Dołącz do Wilczego Stada >>>KLIKNIJ BY DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ<<<

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Rana, której czas nie zaleczy.

Dzieciństwo to niesamowicie ważny okres naszego życia, ponieważ jest to czas, kiedy kształtujemy nasze postrzeganie siebie, relacji i świata. Bardzo duży wpływ na to, ma nasza relacja z naszymi rodzicami.

 

Jeżeli, jako dzieci doświadczamy przemocy czy zaniedbania ze strony rodziców nasze życie bardzo się komplikuje, a w dorosłości borykamy się z wieloma problemami. Jest w nas wiele złości, wstydu, rozpaczy, którą często kierujemy do siebie i przeciwko sobie, co może prowadzić do depresji, stanów lękowych, myśli samobójczych, złożonych objawów stresu pourazowego lub skierowanej do wewnątrz agresji, impulsywność, nadczynności, nadużywania środków odurzających. Co więcej, w większości przypadków nie możemy liczyć na wsparcie ze strony rodziców i uznanie tego, co się stało.

 

Pomimo tego, że nie jesteśmy odpowiedzialni za doświadczoną przemoc pozostajemy same z leczeniem naszych ran i odzyskiwaniem radości życia. Nasza droga do siebie to zaakceptowanie tego, kim naprawdę jesteśmy i pożegnanie tego, kim próbowałyśmy być po to, aby uratować siebie w dzieciństwie i otrzymać miłość.

 

 

Krzywdzenie emocjonalne może być krzywdzeniem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym oraz zaniedbaniem. Krzywdzenie emocjonalne jest przemocą, którą najtrudniej wykryć pomimo że ma ona wpływ na nasze zachowanie, funkcjonowanie fizyczne, na nasze umiejętności poznawania otoczenia i uczenia się. Krzywdzenie emocjonalne to zadawanie bólu psychologicznego dziecku. Jest to również wywoływanie niepokoju i strachu oraz ignorowanie czy też reagowanie złością na emocjonalne potrzeby dziecka.

 

Wspominałam również o zaniedbywaniu dziecka, które jest niedoborem troski i opieki ze strony naszych rodziców na poziomie emocjonalny. Jest to brak wsparcia i opieki, brak reagowania na trudności dziecka oraz jego potrzeby. Jest to również brak zapewnienia odpowiednich warunków materialnych, opieki medycznej i edukacji, odpowiedniego pokierowania rozwojem.

 

Przemoc jest działaniem intencjonalnym. Natomiast zaniedbanie jest efektem ignorancji i braku wiedzy. Takiemu rodzicowi brak motywacji i chęci do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb dziecka i bycia dobrym rodzicem.

 

 

Przemoc emocjonalna jest przemocą subtelną i wiele z nas nie zdaje sobie z niej sprawy, najczęściej docieramy do prawdy o naszym dzieciństwie w wyniku tego, co się dzieje w naszym życiu. Jak myślę, wiesz odbudowanie siebie po doświadczeniu takiej przemocy to praca, który wymaga od nas nauczenia się samo-współczucia, wspierania samej siebie i szczerości oraz prawdy związanej z naszymi przeżyciami. Najważniejsze jest to, że możemy to zrobić. Możemy nauczyć się tego, jak kochać siebie.

 

Powiem Tobie teraz szerzej o tym, czym jest przemoc emocjonalna.

Rodzic, który stosuje przemoc to taki, który nie dba o potrzeby emocjonalne dziecka albo też taki który nie pokazuje zaangażowania i miłości np. w sytuacji, kiedy dziecko zrobiło coś „nie tak”. Kiedy rodzic odmawia dziecku bliskości w momencie, kiedy tego potrzebuje to jest to traumatycznym przeżyciem dla dziecka.
Wtedy też dziecko traci zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem, co ma wpływ na tworzenie relacji w dorosłości.

To na co często zwracam uwagę podczas sesji oraz widziałam to również u siebie to uznawanie potrzeb samej siebie jako dziecka za dziecinne i nieważne. Jeżeli doświadczałyśmy tego w dzieciństwie to kończy się to tym, że odmawiamy sobie wielu rzeczy i nasze potrzeby lądują w podświadomości. One tam nadal są i w rezultacie nie dbania o nie doświadczamy bólu i odrzucenia jednak uczymy się tego nie zauważać.
Kolejną rzeczą z którą bardzo często się spotykam to uznanie swoich bolesnych i traumatycznych przeżyć za coś normalnego. Wiąże się to tym samym z obniżeniem znaczenia naszym doświadczeniom i związanym z nimi odczuciami.

 

Kiedy myślę o swoim domu to wraca do mnie uczucie izolacji, które nie opuszczało mnie przez cały czas kiedy żyłam w domu rodzinnym. Rodzice, którzy stosują przemoc bardzo często izolują swoje dzieci, nie pozwalają im na spotkania towarzyskie odpowiednie do wieku albo też stosują izolację, jako karę. Do dziś wspominam, kiedy jako 5-6 latka wymknęłam się z domu niezauważona i poszłam do mojej koleżanki z przedszkola, która mieszkała w dość oddalonej ode mnie części miasta. Jednak moja potrzeba bliskości i zabawy z dziećmi była tak silna, że postanowiłam sprzeciwić się narzuconym mi zakazom. Niestety konsekwencje tego działania były dla mnie bardzo dramatyczne i spowodowały, że blokowałam swoje potrzeby, cierpiałam w milczeniu i bezsilności.

Rodzice terroryzują swoje dzieci poprzez zastraszanie ich obietnicami kary cielesnej albo też innego typu kary. Dziecko czuje się tak przytłoczone i zastraszone, że buduje w sobie ogromny lęk przed otwarciem się przed rodzicem i wycofuje się.

Przemoc emocjonalna to również emocjonalne zaniedbanie, to sytuacje w których rodzic ignoruje potrzeby dziecka. To również danie do zrozumienia dziecku, że jest niechciane i nieważne. Przemoc emocjonalna jest trudna do rozpoznania ponieważ dziecko, aby przetrwać w domu, w którym czuje się zastraszane i niechciane uwewnętrznia swoje emocje i przeżycia związane z tą przemocą, po to, aby uniknąć dalszej przemocy. A w dorosłości, bardzo często nie pamiętamy tego, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie potrafimy przywołać żadnych obrazów ani sytuacji.

Dziecko, którego rodzice nie zaspokajają jego potrzeb, bierze za nie odpowiedzialność i dąży do samowystarczalności. Co więcej, przejmujemy, jako dzieci również odpowiedzialność za poniesione rany i zadowolenie rodziców. Widząc siebie, jako przyczynę, tego rodzinnego bałaganu. Co prowadzi do samo-odrzucenia i nienawiści oraz uwewnętrzniania toksycznego wstydu. To powoduje, że jest nam ciężko spojrzeć na dzieciństwo i to co przeżyłyśmy bez pudru i lukru. Dzieje się tak, ponieważ dotyczy to tej pierwszej i tak kluczowej relacji, jaką mamy z rodzicami.

Większość osób, które doświadczyły emocjonalnej przemocy przez wiele lat żyje z jej skutkami nie rozumiejąc, że problemy z którymi się boryka wynikają właśnie z dzieciństwa. Czasami potrzeba kilku dramatycznych życiowy kryzysów, aby się skonfrontować z prawdą. Wewnętrzny krytyk, który zazwyczaj jest niesamowicie krytyczny i silny na pewno nam, w tym nie pomaga obwiniając nas za wszystko, co wydarza się w naszym życiu.

 


Wpływ przemocy emocjonalnej na nasze życie?

 

  • Borykamy się z emocjami, których nie czujemy. Doświadczając przemocy uczymy się, że wyrażanie emocji jest niebezpieczne. Bardzo prawdopodobne jest to, że kiedy wyrażałaś je w dzieciństwie byłaś ignorowana, pomijana albo doświadczałaś odrzucenia lub krzyku. Jeżeli tak było w relacji z rodzicami, wtedy też uczymy się pomijać nasze emocje ponieważ wierzymy, że jest to dla nas bezpieczniejsze. Jednak nasze emocje nawet te wyparte nie znikają one pozostają w podświadomości i ujawniają się poprzez nasze nieświadome zachowania i reakcje.
  • Poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, ponieważ brak poczucia własnej wartości rzutuje na całokształt naszego życia. Jako dzieci jeżeli doświadczamy braku zaangażowania rodzica i jego przemocy, wtedy też uczymy się, że nie zasługujemy na miłość. Budujemy w sobie również przekonanie, że nasze istnienie jest nieważne, że aby doświadczyć miłości i dobra musimy zasłużyć! Jeżeli nie przepracujemy naszej traumy z dzieciństwa i relacji z naszymi rodzicami, wtedy też utrwalamy w nas te przekonania i coraz głębiej wierzymy w to, że zasługujemy na złe traktowanie i nie zasługujemy na dobro i szczęście.
  • Połamane relacje nasza relacja z rodzicami, a w szczególności z naszą mamą jest naszym wzorem dla innych relacji. Jest to związane z naszym stylem przywiązania, który kształtujemy w dzieciństwie. Doświadczona przemoc powoduje, że jesteśmy podatne na wchodzenie w toksyczne relacje, w których odtwarzamy schemat poznany w dzieciństwie. W naszych relacjach możemy doświadczać braku bezpieczeństwa, strachu, dramatów i przemocy.
  • Toksyczny wstyd powoduje, że odrzucamy siebie widząc w sobie podwód dla którego nie dostałyśmy miłości w dzieciństwie. Toksyczny wstyd wzmacnia w nas nasze zachowania, które niszczą nasze życie i są auto sabotażem. Toksyczny wstyd nie pozwala nam również na bycie sobą. Dostosowujemy się odrzucając siebie do perfekcyjnego obrazu, wierząc, że jeżeli osiągniemy perfekcję to zdobędziemy miłość na którą czekamy. Nie opuszcza nas również poczucie winy, co czyni nas podatne na wpadanie w toksyczne relacje. Toksyczny wstyd nie pozwala nam zobaczyć jak bardzo zostałyśmy skrzywdzone. Nie pozwala nam również zauważyć, że nie jesteśmy za to odpowiedzialne.
  • Samokrytycyzm to oznaka silnego wewnętrznego krytyka, który jest efektem tego, co słyszałyśmy z ust rodziców i jak byłyśmy traktowane. Nasz wewnętrzny krytyk był tym, który próbował nas ustrzec przed odrzuceniem. Robił to poprzez krytykę, odrzucenie i bycie toksycznym po to, abyśmy stały się idealne. W dzieciństwie był to mechanizm, który nas ochraniał jednak w dorosłości jest to mechanizm, który nas wewnętrznie wyniszcza i drenuje z sił i energii.

 

 
Co możemy zrobić, aby pomóc sobie.
  • Pierwszym krokiem jest bycie szczerą ze sobą. To pozwala nam na budowanie innego spojrzenia na nasze życie i na siebie. Nazwanie i usystematyzowanie tego, co się wydarzyło jest niesamowicie ważne i wspierające. Jest pierwszym krokiem do wolności i poznania siebie. To również uwalnia nas i daje przestrzeń do szukania odpowiedzi na pytania, które pewnie towarzyszyły Ci od wielu lat.
  • Poznanie swoich emocji i nawiązanie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Ten krok pozwoli nam wejść w ten proces jeszcze głębiej ponieważ emocje, które są nagromadzone w nas pokażą nam dokładnie co przeżyłyśmy i jaki skutek miały te wydarzenia. Dowiemy się również, jakiej części siebie nie akceptujemy i odrzucamy, a to pozwoli nam na stopniowe odbudowywanie naszej tożsamości.
    Dzięki odbudowywaniu kontaktu z naszymi emocjami dowiadujemy się tego, gdzie jest nasza przestrzeń. Czego pragniemy w naszym życiu, a czego nie. Jakie są nasze wartości i potrzeby. Dzięki temu jesteśmy również gotowe do postawienia granic, co gwarantuje nam stopniowe odbudowywanie naszej przestrzeni życiowej i poczucia szczęścia oraz radości życia. Granice to również gwarancja tego, że dbamy o nasze otoczenie i zapraszamy do naszego życia osoby wartościowe.

 

  • Poszukaj pomocy – jeżeli doświadczasz złożonych objawów stresu pourazowego, wtedy też trudno jest Ci trudno funkcjonować i żyć. Spotkanie z ranami, które są pozostałością przemocy emocjonalnej i zaniedbania w dzieciństwie to złożony proces z którym nie zawsze można sobie poradzić samemu. Warto poszukać grupy wsparcia, czy choć jednej osoby, która rozumie przez co przechodzisz. Będą też takie momenty w których będziesz potrzebowała profesjonalnej pomocy w przejściu przez niektóre emocje i sytuacje z przeszłości. Oczywiście na wszystko przychodzi odpowiedni moment, jeżeli nie czujesz gotowości do tego, aby się otworzyć przed kimś i opowiedzieć o swoich przeżyciach daj sobie czas. Wtedy też Twoim oparciem mogą być nagrania, podcasty, książki, kursy online. Proces leczenia jest trudnym etapem naszego życia jednak życie ze skutkami tych przeżyć jest dużo bardziej obciążające dla nas i naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.
  • Buduj samo-współczucie dla siebie, które jest niesamowitym narzędziem w powrocie do siebie. Jest też czymś niezbędnym. Pamiętam samą siebie, kiedy kilka lat temu czytałam książkę Kristin Neff „Jak być dobrym dla siebie” to był bardzo ważny moment ponieważ pozwolił mi na zgłębienie mojej relacji ze sobą i zobaczenie tego, jak źle nadal się potrafię potraktować. Autorka otworzyła mi oczy na to, jak być dla siebie dobrym rodzicem i na czym to tak naprawdę polega. Jeżeli doświadczamy przemocy w dzieciństwie, nie umiemy w dorosłości dbać o siebie, dawać sobie wsparcia i szacunku ponieważ mamy zakodowane toksyczne wzorce tego, czym jest miłość i troska o siebie. Samo-współczucie to nie bycie dla siebie miłą, czy pożałowanie siebie. Samo-współczucie wymaga od nas spojrzenia na to kim jesteśmy naprawdę i uznania tego – naszych wad i przewinień oraz naszego cierpienia w takim samym stopniu jak cieszymy się z naszych sukcesów. Bycie samo-współczującą to bycie miłą, troskliwą i rozumiejącą, taką jakbyśmy były dla osoby, którą bardzo kochamy w naszym życiu i która jest dla nas ważna. Współczucie do siebie to również traktowanie poważnie uczuć wewnętrznego dziecka i uznawanie jego potrzeb oraz potrzeb dorosłem mnie.

Kiedy nasi rodzice krzywdzą nas pozostawia to w nas głębokie rany, które powodują w naszym życiu nastoletnim i dorosłym wiele problemów. Myślę, że kiedy patrzysz teraz na swoje życie z nowej perspektywy widzisz to. Jest to trudna perspektywa i może powodować w Tobie wiele emocji od złości po ból. Jeżeli chcesz, wyleczyć swoje rany z dzieciństwa wymaga to głębokiej pracy z naszym wnętrzem i ranami emocjonalnym. Jest to również skupienie się na naszych potrzebach i zadbanie o nie. Dzięki temu konfrontujemy się z naszymi wewnętrznymi przekonaniami i oporem, który pojawi się na drodze leczenia. Proces leczenia to również proces zakochiwania się w tym kim jesteśmy naprawdę, z moimi słabościami i mocnymi stronami. To również budowanie zdrowych relacji z osobami na których możemy polegać i które dają nam wsparcie i akceptację.

 

Jak zawsze Wilczyce jestem z Wami i wspieram Was całym sercem #idziemyrazem

 

Nowa Ty

Chcę czuć tylko radość. O tym jak przestać bać się emocji.

W swoim życiu miałam wewnętrzne oczekiwanie, że jedyne, co chcę czuć to przyjemność. Nie miałam przez lata pozwolenia na smutek, złość, zazdrość, strach, nienawiść … Jak tylko te emocje pojawiały się w moim ciele i umyśle uciekałam od nich na wiele sposobów. Nie zdawałam sobie sprawy i nie rozumiałam tego, jak bardzo to wszystko mnie pogrąża wraz z upływającymi latami.

Doświadczenia z dzieciństwa doprowadziły mnie do sytuacji, w której nie akceptowałam dyskomfortu. Chciałam jak małe dziecko mieć wszystko i to teraz. Jeżeli ktoś był nie miły i krzywdził mnie, nie konfrontowałam się, tylko wypierałam smutek i poczucie krzywdy. Ponieważ nie chciałam spotkać się z tym co leży pod moim oporem przed stawianiem granic. Kiedy myślałam o jakiejkolwiek zmianie swojego życia, czy też realizacji swojego marzenia wolałam zrezygnować z niego i wmówić sobie, że ta inna opcja jest „lepsza” ponieważ nie wierzyłam w siebie i swoją możliwość poradzenia sobie z emocjonalnym bólem jaki za tym stał.

 

Tak żyłam przez prawie 30 lat mojego życia. Dopiero narodzenie moich dzieci dodało mi siły i wiary w siebie. Od tego czasu małymi krokami wychodziłam ze swojej strefy komfortu i spotykałam się z dyskomfortem i swoim przekonaniem „nie poradzę sobie”.

W tym, co napisałam odzwierciedlona jest przemoc, jakiej doświadczamy jako dzieci i jak wpływa na nasze życie i postrzeganie świata. Powoduje, że nasza dorosłość jest cały czas przetrwaniem i życiem w cieniu tego, co się wydarzyło.

 

Może odnajdziesz się w moim życiu?!

 

 

 

Żyłam w poczuciu bezsilności i zamorzeniu, głęboko wierząc, że to inni mają władzę nad moim życiem i tylko oni mogą spełnić to o czym marzę i czego pragnę. Marzenia były dla mnie zawsze czymś pięknym, czemu poświęcałam godziny swojego życia, ponieważ koiły mój ból i pozwalały mi przetrwać. Jednak życie w marzeniach boli, ponieważ nie jest prawdą i nie będzie nią, dopóki sama o to nie zadbam.

Nie pozwalając sobie na czucie emocji oprócz bólu, który blokujemy, nie chcąc go czuć, blokujemy również inne emocje. Ponieważ nie da się zablokować jednej emocji.

Zdaję sobie również sprawę z tego, jak wielki opór mamy przed poczuciem tego, czego doświadczyłbym w dzieciństwie i jak bardzo nasz nasza psychika w pewien sposób nie pomaga nam w tym poprzez nasze wewnętrzne przekonania, mechanizmy obronne oraz unikanie bólu.

Emocje mają ogromną siłę, potrafią nas przytłoczyć i zawładnąć naszym życiem szczególnie, jeżeli nie dbałaś o nie i starałaś się ich nie czuć, albo uciekać przed nimi.

Oczywiście wiem to właśnie dlatego, że tak robiłam. I kiedy doszłam do „życiowej ściany” moje emocje wylały się, a ja nie mogłam podnieść się z łóżka, nie byłam w stanie myśleć i żyć.
To był moment, w którym zrozumiałam, że potrzebuję spotkać się z pewnymi prawdami swojego życia, ponieważ inaczej moje kolejne lata będą podobne. Nie chciałam tego, ani dla siebie, ale przede wszystkim nie chciałam tego dla moich dzieci. Ta zbroja, którą nosiłam od dzieciństwa, która pozwalała mi nie czuć zaczęła pękać, kiedy zrozumiałam, że chcę dać swoim dzieciom miłość. Nie chcę, aby cierpiały tak, jak ja w dzieciństwie.

 

Ucząc się akceptacji naszych emocji spotykamy się z naszymi przekonaniami dotyczącymi czucia ich, które ukształtowały się w nas we wczesnych latach naszego życia.

 

 

Wtedy też uczymy się, że czucie emocji nie jest bezpieczne.
Uczymy się również, że płacz jest nieakceptowany.
To samo dotyczy złości.

Co więcej, okazuje się, że nasze życie jest bezpieczniejsze i mniej jest w nim odrzucenia i dystansu, jeżeli powstrzymujemy się od reakcji emocjonalnych.

Moment, w którym rozpadło się moje małżeństwo był ścianą przez, którą nie mogłam przejść udając, że „nic się nie stało”. Kiedy uczyłam się rozumieć to, co czuję doświadczałam siebie zupełnie w nowy sposób. Zaczęłam coraz bardziej rozumieć, dlaczego taka byłam. Dlaczego nie wierzyłam w siebie, nie stawiałam granic, zadowalałam wszystkich i powracałam wiecznie do stanu bezsilności. Dotarłam do wielu prawd o tym, kim były osoby z mojego najbliższego otoczenia i jak dramatyczny wpływ miały na mnie. Dzięki czuciu emocji oczyściłam swoje środowisko z osób, które nie wspierały mnie i nie wierzyły w to, że jestem dobra i zasługuję na miłość.

 

Życie wspierało moje działania. To był najtrudniejszy okres mojego życia. Jednak to byłam prawdziwa ja, nareszcie byłam sobą i tym razem to, co robiłam owocowało i dawało mi coraz więcej siły do tego, aby działać dalej.

Podczas tego czasu nauczyłam się witać swoje emocje, jako przyjaciela, który ma mi coś ważnego do powiedzenia.
Nauczyłam się tego, że moje emocje chowają się w moim ciele i kiedy czuję ścisk w klatce piersiowej i nie mogę oddychać to warto tam zajrzeć.
Nauczyłam się też samej siebie, która ucieka. Dziś wiem, jak mam podać sobie rękę i przytulić, aby dodać sobie odwagi do spotkania z tym, co przeżywam.
Nauczyłam się również, że kontakt z emocjami pozwolił mi na spotkanie z moją wewnętrzną mądrością, intuicją i świadomością.
Moje skupienie na doświadczaniu emocji, a nie na spychaniu ich do podświadomości, aż do momentu w którym to wykańczało mnie, pozwoliło mi na przemianę mojego życia.

 

 

 

 

Każda emocja niesie za sobą jakąś informację. Jeżeli nauczysz się słuchać ich bardzo dużo dowiesz się o sobie i swoim życiu oraz o tym z kim je dzielisz.

 

 

 

 

 

 
Jesteś gotowa pogłębić swoją świadomość emocjonalną zapraszam Cię na warsztaty stacjonarne Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się 24 października w Warszawie. Chcesz dowiedzieć się więcej kliknij TU.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Dlaczego emocje są tak ważną częścią naszego życia?

 

„Emocje mówią nam o tym, dlaczego i jak ważna jest dla nas dana rzecz.”
Carl Jung

 

Emocje są czymś nieodłącznym w naszym życiu. Są naturalną jego częścią. To emocje mówią nam o tym, kim jesteśmy i co się dzieje w naszym wnętrzu. Nasze emocje mówią nam również o tym jak czujemy się z tym, co dzieje się na zewnątrz. To co czujemy jest odpowiedzią na nasze zaspokojone i niezaspokojone potrzeby. Na nasze utrzymane i przekroczone granice. Są również reakcją na to na ile podążamy za swoimi wartościami i intuicją. Dobry kontakt z emocjami powoduje, że nasze relacje są głębokie i prawdziwe. A my w swoim życiu jesteśmy autentyczne i spełnione, a przede wszystkim świadome tego, co się w nim dzieje.

 

 

 
Dlaczego więc jest tak, że mamy problemy z odczuwaniem naszych emocji?
 
Ignorujemy je, spychamy, racjonalizujemy, przekłamujemy i wyciszamy.
 
 
 

Dzieje się tak z kilku powodów. Pierwszym czynnikiem, który ma ogromny wpływ na to, jaką mamy relację z tym, co czujemy jest nasza relacja z rodzicami. Jeżeli w dzieciństwie czułyśmy się kochane, akceptowane i szanowane, a nasi rodzice uczyli nas, jak radzić sobie z tym, co czułyśmy, wtedy też budowało się w nas przekonanie, że jesteśmy kochane i wartościowe. Czułyśmy się bezpiecznie i akceptowałyśmy swoje stany emocjonalne ponieważ rodzice nauczyli nas rozumienia ich. Co więcej takie wsparcie ze strony rodziców powoduje, że jako dzieci uczymy się podążania za swoimi potrzebami i wyrażania ich oraz realizacji. A to pozwala nam na zbudowanie naszej tożsamości.

 

Drugim czynnikiem jest środowisko, które wraz ze swoimi oczekiwaniami i standardami wpływa na nasz rozwój i przekazuje nam swoje spojrzenia i oceny dotyczące nas samych. Im bezpieczniej czujemy się w domu, tym pewniej otwieramy się na świat pozostając sobą, nawet w obliczu odrzucenia i krytyki. Bez konieczności nadmiernego dostosowania się.

 

 

 

 

Jednak jeżeli naszą rzeczywistością nie była rodzina pełna zrozumienia i akceptacji, wtedy też nasza relacja z emocjami nie jest harmonijna i tak jak pisałam bronimy się przed czuciem emocji i nie pozwalamy im swobodnie płynąć przez ciało. Co po latach może powodować wiele problemów natury psychologicznej i psychosomatycznej. Możemy cierpieć na zaburzenia lękowe, depresje, fobie, myśli samobójcze, chroniczny ból, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia jedzenia i wiele innych. Nasze problemy mogą się również przejawiać, jako nieumiejętność podejmowania decyzji, brak świadomości tego, co jest naszą pasją i celem życia, możemy też borykać się z różnymi nałogami.

 

Blokowanie emocji jest dla nas sposobem na przetrwanie dzieciństwa, jest również naszą instynktowną próbą przetrwania. Jednak z czasem staje się naszym programem autodestrukcyjnym.

 

Jeżeli nasze dzieciństwo było dla nas wyjątkowo dotkliwe i traumatyczne, wtedy też mechanizmy, które trzymają nas z dala naszych emocji są bardziej skomplikowane i złożone. Niezależnie od tego, jak skomplikowane są te mechanizmy to w każdym momencie naszego życia mamy możliwości zmiany naszego sposobu w jaki reagujemy na doświadczenia emocjonalne. Naszym zadaniem jest oduczenie się auto-sabotowania tego, co czujemy i nauczenie się akceptacji i wyrażania naszych emocji.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że stanięcie w prawdzie i zobaczenie tego, jak uciekam jest trudne. Najczęściej jest tak, że w obliczu komplikacji i perturbacji życiowych decydujemy się na to. Czując, że nie możemy już dłużej uciekać. W moim życiu właśnie tak było, podobnie jest dla wielu z Was z którymi pracuję.

 

Jeżeli jako dzieci nie możemy odczuwać emocji: smutku, złości, straty i frustracji wtedy, też nasze odczuwanie staje się neurotyczne i zaburzone. Co więcej w dorosłości będziemy tak długo nieświadomie kreować sytuacje, w których te wyparte emocje będę miały szansę na uwolnienie, jak długo nie zostaną uwolnione. A to oznacza, że do czasu zbudowania świadomej relacji z samą sobą, naszym życiem kieruje nieświadomość.

 

 
Dziś z perspektywy czasu i doświadczonego leczenia widzę to wyraźnie i rozumiem. Tym samym jestem sobie ogromnie wdzięczna za przebytą podróż i drogę, który wymagała ode mnie wiele.
Dlatego też każdego dnia budzę się z energią do pracy i pomocy innym kobietom, które również tego potrzebują.
 

 

Co możesz zrobić dziś, aby sobie pomóc:
Nazwij to co czujesz.

Często nasze nazewnictwo w obrębie emocji jest ograniczone do tych najczęściej wymienianych emocji: strach, złość, smutek. Dlatego warto zagłębić się w temat i zacząć nazywać nasze stany emocjonalnie pełniej. Czucie smutku nie wyklucza tego, że czujemy również zawód, zdradę, czy złość, frustrację i zniesmaczenie.

 
Naucz się identyfikować to co czujesz.

Zastanów się czy krzyk jest jedynie oznaką złości, a może pod nim jest coś jeszcze? Może czujesz bezsilność? Emocje pojawiają się w nas warstwami, szczególnie jeżeli nie pozwalamy sobie na czucie pewnych emocji np. strachu lub złości wtedy będą przykryte innymi. Ucząc się siebie schodzimy coraz głębiej pod powierzchnię i poznajemy czym tak naprawdę jest ten stan, którego doświadczamy.

 

Śledź daną emocję w ciągu dnia.

Wybierz sobie jedną z emocji np. radość i podążaj za nią przez cały dzień. Zauważ ile jest radości w ciągu Twojego dnia. Staraj się zauważać okoliczności związane z emocją, którą monitorujesz. Co się działo w Twoim życiu, z kim byłaś i jakiej sytuacji to dotyczyło. Ta świadomość pozwoli Tobie rozpoznać to jaki wpływ na Ciebie mają osoby, sytuacje i co możesz zrobić, aby lepiej się czuć.

Każdego dnia jedne krok.

Emocje, które zostały przez nas wyparte i których nie pozwalałyśmy sobie czuć przez lata mogą być trudne do poczucia. Namawiam Cię do tego, abyś nie poddawała się i starała się pracować z nimi codziennie. Nie myślę tu o godzinach pracy, wystarczy, że poświęcisz im kilka chwil w ciągu dnia. Z czasem odczujesz jak wiele korzyści płynie z tych małych działań. Pamiętaj też o tym, aby w trudnych momentach szukać wsparcia, czy w bliskich, przyjaciołach czy w terapii.

Ucz się wyrażania emocji w zdrowy sposób.

Kiedy nawiążesz głębszą relację z tym, co czujesz, nauczysz się nazywać emocje i śledzić, kolejnym krokiem jest nauka wyrażania ich. Im bardziej będziesz rozumieć to co czujesz, tym łatwiej będzie Tobie rozmawiać z bliskimi Ci osobami o tych odczuciach. Dzięki temu Wasza relacja będzie mieć szansę na pogłębienie i zrozumienie. Otwartość emocjonalna daje również szanse na otrzymanie od drugiej osoby wsparcia.

 

Zwracaj uwagę na swoje ciało.

Chciałabym, abyś zatrzymała na się na chwilę i zadało sobie pytanie. Kiedy zamkniesz oczy, przeskanuj proszę swoje ciało i zauważ, czy dochodzą do Ciebie jakiekolwiek odczucia z niego? Emocje są odczuwane w ciele dlatego tak ważna jest uważność i uczenie się wyłapywania sygnałów, które z niego dochodzą do nas. Skupienie na odczuciach z ciała może nam pomóc wyłapać to, co czujemy i jak wpływa na nas to co się dzieje w naszym życiu. Bardzo często złość odczuwamy gdzieś pomiędzy głową i klatką piersiową, natomiast strach jest odczuwany w naszym brzuchu i klatce piersiowej. Odczuwane emocje mogą spowodować, że będziemy czuć ciężar, pobudzenie, rozedrganie, mdłości.

 

 

Wilczyco zapraszam Cię do rozpoczęcia Twojej przygody z emocjami albo też kontynuacji podczas warsztatów Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się w Warszawie – 24 października 2020. Jest to wyjątkowa okazja do wspólnej pracy.

 

Podczas warsztatów każda z uczestniczek ma szansę na podzielenie się swoimi doświadczeniami w bezpiecznej atmosferze i otrzymanie wsparcia i pomocy. Podczas warsztatów będziemy mówić o tym, co trzyma nas w potrzasku i nie pozwala skontaktować się z tym co czujemy. Nazwiemy mechanizmy i przeszkody, które stoją na drodze kontaktu z emocjami. Każda z uczestniczek nauczy się również tego, jak rozpoznawać emocje i nazywać je. Podczas warsztatów otrzymacie materiały i medytacje, które będą kierunkowskazem do pracy w domu i wsparciem w niej. Po to, aby pomóc sobie w pokonywaniu oporu jaki może pojawić się w tym procesie.

 

Jeżeli jesteś zainteresowana uczestnictwem w warsztatach Sekret Życia w Równowadze – Zapraszam Cię tutaj.

 

 

Nowa TySzczęśliwy związek

Południe z Wilczycą | Style przywiązania

 

Wilczyco zapraszam Cię do obejrzenia pierwszego „Południa z Wilczycą”. To pierwsze z cotygodniowych spotkań podczas, których będę poruszać ważne tematy dotyczące rozwoju osobistego, toksycznych relacji oraz psychologii.

Podczas tego spotkania mówię o „Stylach przywiązania”.

 

 

 

 

Rany i traumy, których doświadczamy w dzieciństwie w związku z brakiem poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami rzutuje na to jaki wykształcamy styl przywiązania, czyli nasz sposób w jaki wchodzimy w relacje z ludźmi.  Bazując na trudnych doświadczeniach z dzieciństwa nie jesteśmy w stanie stworzyć bezpiecznego stylu przywiązania. Kształtujemy jeden z trzech stylów, które oparte są o brak poczucia bezpieczeństwa i strach przed odrzuceniem, czyli lękowy styl przywiązania, unikający lub niedezorganizowany.

W związku z tym, że te trzy style przywiązania oparte na strachu powoduje to wiele problemów w naszych relacjach. Jeżeli nie mamy świadomości problemu, wtedy powielamy przez lata schematy niezależnie od tego w ilu związkach byłyśmy. To może powodować frustrację, brak nadziei na zmianę i bezsilność w naszym życiu oraz coraz większe zagubienie. 

Dobra wiadomość jest taka, że style przywiązania to coś, na co mamy wpływ i co możemy zmienić. Niezależnie od wieku, tego kim jesteśmy i jaka jest nasza sytuacja.

 

 
LĘKOWY STYL PRZYWIĄZANIA to:
ignorowanie znaków ostrzegawczych
bycie postrzeganą jako ktoś potrzebujący 
związki z osobami niedostępnymi i zdystansowanymi
relacja jest niezbędna do zbudowania poczucia bezpieczeństwa
mylisz pożądanie z miłością
dbanie o komfort innych w obawie przed porzuceniem
nie dbanie o swoje potrzeby

 

 

 

UNIKAJĄCY STYL PRZYWIĄZANIA to:
wiążesz się z osobami o lękowym stylu przywiązania, co ułatwia pozostanie w strefie komfortu
samowystarczalność i niezależność jest dużo ważniejsza od współzależności
ochrona swojej niezależności nawet kosztem bliskich osób
nie okazywanie zaangażowania
nie pokazywanie uczuć
skupienie na wadach partnera/partnerki po to, aby mieć powód do odejścia i zakończenia relacji
skupienie się na fantazjowaniu o innych osobach, takich które wydają się lepsze od twojego partnera
nadwrażliwość na kontrolę
podejmowanie jednostronnych decyzji
flirtowanie z innymi
nie branie pod uwagę tego, co partner czuje
wynajdowanie sposobów na sabotaż relacji

 

 

 

 

 

Pierwszym ważnym krokiem jest świadomość problemu i zauważenie tego rodzaju zachowań i schematów myślowych u siebie. Leczenie dla osób o lękowych stylach przywiązania czyli unikającym, lękowym i zdezorganizowanym wymaga wzięcia odpowiedzialności za siebie – co oznacza:

 

 

 

 

  • Nauczenie się samo-wyciszania i regulacji emocji
  • Nauczenie się i stosowanie zdrowej komunikacji
  • Stawiania granic w sytuacji, kiedy pojawią się znaki ostrzegawcze
  • Dbanie o własne potrzeby, nie zatracanie się w relacji.
  • Wzięcie odpowiedzialności za relację. Zbudowanie świadomości tego, jakie potrzeby ma partner
  • Podejmowania obustronnych decyzji
  • Jasne i otwarte wyrażanie swoich emocji i potrzeb
RZECZY, KTÓRE MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ DZIŚ, ABY TWÓJ STYL PRZYWIĄZANIA ZMIENIŁ SIĘ W BEZPIECZNY

 

Leczenie stylu przywiązania to proces, który potrzebuje czasu i naszego zaangażowania. Nie ma magicznego sposobu, czy rytuału, który to za nas zrobi. Nasz styl przywiązania zmienia się wtedy, gdy podejmujemy działania, w których widać nasze zaangażowanie w leczenie.
Dla mnie dużym wyzwaniem było wyleczenie swojego lękowego stylu przywiązania, co zresztą nadal robię, ponieważ w nowych okolicznościach w życiu i związku stare schematy są aktywowane. Jednak dzięki pracy, którą wykonałam jestem w szczęśliwym związku, w którym jesteśmy oboje i angażujemy się w pracę nad nim i podtrzymywanie relacji.

 

 

 

Zacznij pracować nad tym, aby stawiać granice. Zastanów się nad tym, co jest dla Ciebie ważne w relacji? Jakie wartości są dla Ciebie nadrzędne, a które mniej ważne i czy własnie tak żyjesz? Co więcej zauważ, czy Twój partner uznaje Twoje potrzeby jako ważne i wspiera Cię w ich realizacji? Jeżeli tak nie jest, zapisz to sobie i przygotuj się do rozmowy.

 

 

 

 

 

  • Stawianie granic jest konieczne do zadbania o swoje potrzeby, Jeżeli Twoje potrzeby będą zaspokojone będziesz szczęśliwa.
  • Ucz się uważności, oddechu, bycia tu i teraz. Uważność pomaga w nauce skupienia się na tym, co dzieje się w Twoim wnętrzu i dookoła Ciebie.
  • Medytuj, postaraj się wprowadzić medytacje na stałe do Twojego życia.
  • Zacznij albo też kontynuuj pracę nad sobą – terapia, kursy, warsztaty, książki.
  • Osoby o lękowym stylu przywiązania powinny uczyć się skupienia na sobie i swoich potrzebach, na realizacji swoich planów – stawiania sobie celów i dbania o ich realizację.

 

 

Style przywiązania to jeden z tematów, nad którym pracowałyśmy w Wilczym Stadzie.

Zapraszam Cię dołącz do nas!

2020_08_20_Wilczycą Być poleca_książka
Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Jak myśleć o sobie dobrze?

 

Kochane Wilczyce, poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, który często pojawia się na Wilczycy i myślę, że warto go poruszać ponieważ to nasze wewnętrzne poczucie wpływa i kształtuje naszą codzienność i każdy aspekt życia.

 

Jeżeli wierzę, że jestem dobra i wartościowa, wtedy też wierzę, że zasługuję na dobro i widzę to w związku, macierzyństwie, relacjach z ludźmi, w pracy, w tym jak troszczę się o siebie, w moich finansach oraz w swoim otoczeniu.

 

Czegokolwiek tak naprawdę nie dotknę, tam dokonuję wyboru na co zasługuję.

Najczęściej te wybory są nieświadome do momentu, w którym decydujemy o zmianie naszego życia i poznaniu naszego wnętrza. W tym artykule chciałabym polecić Tobie książkę, która bardzo mnie poruszyła i niesamowicie utwierdziła mnie w tym jak wielkie znaczenie w pracy nad sobą ma odbudowanie poczucia własnej wartości. Jest to książka Stefanie Stahl „Jak myśleć o sobie dobrze?”.

 

Autorka mówi o tym, jak ogromną rolę w budowaniu naszego poczucia własnej wartości odgrywa nasza bazowa relacja z rodzicami, a przede wszystkim z matką.

 

Jak głęboko niszczy nas brak zaufania do tej relacji i brak dostępności emocjonalnej matki. Jeżeli jako małe dziewczynki nie czujemy, że matka jest dla nas, widzi nas, słyszy i jest gotowa zaspokajać nasze potrzeby, wtedy też przestajemy wierzyć sobie i światu. Tworzymy wokół tych braków w relacji mnóstwo mechanizmów, które pozwalają nam przetrwać w dzieciństwie i stworzyć iluzoryczną relację z rodzicem. Ta relacja jest nam potrzebna, abyśmy przetrwały.

 

Jeżeli relacja z ojcem była dobra jest nam wtedy łatwiej. Pozwala to na częściowe zbudowanie naszego poczucia własnej wartości, co pozwala nam uwierzyć w przyjaźnie i relacje między ludzkie. Jednak, jeżeli tak nie było w Twoim przypadku, wtedy Twój styl przywiązania, czyli sposób w jaki wchodzisz w relacje będzie to odzwierciedlał, tak samo jak Twój sposób patrzenia na siebie.

 

Zapraszam Cię również na YT do wysłuchania nagrania, w którym mówię więcej o tym, jakie są skutki niskiego poczucia wartości. Zachęcam Cię do obejrzenia tego nagrania ponieważ świadomość problemu pozwoli Tobie na zrozumienie swoich zachowań i wprowadzenie zmian. A właśnie o zmianach chciałabym tutaj powiedzieć.

 

 

Stefanie Stahl w swojej książce dzieli pomoc na cztery obszary, czyli poznanie samej siebie, zaakceptowanie siebie, lepsze funkcjonowanie, lepsze obchodzenie się z emocjami.

 

Osoba o niskim poczuciu własnej wartości nie akceptuje siebie i goni za wykreowanym obrazem siebie, który nigdy nie był i nie będzie osiągalny. Pisząc te słowa jestem w nich całą sobą, ponieważ tak dokładnie wyglądało moje życie. Myślę, że widzisz w tym również i siebie. Jeżeli tak patrzymy na siebie, wtedy też nie czujemy się dobrze ze sobą i z naszym życiem niezależnie od tego, kto i co w nim jest.

 

Pierwszym ważnym krokiem o którym pisze autorka jest akceptacja, a ta wymaga od nas spojrzenia sobie w oczy i powiedzenia do siebie: „Tak to prawda, nie wierzę w siebie”. Dając sobie do tego prawo, dajemy sobie zrozumienie i akceptację, której przypuszczam, że nie miałaś w domu rodzinnym. To pozwala nam spojrzeć inaczej na siebie i wejść w etap podczas, którego dochodzimy do zrozumienia, że nasze zachowanie nie jest efektem naszej wadliwości, tylko przeżyć w dzieciństwie i okresie nastoletni, a często i życiu dorosłym.

 

Co więcej uczymy się widzieć i słyszeć siebie oraz zauważać swoje reakcje emocjonalne i podążające za nimi schematy zachowań. Podążając za swoimi emocjami możemy zejść w głąb siebie i poznać nasze przekonania na swój temat. Nasze emocje doprowadzą nas również do prawdy o naszym dzieciństwie i kontaktu z naszym wewnętrznym dzieckiem. Co jest bardzo ważne, ponieważ nasze wewnętrzne dziecko niezaopiekowanie i porzucone cierpi w naszym wnętrzu goniąc za miłością, współczuciem i uwagą, której nie dostało od rodzica lub rodziców, a później od Ciebie samej.

 

Ta nasza wewnętrzna podróż w poszukiwaniu naszej wartości staje się podróżą ku dojrzałości emocjonalnej i stawaniu się swoim rodzicem i opiekunem.

 

Tym, którego nie miałyśmy, a który wierzy w nas i widzi nasze mocne strony, które wspiera i rozwija oraz słabe strony, które akceptuje motywując nas jednocześnie do pracy nad sobą. Dzięki temu nasze życie staje się zupełnie inne, ponieważ jest w nim przestrzeń dla Ciebie samej, dla Twoich potrzeb, wartości i pragnień.

Wilczyco ta podróż do naszego wnętrza jest wyzwaniem, które ma wiele różnych etapów jednak z całego serca zapraszam Cię do niej.

 

Korzystając z książki Stefanie Stal „Jak myśleć o sobie dobrze” nabierzesz kierunku i dużej dawki nowej świadomość, która pozwoli Tobie ruszyć z nadzieją i odwagą.

 

Znajdziesz w niej obszerną wiedzę na temat tak złożonego tematu jak poczucie własnej wartości oraz ćwiczenia, które pozwolą Tobie na samopoznanie i nawiązanie bliżej relacji ze sobą. Zapraszam Cię do poznania tego, kim jesteś naprawdę. Skorzystaj z linku, który tu zamieszam, aby przejść do strony na, której możesz kupić książkę.