Dołącz do Wilczego Stada >>>KLIKNIJ BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ<<<

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Dlaczego emocje są tak ważną częścią naszego życia?

 

„Emocje mówią nam o tym, dlaczego i jak ważna jest dla nas dana rzecz.”
Carl Jung

 

Emocje są czymś nieodłącznym w naszym życiu. Są naturalną jego częścią. To emocje mówią nam o tym, kim jesteśmy i co się dzieje w naszym wnętrzu. Nasze emocje mówią nam również o tym jak czujemy się z tym, co dzieje się na zewnątrz. To co czujemy jest odpowiedzią na nasze zaspokojone i niezaspokojone potrzeby. Na nasze utrzymane i przekroczone granice. Są również reakcją na to na ile podążamy za swoimi wartościami i intuicją. Dobry kontakt z emocjami powoduje, że nasze relacje są głębokie i prawdziwe. A my w swoim życiu jesteśmy autentyczne i spełnione, a przede wszystkim świadome tego, co się w nim dzieje.

 

 

 
Dlaczego więc jest tak, że mamy problemy z odczuwaniem naszych emocji?
 
Ignorujemy je, spychamy, racjonalizujemy, przekłamujemy i wyciszamy.
 
 
 

Dzieje się tak z kilku powodów. Pierwszym czynnikiem, który ma ogromny wpływ na to, jaką mamy relację z tym, co czujemy jest nasza relacja z rodzicami. Jeżeli w dzieciństwie czułyśmy się kochane, akceptowane i szanowane, a nasi rodzice uczyli nas, jak radzić sobie z tym, co czułyśmy, wtedy też budowało się w nas przekonanie, że jesteśmy kochane i wartościowe. Czułyśmy się bezpiecznie i akceptowałyśmy swoje stany emocjonalne ponieważ rodzice nauczyli nas rozumienia ich. Co więcej takie wsparcie ze strony rodziców powoduje, że jako dzieci uczymy się podążania za swoimi potrzebami i wyrażania ich oraz realizacji. A to pozwala nam na zbudowanie naszej tożsamości.

 

Drugim czynnikiem jest środowisko, które wraz ze swoimi oczekiwaniami i standardami wpływa na nasz rozwój i przekazuje nam swoje spojrzenia i oceny dotyczące nas samych. Im bezpieczniej czujemy się w domu, tym pewniej otwieramy się na świat pozostając sobą, nawet w obliczu odrzucenia i krytyki. Bez konieczności nadmiernego dostosowania się.

 

 

 

 

Jednak jeżeli naszą rzeczywistością nie była rodzina pełna zrozumienia i akceptacji, wtedy też nasza relacja z emocjami nie jest harmonijna i tak jak pisałam bronimy się przed czuciem emocji i nie pozwalamy im swobodnie płynąć przez ciało. Co po latach może powodować wiele problemów natury psychologicznej i psychosomatycznej. Możemy cierpieć na zaburzenia lękowe, depresje, fobie, myśli samobójcze, chroniczny ból, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia jedzenia i wiele innych. Nasze problemy mogą się również przejawiać, jako nieumiejętność podejmowania decyzji, brak świadomości tego, co jest naszą pasją i celem życia, możemy też borykać się z różnymi nałogami.

 

Blokowanie emocji jest dla nas sposobem na przetrwanie dzieciństwa, jest również naszą instynktowną próbą przetrwania. Jednak z czasem staje się naszym programem autodestrukcyjnym.

 

Jeżeli nasze dzieciństwo było dla nas wyjątkowo dotkliwe i traumatyczne, wtedy też mechanizmy, które trzymają nas z dala naszych emocji są bardziej skomplikowane i złożone. Niezależnie od tego, jak skomplikowane są te mechanizmy to w każdym momencie naszego życia mamy możliwości zmiany naszego sposobu w jaki reagujemy na doświadczenia emocjonalne. Naszym zadaniem jest oduczenie się auto-sabotowania tego, co czujemy i nauczenie się akceptacji i wyrażania naszych emocji.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że stanięcie w prawdzie i zobaczenie tego, jak uciekam jest trudne. Najczęściej jest tak, że w obliczu komplikacji i perturbacji życiowych decydujemy się na to. Czując, że nie możemy już dłużej uciekać. W moim życiu właśnie tak było, podobnie jest dla wielu z Was z którymi pracuję.

 

Jeżeli jako dzieci nie możemy odczuwać emocji: smutku, złości, straty i frustracji wtedy, też nasze odczuwanie staje się neurotyczne i zaburzone. Co więcej w dorosłości będziemy tak długo nieświadomie kreować sytuacje, w których te wyparte emocje będę miały szansę na uwolnienie, jak długo nie zostaną uwolnione. A to oznacza, że do czasu zbudowania świadomej relacji z samą sobą, naszym życiem kieruje nieświadomość.

 

 
Dziś z perspektywy czasu i doświadczonego leczenia widzę to wyraźnie i rozumiem. Tym samym jestem sobie ogromnie wdzięczna za przebytą podróż i drogę, który wymagała ode mnie wiele.
Dlatego też każdego dnia budzę się z energią do pracy i pomocy innym kobietom, które również tego potrzebują.
 

 

Co możesz zrobić dziś, aby sobie pomóc:
Nazwij to co czujesz.

Często nasze nazewnictwo w obrębie emocji jest ograniczone do tych najczęściej wymienianych emocji: strach, złość, smutek. Dlatego warto zagłębić się w temat i zacząć nazywać nasze stany emocjonalnie pełniej. Czucie smutku nie wyklucza tego, że czujemy również zawód, zdradę, czy złość, frustrację i zniesmaczenie.

 
Naucz się identyfikować to co czujesz.

Zastanów się czy krzyk jest jedynie oznaką złości, a może pod nim jest coś jeszcze? Może czujesz bezsilność? Emocje pojawiają się w nas warstwami, szczególnie jeżeli nie pozwalamy sobie na czucie pewnych emocji np. strachu lub złości wtedy będą przykryte innymi. Ucząc się siebie schodzimy coraz głębiej pod powierzchnię i poznajemy czym tak naprawdę jest ten stan, którego doświadczamy.

 

Śledź daną emocję w ciągu dnia.

Wybierz sobie jedną z emocji np. radość i podążaj za nią przez cały dzień. Zauważ ile jest radości w ciągu Twojego dnia. Staraj się zauważać okoliczności związane z emocją, którą monitorujesz. Co się działo w Twoim życiu, z kim byłaś i jakiej sytuacji to dotyczyło. Ta świadomość pozwoli Tobie rozpoznać to jaki wpływ na Ciebie mają osoby, sytuacje i co możesz zrobić, aby lepiej się czuć.

Każdego dnia jedne krok.

Emocje, które zostały przez nas wyparte i których nie pozwalałyśmy sobie czuć przez lata mogą być trudne do poczucia. Namawiam Cię do tego, abyś nie poddawała się i starała się pracować z nimi codziennie. Nie myślę tu o godzinach pracy, wystarczy, że poświęcisz im kilka chwil w ciągu dnia. Z czasem odczujesz jak wiele korzyści płynie z tych małych działań. Pamiętaj też o tym, aby w trudnych momentach szukać wsparcia, czy w bliskich, przyjaciołach czy w terapii.

Ucz się wyrażania emocji w zdrowy sposób.

Kiedy nawiążesz głębszą relację z tym, co czujesz, nauczysz się nazywać emocje i śledzić, kolejnym krokiem jest nauka wyrażania ich. Im bardziej będziesz rozumieć to co czujesz, tym łatwiej będzie Tobie rozmawiać z bliskimi Ci osobami o tych odczuciach. Dzięki temu Wasza relacja będzie mieć szansę na pogłębienie i zrozumienie. Otwartość emocjonalna daje również szanse na otrzymanie od drugiej osoby wsparcia.

 

Zwracaj uwagę na swoje ciało.

Chciałabym, abyś zatrzymała na się na chwilę i zadało sobie pytanie. Kiedy zamkniesz oczy, przeskanuj proszę swoje ciało i zauważ, czy dochodzą do Ciebie jakiekolwiek odczucia z niego? Emocje są odczuwane w ciele dlatego tak ważna jest uważność i uczenie się wyłapywania sygnałów, które z niego dochodzą do nas. Skupienie na odczuciach z ciała może nam pomóc wyłapać to, co czujemy i jak wpływa na nas to co się dzieje w naszym życiu. Bardzo często złość odczuwamy gdzieś pomiędzy głową i klatką piersiową, natomiast strach jest odczuwany w naszym brzuchu i klatce piersiowej. Odczuwane emocje mogą spowodować, że będziemy czuć ciężar, pobudzenie, rozedrganie, mdłości.

 

 

Wilczyco zapraszam Cię do rozpoczęcia Twojej przygody z emocjami albo też kontynuacji podczas warsztatów Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się w Warszawie – 24 października 2020. Jest to wyjątkowa okazja do wspólnej pracy.

 

Podczas warsztatów każda z uczestniczek ma szansę na podzielenie się swoimi doświadczeniami w bezpiecznej atmosferze i otrzymanie wsparcia i pomocy. Podczas warsztatów będziemy mówić o tym, co trzyma nas w potrzasku i nie pozwala skontaktować się z tym co czujemy. Nazwiemy mechanizmy i przeszkody, które stoją na drodze kontaktu z emocjami. Każda z uczestniczek nauczy się również tego, jak rozpoznawać emocje i nazywać je. Podczas warsztatów otrzymacie materiały i medytacje, które będą kierunkowskazem do pracy w domu i wsparciem w niej. Po to, aby pomóc sobie w pokonywaniu oporu jaki może pojawić się w tym procesie.

 

Jeżeli jesteś zainteresowana uczestnictwem w warsztatach Sekret Życia w Równowadze – Zapraszam Cię tutaj.

 

 

Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Jordan – historia wielu kobiet.

 

Kiedy usiadłam na teatralnym krześle nie miałam pojęcia co za chwilę zobaczę. Już pierwsze słowa porwały mnie do świata Shirley. Poznałam ten specyficzny rodzaj narracji, te gwałtowne zmiany nastroju. Słuchając jej, czułam cały bagaż tej kobiety, było w nim tak wiele cierpienia, bólu, samotności i odrzucenia, a przede wszystkim ogromny głód miłości.

 

 

 

Tak wiele kobiet mogłoby podpisać się pod dramatyczną historią Shirley. Nie twierdzę, że każda zraniona kobieta jest zdolna zabić swoje dziecko. Nie. Jednak każda zraniona i niekochana kobieta, desperacko chce przestać cierpieć.

 

Szczególnie, że najczęściej ten ból jest efektem przemocy doświadczonej już w dzieciństwie. Często jeżeli ból jest z nami od lat, chcemy po prostu o nim zapomnieć, zgubić go. Wtedy jesteśmy podatne na rozwiązania, które jedno po drugim przynoszą jeszcze większy ból i destrukcję naszego życia.

W historii Shirley widać jak głęboko odcięta jest od siebie, tego co czuje i czego potrzebuje w życiu oraz jak bardzo świat marzeń jest jej ukojeniem i bezpiecznym azylem. W jej wewnętrznym dialogu słychać toksyczny głos, który nie daje jej wsparcia i szansy na miłość i zatroszczenie się o siebie. Co jest efektem przemocy jakiej doświadczyła w swoim życiu. Kiedy Shirley, jako dziecko kształtowała swój obraz świata jej doświadczenia nauczyły ją, że miłość to przemoc, ból oraz brak szacunku.

 

 

 

To spowodowało, że nie potrafiła odnaleźć w swoim życiu zdrowej bliskości, wsparcia, ciepła i akceptacji. Dlatego też z taką siłą przylgnęła do Dave’a, który wykorzystując jej dziecięcą ufność wplątał ją w relacje, która początkowo słodka z czasem zamieniła się w potworną gorycz.

 

 

 

Shirley nie znając innego życia nie potrafiła odejść, pozostała przy mężczyźnie, który każdego dnia niszczył ją i wpychał jeszcze głębiej w ramiona zagubienia i emocjonalnej śmierci.

 

Pojawienie się Jordan’a obudziło w Shirley iskrę miłości, która wspierana mogłaby przerodzić się w jej nowe życie. Niestety pojawia się Dave, który w swojej niepohamowanej potrzebie niszczenia chce odebrać Shirley dziecko, ponieważ ma świadomość tego, że ta miłość jest jej ostatnia szansą na odbudowanie jej życia. Jednak tak się nie dzieje ponieważ nikt, ani policja, ani pomoc społeczna nie widzą kim naprawdę jest Dave.

 

Nie rozumieją, że gdyby dali szansę Shirley otaczając ją opieką i wsparciem, jej instynkt macierzyński i miłość jaką darzyła swojego syna, dałyby jej siłę do powstania i złapania życiowej równowagi.

 

 

 

Uwierzyli w słodkie słówka i gładką powierzchowność Dave’a, który omotał ich tak samo jak zrobił to wcześniej z Shirley.

„Jordan” głęboka i wzruszająca historia, która pokazuje jak bardzo jako ludzie odeszliśmy od kontaktu z emocjami i swoim wnętrzem. Życie Shirley pełne dramatu, odrzucenia, pustki i braku zrozumienia, mogło być zupełnie inne, gdyby otrzymała to wszystko, co było jej potrzebne do zbudowania miłości w sobie.

 

Ogromnie dziękuję Dorocie Landowskiej oraz Zuzannie Bernat za wrażliwość, serce i pełne oddanie dramatu Shirley.

Zdjęcia: Damian Hornet

 

2020_08_20_Wilczycą Być poleca_książka
Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Jak myśleć o sobie dobrze?

 

Kochane Wilczyce, poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, który często pojawia się na Wilczycy i myślę, że warto go poruszać ponieważ to nasze wewnętrzne poczucie wpływa i kształtuje naszą codzienność i każdy aspekt życia.

 

Jeżeli wierzę, że jestem dobra i wartościowa, wtedy też wierzę, że zasługuję na dobro i widzę to w związku, macierzyństwie, relacjach z ludźmi, w pracy, w tym jak troszczę się o siebie, w moich finansach oraz w swoim otoczeniu.

 

Czegokolwiek tak naprawdę nie dotknę, tam dokonuję wyboru na co zasługuję.

Najczęściej te wybory są nieświadome do momentu, w którym decydujemy o zmianie naszego życia i poznaniu naszego wnętrza. W tym artykule chciałabym polecić Tobie książkę, która bardzo mnie poruszyła i niesamowicie utwierdziła mnie w tym jak wielkie znaczenie w pracy nad sobą ma odbudowanie poczucia własnej wartości. Jest to książka Stefanie Stahl „Jak myśleć o sobie dobrze?”.

 

Autorka mówi o tym, jak ogromną rolę w budowaniu naszego poczucia własnej wartości odgrywa nasza bazowa relacja z rodzicami, a przede wszystkim z matką.

 

Jak głęboko niszczy nas brak zaufania do tej relacji i brak dostępności emocjonalnej matki. Jeżeli jako małe dziewczynki nie czujemy, że matka jest dla nas, widzi nas, słyszy i jest gotowa zaspokajać nasze potrzeby, wtedy też przestajemy wierzyć sobie i światu. Tworzymy wokół tych braków w relacji mnóstwo mechanizmów, które pozwalają nam przetrwać w dzieciństwie i stworzyć iluzoryczną relację z rodzicem. Ta relacja jest nam potrzebna, abyśmy przetrwały.

 

Jeżeli relacja z ojcem była dobra jest nam wtedy łatwiej. Pozwala to na częściowe zbudowanie naszego poczucia własnej wartości, co pozwala nam uwierzyć w przyjaźnie i relacje między ludzkie. Jednak, jeżeli tak nie było w Twoim przypadku, wtedy Twój styl przywiązania, czyli sposób w jaki wchodzisz w relacje będzie to odzwierciedlał, tak samo jak Twój sposób patrzenia na siebie.

 

Zapraszam Cię również na YT do wysłuchania nagrania, w którym mówię więcej o tym, jakie są skutki niskiego poczucia wartości. Zachęcam Cię do obejrzenia tego nagrania ponieważ świadomość problemu pozwoli Tobie na zrozumienie swoich zachowań i wprowadzenie zmian. A właśnie o zmianach chciałabym tutaj powiedzieć.

 

 

Stefanie Stahl w swojej książce dzieli pomoc na cztery obszary, czyli poznanie samej siebie, zaakceptowanie siebie, lepsze funkcjonowanie, lepsze obchodzenie się z emocjami.

 

Osoba o niskim poczuciu własnej wartości nie akceptuje siebie i goni za wykreowanym obrazem siebie, który nigdy nie był i nie będzie osiągalny. Pisząc te słowa jestem w nich całą sobą, ponieważ tak dokładnie wyglądało moje życie. Myślę, że widzisz w tym również i siebie. Jeżeli tak patrzymy na siebie, wtedy też nie czujemy się dobrze ze sobą i z naszym życiem niezależnie od tego, kto i co w nim jest.

 

Pierwszym ważnym krokiem o którym pisze autorka jest akceptacja, a ta wymaga od nas spojrzenia sobie w oczy i powiedzenia do siebie: „Tak to prawda, nie wierzę w siebie”. Dając sobie do tego prawo, dajemy sobie zrozumienie i akceptację, której przypuszczam, że nie miałaś w domu rodzinnym. To pozwala nam spojrzeć inaczej na siebie i wejść w etap podczas, którego dochodzimy do zrozumienia, że nasze zachowanie nie jest efektem naszej wadliwości, tylko przeżyć w dzieciństwie i okresie nastoletni, a często i życiu dorosłym.

 

Co więcej uczymy się widzieć i słyszeć siebie oraz zauważać swoje reakcje emocjonalne i podążające za nimi schematy zachowań. Podążając za swoimi emocjami możemy zejść w głąb siebie i poznać nasze przekonania na swój temat. Nasze emocje doprowadzą nas również do prawdy o naszym dzieciństwie i kontaktu z naszym wewnętrznym dzieckiem. Co jest bardzo ważne, ponieważ nasze wewnętrzne dziecko niezaopiekowanie i porzucone cierpi w naszym wnętrzu goniąc za miłością, współczuciem i uwagą, której nie dostało od rodzica lub rodziców, a później od Ciebie samej.

 

Ta nasza wewnętrzna podróż w poszukiwaniu naszej wartości staje się podróżą ku dojrzałości emocjonalnej i stawaniu się swoim rodzicem i opiekunem.

 

Tym, którego nie miałyśmy, a który wierzy w nas i widzi nasze mocne strony, które wspiera i rozwija oraz słabe strony, które akceptuje motywując nas jednocześnie do pracy nad sobą. Dzięki temu nasze życie staje się zupełnie inne, ponieważ jest w nim przestrzeń dla Ciebie samej, dla Twoich potrzeb, wartości i pragnień.

Wilczyco ta podróż do naszego wnętrza jest wyzwaniem, które ma wiele różnych etapów jednak z całego serca zapraszam Cię do niej.

 

Korzystając z książki Stefanie Stal „Jak myśleć o sobie dobrze” nabierzesz kierunku i dużej dawki nowej świadomość, która pozwoli Tobie ruszyć z nadzieją i odwagą.

 

Znajdziesz w niej obszerną wiedzę na temat tak złożonego tematu jak poczucie własnej wartości oraz ćwiczenia, które pozwolą Tobie na samopoznanie i nawiązanie bliżej relacji ze sobą. Zapraszam Cię do poznania tego, kim jesteś naprawdę. Skorzystaj z linku, który tu zamieszam, aby przejść do strony na, której możesz kupić książkę.

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Perfekcjonizm

 

Perfekcjonizm to nasza potrzeba bycia postrzeganą jako idealną. Jest to również przekonanie, że mogę być idealna i dążę do zbudowania takiej wersji siebie. Perfekcjonizmem NIE jest dążeniem do bycia lepszą. NIE jest również naszym wkładem w nasz rozwój. Perfekcjonizm NIE jest zdrowym dążeniem do rozwoju i bycia dobrym człowiekiem. U podłoża perfekcjonizmu leżą pokłady toksycznego wstydu, bólu, obwiniania, krytycyzmu i osądu.

 

Perfekcjonizm jest powiązany problemami natury psychologicznej:

 

 

lękiem,

 

zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi,

 

stresem,

 

zamartwianiem,

 

lękiem przed negatywną oceną,

 

poczuciem niedopasowania.

 

Perfekcjonizm jest również mocno powiązany z problemami z odżywianiem, zajadaniem stresu albo nie jedzeniem, co może doprowadzić do bulimii czy anoreksji.

 

Po latach pracy nad sobą wiem, że perfekcjonizm był moją rozpaczliwą i dramatyczną próbą zdobycia miłości w dzieciństwie. A w dorosłości służył mi do zaklejenia tej pustki, która nie dawała mi spać w nocy. Mechanizm, który powodowała wiele problemów i w który ślepo wierzyłam mając cały czas nadzieję na sukces,  czyli miłość, akceptację i spokój.

 

Perfekcjonizm potrafi zamienić każdy nasz dzień w walkę, która buduje w nas samo-odrzucanie, potępienie i auto-sabotaż. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej czym jest auto-sabotaż kliknij w ten link, który zaprowadzi Cię do obszernego nagrania, które przygotowałam na ten temat.

Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak głęboki i traumatyczny wpływ ma na nas nasza wewnętrzna potrzeba dążenia do ideału z jednoczesnym odrzucaniem, każdej części siebie, która NIE jest tym ideałem.

 

Podążanie jego ścieżką prowadzi do braku odporności psychologicznej i nadwrażliwości. Może też być źródłem wielu problemów w związkach. Z jednej strony chcemy bliskości, a z drugiej jest nam trudno powiedzieć kim naprawdę jesteśmy z lęku przed odrzuceniem za bycie nie idealną. Będąc krytyczną dla siebie bardzo często jesteśmy krytyczne dla innych.

 

Bardzo długo nie widziałam tego, że moje niedokańczanie projektów i wieczne odkładanie było wywołane tym, że stoję w miejscu z lęku przed odrzuceniem i jest zakorzenione w mojej matczynej ranie. Bałam się oceny efektu moich starań jednocześnie czując, że to co robię „nie jest idealne” dlatego mój zapał gasł i odkładałam wiele rzeczy na później. Czekając na idealne okoliczności i umiejętności.

 

Może słyszałaś jak bliscy krytykowali Cię za słomiany zapał?! A może jesteś tą osobą, która nie zaczyna tylko odkłada działanie na później, na taki czas, który będzie idealny?

 

Tak czy inaczej, stoi za tym samo-odrzucanie oraz nasze oczekiwanie, że tylko idealne będzie do zaakceptowania i przyniesie nam miłość. Tak bardzo boimy się odrzucenia i tego, że znowu będę niewystarczająco dobra, że nie robimy nic. Za co i tak się wewnętrzne krzywdzimy.

 

Perfekcjonizm to również skupienie na efekcie końcowym, wygranej, czy nagrodzie, a nie na procesie tworzenia. Odbiera nam radość tworzenia, kreacji i nauki ponieważ myślimy tak bardzo o tym jak wyjdzie i czy sprostamy tak wielu oczekiwaniom. Tylko nagroda da spokój i uczucie radości i miłości. Niestety to chwilowy stan ponieważ oparty jest na zewnętrznym uznaniu, a nie wewnętrznym przekonaniu, że taka jaka jestem wartościowa i zasługuję na miłość.

 

Perfekcjonizm zabiera nam radość z życia i codzienności.
 
Prowadzi nas do spędzania godzin i dni na tworzeniu idealnych rzeczy. Gubimy siebie w tej pogoni i bardzo często ludzi.
 

Zazdrość jest również częstą towarzyszką perfekcji ze względu na ciągłą ocenę i porównywanie. Czujemy zazdrość ponieważ oceniamy się surowo stawiając swoje osiągnięcia niżej niż, to co zrobiła druga osoba. Najczęściej nasza ocena jest nierealistyczna, nieprzychylna, często oparta na powierzchownej analizie socjal mediów.

Co możesz zrobić, aby poczuć się lepiej

Jeżeli perfekcjonistyczne myślenie wywołuje stres możesz wykorzystać poniższe wskazówki, które pomogą Ci zmienić Twój sposób myślenia o sobie. Pamiętaj proszę, że te kroki nie zastąpią terapii, będą dla Ciebie wsparciem jednak warto, abyś dała sobie przestrzeń do głębokiej pracy nad Twoimi ranami z dzieciństwa, które doprowadziły do takiej sytuacji.

 

  • Perfekcjonizm to „czarno białe myślenie” to również myślenie „wszystko albo nic” jeżeli zauważywszy u siebie takie myśli zacznij je kwestionować. Przypominaj sobie o tym, że jedna pomyłka nie skreśla ani tego, kim jesteś ani Twoich dotychczasowych osiągnięć.
  • Buduj w sobie współczucie do siebie, wyrozumiałość i delikatność, pisałam o nim w ostatnim artykule.
  • Zapisuj wspierające afirmacje oraz to za co jesteś sobie wdzięczna, zrób z tego codzienną praktykę
  • Wprowadź do swojego życia emocje, pytaj siebie o samopoczucie, rozbuduj nazywanie emocji, nie ograniczaj się do zapisywania jednej czy dwóch emocji, zauważaj też co wywołuje u Ciebie ataki perfekcjonizmu
  • Zauważaj jak i co do siebie mówisz, unikaj słów „muszę”, „powinnam” jeżeli zauważysz, że jesteś dla siebie krytyczna i niemiła staraj się to zmienić.
  • Spróbuj nowego hobby, zobacz jak czujesz się zaczynając coś od początku, jak czujesz się w procesie nauki i poznawania nowych rzeczy.
Zastanów się proszę w jakich obszarach Twojego życia jest Ci najtrudniej odpuścić perfekcjonizm: związek, macierzyństwo, praca, dom, Ty, to jak wyglądasz i kim jesteś?

 

 

Daj znać, a tymczasem wysyłam Ci dużo miłości.

 

Jeżeli jesteś gotowa na to, aby się zmierzyć ze swoim perfekcjonizmem zapraszam Cię do przyłączenia się do Wilczego Stada w czerwcu pracujemy właśnie nad tym tematem. Aby dowiedzieć się więcej kliknij proszę na poniższe zdjęcie, które przeniesie Cię do platformy.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Współczucie

 

Dzisiaj chciałabym w Wami Wilczyce poruszyć temat współczucia, tego które dajemy sobie. Wielu z naszych rodziców nie było w stanie nas tego nauczyć ponieważ sami nie mieli go dla siebie. Byli dla nas, dzieci, krytyczni, oceniający, zimni, albo też obojętni. Jako dzieci nie słyszałyśmy ciepłych powitań i częstych zapewnień miłości, akceptacji i wsparcia. Dzieciństwo, w którym dominowało odrzucenie, buduje w nas rodzica, który jest mistrzem perfekcjonizmu i samo-krytyki.

 

Stajemy się wtedy dla siebie niesamowicie twarde i wymagające, obwiniamy się za każde nawet drobne potknięcie. Wymagamy od siebie doścignięcia ideału, który jest nie do osiągnięcia przez człowieka. Wraz z upływającymi latami doświadczamy coraz głębszej utraty wiary w siebie, w swój potencjał i stajemy w obliczu braku nadziei i rezygnacji. Widzimy w sobie to wszystko czym nie jesteśmy, jednocześnie nie widząc tego kim jesteśmy. Wyuczony przez lata schemat koncentracji na błędach i niedociągnięciach z pominięciem tego, co zostało zrobione doprowadzamy do perfekcji. Zawsze znajdziemy kogoś, kto zrobił coś lepiej.

 

Czy w tym szaleństwie można się zatrzymać? Czy jest sposób na to, aby zaprzestać przypinać sobie łatki „dobra”, „zła”? Znaleźć sposób na to, aby traktować siebie równie dobrze jak traktujemy i jak troszczymy się o nasze rodziny i przyjaciół?

 

Tym sposobem jest właśnie współczucie dane samej sobie. Pierwszym krokiem do samo-współczucia jest zatrzymanie się i zauważenie własnego cierpienia. Nie da się dopuścić do siebie własnego cierpienia bez wcześniejszego zauważenia go. Oczywiście wiele razy to cierpienie jest namacalne i widoczne od razu. Jednak w bardzo wielu przypadkach nie mamy świadomości tego, że cierpimy. Bardzo często pomijamy te chwile, kiedy ktoś powie nam coś niemiłego albo kiedy to my skrzywdzimy kogoś nieintencjonalnie albo pomylimy się po prostu. Nasz wewnętrzny krytyk, który nie umie nas inaczej traktować zaczyna wtedy zawstydzać i odrzucać, co prowadzi do naszego wewnętrznego cierpienia.

 

Badania pokazują, że samo-współczucie jest głównym składnikiem i drogą do emocjonalnego dobrostanu i zadowolenia z życia. Poprzez danie sobie bezwarunkowej dobroci i otuchy w codzienności i różnorodności doświadczeń życiowych ochraniamy się przed wchodzeniem w destrukcyjne schematy oparte na lęku, negatywnej postawie względem siebie i izolacji. Samo-współczucie wzmacnia i rozwija w nas pozytywny stan umysłu, taki jak poczucie szczęścia i optymizm.

 

Dzięki temu kwitniemy i doceniamy piękno i bogactwo życia nawet w trudnych momentach. Umiejętność wyciszania naszego pobudzonego umysłu poprzez samo-współczucie pozwala nam na poszerzenie naszego widzenia, co prowadzi nas do wybierania tych ścieżek i rozwiązań, które prowadzą nas w kierunku radości, a nie kolejnych trudnych doświadczeń.

Samo-współczucie pozwala nam na stworzenie w naszym wnętrzu przestrzeni, która oddziela nas od oceny i krytyki. Dzięki czemu przestajemy zadawać sobie pytania:

 

Czy jestem wystarczająco dobra?

Czy jestem tak dobra jak inni?

 

Mamy wtedy w sobie wszystko aby dać sobie wspierającą troskę i ciepło, których bardzo potrzebujemy i pragniemy.
Nasze własne ciepło skierowane do naszego wnętrza i akceptacja naszej nieidealnej ludzkiej natury powodują, że czujemy się coraz bezpieczniej i wzrasta w nas życie. To jest nasza droga do siebie, do tego kim jesteśmy na prawdę, a nie kłamstwami, w które uwierzyłyśmy. 

 

Samo-współczucie to swego rodzaju magia, której pozwalamy zagościć w naszym życiu. Dzięki czemu nasze szare ściany i kąty nabierają wyrazu i stają się piękne i pełne życia, a smutek powoli odpuszcza i pozwala radości dodać lekkości do naszej codzienności.