nie czujemy. Doświadczając przemocy uczymy się, że wyrażanie emocji jest niebezpieczne. Bardzo prawdopodobne jest to, że kiedy wyrażałaś je w dzieciństwie byłaś ignorowana, pomijana albo doświadczałaś odrzucenia lub krzyku. Jeżeli tak było w relacji z rodzicami, wtedy też uczymy się pomijać nasze emocje ponieważ wierzymy, że jest to dla nas bezpieczniejsze. Jednak nasze emocje nawet te wyparte nie znikają one pozostają w podświadomości i ujawniają się poprzez nasze nieświadome zachowania i reakcje.
  • Poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, ponieważ brak poczucia własnej wartości rzutuje na całokształt naszego życia. Jako dzieci jeżeli doświadczamy braku zaangażowania rodzica i jego przemocy, wtedy też uczymy się, że nie zasługujemy na miłość. Budujemy w sobie również przekonanie, że nasze istnienie jest nieważne, że aby doświadczyć miłości i dobra musimy zasłużyć! Jeżeli nie przepracujemy naszej traumy z dzieciństwa i relacji z naszymi rodzicami, wtedy też utrwalamy w nas te przekonania i coraz głębiej wierzymy w to, że zasługujemy na złe traktowanie i nie zasługujemy na dobro i szczęście.
  • Połamane relacje nasza relacja z rodzicami, a w szczególności z naszą mamą jest naszym wzorem dla innych relacji. Jest to związane z naszym stylem przywiązania, który kształtujemy w dzieciństwie. Doświadczona przemoc powoduje, że jesteśmy podatne na wchodzenie w toksyczne relacje, w których odtwarzamy schemat poznany w dzieciństwie. W naszych relacjach możemy doświadczać braku bezpieczeństwa, strachu, dramatów i przemocy.
  • Toksyczny wstyd powoduje, że odrzucamy siebie widząc w sobie podwód dla którego nie dostałyśmy miłości w dzieciństwie. Toksyczny wstyd wzmacnia w nas nasze zachowania, które niszczą nasze życie i są auto sabotażem. Toksyczny wstyd nie pozwala nam również na bycie sobą. Dostosowujemy się odrzucając siebie do perfekcyjnego obrazu, wierząc, że jeżeli osiągniemy perfekcję to zdobędziemy miłość na którą czekamy. Nie opuszcza nas również poczucie winy, co czyni nas podatne na wpadanie w toksyczne relacje. Toksyczny wstyd nie pozwala nam zobaczyć jak bardzo zostałyśmy skrzywdzone. Nie pozwala nam również zauważyć, że nie jesteśmy za to odpowiedzialne.
  • Samokrytycyzm to oznaka silnego wewnętrznego krytyka, który jest efektem tego, co słyszałyśmy z ust rodziców i jak byłyśmy traktowane. Nasz wewnętrzny krytyk był tym, który próbował nas ustrzec przed odrzuceniem. Robił to poprzez krytykę, odrzucenie i bycie toksycznym po to, abyśmy stały się idealne. W dzieciństwie był to mechanizm, który nas ochraniał jednak w dorosłości jest to mechanizm, który nas wewnętrznie wyniszcza i drenuje z sił i energii.

 

 
Co możemy zrobić, aby pomóc sobie.
  • Pierwszym krokiem jest bycie szczerą ze sobą. To pozwala nam na budowanie innego spojrzenia na nasze życie i na siebie. Nazwanie i usystematyzowanie tego, co się wydarzyło jest niesamowicie ważne i wspierające. Jest pierwszym krokiem do wolności i poznania siebie. To również uwalnia nas i daje przestrzeń do szukania odpowiedzi na pytania, które pewnie towarzyszyły Ci od wielu lat.
  • Poznanie swoich emocji i nawiązanie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Ten krok pozwoli nam wejść w ten proces jeszcze głębiej ponieważ emocje, które są nagromadzone w nas pokażą nam dokładnie co przeżyłyśmy i jaki skutek miały te wydarzenia. Dowiemy się również, jakiej części siebie nie akceptujemy i odrzucamy, a to pozwoli nam na stopniowe odbudowywanie naszej tożsamości.
    Dzięki odbudowywaniu kontaktu z naszymi emocjami dowiadujemy się tego, gdzie jest nasza przestrzeń. Czego pragniemy w naszym życiu, a czego nie. Jakie są nasze wartości i potrzeby. Dzięki temu jesteśmy również gotowe do postawienia granic, co gwarantuje nam stopniowe odbudowywanie naszej przestrzeni życiowej i poczucia szczęścia oraz radości życia. Granice to również gwarancja tego, że dbamy o nasze otoczenie i zapraszamy do naszego życia osoby wartościowe.

 

  • Poszukaj pomocy – jeżeli doświadczasz złożonych objawów stresu pourazowego, wtedy też trudno jest Ci trudno funkcjonować i żyć. Spotkanie z ranami, które są pozostałością przemocy emocjonalnej i zaniedbania w dzieciństwie to złożony proces z którym nie zawsze można sobie poradzić samemu. Warto poszukać grupy wsparcia, czy choć jednej osoby, która rozumie przez co przechodzisz. Będą też takie momenty w których będziesz potrzebowała profesjonalnej pomocy w przejściu przez niektóre emocje i sytuacje z przeszłości. Oczywiście na wszystko przychodzi odpowiedni moment, jeżeli nie czujesz gotowości do tego, aby się otworzyć przed kimś i opowiedzieć o swoich przeżyciach daj sobie czas. Wtedy też Twoim oparciem mogą być nagrania, podcasty, książki, kursy online. Proces leczenia jest trudnym etapem naszego życia jednak życie ze skutkami tych przeżyć jest dużo bardziej obciążające dla nas i naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.
  • Buduj samo-współczucie dla siebie, które jest niesamowitym narzędziem w powrocie do siebie. Jest też czymś niezbędnym. Pamiętam samą siebie, kiedy kilka lat temu czytałam książkę Kristin Neff „Jak być dobrym dla siebie” to był bardzo ważny moment ponieważ pozwolił mi na zgłębienie mojej relacji ze sobą i zobaczenie tego, jak źle nadal się potrafię potraktować. Autorka otworzyła mi oczy na to, jak być dla siebie dobrym rodzicem i na czym to tak naprawdę polega. Jeżeli doświadczamy przemocy w dzieciństwie, nie umiemy w dorosłości dbać o siebie, dawać sobie wsparcia i szacunku ponieważ mamy zakodowane toksyczne wzorce tego, czym jest miłość i troska o siebie. Samo-współczucie to nie bycie dla siebie miłą, czy pożałowanie siebie. Samo-współczucie wymaga od nas spojrzenia na to kim jesteśmy naprawdę i uznania tego – naszych wad i przewinień oraz naszego cierpienia w takim samym stopniu jak cieszymy się z naszych sukcesów. Bycie samo-współczującą to bycie miłą, troskliwą i rozumiejącą, taką jakbyśmy były dla osoby, którą bardzo kochamy w naszym życiu i która jest dla nas ważna. Współczucie do siebie to również traktowanie poważnie uczuć wewnętrznego dziecka i uznawanie jego potrzeb oraz potrzeb dorosłem mnie.

Kiedy nasi rodzice krzywdzą nas pozostawia to w nas głębokie rany, które powodują w naszym życiu nastoletnim i dorosłym wiele problemów. Myślę, że kiedy patrzysz teraz na swoje życie z nowej perspektywy widzisz to. Jest to trudna perspektywa i może powodować w Tobie wiele emocji od złości po ból. Jeżeli chcesz, wyleczyć swoje rany z dzieciństwa wymaga to głębokiej pracy z naszym wnętrzem i ranami emocjonalnym. Jest to również skupienie się na naszych potrzebach i zadbanie o nie. Dzięki temu konfrontujemy się z naszymi wewnętrznymi przekonaniami i oporem, który pojawi się na drodze leczenia. Proces leczenia to również proces zakochiwania się w tym kim jesteśmy naprawdę, z moimi słabościami i mocnymi stronami. To również budowanie zdrowych relacji z osobami na których możemy polegać i które dają nam wsparcie i akceptację.

 

Jak zawsze Wilczyce jestem z Wami i wspieram Was całym sercem #idziemyrazem

 

Nowa Ty

Chcę czuć tylko radość – o tym jak przestać bać się emocji

W swoim życiu miałam wewnętrzne oczekiwanie, że jedyne, co chcę czuć to przyjemność. Nie miałam przez lata pozwolenia na smutek, złość, zazdrość, strach, nienawiść … Jak tylko te emocje pojawiały się w moim ciele i umyśle uciekałam od nich na wiele sposobów. Nie zdawałam sobie sprawy i nie rozumiałam tego, jak bardzo to wszystko mnie pogrąża wraz z upływającymi latami.

Doświadczenia z dzieciństwa doprowadziły mnie do sytuacji, w której nie akceptowałam dyskomfortu. Chciałam jak małe dziecko mieć wszystko i to teraz. Jeżeli ktoś był nie miły i krzywdził mnie, nie konfrontowałam się, tylko wypierałam smutek i poczucie krzywdy. Ponieważ nie chciałam spotkać się z tym co leży pod moim oporem przed stawianiem granic. Kiedy myślałam o jakiejkolwiek zmianie swojego życia, czy też realizacji swojego marzenia wolałam zrezygnować z niego i wmówić sobie, że ta inna opcja jest „lepsza” ponieważ nie wierzyłam w siebie i swoją możliwość poradzenia sobie z emocjonalnym bólem jaki za tym stał.

 

Tak żyłam przez prawie 30 lat mojego życia. Dopiero narodzenie moich dzieci dodało mi siły i wiary w siebie. Od tego czasu małymi krokami wychodziłam ze swojej strefy komfortu i spotykałam się z dyskomfortem i swoim przekonaniem „nie poradzę sobie”.

W tym, co napisałam odzwierciedlona jest przemoc, jakiej doświadczamy jako dzieci i jak wpływa na nasze życie i postrzeganie świata. Powoduje, że nasza dorosłość jest cały czas przetrwaniem i życiem w cieniu tego, co się wydarzyło.

 

Może odnajdziesz się w moim życiu?!

 

 

 

Żyłam w poczuciu bezsilności i zamorzeniu, głęboko wierząc, że to inni mają władzę nad moim życiem i tylko oni mogą spełnić to o czym marzę i czego pragnę. Marzenia były dla mnie zawsze czymś pięknym, czemu poświęcałam godziny swojego życia, ponieważ koiły mój ból i pozwalały mi przetrwać. Jednak życie w marzeniach boli, ponieważ nie jest prawdą i nie będzie nią, dopóki sama o to nie zadbam.

Nie pozwalając sobie na czucie emocji oprócz bólu, który blokujemy, nie chcąc go czuć, blokujemy również inne emocje. Ponieważ nie da się zablokować jednej emocji.

Zdaję sobie również sprawę z tego, jak wielki opór mamy przed poczuciem tego, czego doświadczyłbym w dzieciństwie i jak bardzo nasz nasza psychika w pewien sposób nie pomaga nam w tym poprzez nasze wewnętrzne przekonania, mechanizmy obronne oraz unikanie bólu.

Emocje mają ogromną siłę, potrafią nas przytłoczyć i zawładnąć naszym życiem szczególnie, jeżeli nie dbałaś o nie i starałaś się ich nie czuć, albo uciekać przed nimi.

Oczywiście wiem to właśnie dlatego, że tak robiłam. I kiedy doszłam do „życiowej ściany” moje emocje wylały się, a ja nie mogłam podnieść się z łóżka, nie byłam w stanie myśleć i żyć.
To był moment, w którym zrozumiałam, że potrzebuję spotkać się z pewnymi prawdami swojego życia, ponieważ inaczej moje kolejne lata będą podobne. Nie chciałam tego, ani dla siebie, ale przede wszystkim nie chciałam tego dla moich dzieci. Ta zbroja, którą nosiłam od dzieciństwa, która pozwalała mi nie czuć zaczęła pękać, kiedy zrozumiałam, że chcę dać swoim dzieciom miłość. Nie chcę, aby cierpiały tak, jak ja w dzieciństwie.

 

Ucząc się akceptacji naszych emocji spotykamy się z naszymi przekonaniami dotyczącymi czucia ich, które ukształtowały się w nas we wczesnych latach naszego życia.

 

 

Wtedy też uczymy się, że czucie emocji nie jest bezpieczne.
Uczymy się również, że płacz jest nieakceptowany.
To samo dotyczy złości.

Co więcej, okazuje się, że nasze życie jest bezpieczniejsze i mniej jest w nim odrzucenia i dystansu, jeżeli powstrzymujemy się od reakcji emocjonalnych.

Moment, w którym rozpadło się moje małżeństwo był ścianą przez, którą nie mogłam przejść udając, że „nic się nie stało”. Kiedy uczyłam się rozumieć to, co czuję doświadczałam siebie zupełnie w nowy sposób. Zaczęłam coraz bardziej rozumieć, dlaczego taka byłam. Dlaczego nie wierzyłam w siebie, nie stawiałam granic, zadowalałam wszystkich i powracałam wiecznie do stanu bezsilności. Dotarłam do wielu prawd o tym, kim były osoby z mojego najbliższego otoczenia i jak dramatyczny wpływ miały na mnie. Dzięki czuciu emocji oczyściłam swoje środowisko z osób, które nie wspierały mnie i nie wierzyły w to, że jestem dobra i zasługuję na miłość.

 

Życie wspierało moje działania. To był najtrudniejszy okres mojego życia. Jednak to byłam prawdziwa ja, nareszcie byłam sobą i tym razem to, co robiłam owocowało i dawało mi coraz więcej siły do tego, aby działać dalej.

Podczas tego czasu nauczyłam się witać swoje emocje, jako przyjaciela, który ma mi coś ważnego do powiedzenia.
Nauczyłam się tego, że moje emocje chowają się w moim ciele i kiedy czuję ścisk w klatce piersiowej i nie mogę oddychać to warto tam zajrzeć.
Nauczyłam się też samej siebie, która ucieka. Dziś wiem, jak mam podać sobie rękę i przytulić, aby dodać sobie odwagi do spotkania z tym, co przeżywam.
Nauczyłam się również, że kontakt z emocjami pozwolił mi na spotkanie z moją wewnętrzną mądrością, intuicją i świadomością.
Moje skupienie na doświadczaniu emocji, a nie na spychaniu ich do podświadomości, aż do momentu w którym to wykańczało mnie, pozwoliło mi na przemianę mojego życia.

 

 

 

 

Każda emocja niesie za sobą jakąś informację. Jeżeli nauczysz się słuchać ich bardzo dużo dowiesz się o sobie i swoim życiu oraz o tym z kim je dzielisz.

 

 

 

 

 

 
Jesteś gotowa pogłębić swoją świadomość emocjonalną zapraszam Cię na warsztaty stacjonarne Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się 24 października w Warszawie. Chcesz dowiedzieć się więcej kliknij TU.

 

Nowa Ty

Możesz ochronić się przed narcystyczną przemocą

W przeszłości byłam przekonana, że bycie empatyczną i wrażliwą osobą oznacza, że traktuję innych tak jak sama chcę być traktowana nawet jeżeli te osoby mnie krzywdziły i źle traktowały.
Taka postawa towarzyszyła mi przez dziesiątki lat. Do momentu, którym zrozumiałam, że jestem otoczona osobami, które nie mają uczuć i wykorzystują moją wrażliwość i empatię.

Wtedy rozpoczęłam swoją drogę „Wilczycy”. Przeszłam transformację i nadal ją przechodzę, ponieważ integracja naszego emocjonalnego ciała po doświadczeniu narcystycznej przemocy to sposób na życie. Każdego dnia odkrywam siebie w nowych zadaniach i wyzwaniach.

Chcę Ci dzisiaj powiedzieć o tym czego wymagała ode mnie ta zmiana. Dzięki której nauczyłam się chronić przed narcystyczną przemocą i czego uczę inne kobiety.
Aby ochronić siebie i swoją wrażliwość konieczne jest zauważenie w sobie wszystkich schematów i mechanizmów, które powodują samozniszczenie.

 

 

 

 

Wymaga to zrozumienia, że dbanie o siebie to Twój priorytet a stawianie granic w relacjach jest koniecznością. Dzięki temu doświadczysz życia w równowadze, w którym jest przestrzeń na Twój rozwój.

Z moich obserwacji wynika, że osoby wrażliwe i empatyczne mają problem z postawieniem granic i pozwalaniem innym na ponoszenie konsekwencji swoich działań. Chronią ich.

Kiedy doświadczasz sytuacji, w której przeszywa Cię ból i czujesz opór przed postawieniem granicy, ponieważ wiesz, że osoba której to dotyczy poczuje dyskomfort zrób na moment krok w tył i skup się na sobie. Ten strach przed postawieniem granicy najczęściej wynika z faktu, że boimy się braku akceptacji, boimy się odrzucenia. Dlatego tak ważne jest w tym momencie zapewnienie siebie o akceptacji, przytulenie w nas tego dziecka, które nie doświadczało jej, kiedy wyrażało swoje zdanie i stawiało granice.

Dzięki temu nauczysz się budować swoją wartość w oparciu o siebie, a nie jak dotychczas w oparciu o to co ktoś inny o Tobie myśli.

Pozostawienie innych w tym dyskomforcie może im pomóc obudzić się i zrozumieć, że ich zachowanie jest nie do zaakceptowania. Takie działania często służą dużo lepiej niż rozmowy i tłumaczenia oraz próby ratowania, które najczęściej kończą się z odwrotnym skutkiem.

Jak osoba empatyczna i wrażliwa może ochronić się przed osobą o zaburzeniach narcystycznych?
Bardzo ważne abyś zrozumiała, że bycie osobą empatyczną nie oznacza, że będziesz bez końca wybaczać innym krzywdzenie Ciebie. Nikt nie zasługuje na złe traktowanie i dotyczy to każdej relacji, związku, przyjaźni, relacji z najbliższą rodziną.

Jeżeli nie stawiasz granic pozwalasz innym na wykorzystanie swojego czasu, energii i ciała do spełniania ich potrzeb, według ich warunków.

Brak granic i dążenie do zadowolenia innych jest pozostałością po dysfunkcyjnym dzieciństwie. Wiąże się to z naszym instynktownym zadowalaniem rodziców, aby doświadczyć miłości i akceptacji. Teraz kiedy jesteś dorosła możesz zmierzyć się z tym strachem i odrzuceniem, którego doświadczyłaś. Zadbanie o siebie prowadzi do konfrontacji z tymi emocjami i schematami.

Jednocześnie dzięki temu pokazujesz innym jak chcesz być traktowana.
Takie zachowanie spowoduje, że nie będziesz już celem dla manipulatorów czy osoby o narcystycznym zaburzeniu osobowości.

Zacznij stawianie granic od małych „NIE”, jeżeli ktoś prosi Cię o pomoc w tworzeniu projektu w pracy a Ty nie masz ani ochoty, ani czasu powiedz, że możesz pomóc tej osobie w planowaniu tego projektu, ale nie w realizacji. Taki krok wesprze Cię i pozwoli powoli budować wiarę w to, że sobie poradzisz z kolejnymi granicami. Przygotuj sobie zdania, w jaki sposób możesz innym powiedzieć „NIE”. Takie wcześniej przygotowane zwroty dadzą Ci większą pewność siebie. Sprawdzaj co czujesz, zapisuj swoje odczucia w dzienniku. Bądź ze sobą szczera, to ma prawo sprawiać Ci trudność i wywoływać wątpliwości.

Naucz się nie reagować od razu na czyjąś propozycję. Daj sobie czas, aby przemyśleć czy rzeczywiście masz ochotę na takie spotkanie czy wspólny projekt. Jeżeli ktoś Cię poprosi o pomoc powiedź, że oddzwonisz lub potrzebujesz spojrzeć w kalendarz.

Kolejnym zadaniem dla Ciebie jest odbudowanie poczucia własnej wartości. Na poczucie naszej wartości składają się nasze myśli oraz nasze działania. Zacznij od przyglądania się temu, co tak naprawdę myślisz o sobie, co wypływa z Ciebie w momencie, kiedy popełniasz błąd, skręcasz, zamiast jechać prosto lub dodajesz do obiadu cukru zamiast soli. Te myśli i ocena siebie to Twoja przeszkoda. Dlatego tak ważna jest identyfikacja.

Bardzo Cię proszę dokończ zdanie:

Moje życie byłoby idealne, gdyby ….

A teraz przejdź do działań. Dbanie o siebie o swój czas, ciało i ducha to działania, które pomogą Tobie odbudować to co nie było Ci dane zbudować w dzieciństwie.

Dzięki temu, że poznasz swoją wartość nie będzie w Tobie akceptacji dla ludzi, którzy zawstydzają Cię, okłamują, nie szanują i powodują, że wątpisz w to kim jesteś i jakie masz wartości.
Zacznij od nauki bycia wyrozumiałą i empatyczną dla siebie, poddaj analizie to jak wiele masz zrozumienia dla pomyłek i złych zachowań innych, a czego wymagasz od siebie?

To bardzo ważny krok, który może wiele wnieść do Twojego sposób traktowania siebie i dbania o siebie.

Zastanów się jakie masz wartości. Nie zaczynaj od tych wielkich, skup się na codzienności, ponieważ właśnie z tego zbudowane jest nasze życie. Zastanów się z czego składa się Twój dzień i co w ciągu tego dnia robisz dobrze, co również sprawia Ci przyjemność. Może jesteś mistrzynią w wymyślaniu śniadań lub umiesz słuchać innych. Jeżeli masz obok siebie wartościowe osoby możesz ich zapytać o swoje wartości.

Ogromnym wsparciem dla mnie było wyobrażanie sobie tego jak mogłoby wyglądać moje życie, gdybym umiała dbać o siebie, stawiać granice i wierzyć, że to kim jestem jest wartościowe. To mały krok, który ma w sobie moc. Ponieważ badania pokazują, że dla mózgu to co sobie wyobrażasz nie różni się od prawdziwego wspomnienia. Oczywiście wizualizacja nie zrobi całej pracy, będzie dla Ciebie wsparciem. Działaj. Zapisz sobie to wyobrażenie swojego życia.

I zadawaj sobie codziennie pytanie co dziś mam zrobić, aby moje życie było właśnie takie?
Może masz podjąć terapię, może zakończyć relację, przeprowadzić się lub zmienić pracę. Pamiętaj proszę, że małymi krokami dojdziesz do celu zacznij dzisiaj.

Wracając do relacji z osobą narcystyczną w Twoim życiu. Większość z nas wierzy, że jak tylko pokaże tej osobie jak bardzo ją kocha wtedy nastąpi przemiana w niej i dostrzeże tą miłość i wartość. A wtedy będziemy mogli szczęśliwie żyć razem. Owszem Twoja miłość jest wartościowa i wspierająca jednak nie jest w stanie zmienić osoby o takich zaburzeniach. Najczęściej jest tak, że osoby o takich zaburzeniach czują się uprzywilejowane do otrzymywania dowodów miłości i oddania.
Rozumiem, że zmiany, o których piszę wymagają dużego wysiłku i czasami mogą się wydawać niemożliwe do realizacji. Byłam w podobnej sytuacji, nie wierzyłam w to, że moje życie może być inne, wolne i w zgodzie ze sobą. Nie poddałam się, ponieważ gdzieś głęboko w sercu drzemała we mnie nadzieja.

Może i Ty się jej uchwycisz <3

 

 

Toksyczne dzieciństwo

Osobowość zależna

 

Osoby, które borykają się z zależnością zazwyczaj dorastały w rodzinie, w której doświadczały przemocy. Często dotyczy to dzieci, których rodzice lub rodzic borykał się z uzależnieniem lub chorobą psychiczną. Osoby zależne, jako dzieci nie miały przestrzeni do budowania swojej autonomii, budowanie granic i nie czuły się bezpiecznie.

 

Otwarta komunikacja i szczerość są wielkim wyzwaniem dla osoby zależnej jest to spowodowane brakiem asertywności i umiejętności działania w kierunku zaspakajania swoich potrzeb. Dbanie o siebie i działanie w kierunku zaspokojenia tego czego pragniemy jest często zaniechane w momencie, kiedy napotykamy jakiekolwiek przeszkody. W moim życiu była nieskończona ilość takich sytuacji. Przeszkody powodowały, że chowałam się i nie podejmowałam kolejnej próby po to, aby uniknąć przeszywającego odrzucenia. Łatwiejszą opcją było schowanie mojej prawdy i wzięcie odpowiedzialności za potrzeby innych.

 

 
Może to dotyczy również Ciebie? Zastanów się na ile potrafisz otwarcie zadbać o swoje potrzeby?

 

Taki schemat działania powoduje narastanie niepokoju i lęku. Dominacja niepokoju w naszych ciałach wywołuje potrzebę kontroli rzeczywistości i często manipulowania innymi za pomocą dawania rad albo zadowalania. Obawa przed powiedzeniem drugiej osobie NIE powoduje, że robimy sobie ogromną krzywdę, ponieważ uciekając przed szczerością, która jest dla nas zagrożeniem wpadamy często w bardzo nieprzyjemne sytuacje, których konsekwencje są znacznie bardziej skomplikowane niż powiedzenie NIE.

 

 

Osoby zależne nie muszą być zależne każdej relacji. Czasami jest tak, że łatwiej jest nam stawiać granice ludziom w pracy, a w domu zapominamy o sobie. Dla innych może być zupełnie odwrotnie. Zależność ma wiele twarzy.

 

Nie każda osoba zależna wchodzi w relacje z osobą narcystyczną, niektórzy uciekają przed bliskością w relacji ze względu na krzywdy jakich doświadczyli inni desperacko szukają związku, który pozwoli im na zrzucenie odpowiedzialności za swoje życie.

 

Warto też pamiętać, że zależność ma wiele symptomów i różne stopnie zaawansowania. Czasami osoby zależne z zewnątrz wyglądają na niezależne, ale kontrolują albo są kontrolowane w relacji przez narcystycznego partnera albo rodzica lub przez nałóg.

 

 
 
Jeżeli jesteś w relacji z osobą uzależnioną, stosującą przemoc zastanów się proszę czy nie jesteś osobą zależną?

 

Toksyczny Wstyd i Niska Samo-ocena

Uczucie bycia niewystarczająco dobrym i porównywanie się do innych jest oznaką niskiego poczucia własnej wartości. Bywa tak, że zewnętrznie, świadomie ktoś myśli o sobie dobrze jednak to często kamuflaż, ponieważ pod powierzchnią tkwi głęboko zakorzenione uczucie bycia niekochanym i toksyczny wstyd. Dążenie do perfekcji i jednoczesne zaplątanie w poczuciu winy może być desperacką próbą zaprzestania katowania się myślami o swojej niedoskonałości i niedopasowaniu do świata.

 

Zadowalanie ludzi

Osoby zależne uważają, że ich obowiązkiem jest zadowalanie praktycznie każdego kogo spotkają na swojej drodze. Mówienie NIE wywołuje niepokój i dyskomfort. Normą dla osoby zależnej jest poświęcanie swoich własnych potrzeb dla zadowolenia innych osób.

 

Słabe granice

Granica oddziela nasz świat wewnętrzny od świata zewnętrznego. Granice dają poczucie bezpieczeństwa i wytyczają jasno przestrzeń. Mając granice masz przestrzeń dla swojego ciała, uczuć, potrzeb. Będąc osobą zależną Twoje granice są jak sito, pełno w nich dziur, przez które toksyczni ludzie mogą przejść bez problemu i „wstrzyknąć” swoją toksyczność jednocześnie zabierając dobro. Wszechogarniające Cię uczucie odpowiedzialności za uczucia i problemy innych bierze się właśnie stąd. Bardzo łatwo jest też zrzucić na Ciebie odpowiedzialność, ponieważ brak lub dziurawe granice nie są barierą.

Zdarza się tak, że osoby zależne mają zdecydowane granice są to często osoby wycofane i zamknięte w sobie. Trudno jest im nawiązać relacje z innymi ludźmi.

 

Reaktywność

Konsekwencją słabych granic jest reagowanie na nastroje, uczucia i myśli innych ludzi. Wiele rzeczy, które słyszymy dotyka nas i wywołuje reakcje czy próby obrony siebie. Dzieje się tak, jak już mówiła, ponieważ nie ma granicy pomiędzy tym co w Tobie, a tym co na zewnątrz. Jeżeli nie mamy granic każda uwaga czy opinia inna od naszej staje się naszym realnym zagrożeniem.

 

Dbanie o innych

Brak granic powoduje, że jeżeli ktoś obok nas ma problem wyrywamy się z pomocą i wsparciem, nie zważając na swoje potrzeby. Nie chcę nikogo namawiać do braku empatii czy współczucia dla innych osób. Myślę tu o pomaganiu innym i zapominaniu o sobie i swoim życiu. Osoby zależne mają w sobie pęd do naprawiania życia innym i dawania rad, jednocześnie, kiedy ktoś odmówi takiej pomocy wywołuje to ogromne poczucie odrzucenia.

 

Problemy w komunikacji

Pisałam na samym początku o trudnościach w mówieniu o swoich potrzebach, uczuciach i poglądach. Z mojego życia znam trzy scenariusze albo było tak, że wiedziałam co myślę i nie potrafiłam tego zakomunikować, bałam się, że to co powiem zrani albo nie spodoba się drugiej osobie. Było też tak, że czułam się tak zdominowana, że nie potrafiłam skontaktować się z tym co czuję i co myślę. Natomiast w zderzeniu z kimś kogo uznawałam za autorytet zgadzałam się na wszystko będąc przekonana, że tego właśnie chcę. W każdym z przypadków komunikacja nie jest szczera i jasna.

 

Kontrola

Kontrola do pewnego stopnia jest potrzebna każdemu, życie pełne chaosu i braku stabilizacji nie służy nikomu. Jednak osoby zależne próbują kontrolować po to, aby czuć się bezpiecznie. Robią to również dlatego, że nie chcą ryzykować i podzielić się swoimi uczuciami, nie chcą otworzyć się przed innymi.

 

Obsesyjne myślenie

Może znasz to ze swojego życia – te godziny i dni spędzona na myśleniu o innych ludziach, relacjach, sytuacjach. Ciągłe analizowanie i interpretowanie zdarzeń, słów i zachowań. Jest to spowodowane zależnością od innych oraz nieustającym lękiem przed odrzuceniem wywoływanym przez toksyczny wstyd. To samo dotyczy wpadania w fantazje o tym jak mogłoby wyglądać Twoje życie i z kim mogłabyś/mógłbyś je dzielić. Takie fantazjowanie jest „świetnym” sposobem na ucieczkę od bólu jaki czujemy tu i teraz.

 

 

Zaprzeczanie

Nie wiem jak Tobie, ale dla mnie przyznanie się do prawdy dotyczącej mojego życia zajęło lata. Byłam wytrwała w odwracaniu głowy od problemu i wpadania w mechanizmy obronne i działania zastępcze oraz uzależnienia. Bardzo często narzekałam, naprawiałam życia innych ludzi, zabierałam się za nowy projekt lub nową pracę po to, aby nie patrzeć na moje problemy.
Kiedy tak się dzieje nasze skupienie jest na uczuciach i potrzebach innych ludzi. Nie potrafiłam również prosić o pomoc ani jej przyjmować chciałam za wszelką cenę być samowystarczalna jednocześnie czekając na ratunek. Łatwiej było mi zaprzeczać temu, że potrzebuję intymności i bliskości oraz temu, że jej brak bardzo mnie rani.

 

 

Zależność

Osoby zależne, aby czuć się dobrze same ze sobą potrzebują akceptacji innych ludzi. U podstawy ich istnienia żyje ogromny lęk przed porzuceniem i byciem odrzuconym jest to lęk pierwotny.

 

Bolesne emocje

Toksyczny wstyd oraz niskie poczucie własnej wartości powodują, że osoby zależne boją się i czują niepokój przed:

Odrzuceniem
Osądzeniem
Popełnianiem błędów
Bycia błędem
Bliskości

 

Wszystkie te symptomy prowadzą do narastania agresji, depresji, desperacji, rozpaczy, rozżalenia.
Pamiętajcie proszę, że dla każdego jest nadzieja na wyjście i zmianę. Pierwszym krokiem jest poszukanie wsparcia! Jeżeli szukasz wsparcia zapraszam Cię do Wilczego Stada.