YouTube

Proces żałoby po dysfunkcyjnym dzieciństwie i toksycznej relacji.

Nagrałam ten film, ponieważ chcę Cię wesprzeć w procesie żegnania się z przeszłością niezależnie od tego, czy żegnasz dzieciństwo, które było przepełnione bólem, smutkiem oraz samotnością czy zakończyłaś toksyczną relację. W każdym przypadku przejście przez żałobę uwalnia i pozwala odnaleźć wewnętrzny spokój po często trwającej latami burzy.

Mam nadzieję, że dzięki temu nagraniu zrozumiesz, że to co czujesz jest właściwe i oczywiste po tak trudnych doświadczeniach. A dzięki tej akceptacja będziesz mogła żyć swoim życiem tu w teraźniejszości wzbogacona o mądrość, którą wyniosłaś po tym procesie.

Co jest niezmiernie istotne to akceptacja dla siebie i tego co czuję i czego potrzebuję. Trauma, która trwała latami wymaga wielu wysiłków i starań z naszej strony, aby mogła przerodzić się w siłę. Wymaga też od nas łagodności i cierpliwości, upadków i wzlotów. Po każdym upadku wstajesz silniejsza, ponieważ zmierzyłaś się z przejmującym bólem czy smutkiem, a nie uciekłaś od niego. Podziękuj sobie za to i zobacz jak bardzo jesteś inna od tej, którą byłaś tydzień temu, miesiąc czy rok.

Dzięki tym działaniom powoli, lecz skutecznie budujesz swoją odporność i siłę. A to zaowocuje szczęśliwym życiem w zgodzie ze sobą. Tą sobą, która umie dbać o siebie i swoje potrzeby bez poczucia winy i wstydu.

 

Uściski dla Ciebie i zapraszam!

Po godzinach

Zadbaj o siebie! Tylko jak?

Kiedy próbujemy się pozbierać po toksycznej relacji i dzieciństwie mamy sporo pracy do zrobienia. Wiele obszarów naszego życia leży w gruzach. Abyś mogła to zrobić potrzebujesz siły oraz mentalnej odporności, aby mierzyć się z przeszłością i jej konsekwencjami.
To nagranie może być dla Ciebie wsparciem, dzielę się w nim swoimi spostrzeżeniami oraz podpowiadam co możesz zrobić, aby sobie pomóc.
Aby poskładać swoje życie po tak trudnych doświadczeniach dbanie o siebie i swoją równowagę to zadanie, które ma się stać Twoim priorytetem tak jak zdrowa dieta, czy ćwiczenia.
Powodzenia <3

2018_08_08_Grafika1
Przemyślenia

#27

Kiedy mówimy o swoim uzależnieniu od czegokolwiek (alkoholu, narkotyków, seksu, hazardu, wydawania pieniędzy, internetu …), o swoich problemach z jedzeniem, swoich zachowaniach kompulsywnych i autodestrukcyjnych często podchodzimy do tego jako do problemu. Warto, abyśmy pamiętali, że to przez lata były nasze mechanizmy, które ratowały nam życie pozwalały przetrwać we wrogim środowisku. Te zachowania pokazują nam też ból, który jest w nas, a który często pomijamy i uciekamy od niego np. w perfekcjonizm.

Jeżeli zaczniemy patrzeć na siebie z empatią i zrozumieniem, zobaczymy, że w amoku tego uzależnienia i osądzania -jesteśmy MY, którzy potrzebujemy pomocy. Dzięki temu, że pochylimy się nad sobą i swoim zagubieniem odnajdziemy siłę do pracy i zmiany swojego życia.
Przez lata zastanawiałam się, dlaczego mój wzrok przyciągają wszyscy nieszczęśliwi, obdarci i pijani ludzie na ulicy. Patrząc na nich widziałam ich autodestrukcję i brak miłości i troski o siebie. W każdej z tych osób widziałam samą siebie, którą pomijałam w moim życiu codziennym. Każda z tych potrzebujących osób była częścią mojego bólu i smutku, którego u siebie nie chciałam widzieć. Ponieważ miałam dach nad głową, pełny brzuch i czyste ubranie. Dlatego też dociskałam siebie bardziej obwiniając się za brak efektów tego dobrego życia. Wpadałam w perfekcjonizm i brak empatii i zrozumienia co powodowało nasilenie wszystkich moich kompulsywnych zachowań.

Podejmowałam miliony prób pracy z uzależnieniami i autodestrukcją. Wiele razy padałam na kolana, bo nie było efektów – wracałam do punktu wyjścia. To były niesamowicie bolesne lekcje.
Już było dobrze, miałam za sobą okresy wolności od towarzyszącego tym uzależnieniom bzyczenia w głowie i nagle bum. Nie udźwignęłam, poszłam na zakupy, rozdrapałam swoją skórę do krwi, wpadłam w szał sprzątania. Tylko po to, aby nie czuć tego napięcia w głowie i ciele, które było tak nieznośne. A potem było poczucie winy i wstyd za siebie, za brak konsekwencji, wytrwałości, za słabość.

Powtarzająca się pętla.

Te upadki spowodowały, że zaczęłam się intensywnie przyglądać temu cyklowi. Co mi to przypominało z przeszłości? Jakie myśli, uczucia i schematy temu towarzyszyły?
Zrozumiałam, że ten cykl był cyklem relacji z moją narcystyczną matką. W relacji z moją matką zawsze był dramat, jej dociskanie mnie do granic wytrzymałości, jej kłamstwa, że miłość to ból, mój wybuch, jej separacja i odrzucenie mnie, moje bieganie za nią i przeprosiny. I całość zaczynała się od nowa.
Te schematy kształtowały moje życie i działanie. Przenosiłam ten schemat na wiele płaszczyzn mojego życia – związek, pracę, macierzyństwo, życie codzienne. Nie potrafiłam zbudować niczego stabilnego.

Schemat zaczął padać, kiedy zaczęłam być swoim wewnętrznym rodzicem. Kiedy zaczęłam dbać o siebie. Uczyłam się tego jak postępują dojrzali rodzice, jak stawiają granice swojemu dziecku i wymagają w dojrzały mądry sposób, uczyłam się jak mobilizować siebie do działania i niepoddawania się w obliczu trudności. Uczyłam się zatrzymywać swoją autodestrukcję i samo-nienawiść, kiedy mój perfekcjonizm wymagał ode mnie natychmiastowych sukcesów. To o czym piszę było łatwe do zrobienia dla innych, ale nie dla siebie. W czasie tej drogi napotykałam swój bunt i opór. Byłam wściekła na świat i wszystkich dookoła. I jednocześnie Wszechświat pokazywał mi: Justyna nie ma innej drogi. To co zrobią za Ciebie inni nie przetrwa, będzie tylko na chwilę. To, gdzie nie bierzesz odpowiedzialności za siebie nie zniknie z Twojego życia i nie naprawi się samo. Mieszanka złości, przerażenia i oporu. A w tle mój wewnętrzny głos: Kochana jestem przy Tobie, daj sobie czas, zrób mały krok i poczujesz swoją siłę.

Z tych małych kroków tworzymy swoje nowe życie, swoją tożsamość. Te małe kroki powodują, że integrujemy nasz Umysł/Ciało/Serce i Ducha a w tej integracji jest miłość i akceptacja tego kim jesteś.

Kochani zapraszam Was do podzielenia się Waszą historią <3

2018_07_30_Wiązania pourazowe
YouTube

Wiązania pourazowe – zapętlenie w toksycznej relacji.

Poczułam silną potrzebę nagrania tego filmu, ponieważ wiem jak wiele wartości wniosła do mojego życia znajomość i świadomość tego terminu. Owszem przyniosło mi to wiele bólu, ale to był ból, który i tak był częścią mojego życia niezależnie od tego, czy chciałam na niego patrzeć czy też nie.

Dziś wiem, że życie w zaprzeczeniu było znacznie boleśniejsze, ponieważ nie było w nim miłości i empatii do mnie samej. Nie było w nim też nadziei na zmianę, tkwiłam w bezsilności.

Jeżeli jesteś w relacji z osobą toksyczną – wiązanie pourazowe jest częścią Twojego życia. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego i rozpoznanie problemu.

Dzięki temu, że jesteśmy obecni w naszym życiu, w naszej rzeczywistości jesteśmy w stanie poszukać wsparcia i pomocy po to, aby przerwać wiązania pourazowe i uwolnić się z toksycznej relacji.

Praca nad samoświadomością i troską o siebie pozwala nam na przecięcie tych wiązań, które trzymają nas w niewoli.

Przemyślenia

Dlaczego byłam tak bardzo zależna?

Bardzo często rozrywało mnie poczucie bezsilności wtedy, kiedy goniłam za miłością i akceptacją osoby, która nie chciała mi jej dać. Nie potrafiłam wtedy zrozumieć, dlaczego tak jest, że nie dostaję tej miłości i dlaczego tak desperacko gonię. Szczerze mówiąc myślałam o sobie w przeszłości, że kocham i szanuję siebie. Jednak skąd ten ból, który przeszywał moje ciało i łamał moją osobowość, kiedy ktoś odchodził i zostawałam sama. Wtedy czułam jakby mój świat się walił, jakbym przestawała istnieć. Nie miałam sił, umiałam tylko być ofiarą, nie potrafiłam tego zmienić. Powtarzałam w głowie, Dlaczego tak jest? Dlaczego życie jest dla mnie tak okrutne?
W pogoni za akceptacją i miłością działałam kompulsywnie, raniąc siebie jeszcze bardziej. Odbierałam sobie godność i znikome poczucie własnej wartości. Były momenty, kiedy śmiechem zasłaniałam totalną rozpacz, którą czułam. Czułam się dobrze tylko wtedy, kiedy doświadczałam osoby, która była blisko, na której mogłam się oprzeć, wręcz owinąć się wokół niej i pozwolić jej kierować moim życiem. Zmieniałam swoje zdanie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wmawiając sobie, że właśnie tego chcę i to jest moim pragnieniem. Teraz wiem, że to kłamstwo jakim karmiłam siebie po to, aby przetrwać kolejny dzień. Życie w iluzji, we mgle.
Wmawiałam sobie, że jestem szczęśliwa, wolna, niezależna. Oburzałam się opiniami na swój temat sugerującymi zależność. Nie chciałam tego słyszeć, nie byłam w stanie udźwignąć tej świadomości, więc odsuwałam ją od siebie. Oszukiwałam siebie i mówiłam, że mogę wszystko. Jednocześnie stojąc w miejscu i przestawiając meble z zastraszającą częstotliwością – to dawało mi złudzenie działania. Dlaczego w moim życiu było tak wiele iluzji, naiwności i kłamstwa? Dlaczego tak bardzo oszukiwałam siebie?!
Ponieważ żyłam w domu, w którym brakowało bezpośredniej komunikacji, w którym nie czułam się widziana. Komunikaty nie były jasne, były pasywno-agresywne, sarkastyczne. W moim domu panowały tematy tabu, tajemnice, zaprzeczanie, kłamstwa. Przekaz werbalny i niewerbalny był niespójny.
Komunikacja jest podstawą relacji i nie myślę tu tylko o słowach, małe dziecko porozumiewa się z matką pozawerbalnie, dlatego też spójność słów z ciałem jest niezmiernie ważny, szczególnie w rodzinie, ponieważ to rodzice wprowadzają nas w świat komunikowania się. Właśnie od rodziców zależy w dużej mierze jak będziemy postrzegać świat i porozumiewać się z ludźmi, nawiązywać i utrzymywać relacje z nimi. Jeżeli żyjemy w rodzinie, w której jest otwartość, szczerość wtedy dorastamy w poczuciu bezpieczeństwa, stabilizacji i zaufaniu do świata i ludzi. Widzimy świat dookoła nas jako spójny, prawdziwy.
Kiedy jesteśmy dziećmi, rodzice to cały nasz świat, szczególnie matka. Mamy bezgraniczne zaufanie do naszej rodziny i wierzymy, że ze strony rodzica nie może spotkać nas nic złego. Kiedy jednak nasi rodzice lub jedno z rodziców nie jest w kontakcie ze sobą, kłamie, udaje, zaprzecza i manipuluje prawdą wtedy dziecko coraz częściej czuje w sobie napięcie psychiczne i emocjonalne, ponieważ informacje jakie docierają do dziecka są sprzeczne.
Będąc dzieckiem często słyszałam od matki „Przytul się do mnie” a kiedy podchodziłam czułam jak ciało mojej matki stawało się nieprzystępne i sztywne. Odsuwałam się wtedy, ponieważ czułam, że moja mama wcale nie chce tej bliskości. A wtedy słyszałam jej słowa „Nie kochasz już mnie, nie chcesz się przytulić?” wywoływało to we mnie ogromny ból i rozdarcie. Przecież to nie była prawda, ja chciałam się przytulić, chciałam być blisko, ale dostałam inny sygnał. Dotarłam do tego wspomnienia, ponieważ jako osoba dorosła miała wielki opór przed przytuleniem się do mojej mamy, a kiedy czasami robiłam to czułam jej ciało. Moja własna mama odpychała mnie od siebie, tak bardzo nie mogła znieść tej bliskości.
Jednak jako dziecko tego nie wiedziałam. Takich komunikatów było mnóstwo. Długotrwałe narażenie dziecka na podwójne wiązania, właśnie tak określa się tego typu komunikaty, powoduje, że dziecko czuje ciągłe napięcie, niepewność, wyostrza też swoją uwagę i brakuje mu poczucia bezpieczeństwa. Takie dzieci w tym i ja mają w sobie ciągłą potrzebę poszukiwania prawdy. Ponieważ rodzic przez lata pozostawiał je w poczuciu sprzeczności. Moja mama potrafiła zadawać mi ból i mówiła, że robi to z miłości i troski o mnie. Kiedy wracam do tych momentów jest w nich jeszcze ból i niezrozumienie.
Dorastanie w takim domu ma ogromny wpływ na nasze dorosłe życie, ponieważ dramatycznie zakrzywia nasze widzenie świata. Przestajemy wierzyć sobie, nie czujemy swojego JA, nie czujemy swojej wartości. Takie dzieciństwo wielu z nas doprowadza do zależności. Nie potrafimy rozpoznawać swoich uczuć, nie potrafimy ich nazwać. Dołącza do tego ogromne poczucie winy, ponieważ dążymy do rozwikłania wewnętrznego konfliktu, chcemy czuć się kochani i widziani przez naszego rodzica. Podejmujemy kolejne próby pokazania rodzicowi jak bardzo go kochamy, jednak żyjąc w tak dysfunkcyjnym środowisku i podwójnych komunikatach, spotykamy się z powtarzającym się odrzuceniem. Cokolwiek byśmy nie zrobili okazuje się, że nasze zachowanie jest niewłaściwe, a my jesteśmy wadliwi.
Idziemy w świat zupełnie nieświadomi, nie zdajemy sobie sprawy, że to co w naszym domu było codziennością było dla nas tak bardzo krzywdzące. Jednocześnie konfrontując się ze światem zewnętrznym doświadczamy niezrozumienia, odrzucenia i braku akceptacji, nasze wnętrze podszyte jest coraz bardziej wstydem i lękiem. Z biegiem czasu stajemy się niepewni siebie i tracimy wiarę, że zasługujemy na szczęśliwe życie.
Zrozumienie doświadczeń z dzieciństwa pozwoliło mi na uwolnienie siebie, spotkanie się z moimi lękami i pracę z nimi.
Będąc na ścieżce samopoznania coraz wyraźniej widziałam, że jestem całością i zasługuję na miłość teraz. A nie wtedy, gdy będę idealna ani za głupia, ani za mądra. Coraz bardziej czułam i widziałam kłamstwo i zaprzeczenie w jakim dorastałam. Uczę się mówić o tym coraz głośniej.
Mam nadzieję, że moje doświadczenia rozjaśnią Wam waszą drogę samopoznania.
Serdecznie Was pozdrawiam <3