Nowa TyToksyczne dzieciństwo

SYNDROM OSZUSTA

 

Czułaś się kiedyś jak oszustka? Jeżeli tak to jestem z Tobą. Syndrom oszusta dotyczy również takich osób jak, Meryl Streep, Emma Watson, Kate Winslet.

Co ja tutaj robię?
Prędzej czy później ktoś się zorientuje, że jestem oszustką i prawda wyjdzie na jaw?
Nie pasuję tu?

Syndrom oszusta może dotknąć każdej osoby, w każdym zawodzie i nie musi dotyczyć tylko kwestii zawodowych.

Jest to uczucie wątpienia w siebie i naszych kompetencji. Nie ma tu znaczenia nasze przygotowanie, wiedza, czy innego typu kompetencje i osiągnięcia. Ten stres spowodowany syndromem oszusta może odcisnąć ślad na Twoim zdrowiu. Typowym znakiem, który może wskazywać, że borykasz się z syndromem oszusta to mówienie o swoim sukcesie w jakiejś dziedzinie Twojego życia, jako „szczęściu, czy zbiegu okoliczności”. A nie Twojej zasłudze.

 

Syndrom oszusta to odczuwany przez nas wewnętrzny konflikt pomiędzy tym jak postrzegają nas inni, a tym jak my widzimy siebie. Nie wierzymy w to, że zasłużyłyśmy na to co jest w naszym życiu i boimy się, że wydarzy się coś co spowoduje, że to zniknie z naszego życia, a inni ludzie dowiedzą się tego, kim jesteśmy naprawdę.

Kiedy odczuwamy syndrom oszusta, wtedy pracujemy ciężej niż powinniśmy po to, aby inni nie zobaczyli naszych wad i pomyłek, chcemy w końcu zasługiwać na to, w co nie wierzymy, że nam się tak naprawdę należy, pozbyć się poczucia, że oszukujemy innych.

Niestety ta praca, którą wkładamy i osiągnięcia, które za tym stoją nie powodują, że zmieniają sytuacji. Z czasem, jeżeli nie zrobimy nic z tym stanem, możemy borykać się z lękiem, depresją i poczuciem winy, możemy też doświadczać stanów wypalenia. Wiąże się to z ciągłym życiem w strachu i dążeniu do perfekcji.

Dobra wiadomość jest taka, że nazwanie tego, z czym się borykamy jest ważnym krokiem w procesie leczenia.

 

Zanim jednak do tego przejdziemy chciałabym Ci powiedzieć w kilku zdaniach o tym skąd to się bierze. Nie ma jednej jasnej przyczyny, natomiast jest kilka różnych czynników, które w połączeniu mogą być przyczyną syndromu oszusta.

 

I jak w większości przypadków wracamy do dzieciństwa. Jeżeli Twoi rodzice oczekiwali od Ciebie w szkole wysokich ocen i innych osiągnięć, byli bardzo krytyczni i oceniający, porównywali Cię do rodzeństwa albo innych dzieci, byli kontrolując i nadopiekuńczy.

Wiąże się to również z Twoją osobowością i przekonaniami jakie mamy na swój temat, które najczęściej wynosimy z wczesnych lat życia. Jeżeli jesteś osobą, która ma skłonności do perfekcjonizmu, wierzysz, że nie dasz sobie rady, czujesz, że jesteś gorsza niż inni, nie widzisz swojej wartości, nie potrafisz nazwać swoich mocnych stron i talentów, wątpisz w to, że ktokolwiek może myśleć o Tobie dobrze.

 

 

Jeżeli czujesz się jak oszustka i pracujesz ciężko próbując zmienić to kim jesteś to pamiętaj proszę, że zewnętrzne atrybuty nie zmienią Twojego postrzegania siebie. Możesz to zrobić tylko Ty.
Zaczynamy od emocji, zacznij o tym mówić. Dla mnie samej przyznanie się do tego i powiedzenie o tym, było niesamowicie trudne, bałam się i strasznie się tego wstydziłam. Wierzyłam, że jeżeli to powiem, to wszyscy się nagle ode mnie odwrócą.

 

Bądź prawdziwa, powiedź szczerze:
Co o sobie myślisz?
Jak się tym czujesz, myśląc o sobie w ten sposób?
Jakie masz przekonania o sobie i świecie?
 

Warto pójść na terapię, poszukać wsparcia w osobach z rodziny, czy przyjaciołach.

 

Co możesz dla siebie zrobić:
buduj w sobie współczucie i zrozumienie dla siebie i swoich problemów
wyłapuj momenty, w których porównujesz się do innych
nazwij swoje mocne strony i talenty
nazwij swoje sukcesy w każdej dziedzinie życia
zachęcaj się do działania
kwestionuj swoje wątpliwości, czy to rzeczywiście jest prawda
zastanów się w jaki sposób ograniczasz się i nie pozwalasz sobie na rozwój swoich talentów

 

Zastanów się nad tym, czym dla Ciebie jest życiowy sukces?

Pamiętaj proszę o tym, że sukces NIE jest perfekcją. Co więcej na drodze do sukcesu, każdy z nas napotyka na poprzeczki i problemy i to nie czyni nas oszustami.

W tym całym procesie niesamowicie ważne jest danie sobie współczucia, dobroci i ciepła – zero oceny. Jeżeli będziesz się wspierać i kultywować taką postawę wtedy będziesz miała przestrzeń na zdrowy rozwój. Pamiętaj proszę o tym, że jeżeli nie wierzysz w to, że zrobisz to sama możesz dołączyć do Wilczego Stada miejsca, które jest kopalnią narzędzi do rozwoju osobistego i wewnętrznej przemiany. Wilcze Stado to również grupa na FB, gdzie znajdziesz wsparcie i akceptację. Zapraszam Cię TUTAJ.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

ZAUFANIE

 

Jak zacząć ufać po doświadczeniu przemocy emocjonalnej?

Kiedy nasza relacja z narcyzem, psychopatą, socjopatą, czy innym niedostępnym emocjonalnie człowiekiem przed nami sporo pracy. Doświadczona przemoc pozostawia głęboki ślad na naszej psychice i powoduje, że jest nam trudno funkcjonować, a często wydaje nam się, że jest to niemożliwe.

 

Dokładnie sześć lat temu przeżywałam ten stan, leżąc na podłodze i zwijając się z bólu, nie wierzyłam w to, że „kiedyś będzie normalnie”. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że za sześć lat od teraz będę szczęśliwa, uśmiechnięta z mężczyzną u mego boku pomyślałabym, że ta osoba nie wie co mówi. A jednak tak jest. Co więcej to jak teraz żyje w niczym nie przypomina tego, jak żyłam wcześniej.

Jak to się stało, że pookładałam moje życie po totalnej katastrofie? Jak to się stało, że zaczęłam wierzyć w dobro innych ludzi i w to, że zasługuję na miłość i szacunek?

Zaczęłam od słuchania siebie i tego co mówią do mnie moje emocje, a po trzydziestu dziewięciu latach zaprzeczania im – było ich naprawdę dużo. Pierwsze, co do mnie docierało to ogromna złość i poczucie zdrady. Czułam się wykorzystana nie tylko przez mojego ówczesnego męża ale również przez moją mamę. Poczułam wtedy, że osoby, które postrzegałam jako bliskie i te, które powinny minie kochać takie nie są. Ta zdrada boli niesamowicie bardzo i myślę, że wiesz o czym piszę.

 

Często naszą reakcją w takiej sytuacji jest zamknięcie się, ochrona naszego serca i strach przed bliskością. To naturalna reakcja na nasze doświadczenia. To o jest ważne to zaopiekowanie się sobą i spojrzenie w ten strach, który stoi za tym murem, który mamy dookoła naszego serca. Budowanie zaufania do siebie, ludzi oraz życia pozwoli nam na szczęśliwe życie.

 

Pierwszym krokiem i podstawą jest odbudowanie zaufania do siebie, ponieważ narcystyczna przemoc niszczy naszą relację ze sobą i powoduje, że przestajemy wierzyć i ufać naszym emocjom, myślom i naszemu osądowi. Co możesz zrobić, aby odbudować zaufanie do siebie?

 

 

Jest kilka ważnych kroków, które Cię do tego zaufania doprowadzą.

 

Wybaczenie sobie. 

Wybaczenie sobie to bardzo ważny element tego procesu, poczucie tego, że to nie ja jestem problemem w tej całej sytuacji tylko osoba, która mnie oszukała i zmanipulowała. Doświadczenie narcystycznej przemocy powoduje, że jest w nas wiele zwątpienia, niepewności, wstydu i poczucia winy. Po takiej relacji jest nam też ciężko myśleć o sobie dobrze, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego komu dałyśmy tyle dobra i miłości. Sama wielokrotnie biczowałam się za to, co nie jest dobre, ponieważ powtarzamy toksyczny schemat. To naturalne, że po zakończeniu toksycznej relacji jest w nas wiele emocji. Tracimy poczucie tego, co jest prawdą, co przemocą, co miłością, a co wykorzystaniem dobroci drugiego człowieka.

 

Aby poczuć swoje emocje i dotrzeć do krzywd i zranień oraz je zaleczyć potrzebujesz trochę czasu i pracy. Postaraj się być dla siebie cierpliwa i kochająca. To proces, który prowadzi Cię do zbudowania ciepłej i kochającej relacji ze sobą. W tej pracy bardzo ważne jest poznanie tej krytycznej części nas, czyli naszego wewnętrznego krytyka. Poznanie jego motywów i zadbanie o to, aby zmienił się nasz wewnętrzny dialog.

 

Postaraj się każdego dnia patrzeć na siebie oczami pełnymi miłości i współczucia, dzięki temu Twoje rany zaczną się leczyć dużo szybciej. Co więcej każdego dnia skupiaj się na myśleniu o sobie. Wiem, że to trudne i wymagające, jednak kluczowe do tego, abyś każdego dnia czuła się lepiej.

Kiedy będziesz dokonywała takich wyborów i stawiała na siebie oraz współczucie do siebie Twoja samoświadomość i samoakceptacja wzrosną, a tym samym zaufanie do siebie. Zbudujesz w sobie poczucie, że jesteś kimś na kim możesz polegać.

Słuchanie intuicji

To kolejny ważny element budowania zaufania. Nasza intuicja jest głosem naszego ja i jak wynika z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Leeds każdy z nas ją ma niezależnie od tego, czy w nią wierzymy czy nie. Jeżeli jest, to oznacza, że nawet jeżeli przestajemy jej słuchać pod wpływem naszych doświadczeń, ona tam nadal jest i możemy odbudować naszą relację. Dzięki temu, że zaczniemy słuchać intuicji dostrzeżemy również nasze emocje i mądrość jaka płynie z naszych przeszłych doświadczeń. Słuchając jej będziemy mieć szanse na wyciągnięcie wniosków i podjęcie innej decyzji niż dotychczasowa. Co pozwoli nam na nie popełnianie tych samych błędów i powielanie doświadczeń, które nie są dla nas dobre.

 

Im więcej słuchamy sygnałów, które dochodzą z naszego wnętrza, tym głośniej je słyszymy i wiemy też w jaki sposób mamy je zinterpretować. Warto, abyś wróciła do początku relacji i zastanowiła się nad tym, co było znakiem ostrzegawczym, którego nie słuchałaś i za którym nie chciałaś pójść?! Kiedy wracam do tamtych dni, wiem dokładnie, jakie zdania spowodowały, że odcięłam się od tego, co czuję i przestałam wierzyć sobie. I zaczęłam słuchać osoby, która nie dbała o moje dobro.

Jeżeli straciłaś kontakt z tym co czujesz i co mówi do Ciebie Twoja intuicja zacznij do zadawania sobie poniższych pytań kilka razy dziennie:

 

 
Jak się czuję?
Co mówią do mnie moje emocje?
W jaki sposób mogę o siebie zadbać?
Jakie sygnały wysyła do mnie moje ciało?
Czy jestem spięta w ciele? Jeżeli tak to gdzie?
Dlaczego jestem spięta?

Dzięki temu, ze zaczniesz zadawać sobie pytania Twoja relacja ze sobą będzie się pogłębiała i będziesz coraz wyraźniej czuła i widziała przemoc jakiej doświadczałaś. Jak dobrze wiesz samo widzenie i rozumienie nie jest rozwiązaniem. Potrzebujemy również czucia, dzięki temu jesteśmy w stanie przeprocesować nasze emocje i zaleczyć rany.

Nawiązanie relacji z naszą intuicją jest kluczowe po pierwsze do budowania zaufania po drugie jest niezbędne do tego, abyś rozpoznała toksyczną osobę i zadbała o siebie. Sama wiedza jest niewystarczająca, ponieważ spotykając osobę, która jest ukrytym narcyzem, czy psychopatą doświadczamy bardzo subtelnej i ukrytej manipulacji, którą trudno wychwycić i rozpoznać. Natomiast nasza intuicja i emocje pomogą nam w rozpoznaniu takich zachowań i osób.

Budowanie poczucia własnej wartości

 

To ostatni element tej układanki. Doświadczana przez lata przemoc powoduje, że przestajemy wierzyć w to, że zasługujemy na jakiekolwiek dobro i miłość. Często jest tak, że nie wierzymy, że zasługujemy na życie, a potwierdzenie znajdziemy w naszych przekonaniach. To właśnie nasze przekonania o sobie pokażą nam to czy uważamy się za kogoś wartościowego, czy też nie.

Na szczęście pomimo naszych przekonań możemy zmienić to w jaki sposób widzimy siebie i traktujemy siebie. To czego potrzebujemy do zmiany to właśnie wprowadzenia tych kroków o których tu piszę. Co jest ważne to pamiętanie o nich w naszej codzienności i powtarzanie ich po to, aby te nowe sposoby stały się naszą tożsamością. Dzięki temu zbudujesz w swoim wnętrzu świadomość siebie, która poprowadzi Cię do innego spojrzenia na siebie, zauważania swoich mocnych stron, talentów. Widzenia swojej dobroci, wrażliwości i ciepła. Zaprzestania krytycyzmu i surowej oceny siebie oraz wymagań, które są nierealne i niemożliwe do zrealizowania.

 

Poznając siebie i swoje wnętrze odkrywamy to w jaki sposób zostałyśmy zranione i wykorzystane, co jest niesamowicie bolesne, jednak jest niezbędne, ponieważ pokazuje nam prawdę. Jesteśmy w stanie odkryć te części siebie, które odrzucałyśmy.

 

Pamiętaj też o tym, że nie jesteśmy w stanie zbudować naszej wartości i pewności siebie, jeżeli nie znamy siebie na tym tak głębokim poziomie. Poznanie naszych wrażliwych punktów, trudnych doświadczeń i ran jest nieodłącznym elementem. Ten proces pozwala nam na wzmocnienie i odbudowanie naszej mocy sprawczej i siły. Twoje bogate i piękne wnętrze czeka na Ciebie i na to, abyś je zintegrowała i odkryła.

Praca nad sobą wymaga od nas cierpliwości w mierzeniu się z bólem, wybaczeniem sobie i nauką miłości do siebie, co powoduje, że jesteśmy w stanie spotkać się z naszymi emocjami i odczuciami oraz odkryć to kim jesteśmy naprawdę.

 

To wszystko buduje w nas zaufanie do siebie, a tym samym gotowość do wyruszenia w świat i budowania wiary w człowieka i życie. Kiedy ufamy sobie jesteśmy w stanie odkryć radości jakie niesie ze sobą życie. Chciałabym, abyś pamiętała o tym, że zaufanie do siebie nie oznacza, że nigdy już nie doświadczysz zranienia, czy nie popełnisz błędu. Każdy człowiek ma momenty w życiu, kiedy targają nim wątpliwości, jednak mając kontakt ze sobą jesteśmy w stanie dużo szybciej zauważyć, że coś się dzieje w naszym życiu co nam nie służy.

Wilczyco życzę Ci, abyś odnalazła w sobie dużo siły w budowaniu zaufania do siebie.

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

WEWNĘTRZNE DZIECKO I BEZPIECZNY STYL PRZYWIĄZANIA

 

Koncentracja na naszym stylu przywiązania i praca nad nim jest niesamowicie ważna, jeżeli chcemy cieszyć się zdrową relacją ze sobą i z innymi ludźmi.

 

W ostatnim czasie, powiedziałabym od momentu, kiedy pojawiła się kwestia wirusa poświęciłam niesamowicie dużo mojego zaangażowania w pracę nad sobą i zmianę tego, jak widzę świat i siebie. Bardzo ważne było dla mnie budowanie poczucia bezpieczeństwa w moim wnętrzu niezależnie od warunków, które panują dookoła mnie. Dzisiaj czuję efekty swojej pracy i daje mi to ogromną satysfakcję i poczucie spokoju. Widzę ogromną różnicę w sobie. Budowanie swojej bezpiecznej bazy i leczenie braku poczucia bezpieczeństwa, którego doświadczyłyśmy w dzieciństwie w relacji z matką, czy innym opiekunem dzieje się poprzez budowanie relacji z naszym wewnętrznym dzieckiem.

 

Dla mnie osobiście jest to praca, która w niesamowity w sposób wzbogaciła mnie i pozwoliła mi na odzyskanie siebie i odkrycie tego kim jestem. Nasze wewnętrzne dziecko jest tą częścią nas, która jest strażnikiem naszych wspomnień, doświadczeń na podstawie, których powstały nasze przekonania i oczywiście wszystkich emocji z tym związanych. Jeżeli nie mamy zbudowanej relacji z wewnętrznym dzieckiem, to żyjemy z poziomu przekonań, które powstały w naszym dzieciństwie i zasłaniamy się wymówkami, racjonalizacjami i stoimy w miejscu nie widząc rozwiązań. Nie umiemy wtedy postawić granic, zadbać o swoje potrzeby, narażamy się też na sytuacje, które powodują w naszym życiu problemy i są często bardzo nieprzyjemne. Jest to swego rodzaju powtarzanie tego samego schematu i też tego w jaki sposób radzimy sobie z tymi sytuacjami. Sama w swoim życiu wielokrotnie naraziłam samą siebie na nieprzyjemności, ponieważ wolałam sobie sprawić przykrość niż powiedzieć komuś, co myślę. Przykłady sytuacji mogłabym mnożyć.

 

Pamiętaj proszę o tym, że każdorazowo, kiedy nie dbasz o siebie i wybierasz usprawiedliwienie – odrzucasz siebie, nie słyszysz emocji, które komunikuje Ci Twoje wewnętrzne dziecko.

 

 

 

Nasze wewnętrzne dziecko to część nas, która potrzebuje od nas uwagi, troski, akceptacji. Jeżeli tak się nie dzieje wtedy, w sytuacji w której pojawi się „wyzwalacz”, czyli sytuacja w której to, co się dzieje tu i teraz aktywuje nasze wspomnienia i sytuację z przeszłości nasze wewnętrzne dziecko reaguje i krzyczy i płacze o ratunek i zaopiekowanie się. I jeżeli nie zajmiemy się tym dzieckiem i jego emocjami z przeszłości wpadamy w bezsilność, zamrożenie, agresję, auto-agresję i działania auto-sabotażowe, które nie przybliżają nas do lepszego samopoczucia tylko mogą spowodować kłopoty na wielu poziomach, zdrowotnym i życiowym. Nasze wewnętrzne dziecko to ta cześć naszej psychiki, która jest niesamowicie kreatywna, spontaniczna i wesoła. A im więcej pracy wewnętrznej wykonamy tym bezpieczniej będziemy się czuły, co więcej będziemy też równowadze i w sobie.


Co możemy dla siebie zrobić, aby zbudować w sobie to poczucie bezpieczeństwa?

 

Naszym zadaniem jest poznanie tego, co myśli i czuje nasze wewnętrzne dziecko i danie mu zrozumienia i współczucia. Czyli tworzenie jednoczenie relacji z naszym wewnętrznym krytykiem, który jak wiesz ma tendencję do tego, aby zatruwać nas toksycznymi komentarzami, osądami i krytyką.

 

Podstawą jest budowanie relacji z naszym wnętrzem, tak aby rozpoznać te ataki wewnętrznego krytyka. Jeżeli nie wiesz, jak możesz to zrobić zapraszam Cię do Wilczego Stada platformy edukacyjnej na, której co miesiąc publikuję nowe materiały do pracy nad sobą, są to warsztaty online, podcast, medytacja i ćwiczenia. Na dziś masz do dyspozycji 14 tematów do budowania relacji ze sobą i leczenia ran.

 

Dzięki temu, że zaczniemy słuchać, rozmawiać, dociekać, wspierać i przyjmować to, co mówi do nas nasze wewnętrzne. Da nam to lepsze zrozumienie swojego sposobu postępiania, pomoże to nam dopuścić do siebie nasze lęki i odnaleźć w sobie siłę do działania i mobilizacji. Dzieje się tak, ponieważ każda część naszego wnętrza chce czuć się bezpiecznie, chcemy czuć się kochane, doceniane i ważne. Możesz wyobrazić sobie swoje wewnętrzne dziecko, jako część Twojej psychiki, która jest zamrożona i do której nie masz dostępu. Ta część Ciebie została zamrożona, ponieważ doświadczyłaś w przeszłości na tyle trudnych emocji, że nie potrafiłaś sobie z nimi poradzić, dziś jest to możliwe. Masz narzędzia do tego, aby się odmrozić – potrzebujesz do tego, odrobinę ciekawości, otwartości i ciepła. Dzięki temu, że odmrozisz tę część siebie będziesz mogła wypełnić to miejsce w swojej psychice, które do teraz było puste.

Co nam to daje?! Patrząc na swoje życie i to co się w nim wydarzyło wiem, że niesamowicie dużo. W ostatnich latach poczułam, że to ja dorosła stałam się kierowniczką mojego życia! Wow, nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to mega sukces i skok. Wcześniej czekałam na to, aby rzeczy zaistniały w moim życiu, a teraz jeżeli chcę, aby coś się w nim wydarzyło działam. Stałam się dorosła, dbam o swoje wewnętrzne dziecko, tak jak robiłaby to kochająca mama. Co jest byciem swoim rodzicem, a co powoduje, że buduję w swoim wnętrzu bezpieczną bazę, do której mogę wrócić, kiedy źle się czuje oraz kiedy brakuje mi zasobów lub jest źle.⁣

Dzięki pracy z wewnętrznym dzieckiem, nasza przeszłość nabiera innego wymiaru, staje się prawdziwa, nie jest już czymś do czego nie chcemy wracać albo co powoduje, że płaczemy, a może też wywoływać w nas złość albo strach i chęć ucieczki. Ta praca daje nam coś jeszcze, zaczynamy zauważać swoje zachowania, które nam nie służą bardzo wyraźnie i mamy w sobie świadomość oraz przestrzeń pełną miłości na danie sobie wsparcia i zrozumienia, wiem, że te zachowania były efektem tego, co otrzymałyśmy w dzieciństwie. Ten wewnętrzny rodzic daje nam też dużo motywacji do zmiany, ale takiej która wypływa z naszej wewnętrznej motywacji, a nie przymusu i dociskania się.

 

Wiesz co możesz zrobić, aby pomóc sobie w tym procesie?
1. Zacznij kwestionować swoje stwierdzenia, oceny, myśli.
2. Zauważaj, kiedy porównujesz się do innych, kiedy oceniasz innych
3. Zacznij świadomie zmieniać to w jaki sposób widzisz świat i siebie.
4. Mów do siebie pozytywnie, wspieraj się i motywuj do działania. Masz gorszy dzień – to znak, że Twój krytyk najprawdopodobniej zadziałał. Daj sobie zrozumienie i zrób coś, aby wybić się z tego stanu.

 

To czym się z Tobą podzieliłam to praca, którą wykonuję sama i którą dzielę się w swoich kursach, warsztatach online i sesjach. I mogę Ci powiedzieć, że TO działa i prowadzi do bezpiecznego stylu przywiązania. Pamiętaj proszę o tym, że początkiem JESTEŚ TY. Im lepiej czujesz się sama ze sobą tym lepsze masz relacje. I nie mam tu na myśli tego, że Twój partner się nagle nie wiadomo jak i skąd zmieni. Nie, jeżeli jesteś w relacji z osobą toksyczną to bardzo prawdopodobne jest to, że Wasza relacja nie przetrwa. Choć wiem, że to może Ciebie przerażać albo złościć wiem również, że podróż w którą wyruszamy po to, aby uleczyć nasze rany jest najwspanialszą podróżą jaką kiedykolwiek odbywamy w życiu!

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

ASERTYWNOŚĆ

 

Kiedy w dzieciństwie słyszymy na każdym kroku „bądź miła” to z czasem, sytuacjami, upływem czasu oraz karami, jakie często otrzymujemy za bycie „niemiłą” wycofujemy się. Nie wiem, czy i Ty wychowywałaś się w środowisku, w którym ceniono powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają” oraz ogólne przekonanie, że dziewczyna ma kiwać głową i nie mieć zbyt wielu opinii na temat siebie i życia.

 

Taki wychowanie powoduje, że odłączamy się od swoich potrzeb, a co za tym idzie od poznania siebie. Nie uczymy się również wyrażać siebie, bronić swojego zdania. To czego coraz bardziej się uczymy to wypierania tego, kim jesteśmy i podążania za tym czego inni od nas oczekują i chcą. To oczywiście kreuje w nas potężny wewnętrzny konflikt, który rośnie na sile z upływem czasu. Najczęściej nasze otoczenie, szkoła i środowisko nie wspierają, a przynajmniej tak było w szkole do, której ja chodziłam, asertywnego wyrażania siebie.

 

Taki początek buduje w nas przekonanie, że ja jestem nieważna oraz to co mam do zaoferowania światu. Osobiście potrzebowałam wielu lat pracy nad sobą i zderzeń z „życiową ścianą”, aby wreszcie odważyć się na zmierzenie się ze strachem, który stał za tym wszystkim i nauczyć się wyrażać to kim jestem i co mam do powiedzenia. Niestety jeżeli przez wiele lat swojego życia układamy się pod to, co mówią inni, to kiedy zaczynamy mówić, nasze otoczenie jest zszokowane. A jeżeli są to osoby toksyczne to nasza asertywność powoduje, że nasza sytuacja rodzinna i towarzyska może ulec zmianom.

 

Wprowadzanie asertywności do naszego życia, jeżeli zaczynamy od współzależności to proces i wiąże się z wewnętrzną pracą, zmianą i konsekwentnym działaniem. Jednak jest to coś co powoduje, że nasz wewnętrzny konflikt i ból mijają i stajemy się coraz bardziej pogodzone z tym gdzie jesteśmy i kim jesteśmy. No tak ale czego potrzebujemy w tym procesie?!

 

Pierwszą bardzo ważną rzeczą nad którą potrzebujemy popracować to nauka traktowania samej siebie z szacunkiem, zaufanie do siebie i budowanie umiejętności komunikacyjnych.

Zdaję sobie sprawę, że może to dla Ciebie brzmieć zawile i możesz nie mieć jasności jak masz to zrobić. Dlatego postaram się to rozłożyć na mniejsze kawałki po to, abyś dokładnie wiedziała nad czym trzeba popracować.

Zanim jednak przejdę do szczegółów chciałabym, abyś zadała sobie kilka pytań:
1. W jaki sposób traktujesz ludzi w swoim życiu? (czy postrzegasz ich, jako równych sobie, czy są osoby, które uważasz za bardziej wartościowe)
2. W jaki sposób postrzegasz siebie? (zastanów się proszę nad tym w jaki sposób postrzegasz to, co masz do zaoferowania światu, jaką wartość w tym widzisz)

 

 

 

Pierwszym Twoim zadaniem jest POZNANIE SWOJEJ WARTOŚCI

Jeżeli nie wierzysz w siebie i nie widzisz wartości w tym kim jesteś i czym możesz się podzielić ze światem, wtedy też będzie Ci trudno być asertywną. Dlatego też to ważny element Twojej przemiany. Budowanie naszego poczucia wartości wiążę się z pracą nad naszą relacją z wewnętrznym dzieckiem, ponieważ to właśnie w dzieciństwie budujemy nasze przekonania o sobie i o tym, kim jesteśmy. Jeżeli zaczniesz budować relację ze swoim wewnętrznym dzieckiem i pozwolisz samej sobie na otwarcie się na emocje związane z tym, co przeżyłaś w przeszłości z czasem poczujesz się bezpiecznej sama ze sobą. Wiąże się to również z budowaniem wewnętrznego rodzica i opiekuna, który pomoże Tobie poradzić sobie z emocjami w nowy zdrowy sposób.
Nasz brak poczucia wartości wiąże się z silnym wewnętrznym krytykiem, który jest toksyczny ponieważ bazuje na naszych wzorcach z dzieciństwa i tym jak byłyśmy traktowane przez naszych rodziców. Jeżeli dorastałaś w rodzinie, w której nie pozwalano Ci być sobą i mierzyłaś się z odrzuceniem i brakiem akceptacji to Twój wewnętrzny krytyk może być silny. Siła wewnętrznego krytyka może być na tyle silna, że może Cię to blokować przez zobaczeniem swojej wartości.

 

Drugi krok to GRANICE

Jak wiesz to niesamowicie ważne, aby poznać swoją życiową przestrzeń oraz nasze potrzeby, a jest to możliwe wtedy gdy, jeżeli znamy swoje granice. Dbając o nasze granice i respektując je zmniejszamy poziom stresu w naszym ciele oraz frustrację oraz bezsilność, której doświadczamy jeżeli pozwalamy na to, aby nasze granice były przekraczane. Kiedy mamy granice dbamy o swój czas i swoją przestrzeń, dbamy też o nasz dobrostan. W stawianiu granic bardzo ważne jest spotkanie się z tym, co Cię blokuje przed postawieniem ich i bycie ze sobą szczerą – na co jestem gotowa, a co jest dla mnie na ten moment zbyt dużym wyzwaniem. Warto zrobić sobie listę granic jakie masz do postawienia i ustawić je w kolejności zgodnej z trudnością tego zadania. Bardzo ważne jest również spotkanie i „zaprzyjaźnienie” z tym, czego tak bardzo się obawiamy, co powoduje, że tych granic nie stawiamy.

W granicach bardzo ważna jest jasna i prosta komunikacja oraz wewnętrzny spokój. Pamiętaj proszę, że im więcej ćwiczysz tym, więcej będzie tego w Twoim życiu i w stawianiu granic. Co więcej dzięki praktyce będziesz miała coraz większą jasność, co do swoich potrzeb. Chciałabym abyś pamiętała o tym, ze czasami możesz postawić granice, a za moment może się okazać, że to jednak nie do końca to czego chciałaś. Potknięcia i zmiana zdania to część procesu nauki, dlatego pamiętaj proszę o tym, aby być dla siebie wyrozumiałą i dawać sobie przestrzeń do niewiedzy.

Trzeci krok to TWOJE PRAWA

Jeżeli dorastałaś w domu w którym nie miałaś przestrzeni do tego, aby być sobą i aby dbać o swoją przestrzeń oraz potrzeby, wtedy też Twoje prawa i świadomość ich istnienia praktycznie nie istnieją. A jeżeli dodatkowo żyłaś z rodzicem, który stosował przemoc wtedy też sytuacja jest jeszcze trudniejsza i masz jeszcze mniejszą świadomość tego, co możesz i jakie są Twoje potrzeby. Dlatego tak ważne jest obserwowanie otoczenia, słuchanie i czytanie oraz wsłuchiwanie się w siebie.

 

 

Czy to co słyszę jest dla mnie dobre?
Czy wywołuje to we mnie emocje?
Czy gdybym dała sobie prawo do danej rzeczy moje życie uległoby zmianie i byłabym szczęściarza?

 

 

 

Czwarty krok to PRZYGOTOWANIE

Aby zmienić coś w życiu i w sobie potrzebujemy się do tego przygotować. To co jest nam potrzebne to zastanowienie się nad kierunkiem w jakim idę. I stopniowe budowanie naszej relacji ze sobą, czyli wsłuchiwanie się w to, co czujemy, jakie mamy ograniczenia, blokady, które nas blokują przed działaniem i byciem asertywną. Wspaniałymi narzędziami, które pomogą nam w pracy nad sobą i wsłuchiwaniem się w to co dzieje się w nas jest terapia, coaching, medytacja, kursy online, nasze relacje, które nas wspierają. To nie wszystko praca z dziennikiem, w którym zapisujemy swoje emocje, przeżycia oraz uczymy się praktykowania wdzięczności i uznawania naszej wartości. Dziennik jest niesamowitym narzędziem, które może nam bardzo pomóc w pracy nad sobą i budowaniu naszej relacji ze sobą.

Ostatni krok, czyli piąty to PRAKTYKA

Jeżeli czujesz, że jesteś gotowa do działania proszę Cię o to, abyś wiedziała, co chcesz zrobi. Czyli jaką granicę chcesz postawić oraz to co chcesz powiedzieć? Proponuję Ci, abyś pisała sobie dokładne słowa, które chcesz wypowiedzieć ponieważ początkowo stawianie granic jest wymagającym zadanie i wywołuje w nas wiele emocji.
Jeżeli masz bliską osobę warto, abyś to z nią omówiła, albo też z kimś, kto Cię wspiera w pracy nad sobą. Kiedy przygotujesz swoje asertywne zdania wypowiedz je wielokrotnie na głos, tak aby się z nimi oswoić. Zmniejszy się Twój dyskomfort i stres. Uwierz mi to działa!

Pamiętaj o tym, aby pracować nad sobą i rozwijać się. Im więcej pracy włożysz w poznanie siebie i zaleczenie swoich ran z przeszłości, tym będziesz się czuła lepiej ze sobą. Będziesz pewniejsza siebie i przekonana o swojej wartości, to pozwoli się Tobie mierzyć z coraz trudniejszymi zadaniami, a tym samym będziesz dbała o siebie jeszcze lepiej.

 

 

 

Co jest niesamowicie ważne w naszej relacji ze sobą to budowanie jej na współczuciu zrozumieniu i miłości do siebie. Jeżeli wpleciesz te wartości w swoje życie wtedy też będzie Ci łatwiej zaakceptować to, że czasami ta droga będzie trudna i czasami będzie to droga pod górkę albo też będzie na niej wiele zakrętów. Taka postawa jest szczególnie ważna w sytuacji, kiedy mierzymy się z naszym oporem wywołanym doświadczoną w przeszłości traumą. W mierzeniu się z nią potrzebujemy jednocześnie dużo współczucia, konsekwencji w dbaniu o siebie, otwartości i wiary. A jeżeli zdarzy się tak, że stracisz tę wiarę to pamiętaj, że zawsze możesz się zainspirować i obudzić ją w sobie ponownie!

 

I tego Ci życzę Wilczyco, mam nadzieję, że ten artykuł zainspirował Cię do działania #idziemyrazem i odkrycia w sobie asertywności oraz wewnętrznej siły.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

ZROZUMIEĆ ZŁOŚĆ

Złość jest postrzegana jako trudna emocja, sama cały czas uczę się akceptacji mojej złości i pracuję na relacją z nią. Jest to również emocja, której nie akceptuje się w naszych rodzinach i środowisku. Mogłabym dużo pisać o braku akceptacji dla niej szczególnie, że dorastałam z przekonaniem, że „grzeczne dziewczynki są zawsze uśmiechnięte, czyste i zgadzają się z dorosłymi”, a więc złość, która mówi o tym, gdzie są nasze granice nie miała prawa istnienia w moim dzieciństwie. A skoro nie było jej w dzieciństwie, w dorosłości również.

 

Dopiero moje przebudzenie pozwoliło mi na skontaktowanie się ze złością i budowanie w sobie nowych przekonań, które mówią o tym, że emocje to cenny dar i warto dbać o nie po to, aby szczęśliwie i harmonijnie żyć. Każda emocja przynosi inną informację i naszym zadaniem jest rozpoznanie tego daru i podjęcie działania w zgodzie z tym, co mówi dana emocja. To prowadzi do wewnętrznej równowagi, to również dojrzałość emocjonalna. Moją przewodniczką po świecie emocji jest Karla McLaren, której książki gorąco Ci polecam.

 

Naszym zadaniem jest poznanie każdej z emocji, jakie odczuwamy i nauczenie się pracy z nimi. W tej pracy jednym z etapów jest spotkanie z naszym oporem przed emocjami. Za tym naszym oporem stoi najczęściej strach. Ten strach ma swoje źródło w dzieciństwie i w rodzinie, która miała swoje zasady i przekonania. Dlatego tak ważna jest nasza podróż do dzieciństwa i nazwanie tego, co się tam wydarzyło i co było częścią naszego życia.

 

 

 

 

 

 

 

Naszym zadaniem jest nauczenie się pracy z emocjami, a nie przeciwko nim.
Złość jest bardzo ważną emocją ponieważ to właśnie ONA pomoże Tobie poznać samą siebie i zobaczyć kim jesteś, jako TY. Dzięki pracy ze złością i zaprzyjaźnienie się z nią stajemy się autentyczne. Złość ma bardzo duży wpływ na budowanie świadomości siebie i życia w zgodzie ze sobą, co nieodłącznie wiąże się z byciem autentyczną.

 

Myślę, że wiesz jak to jest nie mieć dobrej relacji ze złością?! Są osoby, które wypierają złość i zatracają siebie oraz takie, które wybuchają złością i atakują innych, a czasami robimy i tak i tak w zależności od sytuacji. Nasza złość nie znika i nie odchodzi, jeżeli nie pozwalamy sobie na jej czucie. Ona jest w nas i często uwewnętrzniona powoduje problemy z naszym zdrowiem psychicznym i fizycznym. Jest też źródłem problemów w relacji. Te nasze zawirowania życiowe często prowadzą nas do stanu, w którym jeszcze bardziej nie chcemy złości w swoim życiu, uciekamy przed spotkaniem z nią i konfrontacją.
Nie wiem jak u Ciebie ale ja przez lata docierałam do mojej złości już po czasie. Albo też tak długo pomijałam sygnały ostrzegawcze, ze ostatecznie wybuchałam. A to powoduje w naszym życiu nieprzyjemne sytuacje, smutek i poczucie winy.

Takie sytuacje niestety umacniają w nas przekonania dotyczące złości i braku akceptacji dla niej. Dlatego namawiam Cię do pracy nad zmianą spojrzenia na złość i wplecenia empatii w relację z nią.
Pisząc te słowa mam nadzieję, że pokaże Tobie jakie dary niesie złości. Wierzę, też w to, że jeżeli spojrzysz na złość inaczej pozwolisz sobie na czerpanie mądrości z niej i zaprzyjaźnienie się z nią.
Ugruntowana relacja ze złością może nam przynieść ogromne wsparcie i pomoc w budowaniu zdrowych relacji.

Jednak, aby tak się stało warto zmienić nastawienie do niej. Bardzo ważna jest zmiana podziału emocji na „dobre i złe”, „pozytywne i negatywne”, ponieważ emocje są informacją i energią, która jest po to, aby dać nam wsparcie i kierunek w naszym życiu, nie krzywdę. Ta zmiana perspektywy powoduje, że zaczynamy patrzeć na emocje inaczej. Jesteśmy ich ciekawe, a nie odrzucamy je.

Jeżeli masz świadomość tego, że emocje nie pojawiają się znikąd tylko każda z nich ma swoje uzasadnienie i cel, wtedy masz inne spojrzenie na to co się dzieje dookoła Ciebie i przestajesz patrzeć na siebie jako ofiarę. Nowa perspektywa pozwala na odnalezienie w sobie siły. To czego potrzebują od nas nasze emocje w tym złość to zrozumienie, akceptacja i empatia.

Złość jest naszym obrońcą. Pobądź z tym zdaniem i zastanów się proszę nad tym, czy traktowałaś swoją złość właśnie tak?!

Złość daje nam:
samo-świadomość
zdrowe poczucie wartości
granice
zdrową niezależność
ochronę Ciebie i bliskich
decyzyjność

Kiedy złość do nas przychodzi wymaga do nas skonfrontowania się z tym, w co wierzymy. Rozpoznanie naszego stanowiska, naszego zdania, naszych granic oraz tego kim jesteśmy w danej sytuacji.

Nasza złość może się również pojawić w sytuacji, w której ktoś inny jest raniony w naszym towarzystwie albo jego granice są przekraczane. Wtedy też naszym zadaniem jest porozmawianie o tym, co się dzieje i odbudowanie granic, pamiętając o granicach drugiej osoby.

 

 

W jednej z książek Karli McLaren napotkałam na pytania, które mnie zainspirowały do zagłębienia się w to, co mówi do mnie złość. W momencie, kiedy pojawia się złość zadaj sobie pytanie:

 

Co jest moją wartością? Co chcę ochronić i odzyskać?

 

Słuchając złości nasze relacje stają się relacjami, w których jest szacunek i komunikacja. Dzieje się tak, ponieważ nasze granice pozwalają nam na ochronę tego, w co wierzymy i kim jesteśmy.

 

Zapraszam Cię do odpowiedzi na poniższe pytania.

Kiedy będziesz na nie odpowiadała 1 to nigdy, a 5 to zawsze.

 

  • Umiem dbać o siebie.
  • Znam siebie.
  • Znam swoje potrzeby.
  • Umiem powiedzieć NIE, kiedy ktoś mnie prosi o coś.
  • Wiem, co czuję.
  • W towarzystwie nie skupiam się na sobie tylko na innych.
  • Kiedy ktoś czuje złość w moim towarzystwie pozostaję tu i teraz.
  • Umiem wypowiedzieć swoje zdanie w każdej sytuacji.
  • Moje zdanie jest szanowane w relacjach.
  • Jestem wrażliwa na temat przemocy i niesprawiedliwości.
 

Jeżeli suma Twoich odpowiedzi jest niska, to oznacza, że warto, abyś przyjrzała się Twojej relacji ze złością. Zachęcam Cię do pobrania darmowego mini kurs online Sekret Życia w Równowadze, który może Cię wesprzeć w budowaniu relacji z emocjami.

Im więcej uzyskałaś punktów, tym Twoja relacja ze złością jest najprawdopodobniej satysfakcjonująca.
Nasza złość niesie ze sobą ochronę i to jest niesamowicie ważna i uwalniająca wiadomość, która mnie osobiście bardzo wsparła. Jest też naszym strażnikiem sprawiedliwości i to nie tylko dla nas samych ale również dla innych ludzi dookoła nas. Budując zdrową relację ze złością będziesz dużo szybciej rozpoznawała działania, które są przeciwko Twojej wolności i sprawiedliwości społecznej.

Czując złość wzmacniamy w sobie życie i naszą reaktywność, jesteśmy żywe i zdecydowane, życie jest dla nas lekkie i jasne.

Złość to ważna i piękna emocja, której potrzebujemy jak każdej innej. Jeżeli nie czujesz, że dajesz sobie prawo do swojej złości zachęcam Cię do pracy nad sobą i psychoterapii. Wsparcie pozwala nam zbudować przestrzeń w nas do czucia emocji pomimo naszych doświadczeń z przeszłości.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

WEWNĘTRZNY KONFLIKT

 

Kto z nas nie zna stanu wewnętrznego rozdarcia?! Myślę, że nie ma takiej osoby, która tego stanu nie doświadczyła w swoim życiu. Kiedy jesteśmy w stanie wewnętrznego konfliktu mamy poczucie, że stoimy w miejscu i nie możemy zrobić kroku do przodu, nie widzimy idealnego rozwiązania, które dałoby nam spokój ducha jaki miałyśmy wcześniej.

Może nie zdajesz sobie z tego sprawy ale wiele naszych zachowań auto-sabotażowych to właśnie efekt naszego wewnętrznego konfliktu. Co może wyglądać tak, że z jednej strony wiem, że nie powinnam wydawać pieniędzy – planowałam oszczędzać ale nie dotrzymałam danego sobie słowa i wydałam pieniądze albo też obiecałam sobie, że nie będę już odkładać rzeczy na później po to, aby umknąć nieprzyjemności i odpuściłam sobie mój plan. Bardzo często jest tak, że nie rozumiemy tego stanu. Jesteśmy natomiast rozdarte pomiędzy jedną opcją, a drugą. Dochodzi do tego często niezrozumienie, ponieważ najczęściej jest to działanie z poziomu naszej podświadomym i dotyczy naszych nieuświadomionych przekonań albo programowania z dzieciństwa.

Wewnętrzny konflikt to trudny czas, pełen stresu i zniszczenia. Osobiście staram się, jak najszybciej rozwiązywać moje wewnętrzne stany skłócenia, a to wymaga zauważenia tego i podjęcia działania. Jednak nie zawsze jest to, tak oczywiste i proste. Czasami dotyczy to silnych uwarunkowań z przeszłości, a tym samym wymaga to głębszej i dłużej pracy nad sobą. Nasz problem często dotyczy tego, że widzimy to jako wygraną albo przegraną albo też nie widzimy żadnego dobrego rozwiązania i wydaje nam się, że tak czy inaczej przegramy i to powoduje nasze zatrzymanie i strach przed zrobieniem kroku, czekamy na idealne rozwiązanie sytuacji.

Co powoduje wewnętrzny konflikt?

 

Niskie poczucie wartości- ten rodzaj konfliktu wiąże się z tym, że mamy niesamowicie wysokie oczekiwania względem siebie, którym nie jesteśmy w stanie sprostać. To często powoduje nasz wewnętrzny konflikt i brak zadowolenia z nas samych i naszego życia. Czujemy się zblokowane i nie potrafimy zobaczyć tego, kim naprawdę jesteśmy i na co zasługujemy.
Zadowalanie innych- jeżeli skupiamy się w naszym życiu na zadowalaniu innych, a nie na naszych potrzebach i wartościach oraz granicach, wtedy również powstaje w nas konflikt. Niezaspokojone potrzeby dają o sobie znać, buduje się w nas frustracja i złość, które nie mają ujścia. Czujemy się coraz gorzej.

Strach przed odrzuceniem i zranieniem– to jeden z głównych czynników, który powoduje nasz konflikt i który podsuwa nam rozwiązania, które najczęściej nas ranią. Kiedy boimy się być sobą i kontrolujemy nasze relacje właśnie poprzez zadowalanie innych i dostosowywanie się do ich potrzeb, wartości i oczekiwań innych. A stoi za tym strach przed byciem odrzuconą oraz przed zranieniem drugiej osoby. Wierzymy na bazie tego, co wiemy z przeszłości, że dostosowując się unikniemy rozpadu relacji oraz dyskomfortu stawiania granic, mówienia o swoich potrzebach i wartościach, jednak to myślenie odrzuca zupełnie koszty jakie same ponosimy. Co więcej w relacji w której nie jesteśmy szczere i boimy się narasta niezadowolenie i niechęć, które wpływają negatywnie na trwałość i harmonię w relacji.

Problem z wybaczeniem/odpuszczeniem – często właśnie ta kontrola, o której pisałam wcześniej nie pozwala nam na to, aby zobaczyć drugiego człowieka takim jaki on jest. Co powoduje, że nie możemy wybaczyć sobie tego, jak się zachowywałyśmy w danej relacji i tego, że z jednej strony chciałybyśmy, aby nasze potrzeby były ważne, a z drugiej strony nie potrafimy trzymać granic i dbać o swoje potrzeby. I próbujemy zmienić tę osobę, po to, aby uniknąć konfliktu i jednocześnie pozostać w naszej strefie komfortu.

WYRÓŻNIONO 8 RÓŻNYCH TYPÓW KONFLIKTÓW WEWNĘTRZNYCH:

 

1. KONFLIKT MORLANY – dotyczy sytuacji, w której mamy przeciwstawne przekonania dotyczące etyczności danego zachowania. To sytuacja w której w relacji z osobą narcystyczną, aby ochronić siebie, kłamiesz. I z jednej strony wiesz, że chronisz siebie, a z drugiej strony kłamiesz, czyli robisz coś wbrew swoim zasadom.
2. KONFLIKT POLITYCZNY – występuje wtedy, gdy twoje wartości nie są w zgodzie z tym, które przedstawia Twoja partia, czy społeczność w której żyjesz. Może to również dotyczyć sytuacji, kiedy Twoje wartości i przekonania związane z polityką i państwem są inne od tych, które ma Twoja rodzina.
3. KONFLIKT MIŁOŚNY – powstaje w sytuacji, w której czujemy złość, frustrację, czy rozczarowanie na osobę, którą kochamy. Może też powstać w sytuacji, kiedy z jednej strony czujemy coś do drugiego człowieka ale nie mamy w sobie gotowość do związku i poważnego zaangażowania.
4. KONFLIKT RELIGIJNY – powstaje w sytuacji, kiedy nie zgadzamy się z niektórymi prawdami, czy zasadami związanymi z naszą wiarą. Może to się wiązać z sytuacją, w której dowiadujemy się o jakimś odkryciu, które przeczy temu, w co wierzyłyśmy albo też zachowanie osób reprezentujących religię, którą wyznajemy jest sprzeczne z naszymi wartościami.
5. KONFLIKT SEKSUALNY – powstaje w sytuacji w której mamy dwie przeciwstawne potrzeby związane z naszą seksualnością. Te konflikty mogą być związane z wyznawaną religią, np. mam potrzebę bliskości z moim partnerem ale moje zasady religijne nie pozwalają na bliskość przed ślubem, bardzo dużo tego typu konfliktów może dotyczyć społeczności LGBTQ+ i obowiązujących w danym społeczeństwie, czy religii zasad, czy przekonań.
6. KONFLIKT WEWNĘTRZNY – to konflikt, który wynika z sytuacji w której jesteśmy zmuszone do zachowania, które nie jest zgodne z tym, co myślimy i czujemy w danej sytuacji lub do osoby. Może to dotyczyć sytuacji w pracy lub w rodzinie, kiedy nie lubimy kogoś, czy byłyśmy skrzywdzone lub źle potraktowane przez daną osobę ale zwracamy się do niej uprzejmie i miło.
7. KONFLIKT EGZYSTENCJALNY – dotyczy sytuacji, w której jesteśmy w takim miejscu w życiu, gdzie zadajemy sobie kluczowe pytania w naszym życiu dotyczące jego sensu.
8. KONFLIKT ZWIĄZANY Z OBRAZEM SAMEJ SIEBIE – dotyczy sytuacji, w której nasze zachowanie jest inne niż to, w co wierzyłyśmy same o sobie. Czyli jesteśmy szczere i otwarte ale w sytuacji z kimś bliskim nie umiemy powiedzieć prawdy, ponieważ wiemy, że to zrani tę osobę i w związku z tym kłamiemy. Może to również dotyczyć samo-akceptacji naszego wyglądu, z jednej strony chcemy akceptacji siebie, jednak nie potrafimy pogodzić się z tym ile ważymy, jaki mamy nos itp.
Wiesz już czego może dotyczyć konflikt, który może pojawić się w Twoim życiu. A teraz powiem Tobie o tym, jak możesz się zbliżyć do jego rozwiązania.

 

 

 

 

OPÓR
Jest przyczyną wielu sytuacji w których nie dbamy o siebie i działamy na autopilocie. Opór to stan, w którym wiemy czego chcemy jednak podświadomie powstrzymujemy się przed tym i nie pozwalamy sobie na to doświadczenie. Jest to mechanizm obronny, który powoduje, że nie mierzymy się z tym co czujemy. Jednak emocje o których tutaj mówię są w naszej podświadomości, odcięłyśmy się od nich. Czyli opierając się nie pozwalamy sobie na dotknięcie tego wrażliwego miejsca, którego to dotyczy. Kiedy czujemy opór, nie potrafimy zrobić korku do przodu, nawet jeżeli na racjonalnym poziomie wszystko sobie wytłumaczymy to jednak mimo tego, nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Bardzo często nie mamy świadomości tego, czym konkretnie jest ten opór, co za nim stoi. W ten sytuacji kluczem jest pozwolenie sobie na tę wrażliwość i czucie emocji. Potrzebujemy również zbadać nasze przekonania dotyczące nas samych i świata. Tego na ile pozwalamy sobie na czucie emocji. Opór jest rezultatem tego, że nasze myśli, działania i przekonania są zgodne ze sobą i wspierają się wzajemnie.

 

 

 

 

 

 

 

PRZYWIĄZANIE
Warto również powiedzieć o naszym przywiązaniu, które również ma wpływ na nasz wewnętrzny konflikt. Z jednej strony chcemy czegoś, mamy potrzebę ale z drugiej strony głęboko w nas jest coś czego się tak bardzo trzymamy co nie pozwala nam na zrobienie tego i powstrzymuje nas. Często stoi za tym przywiązaniem również nasze przekonanie albo też nas strach przed odrzuceniem ze strony bliskich nam osób. Bardzo często po doświadczeniu traumy w dzieciństwie trzymamy się kurczowo spokoju albo określonego porządku w naszym życiu. I na myśl o zmianach i jakichkolwiek zawirowaniach całe nasze ciało drży i boimy się ich. Zmiana kojarzy nam się z utratą poczucia bezpieczeństwa.

Zakończenie konfliktu wymaga od nas dokonania wyboru. Co więcej wymaga to również od nas sprecyzowania tego, czego my tak naprawdę chcemy i potrzebujemy. Co i kto jest dla nas ważny. Jest to związane z budowaniem naszej samoświadomości i życiem w zgodzie z tym jakie są nasze wartości i kim jesteśmy.
Co nas może do tego doprowadzić?

 
Moje życie

Zastanów się proszę nad tym, czy żyjesz w zgodzie z tym jak chcesz żyć?
Czy ograniczasz się w niektórych z aspektów Twojego życia i pozwalasz innym zadecydować o tym, co jest dla Ciebie ważne?
Świadomość tego, gdzie idziemy i co jest dla nas ważne i podążanie za tym nadaje sens naszemu życiu. Co więcej im lepiej znamy siebie tym niej ulegamy wpływom innych ludzi i nie pozwalamy sobie na to, aby nasze życie stało się czyimś innym życiem.

 

 

Kim jestem

Jeżeli chcemy mieć wizję tego, czego pragniemy i potrzebujesz to wymaga to od nas budowania swojej samo-świadomość. Aby zdobyć jasność tego czego pragniemy i potrzebujemy wymaga to od nas podjęcia decyzji, a więc również zmierzenia się z naszym strachem przed odrzuceniem oraz z naszym perfekcjonizmem, czyli oczekiwaniem, że to co zdecydujemy i zrobimy będzie idealne. Jasność to punkt w którym łączymy nasze wartości i priorytety. Czyli żyjemy tak, jak chcemy żyć codziennie i każdego dnia. Wymaga to od nas zrozumienia tego, kim jesteśmy. A to możemy osiągnąć poprzez codzienną pracę nad sobą i budowanie relacji ze sobą.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że dotarcie do tego typu przemyśleń może nie być łatwą sprawą i nie dzieje się ot tak od razu. Sama dobrze o tym wiem. Jako 30 latka zaczęłam medytację i swoją podróż w kierunku samopoznania. Zaczynałam od 5 minut na podłodze w ciszy i spokoju, tylko ja i moje myśli. Dziś mam 45 lat i sporo dramatycznych wyborów za sobą i gruntowne przebudowanie swoje życia i tego kim jestem. A więc czas jest niezbędny, jednak bez działań będzie niczym. To co od zawsze mi pomagało w tej mojej wewnętrznej podróży i pracy nad sobą to mój entuzjazm, ciekawość i determinacja. Od razu powiem Ci o tym, że nie było idealnie, opór to moje drugie imię, ale w połączeniu z tym co powiedziałam wcześniej jestem dziś w tym szczęśliwym miejscu!

 

Co może Ci w tym pomóc: szczerość ze sobą, dziennik, refleksja, rozmowy, czytanie, słuchanie inspirujących ludzi, zadawanie pytań, proszenie o rady i refleksje.
Zacznij zastanawiać się nad tym, co daje Ci radość oraz to co Ci ją odbiera? Co dodaje Ci sił i chęci do działania, a co Ci tę siłę odbiera? Co lubisz robić, a czego nie lubisz?
Dbaj o to, aby te rzeczy były obecne w Twoim życiu.

Kiedy nie wiemy tego, kim jesteśmy, w co wierzymy, co jest dla nas ważne, w naszym wnętrzu panuje konflikt, nie wiem gdzie iść, co robić. Stań się swoją wewnętrzną przyjaciółką, zacznij dociekać, rozmawiać, pytać. I nie zapomnij o tym, że Twoja przeszłość jest równie ważna, co oznacza, że poznanie samej siebie z przeszłości jest nieodłączną częścią tego procesu. A to wymaga poznanie siebie samej z perspektywy tego dziecka, którym byłyśmy, nastolatki, młodej dorosłej i każdej innej wersji siebie. Wiąże się to również z akceptacją tego kim byłyśmy, co czułyśmy i przeżyłyśmy w przeszłości.

Ten proces doprowadzi Cię do sytuacji w której będziesz czuć spokój, pogodzenie z tym, co jest i co było. Co nie pozbawi Cię potrzeby zmiany i działań, nie zatrzyma to Twojego rozwoju. To spowoduje, że będzie on mógł przebiegać harmonijniej.

 

To co może być dla Ciebie wspierające to:

 

-medytacja oraz uważność
– staraj się wprowadzić do swojego życia zajęcia, które Cię relaksują, może to być praktyka oddechowa, joga, pilates, masaż, długie spacery, kontakt z naturą
-nauka rozpoznawania tego, co jest podpowiedzią intuicji, a co strachu. Głos naszej intuicji jest spokojnym głosem, asertywnym i nie ma w nim emocja. Natomiast głos strachu jest pełen silnych emocji. Bardzo często jeż też przepełniony racjonalizacją.
-zastanów się nad tym, czego się boisz? O ważne, aby poznać swój strach, bardzo ważne jest poznanie strachu, który przeżywałyśmy jako dziecko, ponieważ on często kieruje nami w dorosłości.

 
Wilczyco wierzę w Ciebie i całym sercem wspieram Twoją wewnętrzną przemianę!

 

Nowa TyToksyczne związki

CO ZROBIĆ, KIEDY NARCYZ NAS KARZE?

 

W relacji z osobą narcystyczną prędzej czy później docieramy do punktu, w którym osoba narcystyczna karze nas na różne sposoby. Robi to oczywiście po to, aby nas kontrolować i manipulować nami. Powodów takiego zachowania może być wiele, co nie oznacza, że cokolwiek jest rzeczywiście naszą winą. Typ relacji z osobą narcystyczną również nie ma znaczenia, dotyczy to kontaktów zawodowych, rodzinnych, przyjaźni lub relacji romantycznej powoduje, że jesteśmy narażone na karę.

 

Osoby narcystyczne karzą innych, ponieważ uważają, że są źródłem ich nieszczęścia, złego samopoczucia i każdego innego problemu. Wiąże się to z ich niestabilnym poczuciem siebie i istnieniem fałszywego ja. Osoby narcystyczne potrzebują zasilać to fałszywe ja, które potrzebuje ciągłych pochwał, uwagi, uznania i adoracji. Nigdy tak naprawdę nie ma dość, jest tylko chwilowe poczucie ulgi. Dlatego też, osoba narcystyczna oczekuje od nas koncentracji na swoich potrzebach i pragnieniach. W takiej relacji nie ma szans na zadowolenie, spokój i równowagę. Nawet, jeżeli z całych swoich sił staramy się zadowolić tę osobę i tak spotkamy się z jej niezadowoleniem i odrzuceniem. Jest to również sposób osoby narcystycznej na ochronę swojej niepewność i braku stabilizacji, poprzez kontrolę tych osób, które mogłyby wpłynąć właśnie na ten jej niestabilny obraz siebie. Dzieje się tak poprzez między innymi karanie ciszą, gaslighting, przerzucanie winy, wściekłość, projekcję. W tym artykule chciałabym dać Ci narzędzia, które pozwolą Tobie na ochronę siebie przed zachowaniem osoby narcystycznej w Twoim życiu i jej działaniami.

Pamiętaj proszę o jednej bardzo ważnej rzeczy, każdy ktokolwiek byłby na Twoim, czy moim miejscu zostałby ukarany. Nie ma osoby, która mogłaby zmienić ten stan i zadowolić osobę narcystyczną.
Zdajesz już sobie sprawę z tego, jaka jest sytuacja i mam nadzieję, że przede wszystkim pracujesz nad tym, aby nie brać do siebie tego, co mówi na Twój temat osoba narcystyczna. To boli, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego tak ważna jest świadoma praca z emocjami i naszą wewnętrzną frustracją i bólem. Zachęcam Cię do pobrania mini kursu „Sekret życia w równowadze”, który poprowadzi Cię w pracy z emocjami.

Najważniejszą rzeczą, o której warto pamiętać w sytuacji konfliktu z osobą narcystyczną to NIE REAGOWANIE. Zdaję sobie sprawę z tego, jakie to jest momentami trudne. Szczególnie, jeżeli słyszymy tyle kłamstw o sobie, a słowa wypowiadane przez osobę narcystyczną rozdzierają nasze serce. Dzięki naszym reakcjom dajemy osobie narcystycznej jasną informację, o tym, co nas boli. Reagując stajemy się narcystycznym zasilaniem. Osoba narcystyczna buduje swoją siłę wiedząc, że to, co robi budzi emocje i skupia uwagę.

 

Dlatego też, to co mówi w naszym kierunku jest często absurdalne, niesprawiedliwe i okrutne. Przez lata było mi niesamowicie znieść uwagi dotyczące tego, jaką jestem mamą. Wiązało się to z moim dzieciństwem, dorastałam z narcystyczną matką. Dlatego też zaatakowana, reagowałam próbując się usprawiedliwiać, jednak to nic nie dawało. Czułam się jeszcze gorzej spędzając godziny na myśleniu o tym, dlaczego jestem takim problemem. A zaostrzenie konfliktu powodowało, że słyszałam jeszcze gorsze rzeczy o sobie i o tym, kim jestem.

 

Myślę, że wiesz o jakich sytuacjach mówię?! Dla mnie najgorsze wtedy była bezsilność, którą czułam nie rozumiejąc tego, co się dzieje i biorąc całą winę na siebie.

Podczas warsztatów stacjonarnych usłyszałam od jednej z uczestniczek zdania, które świetnie podsumowuje relację z osobą narcystyczną „spodziewaj się wszystkiego, nie oczekuj niczego”. Tak rzeczywiście jest, że osoba narcystyczna w swojej walce potrafi być bezlitosna i wykorzysta wszystkie dostępne sposoby i narzędzia do tego, aby nas ukarać. Dlatego leczenie naszych ran jest konieczne i powoduje, że nabieramy coraz większej odporności, a wtedy też mamy siłę na obronę. Ale o jakiej obronie myślę?

 

 

 

Przede wszystkim o tym, abyś zaakceptowała to, że osoba narcystyczna nie zmieni się i nie otrzymasz od tej osoby zadość uczynienia za wyrządzone Ci krzywdy. Osobiście było to dla mnie bardzo dużym wyzwaniem. Nie potrafiłam puścić tego uwikłania i zależności wmawiając sobie, że przecież powinno być inaczej.

 

Myślę, że nie raz w trakcie trwania relacji albo już po jej zakończeniu podejmowałaś kolejną rozmowę podczas, której miałaś nadzieję na wytłumaczenie osobie narcystycznej, co jest problemem. Wierzyłaś też w to, że jeżeli ta osoba zrozumie, co robi przestanie się tak zachowywać. Jednak to nie jest najczęściej możliwe, osoba narcystyczna budzi się bardzo rzadko, a samo przebudzenie nie oznacza wzięcia na siebie winy i zmiany. To długoletni bardzo złożony proces.
Dlatego też trzymanie się tej nadziei jest niesamowicie krzywdzące dla Ciebie i jeżeli w relacji są dzieci, również dla nich.

Pamiętaj proszę o tym, że masz do czynienia z inteligentną osobą, która naprawdę potrafi zniszczyć nasze życie i zagrozić naszemu bezpieczeństwu oraz naszym najbliższym. Widzę często w moich klientkach zwątpienie i niedowierzanie, które sama widziałam w sobie. A którego nie mają osoby, które zerwały relację z osoba narcystyczną i zdystansowały się, ponieważ one doświadczyły najczęściej kampanii oszczerstw i bólu z nią związanego.

 

Dlatego bardzo ważne jest zrozumienie tego, że osoba narcystyczna krzywdzi drugiego człowieka pomimo tego, że widzi wyrządzaną przez siebie krzywdę i nie przestaje. Naszym zadaniem jest postawienie granicy i zadbanie o siebie.

 

 

Drugą kluczową rzeczą o której chcę, abyś pamiętała jest to, aby pracować nad tym czego się boisz. Bardzo często podczas sesji daję takie zadanie, aby zapisać nasze najgłębsze lęki i to czego najbardziej się boimy. To pierwszy krok, drugim jest praca nad raną, która leży za tym strachem i często za brakiem naszego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa. Osoba narcystyczna może nas ranić i krzywdzić tak długo, jak będzie mogła to robić. I naszą odpowiedzialnością jest budowanie naszej siły i mocy sprawczej. Co więcej, jeżeli walczymy z osobą narcystyczną z pozycji zranionej osoby, wtedy też nie jesteśmy w stanie zobaczyć danej sytuacji z szerszej perspektywy, ponieważ nasze nieprzepracowane emocje i doświadczona trauma nie pozwala nam na to. Dlatego leczenie jest tak ważne. Oczywiście chcę, abyś pamiętała o tym, że nie zawsze mamy na to czas i czasami potrzebujemy zareagować niezależnie od tego w jakim miejscu jesteśmy. Sama mam za sobą wiele takich decyzji, które dzisiaj byłyby inne. Dlatego współczucie i zrozumienie dla samej siebie to podstawa do zmiany.

 

Naszym największym zadaniem jest nauczenie się przerzucania naszej uwagi z osoby narcystycznej na siebie. Skupiania na naszych własnych reakcjach, ranach i potrzebach jakie za nimi stoją. Wtedy też przestajemy się bronić, tłumaczyć i działać z pozycji strachu, a zaczynamy odpowiadać na to, co się dzieje w sposób asertywny, prosty i spokojny.

 

Spotkanie z naszymi lękami przed którymi najczęściej uciekamy przez lata powoduje, że wchodzimy na ścieżkę siły, integralności, równowagi i pełni. To powoduje, że stajemy się dla siebie wsparciem, słuchamy naszych emocji i intuicji, które nawigują naszym życiem.

Wilczyco pamiętaj, że #idziemyrazem.

Nowa Ty

PROKRASTYNACJA \ PRZESTAŃ ODKŁADAĆ NA PÓŹNIEJ

 

Prokrastynacja nie jest lenistwem. Jest wskazówką, że coś się dzieje w naszym życiu, a my nie mam z tym do końca kontaktu. A odkładanie pozwala nam na poczucie ulgi i chwilowe odpuszczenie tego wewnętrznego stresu, który przeżywamy. Może miałaś okazję być oceniona bez zrozumienia, kiedy odkładałaś coś do momentu w którym przysporzyło to Tobie kłopotów?! Jeżeli tak to jestem z Tobą! Takie oceniające uwagi nigdy nie pomagają tylko wpędzają nas w jeszcze większe poczucie winy i złe samopoczucie i pobudzają nasz wewnętrzny konflikt.

Według badań prokrastynacja dotyka 95% ludzi, a jak twierdzi Piers Steel, autor książki o prokrastynacji te pozostałe 5% po prostu nie przyznaje się do tego. Myślę, że coś w tym jest, że każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu upodobał sobie prokrastynację jako nasz mechanizm obronny.

Tak jak prokrastynacja pomoże nam, jeżeli mamy przed sobą kreatywny projekt, który dzięki temu, że zajmujemy się innymi sprawami może się rozwijać w naszym wnętrzu, tak dla inny zadań prokrastynacja nie jest dobra. Owszem na moment jest dla nas odskocznią i chwilową przyjemnością, jednak powoduje nasilenie naszego wewnętrznego konfliktu. Osobiście mierzę się z prokrastynacją od lat, a właściwie od kiedy pamiętam. I wiele godzin poświęciłam na obserwowanie tego mechanizmu oraz docierania do jego źródła. W nagraniu oraz w tym wpisie dzielę się z Tobą swoimi i przemyśleniami i wiedzą jaką zdobyłam w tym temacie na przestrzeni tych lat.

 

 

Nasze prokrastnowanie jest naszym mechanizmem obronnym ale przed czym?! Przed czuciem emocji. Wytłumaczę to Tobie na przykładzie, myślę, że to pomoże Tobie zobaczyć, czy Ty w swoim życiu robisz podobnie. Kiedy byłam nastolatką marzyłam o tym, aby pracować na uczelni i prowadzić badania związane z psychologią i zachowaniami ludzkimi, marzyłam o doktoracie. Jednocześnie wychowując się z narcystyczną matką wiedziałam, że moje marzenia o studiach są tylko moje. Nigdy nie usłyszałam, że nie mogę iść na studia ale nigdy też nie usłyszałam, że mogę i mam w niej wsparcie. Jako posłuszna i współzależna córka. Nie zrobiłam tego, do tego stopnia, że nie uczyłam się w liceum na tyle, aby na te studia się dostać. Całe lata prokrastynowałam wzmacniają moją własną nienawiść do siebie, ponieważ tak bardzo nie chciałam poczuć emocji związanymi z tym jak bardzo byłam ograniczana przez moją mamę. Nie chciałam poczuć złości, bezsilności i samotności oraz braku nadziei. Nie chciałam też poczuć strachu jaki miałam w relacji z nią. Bałam się, że jeżeli postawię na siebie stracę jedynego rodzica jakiego mam. Więc nie robiłam tego, nie ryzykowałam. Wolałam porzucić siebie niż być porzuconą przez matkę. Świadomość tego, przyszła do mnie dzięki pracy z wewnętrznym dzieckiem i wewnętrznym rodzicem. To wejście w mój wewnętrzny świat i poznanie siebie pozwoliło mi na to, żeby dopuścić do głosu moje potrzeby, aby je usłyszeć i jednocześnie, aby poczuć moje emocje.

 

 

 

 

 

Jak pewnie wiesz takie podróże nie należą do najprzyjemniejszych, ponieważ wiążą się z tym, że zaczynamy patrzeć na naszych rodziców już nie przez pryzmat miłości, jaką ich obdarowałyśmy ale przez pryzmat tego, co przeżywałyśmy. Dzięki tej pracy jesteśmy w stanie zobaczyć czego potrzebowałyśmy jako dziecko, a co nie było nam dane. Również na to co otrzymałyśmy, a czego nie chciałyśmy.
To ważna praca, ponieważ dzięki niej odzyskujemy siebie prawdziwą. A nasza relacja z rodzicami odzyskuje jasność, a z czasem spokój.

Całym sercem zachęcam Cię do spojrzenia w głąb siebie i odszukania tego dziecka, które zostało odrzucone za jego marzenia i pragnienia. Każda z nas je ma, w większym lub mniejszym stopniu. Dzięki temu też zaczniesz budować w sobie postawę dobrego wewnętrznego rodzica, który jest kochany i akceptujący ale motywuje Cię do działania. Nie pozwala na wypalenie i przepracowanie tylko na systematyczną pracę w kierunku obranego celu.

 

Dzięki temu, że zmierzyłam się z prokrastynacją i zdecydowałam się na pracę nad nią wiem czym jest wewnętrzna motywacja, która się nie wypala jeżeli o nią dbamy!

 

 

 

 

A teraz konkrety, jak się do tego zabrać!

 

1 Krokiem jak zawsze 😉 jest zauważenie tego, co robię, czyli wychwycenie tych momentów, kiedy chwytam po telefon pomimo tego, że nikt do mnie nie napisał, albo idę coś zjeść choć nie jestem głodna.

2 Krok to nauka życzliwości i przebaczania sobie. Powiedz sobie w swoim wnętrzu: „rozumiem Cię kochana, że uciekłaś, wybaczam sobie i jestem całym sercem ze sobą, bo wiem jakie to jest trudne.” Bądź dla siebie miła i delikatna. I pamiętaj proszę o tym, że to nie jest kwestia lenistwa, złej organizacji tylko emocji i przekonań, które mamy w swoim wnętrzu.

3 krok zapytaj siebie: Co ja czuję? Weź dziennik i zapisz co najmniej trzy emocje, które czujesz.

4 Krok zapisz to, co myślisz o sobie, kiedy prokrastynujesz. Co mówi do Ciebie wewnętrzny krytyk? Zapytaj Twojego wewnętrznego krytyka, przed czym próbuje Cię ochronić? Porozmawiaj ze sobą i z krytykiem, zauważ to na ile ta ochrona nie jest Ci już potrzebna?

5 Krok Spotkaj się z wewnętrznym dzieckiem, które odczuwa te emocje, zapytaj go, czego potrzebuje i jak możesz się nim zaopiekować?

 

 

Podzielę się z Tobą jeszcze innymi drobnymi działaniami, które mogą Cię wesprzeć w tej wewnętrznej przemianie.

 

1. Buduj w sobie codzienną uważność na siebie, zauważaj swoje ciało, odczucia, emocje, nastroje, swoją energię. Zapraszam Cię do pobrania mini kursu Sekret Życia w Równowadze, który pomoże Tobie w tym.
2. Zastanów się nad tym, jakie masz przekonania na swój temat, zapisz je i wprowadź w życie nowe przekonania, takie które będą Ci służyć.
3. Ucz się wdzięczności do samej siebie. Zrób z tego codzienną praktykę!
4. Ucz się uziemiania i wyciszania stanów emocjonalnych, które Cię porywają, czyli emocjonalnych regresów. Zapraszam Cię do pobrania ćwiczeń uziemiających!
5. Pamiętaj o oddechu. Ćwiczenia oddechowe pomagają nam uziemić się i złapać kontakt z ciałem.
6. Pamiętaj proszę o tym, że życie to zmiana, a więc jednego dnia będziesz panować nad swoją prokrastynacją i będzie w kontakcie ze swoimi emocjami i ciałem. Innego może być inaczej. Daj sobie do tego przestrzeń!

I pamiętaj proszę Wilczyco #idziemyrazem

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

NARCYSTYCZNE RODZEŃSTWO

 

Jeżeli wychowywałaś się w domu w którym jeden z rodziców lub oboje byli narcystyczni, wtedy bardzo prawdopodobne jest to, że Twoje rodzeństwo może również takie być. Oczywiście możesz też mierzyć się z narcystycznym rodzeństwem w sytuacji, w której Twoi rodzice nie mają narcystycznego zaburzenia osobowości. Wielokrotnie mówiłam o tym, że na to, czy ktoś ma narcystyczne zaburzenie osobowości, czy też rys narcystyczny składa się wiele rzeczy. Istotna jest kolejność narodzin. Płeć ma również znaczenie, ponieważ często dziewczynki i chłopcy są traktowani inaczej w rodzinie. Jest to również kwestia genetyki oraz nasz temperament i osobowość. Mają na to również wpływ okoliczności rodzinne, które miały miejsce, kiedy Ty przyszłaś na świat, a tym samym, kiedy Twoje rodzeństwo się urodziło. Sytuacja rodzinna, zachowanie rodziców i ich sytuacja życiowa to wszystko ma wpływ na nasze dzieciństwo, a tym samym na kształtowanie się naszej tożsamości.

 

 

Jeżeli podejrzewasz, że Twoje rodzeństwo, jest narcystyczne bardzo Ci współczuję, ponieważ są to często niesamowicie bliskie nam osoby, z którymi dzielimy wiele lat naszej historii, mnóstwo wspomnień i sytuacji. I separacja od nich może być czymś co jest niesamowicie dotkliwe i łamiące nam serce, szczególnie jeżeli Wasi rodzice już nie żyją.
Osobiście przez wiele lat mojego życia marzyłam o tym, aby mieć bliską i ciepła relację ze swoim rodzeństwem. Niestety pomimo wielu prób i starań to się nie stało i ostatecznie zdecydowałam się na zerwanie relacji. Co było niesamowicie trudne, a pogodzenie się z tym, wymagało ode mnie wiele wewnętrznej pracy.

 

 

 

Czasami zauważenie tej dynamiki pomiędzy rodzeństwem zajmuje nam lata. Co powoduje w nas wiele frustracji, niezrozumienia i poczucia zagubienia. Wiele osób zauważa cechy narcystyczne w swoim rodzeństwie już w bardzo wczesnym dzieciństwie. Szczególnie, jeżeli różnica wieku jest mała. I wyłapują sytuacje, w których dało się odczuć rywalizację, uprzywilejowanie, brak miłości i empatii.

Życie z narcystycznym rodzeństwem może być niesamowicie trudne i pełne dramatycznych sytuacji. W dzieciństwie możemy mierzyć się z przemocą emocjonalną, fizyczną oraz seksualną. Jeżeli doświadczałaś wiele krzywdy i przemocy ze strony swojego rodzeństwa, często jedynym rozwiązaniem jest zerwanie kontaktu i skupienie się na sobie oraz leczeniu swoich ran.

W dorosłości często sprawdzianem dla naszych relacji z rodzeństwem jest opieka nad chorymi rodzicami albo też podział majątku. Rozwiązanie tych kwestii może rodzić wiele problemów i bardzo trudnych sytuacji. Możesz mierzyć się z wieloma obliczami narcystycznej przemocy. Dlatego tak ważne jest zadbanie o siebie i postawienie oraz utrzymanie granic z takim rodzeństwem.

 
 
Co możesz robić, aby się przed tym ochronić?

Przede wszystkim zobacz tę relację taką jaka ona jest. Nie oszukuj się, ani nie trzymaj się nadziei na to, że będzie czymś więcej niż teraz jest. Taka postawa ułatwi Ci funkcjonowanie i przede wszystkim bezpieczeństwo. Przestaniesz dawać kolejne szanse, a tym samym przestaniesz skazywać się na odrzucenie i krzywdzące zachowania.

 

Kolejnym ważnym kokiem jest postawienie solidnych granic, takich których będziesz pilnować. Jak wiesz czasami, jedynym dobrym rozwiązaniem jest odcięcie się od toksycznej rodziny. Brak kontaktu to czasami jedyne wyjście, aby ochronić siebie i jednocześnie zapewnić sobie przestrzeń do leczenia ran. Jeżeli z jakiś powodów nie możesz tego zrobić, to podstawą jest poszukanie dobrej terapeutki/terapeuty, który dobrze zna dynamikę takiej rodziny i uzna Twoje doświadczenia i odczucia. Jeżeli odcięcie toksycznej rodziny to dla Ciebie problem to zacznij od stawiania małych granic. Zrób listę tego na co jesteś gotowa. Zastanów się czy jesteś gotowa na zmniejszenie częstotliwości spotkań? Jeżeli tak to jaki zrobisz pierwszy krok? A co z odbieraniem telefonów i odpisywaniem na wiadomości? Co myślisz o tym? Jakie granice jesteś gotowa postawić w tej kwestii?

Każdego dnia ucz się mówienie „nie”, przygotuj sobie zwroty, które będą Cię w tym wspierały i pozwolą Tobie na wybrnięcie w trudnych, czy kłopotliwych sytuacjach.

Przestań akceptować zachowania, które Cię krzywdzą i niszczą. W sytuacji, w której Twoje rodzeństwo stosuje przemoc względem Ciebie naucz się mówić „nie”. Nie zasługujesz na to, aby szanowana Twoją przestrzeń i dobrostan. To sytuacje, które wymagają od Ciebie jasnej postawy i granicy.

Pamiętaj proszę o tym, że żaden człowiek nie zasługuje na traktowanie bez szacunku. Zadbaj o siebie pamiętaj, że nawet jeżeli teraz macie kontakt to zawsze możesz go zerwać jeżeli sytuacja stanie się dla Ciebie wyjątkowo dotkliwa i niebezpieczne. To Ty podejmujesz decyzje, ponieważ to dotyczy Twojego życia.

Życzę Ci powodzenia i pamiętaj proszę, że #idziemyrazem

 

 

Nowa Ty

JESTEŚ EMPATYCZNA?! NAUCZ SIĘ OCHRANIAĆ SIEBIE

Empatia to umiejętność wyczuwania emocji innych ludzi oraz bardzo często przejmowania energii ludzi dookoła nas. Badania sugerują, że neurony lustrzane, które znajdują się w naszym mózgu i są odpowiedzialna za nasze współczucie do innych, u osób empatycznych są nadwrażliwe. Te same badania mówią również o zarażaniu emocjonalnym, które jest zjawiskiem polegającym na tym, że emocje jednej osoby i bezpośrednio związane z nimi zachowania wywołują podobne emocje i zachowania u innych ludzi. To zjawisko zostało odkryte na oddziałach położniczych, gdzie płacz jednego dziecka wywołał płacz innych dzieci.

Sama będąc osobą empatyczną bardzo zależy mi na tym, aby wesprzeć i Ciebie. Przez wiele nie rozumiałam tego dlaczego tak silnie odczuwam emocje innych ludzi i nie potrafię się skoncentrować na sobie i swoich potrzebach w towarzystwie innych. A pozostając sama odczuwałam smutek i często przytłoczenie. Od czasu, kiedy nauczyłam się dbać o siebie i swoją przestrzeń moje samopoczucie bardzo się zmieniło. Jestem spokojniejsza i mam kontakt z moimi emocjami i granicami. Wiem, kiedy powiedzieć nie i wrócić do siebie albo też w inny sposób zdystansować się od tematów, czy osób, które nie mają na mnie dobrego wpływu.

Osoby empatyczne i wrażliwe wchodząc do pomierzenia pełnego ludzi potrafią wychwycić i przejąć emocje innych ludzi. Przebywając dookoła osób spokojnych i spełnionych czują się dobrze i spokojnie. Natomiast przebywanie wśród osób, które są negatywne, rozedrgane, czy przepełnione złością powoduje wyczerpanie, rozedrganie i zmęczenie.


Poniżej znajdziesz wskazówki i metody, które pomogły mi poczuć się lepiej. Mam nadzieję, że zainspiruję Cię do wprowadzenia ich do swojego życia.

Jeżeli wiesz, że będziesz uczestniczyć w spotkaniu z większą ilością uczestników postaraj się uziemić, poczuć połączenie ze swoim ciałem. Warto wypróbować medytację – skanowanie ciała, która skupia się na odczuciach z ciała, a tym samym pomoże Tobie wrócić do centrum i świadomości ciała. To połączenie z ciałem da Ci siłę i kontakt z Twoimi emocjami, a dzięki temu będzie Ci łatwiej postawić granice i pozostać przy sobie.

Jeżeli czujesz przypływ emocji, czy lęk zapytaj siebie skąd ta emocja pochodzi? Zauważ miejsce w jakim jesteś, opisz odczucia z ciała, jakie do Ciebie dochodzą?

Czasami dzieje się tak, że będąc w towarzystwie, czy siedząc w restauracji, czy innym publicznym miejscu ktoś zrobić coś, czy zachowuje się w określony sposób, a Ty przechwytujesz jego/jej stan emocjonalny i dopiero zauważając go możesz zidentyfikować jego źródło. Dlatego tak ważne jest zadanie sobie pytania i zauważenie naszych odczuć.

1. Łap dystans. Jeżeli poczujesz się przytłoczona spotkaniem, a nie będziesz mogła wyjść postaraj się przebywać w jak największej odległości od innych. Dzięki temu będziesz mogła wrócić do równowagi. Unikaj osób, które są pasywno-agresywne lub w ich towarzystwie czujesz się przytłoczona albo niekomfortowo.

2. Pamiętaj o oddechu. Czasami zdarza się tak, że kontakt z innymi powoduje, że zapominamy o oddechu, szczególnie jeżeli w efekcie spotkania poczujesz zagrożenie, emocjonalny wyzwalacz, albo zaczniesz wyłapywać negatywność od napotkanych osób. Koncentracja na oddechu pomaga nam w utrzymaniu przepływu emocji przez ciało. Możesz też posłużyć się wizualizacją i wyobrazić sobie jak wraz z wydechem pozwalasz sobie na uwolnienie strachu i stresu, a wraz z wdechem przychodzi do Ciebie równowaga i spokój.

3. Jeżeli Twoje przytłoczenie będzie intensywne możesz zastosować jeszcze inny sposób na wyciszenie. Przejdź do miejsca w którym poczujesz się bezpieczniej, połóż rękę na sercu i oddychaj przez około 5 minut. Staraj się tak oddychać, aby Twój wydech był dłuższy od wdechu. Im dłuższy i spokojniejszy będzie Twój oddech, tym Twój system nerwowy będzie wyciszony i spokojny.

4. Staraj się zadbać o granice. Jeżeli zauważasz, że osoba z którą rozmawiasz i historia, którą się dzieli jest dla Ciebie stresująca albo rozmowa zeszła na tematy na jakie nie chcesz rozmawiać wycofaj się z rozmowy, zmień temat, powiedź „NIE”.

5. Wspieraj się i miej zrozumienie dla swoich potrzeb i swojej wrażliwości. Nawet jeżeli ktoś namawia Cię na to, abyś została, a Ty nie masz już na to przestrzeni wyjdź. Masz prawo do uczestniczenia w danym spotkaniu w takim stopniu jaki jest dla Ciebie komfortowy.

6. Ogromnym wsparciem dla mnie, szczególnie na początku było przygotowanie sobie rozwiązań na awaryjne sytuacje, czyli:

Bądź niezależna jeżeli chodzi o przyjazd i wyjazd, wtedy też jak tylko poczujesz dyskomfort i potrzebę powrotu do domu nie będziesz musiała czekać na nikogo.

Pamiętaj o tym, że zawsze masz prawo powiedzieć „NIE” i nie musisz się z tego tłumaczyć. Możesz powiedzieć np. Dziękuję za propozycję, jednak nie przyjdę. To miło z Twojej strony ale mam inne plany. W sytuacji, kiedy nie jesteś pewna i nie znasz swojej odpowiedzi możesz powiedzieć: Dziękuję za propozycję. Odezwę się w tej sprawie. Albo, dam Ci znać jak tylko sprawdzę kalendarz.

Jeżeli poczujesz się bardzo przytłoczona sytuacją zawsze możesz wyjść na moment na świeże powietrze, pooddychać, złapać dystans i wrócić.

7. Możesz również skorzystać z wizualizacji. Wyobraź sobie, że masz dookoła siebie ochronną tarczę dookoła Twojego ciała, która Cię ochrania i powoduje, że czujesz się bezpiecznie. Możesz wyobrazić sobie taką tarczę w formie światła albo też tarczy. Eksperymentuj i doświadczaj, dzięki temu znajdziesz najlepsze dla siebie rozwiązanie.

Ostatnią ważną sprawą jest wyczyszczenie swojego środowiska z osób, które są toksyczne i czerpią energię z Twoich emocji poprzez manipulowanie Tobą. Jeżeli jesteś w towarzystwie takich osób będziesz czuła się po takich spotkaniach wyczerpana, poirytowana, krytyczna i możesz też czuć się źle na poziomie fizycznym. Warto, abyś zastanowiła się nad Twoimi relacjami i ograniczyła albo zerwała kontakt z tymi osobami, które są dla Ciebie toksyczne. Jeżeli takie spotkania są nieuniknione, a czasami tak jest z różnych powodów to ważne, abyś pozwoliła sobie na oczyszczenie. Takim sposobem na oczyszczenie siebie może być prysznic, medytacja albo spacer w naturze.

Pamiętaj proszę o tym, że Twoja wrażliwość jest Twoim darem. Dzięki niej potrafisz wyczuć innych ludzi oraz ofiarować im współczucie i wsparcie emocjonalne. Jak każdy dar i Twoja wrażliwość potrzebuje ochrony i dbałości. Dlatego warto, abyś stworzyła swoją codzienną praktykę uważności na siebie.

Powodzenia i pamiętaj proszę #idziemyrazem

 

Jeżeli ten temat jest Ci bliski polecam Ci książkę Judith Orloff „Empatia. Poradnik dla wrażliwych. Dla tych, co za dużo myślą i czują.”

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

PRZESTAŃ CIĄGLE PRZEPRASZAĆ!

 

Nie wiem, czy dla Ciebie ciągłe poczucie, że muszę przepraszać jest częścią Twojego życia, dla mnie tak zdecydowanie było. Przez lata miałam poczucie, że muszę przepraszać za swoje istnienie i zabieranie komuś czasu i przestrzeni.

Przepraszałam innych automatycznie i impulsywnie w różnych życiowych sytuacjach. A stało za tym ogromne poczucie winy, kiedy byłam po prostu sobą albo dbałam o swoje potrzeby i zajmowałam życiową przestrzeń.

 

Przepraszałam za:

  • Bałagan w moim domu
  • Kiedy ktoś w sklepie potknął się o mnie – nie z mojej winy
  • Za to, że proszę kogoś o zrobienie herbaty
  • Za to, że zabierałam czyjąś uwagę
  • Za to, że zwracam uwagę w restauracji, że np. jedzenie jest zbyt słone

Jak w większości przypadków taka postawa wiąże się z naszym dzieciństwem. Jest to związane z przekonaniami, które mamy w naszej podświadomości dotyczącymi naszej samoakceptacji. Im więcej w naszej przeszłości doświadczałyśmy odrzucenia i braku akceptacji ze strony naszych rodziców i opiekunów, tym więcej w nas poczucia, że to co robimy jest niewłaściwe. Oczywiście jest to również związane z doświadczaną w dzieciństwie przemocą, która w ogromnym stopniu zmienia to jak patrzymy na siebie oraz to jak siebie traktujemy.

 

Niewątpliwie nasze środowisko, które również ma duży wpływ na nas w dzieciństwie i później nie wpiera asertywności w dzieciach i młodzieży i wyrażania potrzeb oraz naszych preferencji.

Nasze nadmierne przepraszanie może również być oznaką tego, że boimy się konfliktu, czy konfrontacji. Biorąc winę na siebie i przepraszając bierzemy jednocześnie odpowiedzialność za coś co, nie jest nasze. Robimy to często po to, aby problem zniknął i dzięki temu unikamy postawienia granic.

Stoi za tym jednak coś bardzo ważnego, jeżeli tak robimy dajemy sobie sygnał, że nasze potrzeby nie są ważne, my nie jesteśmy ważne! Oczywiście w dzieciństwie była to dla nas strategia obronna i była nam potrzebna do tego, abyśmy przetrwały, jednak w życiu dorosłym poprzez taką postawę krzywdzimy siebie.

 

W jaki sposób nadmierne przepraszanie wpływa na Twoje życie:

Jeżeli nadmiernie przepraszasz w relacji, czy związku to pokazuje brak równowagi, stawia nas to niżej niż druga osoba. Takie zachowanie powoduje, że nasze poczucie wartości krok po kroku jest osłabiane i czujemy bezsilność. Oczywiście to przekłada się na każdy aspekt naszego życia.

To my pokazujemy innym jak mają nas traktować, jeżeli przepraszamy za rzeczy, które nie są naszą odpowiedzialnością pokazujemy innym, że nasze potrzeby, nasze granice nie są ważne.

Niszczy naszą wiarygodność i stawia nas w pozycji podporządkowanej. Taką postawą oddajemy naszą moc.
Buduje się w nas niepewność i zwątpienie w siebie i swoje prawa. Bardzo często nie potrafimy jasno i asertywnie komunikować innym swojego zdania i swojego punktu widzenia. Chowamy się przed światem.

Polegamy na zewnętrznej aprobacie i akceptacji, taka postawa może pokazywać, że czekamy na pozwolenie ze strony kogoś z zewnątrz, aby być sobą, zająć przestrzeń i wypowiedzieć swoje zdanie i opinię.
Blokuje nasz rozwój. Przepraszając, pokazujemy jak niewiele potrzebujemy, stajemy się niewidzialne, a tym samym może to spowodować, że nie będziemy brane pod uwagę w pracy, czy domu.

 

 

 

Wilczyco, jeżeli to brzmi dla Ciebie znajomo mam dla Ciebie wsparcie w postaci trzech kroków, które mogą Ci pomóc w nadmiernym przepraszaniu.

 

1. Spójrz w przeszłość i zacznij pracę nad swoimi ranami z dzieciństwa. Dzięki temu dotrzesz do tego, co spowodowało, że żyjesz przepraszając za to.

Pytania dla Ciebie:

Jaka jest Twoja pierwsza reakcja, kiedy ktoś mówi „NIE”?

Czy mogłaś wypowiadać swoje zdanie, kiedy byłaś dzieckiem?
Jeżeli nie, jaka była reakcja rodziców/opiekunów?

Czy jako dziecko mogłaś stawiać jakiekolwiek granice?

Jakie inne doświadczenia ukształtowały Twoje spojrzenie na siebie i Twoją przestrzeń osobistą oraz Twoje prawa?

2. Bądź uważna na sytuacje, w których przepraszasz.

Zacznij od bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie zastanów się co jest dla Ciebie „wyzwalaczem”. Czyli jaka sytuacja, jakie słowa, czy zachowanie powoduje, że przepraszasz za coś co nie jest Twoją odpowiedzialnością. Zastanów się, czy zachowujesz się tak w stosunku do każdego, czy dotyczy to niektórych osób.

3. Zacznij zamieniać słowo „przepraszam” na zdania w których komunikujesz swoje zdanie.

Zamiast przeprosić kogoś za to, że masz problem i prosisz o pomoc. Powiedź: „Dziękuję za Twoją pomoc.” Zamiast przepraszać za swoje spóźnienie powiedz: „Dziękuję, że poczekałaś na mnie”. Zastąp słowo przepraszam – wdzięcznością.

Pamiętaj też o tym, że nawet jeżeli powiesz przepraszam i dopiero w tym momencie złapiesz się na tym możesz wybrnąć z tego mówiąc:
“Wiesz, chciałam powiedzieć, że jestem Ci wdzięczna za Twoje wsparcie.” Myślę, że ta świadomość będzie dla Ciebie dużym wsparciem.

 

Wilczyco pamiętaj proszę o tym, że zmiana naszych schematów postępowania to proces, którego zmiana wymaga czasu. Dlatego warto, abyś pamiętała o wdzięczności dla siebie za podjęte działania i trud. Pamiętaj proszę o tym, że #idziemyrazem i że jesteś niesamowita!

Nowa Ty

PRZEKONANIA

 

Wielokrotnie poruszałam temat przekonań oraz tego jaki mają na nas wpływ. I te pozytywne i te fałszywe oczywiście. Nasze przekonania, które żyją sobie w naszej podświadomości są niesamowicie ważne dla naszego życia, dobrostanu i funkcjonowania, ponieważ na podstawie tych przekonań podejmujemy działania. Jak może wiesz około 90 procent naszych działań pochodzi z naszej podświadomości, dlatego też poznanie tego, w co wierzymy i na czym opieramy obraz siebie i świata jest tak ważny. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków jesteśmy w stanie dotrzeć do naszych negatywnych przekonań i założeń na nasz temat i naszego życia.

 

Tworzymy te założenia i przekonania na podstawie tego, co dzieje się w naszym życiu, jacy są nasi rodzice, rówieśnicy i nauczyciele oraz otaczający nas świat. Tworzymy je na podstawie tego, co widzimy, słyszymy i czego doświadczamy. Te przekonania są dla nas tak oczywiste i tak obecne w naszym życiu i sposobie myślenia i postrzegania, że nie zauważamy ich. Są to dla nas stwierdzenia, które traktujemy jako prawdę i odzwierciedlenie rzeczywistości. Nie kwestionujemy ich tylko powtarzamy. Przykłady takich przekonań, część z nich była częścią mojego życia: Życie jest ciężkie. Muszę być miła, żeby być lubiana. Nie dam rady. Jestem słaba. To kim jestem to za mało. Nie zasługuję na miłość.

 

Nasze przekonania mają nad nami kontrolę i decydują o naszym życiu do momentu w którym zdecydujemy się na uświadomienie sobie ich i pracę nad zmianą tych przekonań.

Jeżeli wierzymy w to, że nie zasługujemy na miłość jest to często odzwierciedlone w naszych relacjach. Po pierwsze możesz zakochiwać się w osobach, które są niedostępne emocjonalnie albo jeżeli spotkasz kogoś kto będzie gotowy na związek i miłość możesz tę relację sabotować. Co więcej możesz też unikać bliskości. Najczęściej w takich sytuacjach potrafimy to wszystko sobie zracjonalizować i wytłumaczyć, że nie mamy wyjścia, że to najpełniejsza decyzja albo że i tak by nic z tego nie wyszło.

 

 

Nasze fałszywe przekonania są źródłem większości lęków jakie doświadczamy w naszym życiu. Nasze fałszywe przekonania powstrzymują nas przed osiągnięciem naszych celów. Zachęcam Cię do tego, abyś zapisała sobie w swoim dzienniku odpowiedzi na pytanie:

Czego naprawdę pragnę w moim życiu?

Daj sobie moment na zastanowienie postaraj się o to, aby żadne ograniczenia, ani myśli nie zmąciły Twojej wizji. Może uda się Tobie odpowiedzieć na to pytanie od razu, a jeżeli nie pamiętaj, że tak też może się wydarzyć. Czasami potrzebujemy więcej czasu na otwarcie się na takie wizje i pozwolenie sobie na marzenia. Drugie pytanie jakie mam dla Ciebie może Ci w tym pomóc.

  • Co zrobiłabym w moim życiu, gdybym wiedziała, że się uda?
 
  • Jeżeli nie przyszły do Ciebie odpowiedzi zapytaj siebie:
 
  • Co stoi na przeszkodzie? Czego się obawiam?

 

Twój kolejny krok to przyglądanie się sobie, temu, co myślisz i jak się zachowujesz. Proszę Cię o to, ponieważ to jakie masz przekonania widać w tym, jak do siebie mówisz, czyli Twój wewnętrzny dialog oraz jak dbasz o siebie. Widać też w tym jak oceniasz i co myślisz o innych. Jeżeli jesteś krytyczna w stosunku do innych to najczęściej mówi o tym, że równie krytycznie patrzysz na siebie. Jeżeli nie masz czasu na zadbanie o siebie albo mówisz sobie, że jest to Tobie niepotrzebne to najczęściej wierzysz w to, że nie zasługujesz na to. Przyjrzyj się również tym aspektom Twojego życia, które nie są takie jakie chcesz, aby były.

  • Zastanów się nad tym, czy spełniasz się jako kobieta: w związku, pracy, macierzyństwie, przyjaźni oraz w rozwoju i dbaniu o siebie na poziomie ciała, ducha i umysłu.
  • Jeżeli nie spełniasz się, to oznacza, że blokujesz swój rozwój w tych obszarach. Zapisz sobie przykłady przekonań, które mogą za tym stać i które uważasz, że mogą być prawdziwe.
  • Zacznij kwestionować te nie służące Ci przekonania. Zastanów się nad tym:
Czy to prawda, że np. muszę pozostać w związku, w którym nie czuję się kochana?
  • Czy są dowody na to, że nie zasługuję na miłość?
  • Czy takie przekonanie wspiera mnie?
  • A teraz zapisz nowe przekonanie, które z Tobą rezonuje i które brzmi dla Ciebie dobrze. Nie musisz w nie wierzyć tak od razu. Jeżeli czujesz opór, bądź z nim pozwól sobie poczuć te emocje, które towarzyszą temu oporowi i powtarzaj sobie te przekonania tak często jak się da!

 

Jeżeli wprowadzić te działania, o który tu piszę w życie Twoje życie zmieni się. Dzięki tej pracy zbudujesz samoświadomość i małymi krokami będziesz też odbudowywać swoją odporność psychologiczną, która jest kluczowa do wewnętrznej pracy i przemiany.

Powodzenia i pamiętaj, że #idziemyrazem

A jeżeli jesteś gotowa na głębszą pracę zapraszam Cię do Wilczego Stada w kwietniu będziemy pracować nad naszymi przekonaniami.

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

GRANICE

Kilka sposobów na wzmocnienie granic.

 

Temat granic powraca do mnie w Waszych mailach wielokrotnie. Jest to temat z pozoru łatwy jednak jeżeli w dzieciństwie nie miałyśmy przestrzeni na podejmowanie prób, a nasze granice były naruszane wtedy też w dorosłości potrzebujemy często zacząć naukę od początku. Przede wszystkim ważne jest zrozumienie tego, że granice są po to, abyśmy nauczyły mówić „NIE” kiedy zbliża się coś czego nie chcemy, nie tolerujemy i nie akceptujemy w naszym życiu. To może być problemem ponieważ dorastając w takim domu, w którym nie ma akceptacji dla naszych granic nie uczymy się tego, co jest dla nas ważne, akceptowalne albo to lubimy, a czego nie.

Dlatego też chcę Cię wesprzeć w tym procesie i podpowiedzieć w jaki sposób możesz się wzmocnić.

 

1. Upodobania

Daj sobie przestrzeń do testowania tego, co lubisz i tym samym nie lubisz w swoim życiu i jego odsłonach. Testuj jedzenie, sposób ubierania, zainteresowania, spędzanie wolnego czasu. Zrób sobie listę tego, co lubisz w swojej pracy i w swoim życiu, a czego nie tolerujesz. Zauważ co jest z Tobą od lat i nadal wzbudza to w Tobie ciepłe uczucia i masz ochotę to robić.
Jest to prosty sposób na budowanie świadomości tego kim jesteś, a kim nie jesteś. Co cenisz w życiu, a czego nie. Dzięki takim prostym działaniom zaczniesz poznawać siebie.
Co zaowocuje tym, że w sytuacji w której otrzymasz zaproszenie, propozycję, czy ofertę poczujesz czy jest to dla Ciebie.
Pamiętaj też o tym, że niektóre rzeczy są dla nas oczywiste i proste inne są trudniejsze do odkrycia i czasami będzie Ci trudno podjąć decyzję. Ważne, abyś próbowała w miarę swoich możliwości i dawała sobie przestrzeń do wyciągania wniosków bez oceniania tych prób jak błędów.

 

2. Wartości

 

Nasze zwartości albo też zasady według których żyjemy są niesamowicie ważne, ponieważ znając je pozostajemy ze sobą w prawdzie i w szczerości. Postępując w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami dajemy sobie znać, że jesteśmy ważne same dla siebie. Nasze dobro jest dla nas priorytetem. Zastanów się proszę co na przestrzeni Twojego życia raniło Cię, sposób w jaki byłaś traktowana przez rodziców, przyjaciół i oczywiście Twojego partnera, męża. Zapisz sobie w dzienniku czego doświadczyłaś, a czego tak naprawdę w głębi siebie potrzebowałaś.

3.Nie

Kolejnym krokiem jest zauważenie tego, co funkcjonuje w Twoim życiu z tej listy, którą stworzyłaś w swoim dzienniku. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwym zadaniem, ponieważ wymaga od Ciebie dużej szczerości ze sobą. Nie chciałabym też, abyś załamywała się, czy myślała o sobie źle. Pamiętaj, że to jak umiesz bronić siebie i swoich wartości jest efektem tego, jak byłaś traktowana przez rodziców i na ile miałaś przestrzeń do nauki bycia sobą. Jeżeli widzisz takie sytuacje w swoim życiu zastanów się proszę nad tym w jaki sposób możesz małymi krokami zmienić je. Zdaję sobie sprawę, że może pojawić się strach i opór albo też poczucie, że nie dam rady.
Dzięki temu, że powiesz „NIE” przestajesz w tym uczestniczyć, nie ma Twojej zgody na takie traktowanie i zachowanie. Dzięki temu wzmacniasz się i odblokowujesz swój głos.

 

 

4. Emocje

Wsłuchując się w emocje uczysz się słuchać swojego ciała i intuicji. Dzięki temu sygnały jakie otrzymujesz ze swojego wnętrza są coraz głośniejsze i bardziej rozpoznawalne dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się słuchać i akceptować swoją złość będziesz wiedzieć, gdzie są Twoje granice. Jeżeli masz problemy z kontaktowaniem się ze swoimi emocjami zapraszam Cię do pracy z kursem „Poznaj swoje emocje, sekret życia w równowadze” . Dzięki temu odblokujesz swoje emocje, dasz sobie na nie pozwolenie i nauczysz się rozumieć to, co one chcą Tobie powiedzieć.

 

5. Działanie

To bardzo ważne, abyś zaczęła działać, niezależnie od tego na jakie działania jesteś gotowa. Możesz zacząć od drobnych granic w swoim domu albo w pracy. Zastanów się, który obszar Twojego życia jest dla Ciebie łatwiejszy i komu jest Ci łatwiej postawić granice. Możesz wyznaczyć sobie termin i zrobić plan, zapisać w dzienniku od czego chcesz zacząć. Aby sobie odrobinę ułatwić to zadanie spróbuj sobie wyobrazić jak Twoje życie będzie wyglądało z tą granicą? Pozwól sobie na marzenia, bez zobowiązań i spięcia pozwól sobie na wyobrażenia. Jeżeli jest Ci trudno spójrz na kogoś kogo znasz i wiesz, że ta osoba stawia granice, zobacz jakie ma życie i jak się w nim czuje. Może to będzie dla Ciebie inspiracją.
Dzięki temu, że zaczniesz stawiać granice i tym samym mówić sobie „TAK” zaczniesz się czuć coraz lepiej ze sobą.

6. Wstyd/poczucie winy

Jeżeli pojawia się poczucie winy albo też wstyd, po tym jak postawisz granice to znak, że Twoje wewnętrzne dziecko potrzebuje pomocy i wsparcia. Zapytaj sama siebie o to, co czujesz i jakiej sytuacji z przeszłości to dotyczy. Pozwól swojemu wewnętrznemu dziecku na to, aby poczuło emocje, które są z tym związane. Stwórz dla niego w swoim wnętrzu przestrzeń na poczucie zranienia związanego z tą sytuacją. Początki w stawianiu granic nie są łatwe ponieważ są wbrew temu, co nasz mózg uznaje za bezpieczne dla nas i powoduje to uruchomienie wewnętrznego krytyka, który próbuje nas zatrzymać. Wtedy też pojawia się w nas dyskomfort i naszym zadaniem jest wytrwanie w nim, stanięcie przy sobie, pozwolenie sobie na odczucia. Im częściej pozwolimy sobie na to i będziemy się wspierać, tym ten dyskomfort będzie się zmniejszał.

 

7. Prawda

Mówienie prawdy głośno jest ogromnym wyzwaniem jeżeli boimy się odrzucenia. Jednak myślę, że jest to jedyna droga do tego, aby pokazać innym jak chcemy być traktowane. Mówienie prawdy powoduje, że bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze życie i szczęście.
Mówienie o swoich wartościach i prawdzie nie jest również proste jeżeli boisz się konfrontacji i nauczyłaś się ich unikać i było to dla Ciebie sposobem na uchronienie siebie i innych przed zranieniem. W tym zadaniu pomoże Tobie praca nad sobą, a w szczególności praca z wewnętrznym dzieckiem i emocjami. Dzięki tej pracy uznasz swoje krzywdy i rany, opłaczesz je, a to wzmocni Cię i pomoże Tobie w zadbaniu o siebie. Co zaowocuje tym, że będziesz się czuła dużo lepiej sama ze sobą i tacy ludzie zagoszczą w Twoim życiu.

8. Moje granice

Wiele z Was pytanie mnie o to, co możemy zrobić jeżeli ktoś nie szanuje moich granic. To co najważniejsze mamy zadbać o siebie w taki sposób jaki będzie zgodny z moimi wartościami. Jeżeli w relacji, które nie słucha moich granic, ignoruje je to tym samym daje nam znać, że powinniśmy podjąć dalsze kroki do tego, aby poczuć się bezpiecznie. Nie mam na myśli tego, abyś zmuszała kogoś do tego, aby uznał Twoje granice. Myślę o tym, abyś się odseparowała po to, aby poczuć się bezpiecznie. Oczywiście są niektóre sytuacje, kiedy nie możemy zerwać relacji jednak nadal możemy odseparować się i nie reagować na próby wciągnięcia nas do kłótni, czy innych zachowań, które są dla nas krzywdzące.

Mam nadzieję, że artykuł oraz nagranie przybliżyły Tobie kwestię granic i pomógł Tobie w zrozumieniu tego procesu otwierania się na stawianie granic. Wiem, że temat granic nie jest łatwym tematem. Stawianie granic wymaga od nas odwagi spotkania się z emocjami i przekonaniami, które nas przed tym blokują.

Jeżeli szukasz wsparcia w pracy z granicami pamiętaj proszę, że stworzyłam narzędzie do samodzielnej pracy nad nimi, czyli kurs online “Stawiam granice, czyli jak zadbać o siebie”

 

Nowa Ty

Praca z intencją

 

Kilka dni temu mówiłam o tym, że w swojej wewnętrznej podróży wykorzystuję intencję. Jest dla mnie wsparciem w mojej wewnętrznej pracy. Wiele z Was dało mi znać, że jesteście zainteresowane tym tematem. Chcę się z Wami podzielić tym, jak ja nauczyłam się z nią pracować i co mi to daje.

 

Intencja to według Wikipedii to świadomy proces umysłowy polegający na aktywnym stosunku umysłu wobec jakiegoś problemu (sytuacji), w wyniku czego pragnienia przekształcają się w potencjalny plan działania. Świadome zamierzenie, zamiar, zamysł, cel, motyw działania; myśl przewodnia, chęć, pragnienie.

 

Dla mnie intencja jest początkiem do realizacji, każdego mojego marzenia i pragnienia. Jest to dla mnie niesamowita siła, która pomaga mi w realizacji wszystkich moich potrzeb, niezależnie od tego, czy dotyczy to leczenia moich wewnętrznych ran, mojej relacji z pieniędzmi, mojej relacji z dziećmi, mojej pracy, czy związku.

 

Zresztą intencja to nie tylko początek tych wielkich rzeczy, jeżeli decydujemy się na zrobienie obiadu to również zaczyna się od naszej intencji.
Mamy potrzebę, a więc jest i intencja. Kolejnym rokiem jest nasza wola do zrobienia czegoś, a na końcu jest nasze działanie.

 

 

Intencje od lat są dla mnie ogromnym wsparciem, ponieważ pozwalają mi się zmierzyć z moim oporem, który jest wynikiem moich doświadczeń z dzieciństwa.

 

Dorastając w domu w którym nie czułyśmy się bezpiecznie, byłyśmy wychowywane poprzez krytykę i odrzucanie uczymy się tego, że realizacja naszych pragnień jest czymś, co zagraża naszemu bezpieczeństwu. Dbanie o siebie sprawia ból. Dlatego, jako dorosłe kobiety mamy opór przed zaspokajaniem naszych potrzeb i wprowadzaniem miłości do swojego życia.

 

Intencja wspiera w pracy z oporem ponieważ dajemy sobie impuls do tworzenia tego, co jest naszym pragnieniem. I siejemy ziarenko, które będzie wzrastać i kierować nas tam, gdzie rezyduje nasz strach.

 

Co jest potrzebne na drodze od zasiania ziarna do spełnienia naszego pragnienia?

 

Uważność i samoświadomość

Budowanie naszej świadomości siebie i tego, co się dzieje w naszym wnętrzu. Świadomość tego, jaki dialog wewnętrzny jest w danym momencie częścią naszego życia. Uważność na to, co czuję i co dzieje się w związku z tym w moim ciele. Czy jestem świadoma tego, co naprawdę czuję?

 

Taką uważność budujemy poprzez codzienny kontakt ze sobą, skanowanie naszego ciała i skupianie się na drobnych sygnałach, które z niego do nas dochodzą. Jest to również uważność na to jaki mamy nastrój w ciągu dnia. Pytanie siebie, dlaczego tak się czuję oraz oczekiwanie na odpowiedź, która czasami przychodzi po czasie.

 

Naszą uważność i samoświadomość buduje również nasz kontakt z wewnętrznym dzieckiem, wewnętrznym krytykiem oraz wewnętrznym rodzicem. Dzięki temu odnajdziemy te miejsca w który rezyduje nasz opór. Nasze wewnętrzne przekonania oparte o nasze doświadczenia z dzieciństwa, które mówią nam o tym, że nie zasługujemy na miłość, albo też to kim jesteśmy to 

za mało, może też brzmieć tak: ja i moje potrzeby są nieważne.

 

 
Spotkanie z oporem

Jeżeli wsłuchamy się w to, co mówi i podszeptuje nasz wewnętrzny krytyk zrozumiemy swój wewnętrzny opór. Dlatego praca z tą częścią naszej psychiki jest tak ważna dla naszego dobrostanu i samoświadomości. Nasz krytyk sieje pewne przekonania i zasady, które były pomocne w naszym dzieciństwie, kiedy nasze życie było zagrożone i narażone na porzucenie, zaniedbanie i odrzucenie ze strony rodziców. Jednak nasza przeszłość jest już za nami dlatego tak ważne jest spotkanie z naszym krytykiem i praca nad naszymi nowymi przekonaniami.

Kontrola

Puszczenie kontroli, która jest częścią naszego życia, ponieważ daje nam złudne i tymczasowe poczucie bezpieczeństwa. Jednak kontrolując wchodzimy w nasze stare programy i schematy. Co więcej kontrola nie pozwala nam poczuć pewnych emocji, które właśnie ta kontrola zasłania i ochrania. Jest to również strategia, która była nam potrzebna w dzieciństwie, jednak w dorosłości przynosi nam ból i odtwarzanie tych samych schematów. To, co może wracać do nas to odrzucanie niepewność, która tak bardzo przypomina nam o tym, co było w przeszłości. Chcemy być pewne tego co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. Boimy się niepewności. Warto, abyś zauważyła, gdzie najbardziej trzymasz się kontroli jako sposobu na zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa? Gdzie boisz się dopuścić świadomość tego, że życie jest w pewien sposób poza naszą kontrolą? Gdzie nie wierzysz, że jak puścisz kontrolę to dasz sobie radę?

 

Medytacja

Najlepszym momentem na to, aby wprowadzić intencje do naszego życia jest moment, kiedy zakończymy medytować. Jest to czas, kiedy nasz strach i opór są wyciszone. Warto, abyś codziennie po medytacji czy to porannej, czy przed pójściem spać dała sobie kilka minut na to, aby pomyśleć o swojej intencji.

 

Kurs 8 kroków do siebie – ulecz toksyczny wstyd stworzyłam właśnie dla tych z Was, które nie zbudowały kontaktu z wewnętrznym krytykiem, wewnętrznym dzieckiem i nie mają w sobie tyle miłości na ile zasługują. Pamiętaj, że do 28 listopada 2020 możesz wykupić ten kurs w promocji. Zajrzyj TUTAJ.

Wilczyco pamiętaj #idziemyrazem

 

Zdjęcie: Unsplash

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Rana, której czas nie zaleczy

Dzieciństwo to niesamowicie ważny okres naszego życia, ponieważ jest to czas, kiedy kształtujemy nasze postrzeganie siebie, relacji i świata. Bardzo duży wpływ na to, ma nasza relacja z naszymi rodzicami.

 

Jeżeli, jako dzieci doświadczamy przemocy czy zaniedbania ze strony rodziców nasze życie bardzo się komplikuje, a w dorosłości borykamy się z wieloma problemami. Jest w nas wiele złości, wstydu, rozpaczy, którą często kierujemy do siebie i przeciwko sobie, co może prowadzić do depresji, stanów lękowych, myśli samobójczych, złożonych objawów stresu pourazowego lub skierowanej do wewnątrz agresji, impulsywność, nadczynności, nadużywania środków odurzających. Co więcej, w większości przypadków nie możemy liczyć na wsparcie ze strony rodziców i uznanie tego, co się stało.

 

Pomimo tego, że nie jesteśmy odpowiedzialni za doświadczoną przemoc pozostajemy same z leczeniem naszych ran i odzyskiwaniem radości życia. Nasza droga do siebie to zaakceptowanie tego, kim naprawdę jesteśmy i pożegnanie tego, kim próbowałyśmy być po to, aby uratować siebie w dzieciństwie i otrzymać miłość.

 

Krzywdzenie emocjonalne może być krzywdzeniem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym oraz zaniedbaniem. Krzywdzenie emocjonalne jest przemocą, którą najtrudniej wykryć pomimo że ma ona wpływ na nasze zachowanie, funkcjonowanie fizyczne, na nasze umiejętności poznawania otoczenia i uczenia się. Krzywdzenie emocjonalne to zadawanie bólu psychologicznego dziecku. Jest to również wywoływanie niepokoju i strachu oraz ignorowanie czy też reagowanie złością na emocjonalne potrzeby dziecka.

 

Wspominałam również o zaniedbywaniu dziecka, które jest niedoborem troski i opieki ze strony naszych rodziców na poziomie emocjonalny. Jest to brak wsparcia i opieki, brak reagowania na trudności dziecka oraz jego potrzeby. Jest to również brak zapewnienia odpowiednich warunków materialnych, opieki medycznej i edukacji, odpowiedniego pokierowania rozwojem.

 

Przemoc jest działaniem intencjonalnym. Natomiast zaniedbanie jest efektem ignorancji i braku wiedzy. Takiemu rodzicowi brak motywacji i chęci do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb dziecka i bycia dobrym rodzicem.

 

 

Przemoc emocjonalna jest przemocą subtelną i wiele z nas nie zdaje sobie z niej sprawy, najczęściej docieramy do prawdy o naszym dzieciństwie w wyniku tego, co się dzieje w naszym życiu. Jak myślę, wiesz odbudowanie siebie po doświadczeniu takiej przemocy to praca, który wymaga od nas nauczenia się samo-współczucia, wspierania samej siebie i szczerości oraz prawdy związanej z naszymi przeżyciami. Najważniejsze jest to, że możemy to zrobić. Możemy nauczyć się tego, jak kochać siebie.

 

Powiem Tobie teraz szerzej o tym, czym jest przemoc emocjonalna.

Rodzic, który stosuje przemoc to taki, który nie dba o potrzeby emocjonalne dziecka albo też taki który nie pokazuje zaangażowania i miłości np. w sytuacji, kiedy dziecko zrobiło coś „nie tak”. Kiedy rodzic odmawia dziecku bliskości w momencie, kiedy tego potrzebuje to jest to traumatycznym przeżyciem dla dziecka.
Wtedy też dziecko traci zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem, co ma wpływ na tworzenie relacji w dorosłości.

To na co często zwracam uwagę podczas sesji oraz widziałam to również u siebie to uznawanie potrzeb samej siebie jako dziecka za dziecinne i nieważne. Jeżeli doświadczałyśmy tego w dzieciństwie to kończy się to tym, że odmawiamy sobie wielu rzeczy i nasze potrzeby lądują w podświadomości. One tam nadal są i w rezultacie nie dbania o nie doświadczamy bólu i odrzucenia jednak uczymy się tego nie zauważać.
Kolejną rzeczą z którą bardzo często się spotykam to uznanie swoich bolesnych i traumatycznych przeżyć za coś normalnego. Wiąże się to tym samym z obniżeniem znaczenia naszym doświadczeniom i związanym z nimi odczuciami.

 

Kiedy myślę o swoim domu to wraca do mnie uczucie izolacji, które nie opuszczało mnie przez cały czas kiedy żyłam w domu rodzinnym. Rodzice, którzy stosują przemoc bardzo często izolują swoje dzieci, nie pozwalają im na spotkania towarzyskie odpowiednie do wieku albo też stosują izolację, jako karę. Do dziś wspominam, kiedy jako 5-6 latka wymknęłam się z domu niezauważona i poszłam do mojej koleżanki z przedszkola, która mieszkała w dość oddalonej ode mnie części miasta. Jednak moja potrzeba bliskości i zabawy z dziećmi była tak silna, że postanowiłam sprzeciwić się narzuconym mi zakazom. Niestety konsekwencje tego działania były dla mnie bardzo dramatyczne i spowodowały, że blokowałam swoje potrzeby, cierpiałam w milczeniu i bezsilności.

Rodzice terroryzują swoje dzieci poprzez zastraszanie ich obietnicami kary cielesnej albo też innego typu kary. Dziecko czuje się tak przytłoczone i zastraszone, że buduje w sobie ogromny lęk przed otwarciem się przed rodzicem i wycofuje się.

Przemoc emocjonalna to również emocjonalne zaniedbanie, to sytuacje w których rodzic ignoruje potrzeby dziecka. To również danie do zrozumienia dziecku, że jest niechciane i nieważne. Przemoc emocjonalna jest trudna do rozpoznania ponieważ dziecko, aby przetrwać w domu, w którym czuje się zastraszane i niechciane uwewnętrznia swoje emocje i przeżycia związane z tą przemocą, po to, aby uniknąć dalszej przemocy. A w dorosłości, bardzo często nie pamiętamy tego, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie potrafimy przywołać żadnych obrazów ani sytuacji.

Dziecko, którego rodzice nie zaspokajają jego potrzeb, bierze za nie odpowiedzialność i dąży do samowystarczalności. Co więcej, przejmujemy, jako dzieci również odpowiedzialność za poniesione rany i zadowolenie rodziców. Widząc siebie, jako przyczynę, tego rodzinnego bałaganu. Co prowadzi do samo-odrzucenia i nienawiści oraz uwewnętrzniania toksycznego wstydu. To powoduje, że jest nam ciężko spojrzeć na dzieciństwo i to co przeżyłyśmy bez pudru i lukru. Dzieje się tak, ponieważ dotyczy to tej pierwszej i tak kluczowej relacji, jaką mamy z rodzicami.

Większość osób, które doświadczyły emocjonalnej przemocy przez wiele lat żyje z jej skutkami nie rozumiejąc, że problemy z którymi się boryka wynikają właśnie z dzieciństwa. Czasami potrzeba kilku dramatycznych życiowy kryzysów, aby się skonfrontować z prawdą. Wewnętrzny krytyk, który zazwyczaj jest niesamowicie krytyczny i silny na pewno nam, w tym nie pomaga obwiniając nas za wszystko, co wydarza się w naszym życiu.

 


Wpływ przemocy emocjonalnej na nasze życie?

 

  • Borykamy się z emocjami, których nie czujemy. Doświadczając przemocy uczymy się, że wyrażanie emocji jest niebezpieczne. Bardzo prawdopodobne jest to, że kiedy wyrażałaś je w dzieciństwie byłaś ignorowana, pomijana albo doświadczałaś odrzucenia lub krzyku. Jeżeli tak było w relacji z rodzicami, wtedy też uczymy się pomijać nasze emocje ponieważ wierzymy, że jest to dla nas bezpieczniejsze. Jednak nasze emocje nawet te wyparte nie znikają one pozostają w podświadomości i ujawniają się poprzez nasze nieświadome zachowania i reakcje.
  • Poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, ponieważ brak poczucia własnej wartości rzutuje na całokształt naszego życia. Jako dzieci jeżeli doświadczamy braku zaangażowania rodzica i jego przemocy, wtedy też uczymy się, że nie zasługujemy na miłość. Budujemy w sobie również przekonanie, że nasze istnienie jest nieważne, że aby doświadczyć miłości i dobra musimy zasłużyć! Jeżeli nie przepracujemy naszej traumy z dzieciństwa i relacji z naszymi rodzicami, wtedy też utrwalamy w nas te przekonania i coraz głębiej wierzymy w to, że zasługujemy na złe traktowanie i nie zasługujemy na dobro i szczęście.
  • Połamane relacje nasza relacja z rodzicami, a w szczególności z naszą mamą jest naszym wzorem dla innych relacji. Jest to związane z naszym stylem przywiązania, który kształtujemy w dzieciństwie. Doświadczona przemoc powoduje, że jesteśmy podatne na wchodzenie w toksyczne relacje, w których odtwarzamy schemat poznany w dzieciństwie. W naszych relacjach możemy doświadczać braku bezpieczeństwa, strachu, dramatów i przemocy.
  • Toksyczny wstyd powoduje, że odrzucamy siebie widząc w sobie podwód dla którego nie dostałyśmy miłości w dzieciństwie. Toksyczny wstyd wzmacnia w nas nasze zachowania, które niszczą nasze życie i są auto sabotażem. Toksyczny wstyd nie pozwala nam również na bycie sobą. Dostosowujemy się odrzucając siebie do perfekcyjnego obrazu, wierząc, że jeżeli osiągniemy perfekcję to zdobędziemy miłość na którą czekamy. Nie opuszcza nas również poczucie winy, co czyni nas podatne na wpadanie w toksyczne relacje. Toksyczny wstyd nie pozwala nam zobaczyć jak bardzo zostałyśmy skrzywdzone. Nie pozwala nam również zauważyć, że nie jesteśmy za to odpowiedzialne.
  • Samokrytycyzm to oznaka silnego wewnętrznego krytyka, który jest efektem tego, co słyszałyśmy z ust rodziców i jak byłyśmy traktowane. Nasz wewnętrzny krytyk był tym, który próbował nas ustrzec przed odrzuceniem. Robił to poprzez krytykę, odrzucenie i bycie toksycznym po to, abyśmy stały się idealne. W dzieciństwie był to mechanizm, który nas ochraniał jednak w dorosłości jest to mechanizm, który nas wewnętrznie wyniszcza i drenuje z sił i energii.
 
Co możemy zrobić, aby pomóc sobie.
  • Pierwszym krokiem jest bycie szczerą ze sobą. To pozwala nam na budowanie innego spojrzenia na nasze życie i na siebie. Nazwanie i usystematyzowanie tego, co się wydarzyło jest niesamowicie ważne i wspierające. Jest pierwszym krokiem do wolności i poznania siebie. To również uwalnia nas i daje przestrzeń do szukania odpowiedzi na pytania, które pewnie towarzyszyły Ci od wielu lat.
  • Poznanie swoich emocji i nawiązanie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Ten krok pozwoli nam wejść w ten proces jeszcze głębiej ponieważ emocje, które są nagromadzone w nas pokażą nam dokładnie co przeżyłyśmy i jaki skutek miały te wydarzenia. Dowiemy się również, jakiej części siebie nie akceptujemy i odrzucamy, a to pozwoli nam na stopniowe odbudowywanie naszej tożsamości.
    Dzięki odbudowywaniu kontaktu z naszymi emocjami dowiadujemy się tego, gdzie jest nasza przestrzeń. Czego pragniemy w naszym życiu, a czego nie. Jakie są nasze wartości i potrzeby. Dzięki temu jesteśmy również gotowe do postawienia granic, co gwarantuje nam stopniowe odbudowywanie naszej przestrzeni życiowej i poczucia szczęścia oraz radości życia. Granice to również gwarancja tego, że dbamy o nasze otoczenie i zapraszamy do naszego życia osoby wartościowe.

 

  • Poszukaj pomocy – jeżeli doświadczasz złożonych objawów stresu pourazowego, wtedy też trudno jest Ci trudno funkcjonować i żyć. Spotkanie z ranami, które są pozostałością przemocy emocjonalnej i zaniedbania w dzieciństwie to złożony proces z którym nie zawsze można sobie poradzić samemu. Warto poszukać grupy wsparcia, czy choć jednej osoby, która rozumie przez co przechodzisz. Będą też takie momenty w których będziesz potrzebowała profesjonalnej pomocy w przejściu przez niektóre emocje i sytuacje z przeszłości. Oczywiście na wszystko przychodzi odpowiedni moment, jeżeli nie czujesz gotowości do tego, aby się otworzyć przed kimś i opowiedzieć o swoich przeżyciach daj sobie czas. Wtedy też Twoim oparciem mogą być nagrania, podcasty, książki, kursy online. Proces leczenia jest trudnym etapem naszego życia jednak życie ze skutkami tych przeżyć jest dużo bardziej obciążające dla nas i naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.
  • Buduj samo-współczucie dla siebie, które jest niesamowitym narzędziem w powrocie do siebie. Jest też czymś niezbędnym. Pamiętam samą siebie, kiedy kilka lat temu czytałam książkę Kristin Neff „Jak być dobrym dla siebie” to był bardzo ważny moment ponieważ pozwolił mi na zgłębienie mojej relacji ze sobą i zobaczenie tego, jak źle nadal się potrafię potraktować. Autorka otworzyła mi oczy na to, jak być dla siebie dobrym rodzicem i na czym to tak naprawdę polega. Jeżeli doświadczamy przemocy w dzieciństwie, nie umiemy w dorosłości dbać o siebie, dawać sobie wsparcia i szacunku ponieważ mamy zakodowane toksyczne wzorce tego, czym jest miłość i troska o siebie. Samo-współczucie to nie bycie dla siebie miłą, czy pożałowanie siebie. Samo-współczucie wymaga od nas spojrzenia na to kim jesteśmy naprawdę i uznania tego – naszych wad i przewinień oraz naszego cierpienia w takim samym stopniu jak cieszymy się z naszych sukcesów. Bycie samo-współczującą to bycie miłą, troskliwą i rozumiejącą, taką jakbyśmy były dla osoby, którą bardzo kochamy w naszym życiu i która jest dla nas ważna. Współczucie do siebie to również traktowanie poważnie uczuć wewnętrznego dziecka i uznawanie jego potrzeb oraz potrzeb dorosłem mnie.

Kiedy nasi rodzice krzywdzą nas pozostawia to w nas głębokie rany, które powodują w naszym życiu nastoletnim i dorosłym wiele problemów. Myślę, że kiedy patrzysz teraz na swoje życie z nowej perspektywy widzisz to. Jest to trudna perspektywa i może powodować w Tobie wiele emocji od złości po ból. Jeżeli chcesz, wyleczyć swoje rany z dzieciństwa wymaga to głębokiej pracy z naszym wnętrzem i ranami emocjonalnym. Jest to również skupienie się na naszych potrzebach i zadbanie o nie. Dzięki temu konfrontujemy się z naszymi wewnętrznymi przekonaniami i oporem, który pojawi się na drodze leczenia. Proces leczenia to również proces zakochiwania się w tym kim jesteśmy naprawdę, z moimi słabościami i mocnymi stronami. To również budowanie zdrowych relacji z osobami na których możemy polegać i które dają nam wsparcie i akceptację.

 

Jak zawsze Wilczyce jestem z Wami i wspieram Was całym sercem #idziemyrazem

 

Nowa Ty

Chcę czuć tylko radość – o tym jak przestać bać się emocji

W swoim życiu miałam wewnętrzne oczekiwanie, że jedyne, co chcę czuć to przyjemność. Nie miałam przez lata pozwolenia na smutek, złość, zazdrość, strach, nienawiść … Jak tylko te emocje pojawiały się w moim ciele i umyśle uciekałam od nich na wiele sposobów. Nie zdawałam sobie sprawy i nie rozumiałam tego, jak bardzo to wszystko mnie pogrąża wraz z upływającymi latami.

Doświadczenia z dzieciństwa doprowadziły mnie do sytuacji, w której nie akceptowałam dyskomfortu. Chciałam jak małe dziecko mieć wszystko i to teraz. Jeżeli ktoś był nie miły i krzywdził mnie, nie konfrontowałam się, tylko wypierałam smutek i poczucie krzywdy. Ponieważ nie chciałam spotkać się z tym co leży pod moim oporem przed stawianiem granic. Kiedy myślałam o jakiejkolwiek zmianie swojego życia, czy też realizacji swojego marzenia wolałam zrezygnować z niego i wmówić sobie, że ta inna opcja jest „lepsza” ponieważ nie wierzyłam w siebie i swoją możliwość poradzenia sobie z emocjonalnym bólem jaki za tym stał.

 

Tak żyłam przez prawie 30 lat mojego życia. Dopiero narodzenie moich dzieci dodało mi siły i wiary w siebie. Od tego czasu małymi krokami wychodziłam ze swojej strefy komfortu i spotykałam się z dyskomfortem i swoim przekonaniem „nie poradzę sobie”.

W tym, co napisałam odzwierciedlona jest przemoc, jakiej doświadczamy jako dzieci i jak wpływa na nasze życie i postrzeganie świata. Powoduje, że nasza dorosłość jest cały czas przetrwaniem i życiem w cieniu tego, co się wydarzyło.

 

Może odnajdziesz się w moim życiu?!

 

 

 

Żyłam w poczuciu bezsilności i zamorzeniu, głęboko wierząc, że to inni mają władzę nad moim życiem i tylko oni mogą spełnić to o czym marzę i czego pragnę. Marzenia były dla mnie zawsze czymś pięknym, czemu poświęcałam godziny swojego życia, ponieważ koiły mój ból i pozwalały mi przetrwać. Jednak życie w marzeniach boli, ponieważ nie jest prawdą i nie będzie nią, dopóki sama o to nie zadbam.

Nie pozwalając sobie na czucie emocji oprócz bólu, który blokujemy, nie chcąc go czuć, blokujemy również inne emocje. Ponieważ nie da się zablokować jednej emocji.

Zdaję sobie również sprawę z tego, jak wielki opór mamy przed poczuciem tego, czego doświadczyłbym w dzieciństwie i jak bardzo nasz nasza psychika w pewien sposób nie pomaga nam w tym poprzez nasze wewnętrzne przekonania, mechanizmy obronne oraz unikanie bólu.

Emocje mają ogromną siłę, potrafią nas przytłoczyć i zawładnąć naszym życiem szczególnie, jeżeli nie dbałaś o nie i starałaś się ich nie czuć, albo uciekać przed nimi.

Oczywiście wiem to właśnie dlatego, że tak robiłam. I kiedy doszłam do „życiowej ściany” moje emocje wylały się, a ja nie mogłam podnieść się z łóżka, nie byłam w stanie myśleć i żyć.
To był moment, w którym zrozumiałam, że potrzebuję spotkać się z pewnymi prawdami swojego życia, ponieważ inaczej moje kolejne lata będą podobne. Nie chciałam tego, ani dla siebie, ale przede wszystkim nie chciałam tego dla moich dzieci. Ta zbroja, którą nosiłam od dzieciństwa, która pozwalała mi nie czuć zaczęła pękać, kiedy zrozumiałam, że chcę dać swoim dzieciom miłość. Nie chcę, aby cierpiały tak, jak ja w dzieciństwie.

 

Ucząc się akceptacji naszych emocji spotykamy się z naszymi przekonaniami dotyczącymi czucia ich, które ukształtowały się w nas we wczesnych latach naszego życia.

 

 

Wtedy też uczymy się, że czucie emocji nie jest bezpieczne.
Uczymy się również, że płacz jest nieakceptowany.
To samo dotyczy złości.

Co więcej, okazuje się, że nasze życie jest bezpieczniejsze i mniej jest w nim odrzucenia i dystansu, jeżeli powstrzymujemy się od reakcji emocjonalnych.

Moment, w którym rozpadło się moje małżeństwo był ścianą przez, którą nie mogłam przejść udając, że „nic się nie stało”. Kiedy uczyłam się rozumieć to, co czuję doświadczałam siebie zupełnie w nowy sposób. Zaczęłam coraz bardziej rozumieć, dlaczego taka byłam. Dlaczego nie wierzyłam w siebie, nie stawiałam granic, zadowalałam wszystkich i powracałam wiecznie do stanu bezsilności. Dotarłam do wielu prawd o tym, kim były osoby z mojego najbliższego otoczenia i jak dramatyczny wpływ miały na mnie. Dzięki czuciu emocji oczyściłam swoje środowisko z osób, które nie wspierały mnie i nie wierzyły w to, że jestem dobra i zasługuję na miłość.

 

Życie wspierało moje działania. To był najtrudniejszy okres mojego życia. Jednak to byłam prawdziwa ja, nareszcie byłam sobą i tym razem to, co robiłam owocowało i dawało mi coraz więcej siły do tego, aby działać dalej.

Podczas tego czasu nauczyłam się witać swoje emocje, jako przyjaciela, który ma mi coś ważnego do powiedzenia.
Nauczyłam się tego, że moje emocje chowają się w moim ciele i kiedy czuję ścisk w klatce piersiowej i nie mogę oddychać to warto tam zajrzeć.
Nauczyłam się też samej siebie, która ucieka. Dziś wiem, jak mam podać sobie rękę i przytulić, aby dodać sobie odwagi do spotkania z tym, co przeżywam.
Nauczyłam się również, że kontakt z emocjami pozwolił mi na spotkanie z moją wewnętrzną mądrością, intuicją i świadomością.
Moje skupienie na doświadczaniu emocji, a nie na spychaniu ich do podświadomości, aż do momentu w którym to wykańczało mnie, pozwoliło mi na przemianę mojego życia.

 

 

 

 

Każda emocja niesie za sobą jakąś informację. Jeżeli nauczysz się słuchać ich bardzo dużo dowiesz się o sobie i swoim życiu oraz o tym z kim je dzielisz.

 

 

 

 

 

 
Jesteś gotowa pogłębić swoją świadomość emocjonalną zapraszam Cię na warsztaty stacjonarne Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się 24 października w Warszawie. Chcesz dowiedzieć się więcej kliknij TU.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Dlaczego emocje są tak ważną częścią naszego życia?

 

„Emocje mówią nam o tym, dlaczego i jak ważna jest dla nas dana rzecz.”
Carl Jung

 

Emocje są czymś nieodłącznym w naszym życiu. Są naturalną jego częścią. To emocje mówią nam o tym, kim jesteśmy i co się dzieje w naszym wnętrzu. Nasze emocje mówią nam również o tym jak czujemy się z tym, co dzieje się na zewnątrz. To co czujemy jest odpowiedzią na nasze zaspokojone i niezaspokojone potrzeby. Na nasze utrzymane i przekroczone granice. Są również reakcją na to na ile podążamy za swoimi wartościami i intuicją. Dobry kontakt z emocjami powoduje, że nasze relacje są głębokie i prawdziwe. A my w swoim życiu jesteśmy autentyczne i spełnione, a przede wszystkim świadome tego, co się w nim dzieje.

 

 

 
Dlaczego więc jest tak, że mamy problemy z odczuwaniem naszych emocji?
 
Ignorujemy je, spychamy, racjonalizujemy, przekłamujemy i wyciszamy.
 
 
 

Dzieje się tak z kilku powodów. Pierwszym czynnikiem, który ma ogromny wpływ na to, jaką mamy relację z tym, co czujemy jest nasza relacja z rodzicami. Jeżeli w dzieciństwie czułyśmy się kochane, akceptowane i szanowane, a nasi rodzice uczyli nas, jak radzić sobie z tym, co czułyśmy, wtedy też budowało się w nas przekonanie, że jesteśmy kochane i wartościowe. Czułyśmy się bezpiecznie i akceptowałyśmy swoje stany emocjonalne ponieważ rodzice nauczyli nas rozumienia ich. Co więcej takie wsparcie ze strony rodziców powoduje, że jako dzieci uczymy się podążania za swoimi potrzebami i wyrażania ich oraz realizacji. A to pozwala nam na zbudowanie naszej tożsamości.

 

Drugim czynnikiem jest środowisko, które wraz ze swoimi oczekiwaniami i standardami wpływa na nasz rozwój i przekazuje nam swoje spojrzenia i oceny dotyczące nas samych. Im bezpieczniej czujemy się w domu, tym pewniej otwieramy się na świat pozostając sobą, nawet w obliczu odrzucenia i krytyki. Bez konieczności nadmiernego dostosowania się.

 

 

 

 

Jednak jeżeli naszą rzeczywistością nie była rodzina pełna zrozumienia i akceptacji, wtedy też nasza relacja z emocjami nie jest harmonijna i tak jak pisałam bronimy się przed czuciem emocji i nie pozwalamy im swobodnie płynąć przez ciało. Co po latach może powodować wiele problemów natury psychologicznej i psychosomatycznej. Możemy cierpieć na zaburzenia lękowe, depresje, fobie, myśli samobójcze, chroniczny ból, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia jedzenia i wiele innych. Nasze problemy mogą się również przejawiać, jako nieumiejętność podejmowania decyzji, brak świadomości tego, co jest naszą pasją i celem życia, możemy też borykać się z różnymi nałogami.

 

Blokowanie emocji jest dla nas sposobem na przetrwanie dzieciństwa, jest również naszą instynktowną próbą przetrwania. Jednak z czasem staje się naszym programem autodestrukcyjnym.

 

Jeżeli nasze dzieciństwo było dla nas wyjątkowo dotkliwe i traumatyczne, wtedy też mechanizmy, które trzymają nas z dala naszych emocji są bardziej skomplikowane i złożone. Niezależnie od tego, jak skomplikowane są te mechanizmy to w każdym momencie naszego życia mamy możliwości zmiany naszego sposobu w jaki reagujemy na doświadczenia emocjonalne. Naszym zadaniem jest oduczenie się auto-sabotowania tego, co czujemy i nauczenie się akceptacji i wyrażania naszych emocji.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że stanięcie w prawdzie i zobaczenie tego, jak uciekam jest trudne. Najczęściej jest tak, że w obliczu komplikacji i perturbacji życiowych decydujemy się na to. Czując, że nie możemy już dłużej uciekać. W moim życiu właśnie tak było, podobnie jest dla wielu z Was z którymi pracuję.

 

Jeżeli jako dzieci nie możemy odczuwać emocji: smutku, złości, straty i frustracji wtedy, też nasze odczuwanie staje się neurotyczne i zaburzone. Co więcej w dorosłości będziemy tak długo nieświadomie kreować sytuacje, w których te wyparte emocje będę miały szansę na uwolnienie, jak długo nie zostaną uwolnione. A to oznacza, że do czasu zbudowania świadomej relacji z samą sobą, naszym życiem kieruje nieświadomość.

 

 
Dziś z perspektywy czasu i doświadczonego leczenia widzę to wyraźnie i rozumiem. Tym samym jestem sobie ogromnie wdzięczna za przebytą podróż i drogę, który wymagała ode mnie wiele.
Dlatego też każdego dnia budzę się z energią do pracy i pomocy innym kobietom, które również tego potrzebują.
 

 

Co możesz zrobić dziś, aby sobie pomóc:
Nazwij to co czujesz.

Często nasze nazewnictwo w obrębie emocji jest ograniczone do tych najczęściej wymienianych emocji: strach, złość, smutek. Dlatego warto zagłębić się w temat i zacząć nazywać nasze stany emocjonalnie pełniej. Czucie smutku nie wyklucza tego, że czujemy również zawód, zdradę, czy złość, frustrację i zniesmaczenie.

 
Naucz się identyfikować to co czujesz.

Zastanów się czy krzyk jest jedynie oznaką złości, a może pod nim jest coś jeszcze? Może czujesz bezsilność? Emocje pojawiają się w nas warstwami, szczególnie jeżeli nie pozwalamy sobie na czucie pewnych emocji np. strachu lub złości wtedy będą przykryte innymi. Ucząc się siebie schodzimy coraz głębiej pod powierzchnię i poznajemy czym tak naprawdę jest ten stan, którego doświadczamy.

 

Śledź daną emocję w ciągu dnia.

Wybierz sobie jedną z emocji np. radość i podążaj za nią przez cały dzień. Zauważ ile jest radości w ciągu Twojego dnia. Staraj się zauważać okoliczności związane z emocją, którą monitorujesz. Co się działo w Twoim życiu, z kim byłaś i jakiej sytuacji to dotyczyło. Ta świadomość pozwoli Tobie rozpoznać to jaki wpływ na Ciebie mają osoby, sytuacje i co możesz zrobić, aby lepiej się czuć.

Każdego dnia jedne krok.

Emocje, które zostały przez nas wyparte i których nie pozwalałyśmy sobie czuć przez lata mogą być trudne do poczucia. Namawiam Cię do tego, abyś nie poddawała się i starała się pracować z nimi codziennie. Nie myślę tu o godzinach pracy, wystarczy, że poświęcisz im kilka chwil w ciągu dnia. Z czasem odczujesz jak wiele korzyści płynie z tych małych działań. Pamiętaj też o tym, aby w trudnych momentach szukać wsparcia, czy w bliskich, przyjaciołach czy w terapii.

Ucz się wyrażania emocji w zdrowy sposób.

Kiedy nawiążesz głębszą relację z tym, co czujesz, nauczysz się nazywać emocje i śledzić, kolejnym krokiem jest nauka wyrażania ich. Im bardziej będziesz rozumieć to co czujesz, tym łatwiej będzie Tobie rozmawiać z bliskimi Ci osobami o tych odczuciach. Dzięki temu Wasza relacja będzie mieć szansę na pogłębienie i zrozumienie. Otwartość emocjonalna daje również szanse na otrzymanie od drugiej osoby wsparcia.

 

Zwracaj uwagę na swoje ciało.

Chciałabym, abyś zatrzymała na się na chwilę i zadało sobie pytanie. Kiedy zamkniesz oczy, przeskanuj proszę swoje ciało i zauważ, czy dochodzą do Ciebie jakiekolwiek odczucia z niego? Emocje są odczuwane w ciele dlatego tak ważna jest uważność i uczenie się wyłapywania sygnałów, które z niego dochodzą do nas. Skupienie na odczuciach z ciała może nam pomóc wyłapać to, co czujemy i jak wpływa na nas to co się dzieje w naszym życiu. Bardzo często złość odczuwamy gdzieś pomiędzy głową i klatką piersiową, natomiast strach jest odczuwany w naszym brzuchu i klatce piersiowej. Odczuwane emocje mogą spowodować, że będziemy czuć ciężar, pobudzenie, rozedrganie, mdłości.

 

 

Wilczyco zapraszam Cię do rozpoczęcia Twojej przygody z emocjami albo też kontynuacji podczas warsztatów Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się w Warszawie – 24 października 2020. Jest to wyjątkowa okazja do wspólnej pracy.

 

Podczas warsztatów każda z uczestniczek ma szansę na podzielenie się swoimi doświadczeniami w bezpiecznej atmosferze i otrzymanie wsparcia i pomocy. Podczas warsztatów będziemy mówić o tym, co trzyma nas w potrzasku i nie pozwala skontaktować się z tym co czujemy. Nazwiemy mechanizmy i przeszkody, które stoją na drodze kontaktu z emocjami. Każda z uczestniczek nauczy się również tego, jak rozpoznawać emocje i nazywać je. Podczas warsztatów otrzymacie materiały i medytacje, które będą kierunkowskazem do pracy w domu i wsparciem w niej. Po to, aby pomóc sobie w pokonywaniu oporu jaki może pojawić się w tym procesie.

 

Jeżeli jesteś zainteresowana uczestnictwem w warsztatach Sekret Życia w Równowadze – Zapraszam Cię tutaj.

 

 

Nowa TySzczęśliwy związek

Południe z Wilczycą | Style przywiązania

 

Wilczyco zapraszam Cię do obejrzenia pierwszego „Południa z Wilczycą”. To pierwsze z cotygodniowych spotkań podczas, których będę poruszać ważne tematy dotyczące rozwoju osobistego, toksycznych relacji oraz psychologii.

Podczas tego spotkania mówię o „Stylach przywiązania”.

 

 

Rany i traumy, których doświadczamy w dzieciństwie w związku z brakiem poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami rzutuje na to jaki wykształcamy styl przywiązania, czyli nasz sposób w jaki wchodzimy w relacje z ludźmi.  Bazując na trudnych doświadczeniach z dzieciństwa nie jesteśmy w stanie stworzyć bezpiecznego stylu przywiązania. Kształtujemy jeden z trzech stylów, które oparte są o brak poczucia bezpieczeństwa i strach przed odrzuceniem, czyli lękowy styl przywiązania, unikający lub niedezorganizowany.

W związku z tym, że te trzy style przywiązania oparte na strachu powoduje to wiele problemów w naszych relacjach. Jeżeli nie mamy świadomości problemu, wtedy powielamy przez lata schematy niezależnie od tego w ilu związkach byłyśmy. To może powodować frustrację, brak nadziei na zmianę i bezsilność w naszym życiu oraz coraz większe zagubienie. 

Dobra wiadomość jest taka, że style przywiązania to coś, na co mamy wpływ i co możemy zmienić. Niezależnie od wieku, tego kim jesteśmy i jaka jest nasza sytuacja.

 

 
LĘKOWY STYL PRZYWIĄZANIA to:
ignorowanie znaków ostrzegawczych
bycie postrzeganą jako ktoś potrzebujący 
związki z osobami niedostępnymi i zdystansowanymi
relacja jest niezbędna do zbudowania poczucia bezpieczeństwa
mylisz pożądanie z miłością
dbanie o komfort innych w obawie przed porzuceniem
nie dbanie o swoje potrzeby

 

 

 

UNIKAJĄCY STYL PRZYWIĄZANIA to:
wiążesz się z osobami o lękowym stylu przywiązania, co ułatwia pozostanie w strefie komfortu
samowystarczalność i niezależność jest dużo ważniejsza od współzależności
ochrona swojej niezależności nawet kosztem bliskich osób
nie okazywanie zaangażowania
nie pokazywanie uczuć
skupienie na wadach partnera/partnerki po to, aby mieć powód do odejścia i zakończenia relacji
skupienie się na fantazjowaniu o innych osobach, takich które wydają się lepsze od twojego partnera
nadwrażliwość na kontrolę
podejmowanie jednostronnych decyzji
flirtowanie z innymi
nie branie pod uwagę tego, co partner czuje
wynajdowanie sposobów na sabotaż relacji

 

 

 

 

 

Pierwszym ważnym krokiem jest świadomość problemu i zauważenie tego rodzaju zachowań i schematów myślowych u siebie. Leczenie dla osób o lękowych stylach przywiązania czyli unikającym, lękowym i zdezorganizowanym wymaga wzięcia odpowiedzialności za siebie – co oznacza:

 

 

 

 

  • Nauczenie się samo-wyciszania i regulacji emocji
  • Nauczenie się i stosowanie zdrowej komunikacji
  • Stawiania granic w sytuacji, kiedy pojawią się znaki ostrzegawcze
  • Dbanie o własne potrzeby, nie zatracanie się w relacji.
  • Wzięcie odpowiedzialności za relację. Zbudowanie świadomości tego, jakie potrzeby ma partner
  • Podejmowania obustronnych decyzji
  • Jasne i otwarte wyrażanie swoich emocji i potrzeb
RZECZY, KTÓRE MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ DZIŚ, ABY TWÓJ STYL PRZYWIĄZANIA ZMIENIŁ SIĘ W BEZPIECZNY

 

Leczenie stylu przywiązania to proces, który potrzebuje czasu i naszego zaangażowania. Nie ma magicznego sposobu, czy rytuału, który to za nas zrobi. Nasz styl przywiązania zmienia się wtedy, gdy podejmujemy działania, w których widać nasze zaangażowanie w leczenie.
Dla mnie dużym wyzwaniem było wyleczenie swojego lękowego stylu przywiązania, co zresztą nadal robię, ponieważ w nowych okolicznościach w życiu i związku stare schematy są aktywowane. Jednak dzięki pracy, którą wykonałam jestem w szczęśliwym związku, w którym jesteśmy oboje i angażujemy się w pracę nad nim i podtrzymywanie relacji.

 

 

 

Zacznij pracować nad tym, aby stawiać granice. Zastanów się nad tym, co jest dla Ciebie ważne w relacji? Jakie wartości są dla Ciebie nadrzędne, a które mniej ważne i czy własnie tak żyjesz? Co więcej zauważ, czy Twój partner uznaje Twoje potrzeby jako ważne i wspiera Cię w ich realizacji? Jeżeli tak nie jest, zapisz to sobie i przygotuj się do rozmowy.

 

 

 

 

 

  • Stawianie granic jest konieczne do zadbania o swoje potrzeby, Jeżeli Twoje potrzeby będą zaspokojone będziesz szczęśliwa.
  • Ucz się uważności, oddechu, bycia tu i teraz. Uważność pomaga w nauce skupienia się na tym, co dzieje się w Twoim wnętrzu i dookoła Ciebie.
  • Medytuj, postaraj się wprowadzić medytacje na stałe do Twojego życia.
  • Zacznij albo też kontynuuj pracę nad sobą – terapia, kursy, warsztaty, książki.
  • Osoby o lękowym stylu przywiązania powinny uczyć się skupienia na sobie i swoich potrzebach, na realizacji swoich planów – stawiania sobie celów i dbania o ich realizację.

 

 

Style przywiązania to jeden z tematów, nad którym pracowałyśmy w Wilczym Stadzie.

Zapraszam Cię dołącz do nas!

2020_08_20_Wilczycą Być poleca_książka
Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Jak myśleć o sobie dobrze?

 

Kochane Wilczyce, poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, który często pojawia się na Wilczycy i myślę, że warto go poruszać ponieważ to nasze wewnętrzne poczucie wpływa i kształtuje naszą codzienność i każdy aspekt życia.

 

Jeżeli wierzę, że jestem dobra i wartościowa, wtedy też wierzę, że zasługuję na dobro i widzę to w związku, macierzyństwie, relacjach z ludźmi, w pracy, w tym jak troszczę się o siebie, w moich finansach oraz w swoim otoczeniu.

 

Czegokolwiek tak naprawdę nie dotknę, tam dokonuję wyboru na co zasługuję.

Najczęściej te wybory są nieświadome do momentu, w którym decydujemy o zmianie naszego życia i poznaniu naszego wnętrza. W tym artykule chciałabym polecić Tobie książkę, która bardzo mnie poruszyła i niesamowicie utwierdziła mnie w tym jak wielkie znaczenie w pracy nad sobą ma odbudowanie poczucia własnej wartości. Jest to książka Stefanie Stahl „Jak myśleć o sobie dobrze?”.

 

Autorka mówi o tym, jak ogromną rolę w budowaniu naszego poczucia własnej wartości odgrywa nasza bazowa relacja z rodzicami, a przede wszystkim z matką.

 

Jak głęboko niszczy nas brak zaufania do tej relacji i brak dostępności emocjonalnej matki. Jeżeli jako małe dziewczynki nie czujemy, że matka jest dla nas, widzi nas, słyszy i jest gotowa zaspokajać nasze potrzeby, wtedy też przestajemy wierzyć sobie i światu. Tworzymy wokół tych braków w relacji mnóstwo mechanizmów, które pozwalają nam przetrwać w dzieciństwie i stworzyć iluzoryczną relację z rodzicem. Ta relacja jest nam potrzebna, abyśmy przetrwały.

 

Jeżeli relacja z ojcem była dobra jest nam wtedy łatwiej. Pozwala to na częściowe zbudowanie naszego poczucia własnej wartości, co pozwala nam uwierzyć w przyjaźnie i relacje między ludzkie. Jednak, jeżeli tak nie było w Twoim przypadku, wtedy Twój styl przywiązania, czyli sposób w jaki wchodzisz w relacje będzie to odzwierciedlał, tak samo jak Twój sposób patrzenia na siebie.

 

Zapraszam Cię również na YT do wysłuchania nagrania, w którym mówię więcej o tym, jakie są skutki niskiego poczucia wartości. Zachęcam Cię do obejrzenia tego nagrania ponieważ świadomość problemu pozwoli Tobie na zrozumienie swoich zachowań i wprowadzenie zmian. A właśnie o zmianach chciałabym tutaj powiedzieć.

 

Stefanie Stahl w swojej książce dzieli pomoc na cztery obszary, czyli poznanie samej siebie, zaakceptowanie siebie, lepsze funkcjonowanie, lepsze obchodzenie się z emocjami.

 

Osoba o niskim poczuciu własnej wartości nie akceptuje siebie i goni za wykreowanym obrazem siebie, który nigdy nie był i nie będzie osiągalny. Pisząc te słowa jestem w nich całą sobą, ponieważ tak dokładnie wyglądało moje życie. Myślę, że widzisz w tym również i siebie. Jeżeli tak patrzymy na siebie, wtedy też nie czujemy się dobrze ze sobą i z naszym życiem niezależnie od tego, kto i co w nim jest.

 

Pierwszym ważnym krokiem o którym pisze autorka jest akceptacja, a ta wymaga od nas spojrzenia sobie w oczy i powiedzenia do siebie: „Tak to prawda, nie wierzę w siebie”. Dając sobie do tego prawo, dajemy sobie zrozumienie i akceptację, której przypuszczam, że nie miałaś w domu rodzinnym. To pozwala nam spojrzeć inaczej na siebie i wejść w etap podczas, którego dochodzimy do zrozumienia, że nasze zachowanie nie jest efektem naszej wadliwości, tylko przeżyć w dzieciństwie i okresie nastoletni, a często i życiu dorosłym.

 

Co więcej uczymy się widzieć i słyszeć siebie oraz zauważać swoje reakcje emocjonalne i podążające za nimi schematy zachowań. Podążając za swoimi emocjami możemy zejść w głąb siebie i poznać nasze przekonania na swój temat. Nasze emocje doprowadzą nas również do prawdy o naszym dzieciństwie i kontaktu z naszym wewnętrznym dzieckiem. Co jest bardzo ważne, ponieważ nasze wewnętrzne dziecko niezaopiekowanie i porzucone cierpi w naszym wnętrzu goniąc za miłością, współczuciem i uwagą, której nie dostało od rodzica lub rodziców, a później od Ciebie samej.

 

Ta nasza wewnętrzna podróż w poszukiwaniu naszej wartości staje się podróżą ku dojrzałości emocjonalnej i stawaniu się swoim rodzicem i opiekunem.

 

Tym, którego nie miałyśmy, a który wierzy w nas i widzi nasze mocne strony, które wspiera i rozwija oraz słabe strony, które akceptuje motywując nas jednocześnie do pracy nad sobą. Dzięki temu nasze życie staje się zupełnie inne, ponieważ jest w nim przestrzeń dla Ciebie samej, dla Twoich potrzeb, wartości i pragnień.

Wilczyco ta podróż do naszego wnętrza jest wyzwaniem, które ma wiele różnych etapów jednak z całego serca zapraszam Cię do niej.

 

Korzystając z książki Stefanie Stal „Jak myśleć o sobie dobrze” nabierzesz kierunku i dużej dawki nowej świadomość, która pozwoli Tobie ruszyć z nadzieją i odwagą.

 

Znajdziesz w niej obszerną wiedzę na temat tak złożonego tematu jak poczucie własnej wartości oraz ćwiczenia, które pozwolą Tobie na samopoznanie i nawiązanie bliżej relacji ze sobą. Zapraszam Cię do poznania tego, kim jesteś naprawdę. Skorzystaj z linku, który tu zamieszam, aby przejść do strony na, której możesz kupić książkę.

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Perfekcjonizm

 

Perfekcjonizm to nasza potrzeba bycia postrzeganą jako idealną. Jest to również przekonanie, że mogę być idealna i dążę do zbudowania takiej wersji siebie. Perfekcjonizmem NIE jest dążeniem do bycia lepszą. NIE jest również naszym wkładem w nasz rozwój. Perfekcjonizm NIE jest zdrowym dążeniem do rozwoju i bycia dobrym człowiekiem. U podłoża perfekcjonizmu leżą pokłady toksycznego wstydu, bólu, obwiniania, krytycyzmu i osądu.

 

Perfekcjonizm jest powiązany problemami natury psychologicznej:

 

 

lękiem,

 

zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi,

 

stresem,

 

zamartwianiem,

 

lękiem przed negatywną oceną,

 

poczuciem niedopasowania.

 

Perfekcjonizm jest również mocno powiązany z problemami z odżywianiem, zajadaniem stresu albo nie jedzeniem, co może doprowadzić do bulimii czy anoreksji.

 

Po latach pracy nad sobą wiem, że perfekcjonizm był moją rozpaczliwą i dramatyczną próbą zdobycia miłości w dzieciństwie. A w dorosłości służył mi do zaklejenia tej pustki, która nie dawała mi spać w nocy. Mechanizm, który powodowała wiele problemów i w który ślepo wierzyłam mając cały czas nadzieję na sukces,  czyli miłość, akceptację i spokój.

 

Perfekcjonizm potrafi zamienić każdy nasz dzień w walkę, która buduje w nas samo-odrzucanie, potępienie i auto-sabotaż. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej czym jest auto-sabotaż kliknij w ten link, który zaprowadzi Cię do obszernego nagrania, które przygotowałam na ten temat.

Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak głęboki i traumatyczny wpływ ma na nas nasza wewnętrzna potrzeba dążenia do ideału z jednoczesnym odrzucaniem, każdej części siebie, która NIE jest tym ideałem.

 

Podążanie jego ścieżką prowadzi do braku odporności psychologicznej i nadwrażliwości. Może też być źródłem wielu problemów w związkach. Z jednej strony chcemy bliskości, a z drugiej jest nam trudno powiedzieć kim naprawdę jesteśmy z lęku przed odrzuceniem za bycie nie idealną. Będąc krytyczną dla siebie bardzo często jesteśmy krytyczne dla innych.

 

Bardzo długo nie widziałam tego, że moje niedokańczanie projektów i wieczne odkładanie było wywołane tym, że stoję w miejscu z lęku przed odrzuceniem i jest zakorzenione w mojej matczynej ranie. Bałam się oceny efektu moich starań jednocześnie czując, że to co robię „nie jest idealne” dlatego mój zapał gasł i odkładałam wiele rzeczy na później. Czekając na idealne okoliczności i umiejętności.

 

Może słyszałaś jak bliscy krytykowali Cię za słomiany zapał?! A może jesteś tą osobą, która nie zaczyna tylko odkłada działanie na później, na taki czas, który będzie idealny?

 

Tak czy inaczej, stoi za tym samo-odrzucanie oraz nasze oczekiwanie, że tylko idealne będzie do zaakceptowania i przyniesie nam miłość. Tak bardzo boimy się odrzucenia i tego, że znowu będę niewystarczająco dobra, że nie robimy nic. Za co i tak się wewnętrzne krzywdzimy.

 

Perfekcjonizm to również skupienie na efekcie końcowym, wygranej, czy nagrodzie, a nie na procesie tworzenia. Odbiera nam radość tworzenia, kreacji i nauki ponieważ myślimy tak bardzo o tym jak wyjdzie i czy sprostamy tak wielu oczekiwaniom. Tylko nagroda da spokój i uczucie radości i miłości. Niestety to chwilowy stan ponieważ oparty jest na zewnętrznym uznaniu, a nie wewnętrznym przekonaniu, że taka jaka jestem wartościowa i zasługuję na miłość.

 

Perfekcjonizm zabiera nam radość z życia i codzienności.
 
Prowadzi nas do spędzania godzin i dni na tworzeniu idealnych rzeczy. Gubimy siebie w tej pogoni i bardzo często ludzi.
 

Zazdrość jest również częstą towarzyszką perfekcji ze względu na ciągłą ocenę i porównywanie. Czujemy zazdrość ponieważ oceniamy się surowo stawiając swoje osiągnięcia niżej niż, to co zrobiła druga osoba. Najczęściej nasza ocena jest nierealistyczna, nieprzychylna, często oparta na powierzchownej analizie socjal mediów.

Co możesz zrobić, aby poczuć się lepiej

Jeżeli perfekcjonistyczne myślenie wywołuje stres możesz wykorzystać poniższe wskazówki, które pomogą Ci zmienić Twój sposób myślenia o sobie. Pamiętaj proszę, że te kroki nie zastąpią terapii, będą dla Ciebie wsparciem jednak warto, abyś dała sobie przestrzeń do głębokiej pracy nad Twoimi ranami z dzieciństwa, które doprowadziły do takiej sytuacji.

 

  • Perfekcjonizm to „czarno białe myślenie” to również myślenie „wszystko albo nic” jeżeli zauważywszy u siebie takie myśli zacznij je kwestionować. Przypominaj sobie o tym, że jedna pomyłka nie skreśla ani tego, kim jesteś ani Twoich dotychczasowych osiągnięć.
  • Buduj w sobie współczucie do siebie, wyrozumiałość i delikatność, pisałam o nim w ostatnim artykule.
  • Zapisuj wspierające afirmacje oraz to za co jesteś sobie wdzięczna, zrób z tego codzienną praktykę
  • Wprowadź do swojego życia emocje, pytaj siebie o samopoczucie, rozbuduj nazywanie emocji, nie ograniczaj się do zapisywania jednej czy dwóch emocji, zauważaj też co wywołuje u Ciebie ataki perfekcjonizmu
  • Zauważaj jak i co do siebie mówisz, unikaj słów „muszę”, „powinnam” jeżeli zauważysz, że jesteś dla siebie krytyczna i niemiła staraj się to zmienić.
  • Spróbuj nowego hobby, zobacz jak czujesz się zaczynając coś od początku, jak czujesz się w procesie nauki i poznawania nowych rzeczy.
Zastanów się proszę w jakich obszarach Twojego życia jest Ci najtrudniej odpuścić perfekcjonizm: związek, macierzyństwo, praca, dom, Ty, to jak wyglądasz i kim jesteś?

 

 

Daj znać, a tymczasem wysyłam Ci dużo miłości.

 

Jeżeli jesteś gotowa na to, aby się zmierzyć ze swoim perfekcjonizmem zapraszam Cię do przyłączenia się do Wilczego Stada w czerwcu pracujemy właśnie nad tym tematem. Aby dowiedzieć się więcej kliknij proszę na poniższe zdjęcie, które przeniesie Cię do platformy.

 

Nowa Ty

Wewnętrzne dziecko

 

Relacja z Wewnętrznym Dzieckiem dotyka każdego aspektu naszego życia.

 

Nasze wewnętrzne dziecko to część naszego umysłu, która przechowuje nasze emocjonalne doświadczenia z przeszłości, z naszego dzieciństwa. Jest to swego rodzaju soczewka przez, którą postrzegamy nasze codzienne doświadczenia. Te zranione części naszego umysłu mają wpływ na to jak widzimy te doświadczenia i jak je interpretujemy. To co dzieje się w naszych relacjach z innymi ludźmi i nie tylko. Tak naprawdę relacja z Wewnętrznym Dzieckiem może mieć wpływ na nasze wybory oraz każdy inny aspekt naszego życia, nawet na sposób w jaki wychowujemy swoje dzieci.

 

Podczas mojej własnej pracy początkowo było mi trudno zobaczyć to jak ogromny wpływ ma na mnie ta zraniona część mojego umysłu oraz to jak bardzo determinuje moje dorosłe życie. Nie rozumiałam tego i nie chciałam tego rozumieć. Z czasem oswajałam się z tym i otwierałam na to doświadczenie.

 

Zanim powiem Ci więcej jak Twoja relacja z Wewnętrznym Dzieckiem wpływa na Twój związek, komunikację, pracę oraz Twoje emocjonalne i fizyczne zdrowie, powiem Ci więcej o tym, czym jest Wewnętrzne Dziecko.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko to nasza wrażliwość. Otwierając się na nasze przeżycia z dzieciństwa i na towarzyszące im emocje otwieramy się na całe spektrum emocji, które blokowałyśmy nie chcąc czuć swoich przeszłych doświadczeń. Wchodząc w te doświadczenia uwalniamy niesamowitą energię emocjonalną, wrażliwość i bardzo często cierpienie, bezsilność oraz brak nadziei.

 

Ten potencjał jest nam niezbędny do tego, abyśmy poznały swoje ja, wnętrze, intuicję, emocje i potrzeby. Jednak to nie wszystko.

 

Pozwolenie sobie na przywrócenie swobodnego przepływu emocji pozwala nam spojrzeć na to jakie naprawdę jest nasze życie oraz czy kierunek, który obrałyśmy jest nasz. Co więcej, czy wynika z naszych doświadczeń z dzieciństwa i ran jakie pozostawiły po sobie?

 

Opiekując się naszym Wewnętrznym Dzieckiem i całym naszym emocjonalnym doświadczeniem z dzieciństwa odkrywamy naszą autentyczność i stajemy się bardzo świadome siebie. Jest to również niesamowicie leczący proces, który doprowadza nas do poczucia równowagi i szczęścia ponieważ na ten drodze odkrywamy również jak ważne jest przebudzenie w nas samo-współczucia do siebie po to, aby nasze Wewnętrzne Dziecko poczuło, że ma rodzica i opiekuna, którego zawsze mu brakowało i za którym tak tęskniło. Wraz z budowaniem tego rodzica w nas, czujemy się coraz bardziej akceptowane, wspierane i widziane.

Wracając do tego, co dzieje się w naszym życiu jeżeli nasze Wewnętrzne Dziecko jest samotne i straumatyzowane…

 

Wyobraź sobie dziecko roczne, 2 letnie, 5 letnie, które jest odrzucane i które płacze w samotności albo nie płacze tylko przełyka to, co czuje ponieważ tak bardzo boi się kary i krzyku. Albo też 9 latka, który boi się powrotu do domu ponieważ dostała „złą”ocenę. Dzieci, którym brakuje uwagi, które czują się nieakceptowane i nieważne wypracowują wiele różnych mechanizmów i schematów zachowań po to, aby zdobyć miłość.

 

Zastanów się proszę, czy jako dorosła kobieta zachowywałaś się agresywnie, w sytuacjach w których wcale nie było to konieczne albo zanosiłaś się płaczem? A może broniłaś się z całych sił próbując udowodnić swoją wartość?

 

Takie zachowania, które często prowadzą do dalszych problemów i perturbacji to może być Twoje Wewnętrzne Dziecko, które nadal nie jest widziane i słyszane. To Twoje Wewnętrzne Dziecko, którego potrzeby są pomijane i nieważne. To krzyk:

 

Spójrz wreszcie na mnie!

Przytul mnie!

Kochaj mnie!

Ochroń mnie!

Przestań mnie ranić!

Chcę odpoczynku!

 

Im dłużej pomijamy siebie i potrzeby zranionego i niekochanego Wewnętrznego Dziecka tym ono głośniej tupie i krzyczy. Co manifestuje się w naszym życiu, jako problemy natury psychologicznej, fizycznej, finansowej, emocjonalnej i może dotykać każdego aspektu naszego życia.

 

Wiele razy podejmowałam temat miłości do siebie na Wilczycy ponieważ dla kogoś kto nie doświadczył miłości ze strony rodziców trudnością jest ustalenie tego, czym jest miłość do siebie. Dostrzeganie potrzeb Wewnętrznego Dziecka jest dobrym początkiem. Stworzyłam medytację, która wesprze Cię w pracy z Wewnętrznym Dzieckiem.

 

Tak naprawdę potrzeby dorosłego i dziecka są bardzo podobne, ponieważ każdy z nas potrzebuje: odpoczynku, zrozumienia, akceptacji, radości, delikatności, zainteresowania, podziwu. Wprowadzenie do naszego życia tych rzeczy spowoduje wiele zmian.

Nasze dzieciństwo to jeden z aspektów naszego Wewnętrznego Dziecka. Jesteśmy gotowe na zmianę tego w momencie, kiedy wchodzimy w dorosłość ponieważ to daje nam możliwość stania się naszym Wewnętrznym Rodzicem.

Nasze Wewnętrzne dziecko to również ta część nas, która jest niewinna, wrażliwa i delikatna. Naszym zadaniem jest uhonorowanie tej naszej części naszej osobowości i jej delikatności nawet w trudnych sytuacjach życiowych, w których potrzebujemy być zdecydowane i asertywne.

Zacznij rozmawiać ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem.

Wprowadź tą praktykę do swojej codzienności. Znajdź dla siebie kilka minut w odosobnieniu i spokoju. Zamknij oczy. Pozwól, aby Twoje Wewnętrzne Dziecko pojawiło się obok Ciebie, nie musi być tak, że będziesz widzieć fizyczną postać, możesz tylko czuć jego obecność.

 

  • Zapytaj o to ile ma lat?
  • Czego potrzebuje?
  • Co chciałoby usłyszeć od Ciebie?
  • Jakiego wsparcia potrzebuje?

 

Jeżeli Twoje Wewnętrzne Dziecko będzie oddalone i niepewne Twojego zaangażowania daj mu czas. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy w dzieciństwie oraz dorosłości doświadczyłyśmy traumy i toksycznych relacji.

 

Potrzeby Wewnętrznego Dziecka to nie prostolinijne podpowiedzi naszego umysłu, to potrzeby związane z uczuciami z potrzebami serca – potrzeba bliskości, ciepła, kontaktu z naturą, odpoczynku i relaksu. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje miłości, troski, akceptacji i bliskości.

Potrzebuje również naszej uwagi i uważności na te wewnętrzne potrzeby i zapewnień o podjęciu prób sprostania tej roli rodzica i opiekuna, który będzie stał na straży i pilnował, aby te potrzeby były doglądane. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje rodzica, który kocha. Zdaję sobie sprawę, że często wątpimy w nasze możliwości pokochanie tego dziecka i dania mu zdrowej miłości jednak pracując nad sobą otwieramy w sobie tą wrażliwość, która jest potrzebna, nawet jeżeli same jej nie dostałyśmy od naszych rodziców.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje słyszeć nasze słowa:

 

Kocham Cię,

Uwielbiam Cię,

Ochronię Cię,

Jestem przy Tobie

Wspieram Cię

 

Każde nasze działanie, które wspiera naszą wrażliwość i pozwala jej się rozwijać i kwitnąć przyniesie nam przemianę.Troska o nasze Wewnętrzne Dziecko powoduje, że stajemy się dorosłe i dojrzałe tym samym nasz świat zewnętrzny odzwierciedla tą naszą wewnętrzną zmianę. Widzimy to w tym, że spędzamy czas z ludźmi, którzy nas cenią i odwzajemniają nasze starania, dążymy do zaspokojenia naszych potrzeb bez poczucia winy i wstydu, mamy przestrzeń na pracę i odpoczynek.

 

Mam nadzieję, że moje słowa skłonią Cię do przemyśleń i będą dla Ciebie inspiracją do zmiany! A może jesteś już na tej drodze i to czego potrzebujesz to motywacja. Jeżeli jedna z tych opcji przemawia do Ciebie zapraszam Cię do przestrzeni, która będzie inspiracją i wsparciem – Wilcze Stado rusza 7 czerwca.

 

Zapraszam <3

 

Nowa Ty

Zaopiekuj się sobą

Dorastając w dysfunkcyjnym domu od początku uczymy się, że nasze potrzeby i nasz dobrostan nie są priorytetem lub wręcz nie istnieją. To powoduje, że zakorzenia się w nas głębokie przekonanie, które uniemożliwia nam koncentrację na naszych potrzebach w dorosłości. Ten stan jest dla nas bardzo wyniszczający ponieważ jako dorosłe kobiety nauczone pomijania siebie, nie realizujemy swoich potrzeb, a kiedy czasami to robimy, wtedy bardzo często pojawia się poczucie winy. Zdarza się też tak, że obarczamy nieświadomie innych realizacją tych potrzeb, czekając aż to czego pragniemy zostanie odgadnięte i zrealizowane.

 

Taka postawa doprowadza nas do stanu pełnego frustracji i niewyrażonego gniewu. Ponieważ realizacja potrzeb jest kluczowa dla człowieka i jego równowagi. 

 

Kiedy myślę o swoim dzieciństwie nie opuszcza mnie poczucie, że jedyny sposób na realizację tego co potrzebuję to „kombinowanie” ponieważ bezpośrednie wyrażenie moich pragnień spotykało się z pominięciem, odmową i w końcu z karą, jeżeli moja determinacja nie słabła. Jednocześnie matka, która była i jest dla dziecka wzorcem goniła za perfekcją pokazując światu swoją pracowitość i poświęcenie. Słyszałam również wieczną krytykę i zawstydzanie tych kobiet, które pozwalały sobie na dbanie o siebie.

 

Takie wzorce powodują, że wychodzisz z domu z przeświadczeniem, że wszechświat nie ma dla Ciebie zbyt wiele do zaoferowania.

 

Co jeszcze bardziej wzmacnia lęki i przekonanie, że nie zasługuję, że muszę udowodnić swoją wartość. Stąd jest w nas to dążenie do perfekcjonizmu, porównywania i pogoni za tym momentem szczęścia i pozwolenia na miłość.

Jeżeli masz świadomość tego co robisz, jak bardzo uciekasz od siebie i swoich pragnień możesz to zmienić. Świadomość jest podstawą do zmiany.

A zmianą tego stanu jest nauka skupienia się na sobie i stopniowe realizowanie potrzeb. Oczywiście, aby je zrealizować potrzebujesz wiedzieć jakie one są i to jest często problem ponieważ nie znając siebie i nie będąc ze sobą w kontakcie, nie wiemy czego potrzebujemy.

Aby zadbać o siebie potrzebujemy dać sobie to co nas karmi i wypełnia. Jeżeli nie wiesz czym jest to co Ciebie karmi bardzo ważne jest, abyś zaczęła sprawdzać i testować. Dała sobie przestrzeń do próbowania. Zacznij od drobiazgów, dzięki tym drobnym aktom zauważania siebie i skupienia na sobie będziesz przełamywać swoje przekonanie o tym, że nie zasługujesz. Co jest również niezmiernie ważne w tym procesie to kontakt z emocjami. Ponieważ to one pokażą Tobie te obszary w których czujesz się opuszczona i nieważna. Jednocześnie pozwolą Ci na spotkanie ze strachem i oporem jaki masz w sobie przed realizacją swoich potrzeb i zadbaniem o siebie.

 

Niektóre sposoby w jakie możesz zadbać o siebie:

 

  1. sen, odpoczynek, czas na pobycie ze sobą i refleksję, to również czas kiedy zwalniasz
  2. ruch, podejmowanie nowych działań związanych z Twoimi zainteresowaniami, słuchanie muzyki, czytanie, czy tworzenie
  3. otwartość na otrzymanie wsparcia i pomocy od innych ludzi
  4. zajęcia, które Cię inspirują i rozwijają

 

Dbanie o siebie daje poczucie siły i sprawczości, jednocześnie poznając swoje potrzeby, poznajemy siebie i tworzymy naszą prawdziwą tożsamość, której nie miałyśmy szansy stworzyć dorastając w dysfunkcyjnym domu.

 

Częścią tego procesu jak już pisałam jest również zmierzenie się z oporem i lękiem jaki nosimy w sobie przed realizacją siebie i pokazaniem siebie światu.

Ten lęk jest spowodowany tym, że nie czułaś się akceptowana i widziana w swoim dzieciństwie, co więcej, często próby pokazania siebie były karane.

Ta część Ciebie która boi się tego potrzebuje Twojego wsparcia, empatii i zrozumienia bez tego będzie jej trudno, będzie uciekać w mechanizmy obronne, które wypracowałaś latami.

Może uciekałaś się do powtarzania sobie, że to jak żyję jest wystarczające, że nie muszę mieć obfitości i komfortu wystarczy mi to co jest.

Nie znając siebie nie wiesz tak naprawdę jaka jesteś i czego potrzebujesz. Żyjesz według tego co zostało zakotwiczone w podświadomości.

Jeżeli chcesz sprawdzić, czy znasz siebie i swoje potrzeby odpowiedz na poniższe pytania:

 

  • Czy dajesz sobie przestrzeń w ciągu dnia do tego, aby pobyć ze sobą, wziąć ciepłą kąpiel, poświecić kilka minut na medytację i pisanie dziennika?
  • Czy dajesz sobie codziennie czas na pożywny posiłek, odpoczynek, spacer lub ćwiczenia?
  • Czy pytasz siebie w ciągu dnia – jak się czujesz, czego potrzebujesz?
  • Czy mówisz NIE kiedy tak czujesz, lub TAK kiedy chcesz czegoś?

 

Zbudowanie samoświadomości to proces, który potrzebuje Twojego zaangażowania, skupienia i codziennych kroków. Tak, zdaję sobie sprawę, że to może wywoływać niechęć i lawinę oporu. Byłam w tym miejscu w którym uważałam, że to nie jest odpowiedni moment, że niczego nie potrzebuję albo nie jestem w stanie nic z tym zrobić.

 

Moim rozwiązaniem była stopniowa zmiana, obiecanie sobie, że codziennie zrobię choć jeden mały krok w kierunku swojego wnętrza. Rok ma 365 dni, wyobraź sobie jak wiele możesz zmienić robiąc jeden krok. Nikt nie dokonał tej zmiany w ciągu chwili. Dając sobie wsparcie i ciepłe słowo zaczniesz inaczej patrzeć na siebie i swoje życie. Zaczniesz powoli doceniać to kim jesteś i widzieć, że zasługujesz na życie w którym Twoje potrzeby są ważne.

 

Jeżeli chcesz mieć wsparcie w budowaniu nowej postawy w stosunku do siebie i zmiany programowania z dzieciństwa zapraszam Cię do dołączenia do Wilczej społeczności. Wilcze Stado to platforma, na której znajdziesz narzędzia do pracy nad sobą i codzienną motywację i wsparcie. 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Współczucie

 

Dzisiaj chciałabym w Wami Wilczyce poruszyć temat współczucia, tego które dajemy sobie. Wielu z naszych rodziców nie było w stanie nas tego nauczyć ponieważ sami nie mieli go dla siebie. Byli dla nas, dzieci, krytyczni, oceniający, zimni, albo też obojętni. Jako dzieci nie słyszałyśmy ciepłych powitań i częstych zapewnień miłości, akceptacji i wsparcia. Dzieciństwo, w którym dominowało odrzucenie, buduje w nas rodzica, który jest mistrzem perfekcjonizmu i samo-krytyki.

 

Stajemy się wtedy dla siebie niesamowicie twarde i wymagające, obwiniamy się za każde nawet drobne potknięcie. Wymagamy od siebie doścignięcia ideału, który jest nie do osiągnięcia przez człowieka. Wraz z upływającymi latami doświadczamy coraz głębszej utraty wiary w siebie, w swój potencjał i stajemy w obliczu braku nadziei i rezygnacji. Widzimy w sobie to wszystko czym nie jesteśmy, jednocześnie nie widząc tego kim jesteśmy. Wyuczony przez lata schemat koncentracji na błędach i niedociągnięciach z pominięciem tego, co zostało zrobione doprowadzamy do perfekcji. Zawsze znajdziemy kogoś, kto zrobił coś lepiej.

 

Czy w tym szaleństwie można się zatrzymać? Czy jest sposób na to, aby zaprzestać przypinać sobie łatki „dobra”, „zła”? Znaleźć sposób na to, aby traktować siebie równie dobrze jak traktujemy i jak troszczymy się o nasze rodziny i przyjaciół?

 

Tym sposobem jest właśnie współczucie dane samej sobie. Pierwszym krokiem do samo-współczucia jest zatrzymanie się i zauważenie własnego cierpienia. Nie da się dopuścić do siebie własnego cierpienia bez wcześniejszego zauważenia go. Oczywiście wiele razy to cierpienie jest namacalne i widoczne od razu. Jednak w bardzo wielu przypadkach nie mamy świadomości tego, że cierpimy. Bardzo często pomijamy te chwile, kiedy ktoś powie nam coś niemiłego albo kiedy to my skrzywdzimy kogoś nieintencjonalnie albo pomylimy się po prostu. Nasz wewnętrzny krytyk, który nie umie nas inaczej traktować zaczyna wtedy zawstydzać i odrzucać, co prowadzi do naszego wewnętrznego cierpienia.

 

Badania pokazują, że samo-współczucie jest głównym składnikiem i drogą do emocjonalnego dobrostanu i zadowolenia z życia. Poprzez danie sobie bezwarunkowej dobroci i otuchy w codzienności i różnorodności doświadczeń życiowych ochraniamy się przed wchodzeniem w destrukcyjne schematy oparte na lęku, negatywnej postawie względem siebie i izolacji. Samo-współczucie wzmacnia i rozwija w nas pozytywny stan umysłu, taki jak poczucie szczęścia i optymizm.

 

Dzięki temu kwitniemy i doceniamy piękno i bogactwo życia nawet w trudnych momentach. Umiejętność wyciszania naszego pobudzonego umysłu poprzez samo-współczucie pozwala nam na poszerzenie naszego widzenia, co prowadzi nas do wybierania tych ścieżek i rozwiązań, które prowadzą nas w kierunku radości, a nie kolejnych trudnych doświadczeń.

Samo-współczucie pozwala nam na stworzenie w naszym wnętrzu przestrzeni, która oddziela nas od oceny i krytyki. Dzięki czemu przestajemy zadawać sobie pytania:

 

Czy jestem wystarczająco dobra?

Czy jestem tak dobra jak inni?

 

Mamy wtedy w sobie wszystko aby dać sobie wspierającą troskę i ciepło, których bardzo potrzebujemy i pragniemy.
Nasze własne ciepło skierowane do naszego wnętrza i akceptacja naszej nieidealnej ludzkiej natury powodują, że czujemy się coraz bezpieczniej i wzrasta w nas życie. To jest nasza droga do siebie, do tego kim jesteśmy na prawdę, a nie kłamstwami, w które uwierzyłyśmy. 

 

Samo-współczucie to swego rodzaju magia, której pozwalamy zagościć w naszym życiu. Dzięki czemu nasze szare ściany i kąty nabierają wyrazu i stają się piękne i pełne życia, a smutek powoli odpuszcza i pozwala radości dodać lekkości do naszej codzienności.

Nowa Ty

Możesz ochronić się przed narcystyczną przemocą

W przeszłości byłam przekonana, że bycie empatyczną i wrażliwą osobą oznacza, że traktuję innych tak jak sama chcę być traktowana nawet jeżeli te osoby mnie krzywdziły i źle traktowały.
Taka postawa towarzyszyła mi przez dziesiątki lat. Do momentu, którym zrozumiałam, że jestem otoczona osobami, które nie mają uczuć i wykorzystują moją wrażliwość i empatię.

Wtedy rozpoczęłam swoją drogę „Wilczycy”. Przeszłam transformację i nadal ją przechodzę, ponieważ integracja naszego emocjonalnego ciała po doświadczeniu narcystycznej przemocy to sposób na życie. Każdego dnia odkrywam siebie w nowych zadaniach i wyzwaniach.

Chcę Ci dzisiaj powiedzieć o tym czego wymagała ode mnie ta zmiana. Dzięki której nauczyłam się chronić przed narcystyczną przemocą i czego uczę inne kobiety.
Aby ochronić siebie i swoją wrażliwość konieczne jest zauważenie w sobie wszystkich schematów i mechanizmów, które powodują samozniszczenie.

 

 

 

 

Wymaga to zrozumienia, że dbanie o siebie to Twój priorytet a stawianie granic w relacjach jest koniecznością. Dzięki temu doświadczysz życia w równowadze, w którym jest przestrzeń na Twój rozwój.

Z moich obserwacji wynika, że osoby wrażliwe i empatyczne mają problem z postawieniem granic i pozwalaniem innym na ponoszenie konsekwencji swoich działań. Chronią ich.

Kiedy doświadczasz sytuacji, w której przeszywa Cię ból i czujesz opór przed postawieniem granicy, ponieważ wiesz, że osoba której to dotyczy poczuje dyskomfort zrób na moment krok w tył i skup się na sobie. Ten strach przed postawieniem granicy najczęściej wynika z faktu, że boimy się braku akceptacji, boimy się odrzucenia. Dlatego tak ważne jest w tym momencie zapewnienie siebie o akceptacji, przytulenie w nas tego dziecka, które nie doświadczało jej, kiedy wyrażało swoje zdanie i stawiało granice.

Dzięki temu nauczysz się budować swoją wartość w oparciu o siebie, a nie jak dotychczas w oparciu o to co ktoś inny o Tobie myśli.

Pozostawienie innych w tym dyskomforcie może im pomóc obudzić się i zrozumieć, że ich zachowanie jest nie do zaakceptowania. Takie działania często służą dużo lepiej niż rozmowy i tłumaczenia oraz próby ratowania, które najczęściej kończą się z odwrotnym skutkiem.

Jak osoba empatyczna i wrażliwa może ochronić się przed osobą o zaburzeniach narcystycznych?
Bardzo ważne abyś zrozumiała, że bycie osobą empatyczną nie oznacza, że będziesz bez końca wybaczać innym krzywdzenie Ciebie. Nikt nie zasługuje na złe traktowanie i dotyczy to każdej relacji, związku, przyjaźni, relacji z najbliższą rodziną.

Jeżeli nie stawiasz granic pozwalasz innym na wykorzystanie swojego czasu, energii i ciała do spełniania ich potrzeb, według ich warunków.

Brak granic i dążenie do zadowolenia innych jest pozostałością po dysfunkcyjnym dzieciństwie. Wiąże się to z naszym instynktownym zadowalaniem rodziców, aby doświadczyć miłości i akceptacji. Teraz kiedy jesteś dorosła możesz zmierzyć się z tym strachem i odrzuceniem, którego doświadczyłaś. Zadbanie o siebie prowadzi do konfrontacji z tymi emocjami i schematami.

Jednocześnie dzięki temu pokazujesz innym jak chcesz być traktowana.
Takie zachowanie spowoduje, że nie będziesz już celem dla manipulatorów czy osoby o narcystycznym zaburzeniu osobowości.

Zacznij stawianie granic od małych „NIE”, jeżeli ktoś prosi Cię o pomoc w tworzeniu projektu w pracy a Ty nie masz ani ochoty, ani czasu powiedz, że możesz pomóc tej osobie w planowaniu tego projektu, ale nie w realizacji. Taki krok wesprze Cię i pozwoli powoli budować wiarę w to, że sobie poradzisz z kolejnymi granicami. Przygotuj sobie zdania, w jaki sposób możesz innym powiedzieć „NIE”. Takie wcześniej przygotowane zwroty dadzą Ci większą pewność siebie. Sprawdzaj co czujesz, zapisuj swoje odczucia w dzienniku. Bądź ze sobą szczera, to ma prawo sprawiać Ci trudność i wywoływać wątpliwości.

Naucz się nie reagować od razu na czyjąś propozycję. Daj sobie czas, aby przemyśleć czy rzeczywiście masz ochotę na takie spotkanie czy wspólny projekt. Jeżeli ktoś Cię poprosi o pomoc powiedź, że oddzwonisz lub potrzebujesz spojrzeć w kalendarz.

Kolejnym zadaniem dla Ciebie jest odbudowanie poczucia własnej wartości. Na poczucie naszej wartości składają się nasze myśli oraz nasze działania. Zacznij od przyglądania się temu, co tak naprawdę myślisz o sobie, co wypływa z Ciebie w momencie, kiedy popełniasz błąd, skręcasz, zamiast jechać prosto lub dodajesz do obiadu cukru zamiast soli. Te myśli i ocena siebie to Twoja przeszkoda. Dlatego tak ważna jest identyfikacja.

Bardzo Cię proszę dokończ zdanie:

Moje życie byłoby idealne, gdyby ….

A teraz przejdź do działań. Dbanie o siebie o swój czas, ciało i ducha to działania, które pomogą Tobie odbudować to co nie było Ci dane zbudować w dzieciństwie.

Dzięki temu, że poznasz swoją wartość nie będzie w Tobie akceptacji dla ludzi, którzy zawstydzają Cię, okłamują, nie szanują i powodują, że wątpisz w to kim jesteś i jakie masz wartości.
Zacznij od nauki bycia wyrozumiałą i empatyczną dla siebie, poddaj analizie to jak wiele masz zrozumienia dla pomyłek i złych zachowań innych, a czego wymagasz od siebie?

To bardzo ważny krok, który może wiele wnieść do Twojego sposób traktowania siebie i dbania o siebie.

Zastanów się jakie masz wartości. Nie zaczynaj od tych wielkich, skup się na codzienności, ponieważ właśnie z tego zbudowane jest nasze życie. Zastanów się z czego składa się Twój dzień i co w ciągu tego dnia robisz dobrze, co również sprawia Ci przyjemność. Może jesteś mistrzynią w wymyślaniu śniadań lub umiesz słuchać innych. Jeżeli masz obok siebie wartościowe osoby możesz ich zapytać o swoje wartości.

Ogromnym wsparciem dla mnie było wyobrażanie sobie tego jak mogłoby wyglądać moje życie, gdybym umiała dbać o siebie, stawiać granice i wierzyć, że to kim jestem jest wartościowe. To mały krok, który ma w sobie moc. Ponieważ badania pokazują, że dla mózgu to co sobie wyobrażasz nie różni się od prawdziwego wspomnienia. Oczywiście wizualizacja nie zrobi całej pracy, będzie dla Ciebie wsparciem. Działaj. Zapisz sobie to wyobrażenie swojego życia.

I zadawaj sobie codziennie pytanie co dziś mam zrobić, aby moje życie było właśnie takie?
Może masz podjąć terapię, może zakończyć relację, przeprowadzić się lub zmienić pracę. Pamiętaj proszę, że małymi krokami dojdziesz do celu zacznij dzisiaj.

Wracając do relacji z osobą narcystyczną w Twoim życiu. Większość z nas wierzy, że jak tylko pokaże tej osobie jak bardzo ją kocha wtedy nastąpi przemiana w niej i dostrzeże tą miłość i wartość. A wtedy będziemy mogli szczęśliwie żyć razem. Owszem Twoja miłość jest wartościowa i wspierająca jednak nie jest w stanie zmienić osoby o takich zaburzeniach. Najczęściej jest tak, że osoby o takich zaburzeniach czują się uprzywilejowane do otrzymywania dowodów miłości i oddania.
Rozumiem, że zmiany, o których piszę wymagają dużego wysiłku i czasami mogą się wydawać niemożliwe do realizacji. Byłam w podobnej sytuacji, nie wierzyłam w to, że moje życie może być inne, wolne i w zgodzie ze sobą. Nie poddałam się, ponieważ gdzieś głęboko w sercu drzemała we mnie nadzieja.

Może i Ty się jej uchwycisz <3

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Pokochaj siebie i odbuduj poczucie własnej wartości

 

„Rozmawiaj ze sobą tak jakbyś rozmawiała z kimś kogo kochasz” Brene Brown

 

Dla każdej z Was która doświadczyła narcystycznej przemocy czy innego rodzaju przemocy, w dzieciństwie której skutkiem są złożone objawy stresu pourazowego trudno jest zacząć traktować siebie jak kogoś wyjątkowego i wartego miłości. Szczególnie jeżeli w domu byłaś niszczona słowami, ciosem czy emocjonalnie.

 

Początkowo możesz czuć się z tym dziwnie i fałszywie. Moim wsparciem było wyobrażenie sobie swojego wewnętrznego dziecka, siebie z czasów, kiedy najbardziej cierpiałam, kiedy to cierpienie się zaczęło.

 

Nagranie, które dla Ciebie przygotowałam pomoże Tobie stać się dla siebie współczującym, troskliwym wewnętrznym rodzicem. Dzięki ćwiczeniom, którymi się dzielę w tym nagraniu zmienisz swoje schematy postępowania i wytyczysz nowe połączenia nerwowe. Nauczysz się dbać o siebie co jest sednem Twojej pracy.

 

Pamiętaj proszę, że potrzebujesz czasu. Czasami będzie Ci łatwo a czasami bardzo ciężko. Będziesz czuć zwątpienie i brak sensu w tym co robisz. Jednak nie poddawaj się, rób mały krok, potem następny, delikatnie motywując się do działania.
Wierzę w Ciebie!

 

Nowa Ty

Zadbaj o siebie! Tylko jak?

Kiedy próbujemy się pozbierać po toksycznej relacji i dzieciństwie mamy sporo pracy do zrobienia. Wiele obszarów naszego życia leży w gruzach. Abyś mogła to zrobić potrzebujesz siły oraz psychicznej odporności, aby mierzyć się z przeszłością i jej konsekwencjami.

To nagranie może być dla Ciebie wsparciem, ponieważ dzielę się w nim swoimi spostrzeżeniami oraz podpowiadam co możesz zrobić, aby sobie pomóc.
Wiem, że czasami ta droga jest trudna i wyboista jednak prowadzi Cię do życia o jakim marzyłaś. Dlatego wprowadzając małe zmiany stopniowo budujesz w sobie siłę i stajesz się dla siebie priorytetem. 

Wierzę w Ciebie! Powodzenia <3

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Wystarczająco dobra matka

Wchodząc w dorosłość marzyłam o macierzyństwie, wewnętrznie wiedziałam, że chcę dać dziecku to czego sama nie miałam. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak naprawdę chcę sobie zrekompensować bolesne dzieciństwo, ale nie o tym chcę dziś pisać.

 

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci i wielokrotnie mówiłam o tym, że przeszłam przemianę dzięki temu, że zostałam matką. Nie do końca jeszcze rozumiejąc swoje dzieciństwo czułam, że moim celem jest danie dzieciom szczęścia i bezpieczeństwa.

 

Jednak macierzyństwo nie było dla mnie tak proste jak myślałam, mając inne wzorce i wewnętrzny konflikt borykałam się z emocjami, z którymi nie umiałam sobie poradzić. Wymagałam od siebie perfekcji i niszczyłam się za jej brak. Był taki czas, kiedy się pogubiłam i nie wiedziałam jaka matka to dobra matka. Moje próby rekompensowania dzieciom swojej przeszłości nie przynosiły zamierzonych efektów, ponieważ dzieci potrzebują granic i pewności, że za nimi stoi pewny siebie rodzic, który wie, gdzie podążamy. A ja tej pewności nie miałam. Szukałam siebie wśród innych ludzi.

 

Moim ratunkiem był artykuł dotyczący odkryć jakich dokonał pediatra i psychoanalityk D.W. Winnicott, który stworzył pojęcie „wystarczająco dobrej matki”, która NIE ma być perfekcyjna. Wystarczająco dobra matka to ta, która początkowo całkowicie zestraja się z potrzebami dziecka i podąża za nimi po to, aby dać dziecku bazę, która pozwoli mu wyruszyć w świat. Z czasem wraz ze wzrostem w dziecku umiejętności tolerowania niedogodności i frustracji matka zmniejsza swój stopień zestrojenia z dzieckiem, po to, aby dziecko miało możliwość nauki nowych zachowań oraz rozwijania nowych umiejętności i uczyło się radzić z emocjami.

 

Wystarczająco dobra matka to ta, która stara się naprawić nieuniknione nieporozumienia czy zranienia, które powstają między rodzicem, a dzieckiem.

 

Wystarczająco dobra matka to NIE ta, która zawsze zachowuje się idealnie to TA która wie, jak naprawić swój błąd.

Brak możliwości ponownego nawiązania relacji z matką po tym jak została ona przerwana przez kłótnię czy nieporozumienie wywołuje w dziecku uczucie bezsilności i zniechęcenia dotyczące relacji nie tylko z matką, ale ogólnie oraz zaspakajania swoich potrzeb.

 

Piszę to do każdej z Was, która ma wątpliwości i obwinia się za braki i niedociągnięcia za popełnione błędy. Do każdej, która wstydzi się tego, że NIE jest idealna.

 

Relację z dzieckiem możemy naprawić w każdym momencie naszego wspólnego życia, ponieważ w dziecku jest naturalne dążenie i potrzeba do utrzymania relacji z matką. Dziecko pomaga nam w tym i jest otwarte na nasze starania, czerpie z nich siłę i miłość.

 

Jeżeli wiesz, że popełniłaś błąd, zraniłaś swoje dziecko nie poddawaj się, działaj, próbuj, walcz o tę relację. Twoje dziecko tego potrzebuje.

Dużo miłości <3

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Czy muszę wybaczyć?

 

W naszym społeczeństwie bardzo wiele uwagi poświęconej jest wybaczaniu.Wybaczenie postrzegane jest jako wyższa perspektywa, a także jako obietnica zakończenia cierpienia. Tak jakby z przebaczeniem ten cały ból miał zniknąć.

 

Myślę, że wielokrotnie zauważyłyście jak trudno jest otoczeniu znieść Wasze cierpienie, jak mówienie o bólu wywołuje dyskomfort w innych. Bardzo często wtedy słyszymy: „Zapomnij”, „Wybacz”, „Zostaw to”.

Tak to nie działa. Ból nie znika poprzez akt wybaczenia. Wybaczenie nie powoduje trwałej i znaczącej zmiany. Wina potrzebuje adresu, do którego się uda i bardzo często dzieje się tak, że skieruje się do naszego wnętrza, jeżeli nie może iść w innym kierunku. A to powoduje zaostrzenie naszego wewnętrznego konfliktu i jeszcze większe potępienie siebie.

 

Myślę, że warto zapytać skąd pochodzi przebaczenie do którego dążę? Czy to chęć bycia dobrą?

Czy może jest to próba zostawienia bólu za sobą?

Czy może akceptuję to co się stało?

 

Uważam, że wybaczenie to nie działanie to coś co ewoluuje w nas, kiedy zostaną spełnione odpowiednie warunki, wtedy, gdy przepracujemy swoje rany. Bez presji czasu i środowiska.

 

 

Wybaczenie to puszczenie tego co było i ukształtowanie relacji z tą osobą w takim kształcie jaki daje nam poczucie bezpieczeństwa i spełnienia.

 

 

Spojrzenie w nasze serce i podjęcie decyzji kim teraz ta osoba dla mnie jest i gdzie jest jej miejsce w moim życiu i sercu. Może to oznaczać wiele – od utrzymania kontaktu do zerwania relacji. Odpuszczenie oznacza, że przeszłam przez złość, ból i rozczarowanie. Wtedy przychodzi potrzeba kolejnego kroku, zaczynamy nowy etap, nowe życie.

 

Dla mnie odpuszczenie czy przebaczenie przychodzi bardzo wolno i widzimy je, nie jako akt w teraźniejszości, a dostrzegamy je patrząc wstecz.

 

Myślę, że warto patrzeć na przebaczenie z otwartością i elastycznością, ponieważ jest to bardzo złożony temat.

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Lęk, zamartwianie, stres

 

Osoby, które przeżyły traumę idą przez życie unikając bólu, chcą po prostu przetrwać dzień. Wypatrują tego bólu i cierpienia i nie chcą go więcej w swoim życiu.   

Ponieważ każda bolesna sytuacja potwierdza przekonanie, że nie zasługuję na miłość i to kim jestem to za mało, aby być szczęśliwym.

Kiedy doświadczysz bolesnego dzieciństwa potrafisz dostrzec ten ból i strach w innych nawet, jeżeli przybiera on inne formy niż Twoja.

 

Tak naprawdę zdecydowana większość z nas ma taki ból w sobie jednak uczymy się na wiele różnych sposobów na to, aby przykryć ten ból i założyć uśmiech.

 

Przez wiele lat chodziłam po ulicy ze sztucznym uśmiechem, ponieważ nie akceptowałam tego smutku w sobie. Ten uśmiech nic mi nie dał poza wysyłaniem fałszywego obrazu siebie ludziom wokół mnie i pogłębiającą się depresją.

 

Czułam ogromny lęk o wszystko, odgrywałam w głowie miliony katastroficznych scenariuszy, z których prawie żaden nie stał się prawdą. Kiedy cokolwiek działo się inaczej niż oczekiwałam od razu wpadała w reakcję obronną, aby uchronić się przed bólem, nie potrafiłam walczyć o swoje marzenia i wizje.

 

Jeżeli jest w nas tyle lęku i bólu nie jesteśmy w stanie żyć z poziomu miłości i radości owszem możemy podejmować takie próby, jednak są one skazane na porażkę.

 

Dlaczego?
Ponieważ nosimy te uczucia w sobie i nie chcemy ich słyszeć, tylko uciszamy je i/lub odwracamy od nich głowę.

Dlaczego?
Ponieważ tak bardzo boimy się tego, że jak zaczniemy ich słuchać to nas pokonają, za dużo stracimy, nie damy sobie rady z konsekwencjami i pewnie jeszcze wiele innych przekonań blokuje nas przed tym.

 

Rzeczywiście początki kontaktowania się z emocjami z przeszłości zakotwiczonymi w naszym ciele są trudne i wymagają od nas wiele pracy. Ponieważ jest w nas wiele przekonań, które nas blokują przed tym, aby czuć oraz nasz mózg jest tak skonstruowany, aby nas chronić przed bólem.
To jest wystarczające, aby przy pierwszym podejściu powiedzieć Tobie STOP zostaw to i zajmij się czymś co daje Ci zapomnienie.

 

Takich momentów w moim życiu było bardzo wiele. Jednak zawsze wracałam, ponieważ ten smutek i lęk odzywały się znowu, a racjonalizacje i próby ucieczki nie pomagały na długo.

Zagłębianie się w to co czuję pozwoliło mi na zobaczenie tego jak bardzo byłam podszyta lękiem, jak bardzo lęk decydował o moim następnym kroku, lęk przed bólem.

 

 

Ten mechanizm był motorem moich działań. Dopiero narodziny moich dzieci zaczęły kierować moją energię w stronę miłości. To dla nich zaczęłam zgłębiać temat miłości i z czasem zaczęłam to robić też dla siebie.

 

 

Jeżeli chcesz sobie pomóc w kształtowaniu swojej relacji z emocjami warto zacząć zauważać siebie i swoją reakcję na doświadczane emocje. Zapraszam Cię do pobrania mini kursu, który wprowadzi Cię w świat emocji. Znajdziesz go TUTAJ

 

 

Warto pytać siebie o swoje samopoczucie kilka razy dziennie i zauważać swoje ciało jako ono reaguje na to co czuję.

Albo obserwować swoje ciało i pytać siebie co takiego się stało, że drżą mi ręce albo mam zmarszczone brwi. Jeżeli chcesz, aby to się stało Twoją codzienną praktyką zapisz to na kartce, którą przykleisz w kilku miejscach w których najczęściej przebywasz.

 

 

Zmiana sposobu funkcjonowania potrzebuje czasu i ćwiczeń. Jeżeli chcesz w nowy sposób postrzegać siebie zacznij proszę od drobnych kroków, które wkrótce napędzą wielką zmianę.

 

 

 

 

Jeżeli czujesz, że to co piszę to część Twojego życia zapraszam Cię na Warsztaty Sekret Życia w Równowadze podczas, których dostaniesz narzędzia do pracy z emocjami czyli nauczysz się docierać do nich oraz dowiesz się dlaczego tak jest, że nie umiemy czuć. Co więcej powiem Ci dlaczego czucie jest kluczem relacji ze sobą i innymi.

Terminy warsztatów znajdziesz TUTAJ.

 

Powodzenia i zapraszam <3

 

Nowa Ty

Jestem… żałoba po toksycznej relacji

 

Jestem…. zbierając kawałki siebie po doświadczeniu życia z osobą narcystyczną mamy przed sobą wiele pracy. Ważne, aby zacząć od przejścia żałoby, która przechodzi przez sześć etapów akceptacja/zaprzeczenie/targowanie się/gniew/depresja.

 

Te etapy przeplatają się i są potrzebne do tego, aby podnieść się i rozpocząć proces separacji/indywiduacji, który prowadzi do odbudowania swojego prawdziwego JA.

 

Ćwiczeniem, które towarzyszyło mi na tamtym etapie było sporządzenie listy moich zalet i cech. Początkowo było to dla mnie bardzo trudne. Jednak z czasem dopisywałam kolejne rzeczy. Dzisiaj zapraszam Ciebie do tego ćwiczenia. Niezależnie od tego czy wychodzisz z relacji z toksycznym rodzicem czy żoną, mężem, partnerką czy partnerem a może przyjaciółką czy przyjacielem.

 

Znajdź sobie zaciszne miejsce, w którym będziesz mieć przestrzeń na bycie swobodną/swobodnym – kiedy robiłam to ćwiczenie pierwszy raz płakałam, ponieważ nie potrafiłam wykrztusić z siebie niczego pozytywnego o sobie.

 

Wykonując to ćwiczenie przyjrzyj się wszelkim negatywnym ocenom jakie wypływają z Twojego wnętrza. Każde takie zdanie jest przestrzenią do przytulenia siebie i dania sobie empatii, zapłakania nad tym jak surowo postrzegasz siebie i jakie wymagania sobie stawiasz jednocześnie nie widząc osiągnięć. Pozwól wtedy działać Twojemu wewnętrznemu rodzicowi, aby roztoczył nad Tobą opiekę.

 

Mam nadzieję, że to ćwiczenie zainspiruje Was do otoczenia siebie miłością i zrozumieniem <3

Foto:Unsplash

Nowa Ty

#26

“Kiedy żyjemy w relacji, w której doświadczamy przemocy jest nam trudno usłyszeć nasz głos, nasze pragnienia i potrzeby. Nasze życie polega na przetrwaniu dnia i poradzeniu sobie z auto-sabotażem, który nas wyniszcza.”
 
Justyna Czekaj
Wilczyca Być

 

Bardzo często borykamy się z samotnością, depresją i niezrozumieniem tego, co się dzieje w naszym życiu. Czasami nie potrafimy zobaczyć tego, że to nie my dopuszczamy się przemocy w relacji. Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy manipulowani, okłamywani oraz wina jest notorycznie przerzucana na nas. Takie działanie powoduje, że uwaga jest przeniesiona z osoby, która krzywdzi na tą krzywdzoną. A to powoduje, że jesteśmy zapętleni w auto-sabotażu i wrzucaniu na swoje barki nadmiernej odpowiedzialności i toksycznego wstydu.

Niezależnie od tego czy jesteś w relacji, w której doświadczasz przemocy, czy próbujesz odnaleźć drogę wyjścia z takiej relacji lub szukasz ukojenia po wyjściu – przesyłam Tobie zdania, które dodadzą Ci sił, wesprą proces stawiania granic i mówienia „NIE” przemocy oraz rozpoznawania jej nawet jeżeli ubrana jest w „ładne piórka”.

Mogę ufać mojej wewnętrznej mądrości.

Jestem silna/silny.

Zasługuję na prawdziwą miłość.

Nie jestem już małym dzieckiem.

Nie jestem swoją przeszłością.

Nie jestem tym, co mówi o mnie mój toksyczny partner/partnerka.

Jestem na dobrej drodze do wyleczenia swoich ran.

Wiem, że każda miłość zaczyna się od miłości do siebie.

 

Nowa Ty

#25

Podstawą do życia w zgodzie ze sobą i zgodnie z tym kim jesteśmy jest czucie tego co czujemy oraz odblokowanie uczuć związanych z bolesnymi doświadczeniami z dzieciństwa. Takie działania powodują, że w naszym ciele emocje, które są energią zaczynają swobodnie płynąć. Wyobraźcie sobie strumień, na którego szlaku ktoś stawia zapory, ta woda, która stoi i nie może płynąć zaczyna się psuć, życie zaczyna w niej umierać. Podobnie jest w naszych ciałach, przez które emocje płyną, jeżeli napotykają na opór wtedy zatrzymują się.

W ciągu naszego życia zatrzymujemy w ciele mnóstwo takich ładunków. Ma to bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i nasz dobrostan.

Znajdź dla siebie kilka minut w ciągu dnia. Kilka minut, kiedy będziesz tylko Ty. Znajdź miejsce, w którym czujesz się bezpiecznie, usiądź wygodnie tak aby nic Cię nie rozpraszało. Zamknij oczy. Weź głęboki oddech i wyślij intencję: Jestem gotowa/gotowy poczuć to co czuję. Daj sobie chwilę, aby ta intencja weszła w Twoje ciało, pozwól ją sobie poczuć.

Mając cały czas zamknięte oczy poszukaj w ciele odczuć, spróbuj je nazwać np. mam ściśniętą szczęku, moje stopy są zimne, mam zaciśnięte dłonie.
A teraz zastanów się, dlaczego tak jest – może uda się Tobie dotrzeć do okoliczności, które to wywołały. Może jest to spowodowane nieporozumieniem w pracy, a może tym co usłyszałaś/usłyszałeś do swojego męża/żony dziś rano?
Przywołaj tą sytuację i zobacz siebie – jakie emocje dominowały w tym doświadczeniu, co czułaś/czułeś? Postaraj się poświęcić temu uwagę, aby określić to co czułaś/czułeś jak najlepiej.

Stopniowo skieruj swoją uwagę z powrotem do ciała, poczuj, gdzie jest ta emocja, z każdym wdechem docieraj do tej emocji, a z każdym wydechem uwalniaj ją na zewnątrz. Daj sobie czas. Jeżeli wraz z uwalnianiem tych emocji pojawią się dźwięki, łzy pozwól sobie na nie. Staraj się nie osądzać siebie za to co czujesz. Jeżeli poczujesz, że w jakikolwiek sposób blokujesz się przed czuciem powtarzaj: Jestem bezpieczna/bezpieczny. Mam prawo czuć to co czuję <3

 

Nowa Ty

#24

“Jeżeli osoby z Twojego otoczenia wywołują u Ciebie poczucie winy z powodu rzeczy które lubisz. Powodują, że zaczynasz myśleć źle o sobie, nie wspierają Cię, wyśmiewają się z Ciebie, są niemiłe i wprowadzają skrajne emocje do Twojego życia. Oznacza to, że są to toksyczne relacje, które nie są dla Ciebie dobre, blokują Twój rozwój i powodują, że zapominasz o sobie. A kiedy mówisz o tym głośno, spotykasz się z zaprzeczaniem i dezaprobatą. Czy to jest życie, którego pragniesz?”
 
Justyna Czekaj
Wilczyca Być

 

Wychodząc z domu, w którym przemoc emocjonalna była normą myślałam, że teraz będzie już tylko lepiej. Nie wiedziałam przed czym uciekam, nie umiałam tego nazwać jednak dziś wiem, że małżeństwo było dla mnie próbą ucieczki przed przeszłością.

Miesiąc miodowy trwał ekstremalnie krótko jednak ja przyzwyczajona do cyklu słodko & gorzki żyłam z nadzieją od odrzucenia do przygarnięcia. Z czasem chłód emocjonalny i dystans się powiększały a słowa były coraz ostrzejsze. Jednak mając w sobie głęboko zakorzenione i powtarzane przez rodzinę przekonania “jesteś bezwartościowa” “nie dasz sobie rady sama” “kto Cię będzie chciał” powodowały, że zamrażałam się na myśl o odejściu.

Dopiero wzrastająca samoświadomość, świadomość tego, że rodzina dysfunkcyjna to nie tylko ta w której pije się alkohol doprowadziła mnie po nitce do kłębka. Zrozumiałam tak wiele i mogłam zrzucić z siebie brzemię odpowiedzialności i postawić granice. Mogłam zacząć poznawać siebie prawdziwą.

Serdecznie Was pozdrawiam <3

 

Nowa Ty

#23

Nie można zbudować solidnego domu na piasku. Afirmacje działają tylko wtedy, gdy dotrzemy do naszych programów z dzieciństwa, zmienimy nasze przekonania i schematy myślowe, które oddziaływają na nasze życie.
 
Justyna Czekaj
Wilczyca Byc

 

Nowa Ty

#22

“Odbudowywanie miłości do siebie wymaga od nas nauki podążania za naszą wewnętrzną mądrością, wsłuchiwania się W nasze potrzeby i pragnienia. Stajemy się wtedy dla siebie priorytetem, bierzemy siebie na poważnie. Początkowo okazywanie sobie miłości jest wielkim wyzwaniem, nasz wewnętrzny krytyk nie pozwala nam na zmianę dotychczasowych schematów. Jednak im częściej ją praktykujemy, tym rośnie w nas spokój i zgoda.”
 
Justyna Czekaj
Wilczycą Być

 

Nowa Ty

#21

ROZMOWY NIE SĄ ROZMOWAMI, JEST TO FORMA SŁOWNEJ RYWALIZACJI
 
Osoby narcystyczne nie prowadzą rozmów, jest to dla nich słowna rywalizacja. Ich celem jest wygrać, niezależnie jakie będą koszty takiej wygranej. Nie szukają porozumienia, wyjaśnienia konfliktu czy kompromisu. Rozmowa z taką osobą wiąże się z manipulacja, kontrolą, przerzuceniem odpowiedzialności, destabilizacją, zniszczeniem Twojej rzeczywistości, wprowadzeniem zwątpienia w Twoje życie i przerzuceniem na Ciebie emocji, których osoba narcystyczna nie chce czuć.
 
Justyna Czekaj
Wilczyca Być
 

Nowa Ty

C/7

“Niejednokrotnie wydaje się, że celem emocjonalnego szantażu jest nie tylko to, by szantażysta poczuł się dobrze, ale także to, by ofiara poczuła się źle. Szantażyści żądają i poniżają. Starają się przekonać nas, że ich pragnienia są uzasadnione, deprecjonują nasz charakter i podają w wątpliwość motywy naszego postępowania. Nawet kiedy ich groźby wymierzania kary skierowane są raczej w nich samych niż w nas, osiągają cel, gdyż pogrążają nas w poczuciu winy.”
 
Susan Forward „Szantaż emocjonalny”
 
 

Nowa TyToksyczne związki

Jak sobie radzić po wyjściu z toksycznej relacji?

Zadawaliście sobie kiedyś pytanie dlaczego tak wiele czasu zajmuje leczenie po wyjściu z relacji z osobowością toksyczną? Dlaczego nadal kocham kogoś kto mnie tak źle traktował? Dlaczego nie umiem puścić tej osoby i przestać o niej myśleć?
Sama doświadczyłam tego nie tylko w relacji z byłym mężem ale również w relacji z matką i przyjaciółmi. Pomimo tego, że nie było mnie już w tych relacjach, poświęcałam swoje życie na obsesyjne myślenie o tym co się stało, dlaczego, kto jest winny i dlaczego nie mogło być inaczej?
Obsesyjne myśli drenują z energii i doprowadzają do jeszcze większych problemów, zaniedbania siebie, rodziny, pracy prowadzą też czasami do myśli samobójczych. Byłam w tym miejscu wielokrotnie i wiem, że towarzyszyło temu wszechogarniające uczucie bezsilności.

Leczenie naszego życia po relacjach z osobowością narcystyczną jest złożone ponieważ byliśmy ranieni na wielu płaszczyznach – emocjonalnej, psychicznej, duchowej, fizycznej. Przemoc często trwała przez większość naszego życia, dorastanie w toksycznym domu, a później przenoszenie tych wzorców na nasze dorosłe relacje. Przemoc to rzeczywistość z którą nasz mózg nauczył się żyć i funkcjonować. Najprościej to ujmując całe nasze ciało, umysł i dusza są uwikłane w mechanizmy i reakcje, które pozwalały nam przetrwać, przeżyć w tak niebezpiecznym środowisku. Trudno jest zacząć nowe życie i czuć się w nim pewnie i swobodnie jeżeli nasze dotychczasowe życie determinowała przemoc emocjonalna i/lub fizyczna.

Nowa rzeczywistość w której panuje zrozumienie, miłość i akceptacja nawet, jeżeli brzmi dobrze nie umiemy się w niej poruszać i funkcjonować. Po wyjściu z toksycznych relacji potrzebujemy wsparcia, planu, aby poradzić sobie z leczeniem naszych głębokich ran i tworzeniem nowej rzeczywistości.
Chciałabym się podzielić z Wami sześcioma prostymi krokami, które pomogły mi w leczeniu

Wyciszenie

Kiedy zamykamy drzwi za osobą, która nas krzywdziła, kiedy kończymy toksyczną relację nasze całe dotychczasowe życie łamie się na kawałki. Pamiętam siebie z tamtego okresu, nie umiałam funkcjonować, nie jadłam, nie spałam, byłam totalnie oderwana od tego co tu i teraz. Teraz wiem, że moja rana porzucenia z dzieciństwa została obudzona, moje ciało migdałowate przejęło kontrolę, czułam się porzucona, zdradzona i odepchnięta. Miałam myśli samobójcze,depresję, czułam, że jestem pusta, bez miłości i sił do życia. Miałam objawy złożonego stresu po urazowego. Nie mam sposobu na natychmiastową zmianę tego stanu i wyleczenie, jednak każdy z Was, kto boryka się z tym może robić małe kroki, które wyciszą w nas emocje i pozwolą na działanie.

Co możemy dla siebie zrobić? Polecam Wam wszystkie techniki wyciszające, medytacje, które powodują, że wchodzimy w ciało, kontaktujemy się z nim. Bardzo ważne jest to, abyśmy uświadomili sobie, że jesteśmy bezpieczni pomimo tego, że cała nasza istota drży i brak w nas spokoju.

Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ będąc w reakcji emocjonalnej nie mamy sił, ani zasobów na leczenie, każde działanie, które zainicjujemy jest odrzucane ze względu na pobudzone ciało migdałowate w naszym mózgu.
Polecam Wam również metody, o których mówię w filmie pt. Jak radzić sobie z emocjonalnymi flashbackami.

 

Pozwól sobie na żałobę i wyrzucenie złości

Ogromnym problemem dla mnie było dopuszczenie do siebie krzywdy jakiej doświadczyłam, gubiłam się w usprawiedliwieniach i mydleniu sobie oczu, co zatrzymywało wyrzucenie złości i powodowało to, że tkwiłam w depresji i stanie bezsilności. Na tym etapie pomogła mi praca z wewnętrznym dzieckiem, dopuszczaniem do siebie świadomości, że mam prawo do szczęścia, akceptacji i miłości. Dzięki rosnącej świadomości uwalniałam emocje, pozwalałam złości, agresji ujrzeć światło dzienne. Coraz odważniej dawałam sobie prawo do obrony siebie. Pamiętajcie proszę, że uwalnianie emocji to proces i czasami potrzebujemy wielu miesięcy pracy na dotarcie do tego co zapieczętowane w naszym ciele i duszy.
Wraz z procesem uwalniania emocji opłaczcie to czego nie było w Waszym związku, dzieciństwie a czego potrzebowaliście, pożegnajcie iluzję. Żałoba da Wam siłę do budowania nowej rzeczywistości.

 

Poszukaj pomocy

Po zakończeniu toksycznego związku nasze życie wymaga totalnego przebudowania ponieważ wiąże się to z poznaniem prawdy o naszym dzieciństwie i wielu innych relacjach w naszym życiu prywatnym i zawodowym. Czasami powoduje to zmierzenie się ze wspomnieniami i uczuciami, które pochłaniają nas i nie pozwalają funkcjonować. Jeżeli kończy się Twoje małżeństwo potrzebujesz poukładać również bardzo wiele przyziemnych spraw.
Dla mnie w tamtym czasie nieocenione było wsparcie przyjaciół ale również osób, które były w stanie przeprowadzić mnie przez proces żałoby i rozwodu. Zakończenie małżeństwa spowodowało, że byłam totalnie bezbronna i słaba, nie znałam swoich praw, nie umiałam się bronić, ani stawiać granic. Z jednej strony czułam, że to było dobre dla mnie, a z drugiej wszechogarniający ból mówił co innego. Bez osób, które pomagały mi w wytyczaniu kierunku nie byłabym dziś w tym miejscu.

 

Zdobądź wiedzę

Zbieranie informacji dotyczących osobowości toksycznych, typowych zachowań, faz w relacji jest bardzo potrzebnym etapem podczas rozpoznawania problemu. Wiedza pomaga w rozpoznaniu naszych ran oraz w uznawaniu naszych krzywd. Dotyczy to również naszego dzieciństwa, edukacja powoduje, że przebijamy się przez zaprzeczenie w którym żyliśmy, a świadomość tego co doprowadziło nas do ograniczenia się do życia w powtarzalnym schemacie daje nam podstawy do zmiany.
Poznanie problemu było dla mnie ogromnym wsparciem ponieważ mogłam poukładać sobie to, co działo się w moim życiu w całość. Moja historia przestała już być przypadkowa, nielogiczna czy niezrozumiała. Dzięki wiedzy wiedziałam z czym się mierzę. A to spowodowało, ze mogłam szukać pomocy.

Poznawaj siebie

Wiem, że jest to hasło i tak naprawdę trudno je „ugryźć”. Wielokrotnie czytałam takie zdania i wydawało mi się, że znam siebie, jednak teraz wiem, że borykając się z zależnością nie wiedziałam kim jestem. Cała moja uwaga była na zewnątrz, moim zadaniem było wsłuchiwanie się w potrzeby innych, stało za tym wiele mechanizmów.
W poznawaniu siebie pomógł mi kontakt z ciałem oraz zadawanie sobie pytań dotyczących mojego samopoczucia, potrzeb, planów i upodobań, nawet jeżeli brzmi to banalnie jest to niezbędne. Żyjąc z niedojrzałym rodzicem, czy w toksycznym związku nie mamy szans, aby poznać siebie, cała uwaga jest skoncentrowana na drugiej osobie, a my próbujemy w tym przetrwać i obronić się. Dlatego tak ważne jest doświadczanie najróżniejszych rzeczy.
Wiele osób po terapii zmienia zawód, hobby, czasami wraca do rzeczy, które cieszyły w dzieciństwie, a czasami odkrywamy coś nowego.
Cały czas zapisuję w notesie to, o czym marzyłam i marzę, wyznaczam sobie cel i staram się spełniać te marzenia, czasami są to drobnostki. Kiedy podejmujemy próby realizacji swoich planów wyławiamy też to, co nas blokuje i stopuje przed życiem w pełni i jest to szansa na pracę z tym, co się pojawia. Nie ukrywam, że czasami jest trudno, kiedy widzimy cel, który jest na wyciągnięcie ręki ale „coś” nie pozwala zrobić kolejnego kroku. Bardzo często blokuje nas strach, głęboko w podświadomości wierzymy, że nam nie wolno i nie potrafimy przekroczyć tego w sobie, uwierzyć, że zasługujemy na dobre życie.

 

Pracuj nad poczuciem własnej wartości

Wychodząc z toksycznego związku bardzo często niesiemy na sobie ogromne poczucie winy i toksyczny wstyd. Najczęściej osoby toksyczne obarczają nas winą za rozpad związku i odmawiają wzięcia odpowiedzialności za swoje krzywdzące zachowania. Ich celem jest, abyśmy czuli się niewidziani i nieważni, wtedy nie mamy sił, aby odejść. Życie z taką osobą powoduje, że każdego dnia tracimy siebie, przestajemy widzieć to kim jesteśmy, a coraz bardziej wierzymy, że nie zasługujemy na szczęście lub potwierdzamy to co wpojono nam w dzieciństwie. Ogromnym wsparciem jest praca z poczuciem wartości, jest to odbudowywanie siebie, odkrywanie swojego potencjału, do którego nie mieliśmy dostępu ze względu na toksyczne środowisko.
Kiedy byłam na warsztatach budowania własnej wartości kilkanaście lat temu, rozpłakałam się nad zadaniem: Wymień swoje dobre strony. Nie umiałam spojrzeć na siebie bez podszeptów wewnętrznego krytyka, który podcinał mi skrzydła. Takie zadania powodują, ze zaczynamy poszukiwać w sobie, przyglądać się temu kim jesteśmy, a w rezultacie budujemy nowy obraz siebie, który najczęściej jest zupełnie inny od tego, który był nam wyświetlany przez toksyczne otoczenie.

Kochani zdaję sobie sprawę, że te kilka z pozoru łatwych kroków to wielka praca do wykonania. Będą chwile kiedy nie znajdziecie w sobie sił na pracę, dajcie sobie wtedy na to przestrzeń i zrozumienie. Droga do siebie bywa bardzo różnorodna, jest mieszanka łez i radości, upadamy po to, aby odnaleźć w sobie siłę o której istnieniu nie wiedzieliśmy. Powodzenia <3

 

Nowa Ty

C/5

Każde przeżycie, którego człowiek doświadcza, dotyka jego ciała i zapisuje się w umyśle. Jeżeli przeżycie jest przyjem- ne, to wpływa ono pozytywnie na jego zdrowie, witalność i grację ciała. W przypadku przeżyć bolesnych, negatywnych jest odwrotnie. Jeżeli dana osoba potrafi odpowiednio zareagować na odniesiony uraz, to jej skutek nie będzie trwały, jako że ciało się goi. Jeżeli natomiast reakcja zostanie zablokowana, uraz pozostawia na ciele piętno w postaci chronicznego napięcia mięśniowego.
 
Alexander Lowen  „Duchowość ciała”
 
 

Nowa Ty

C/4

Lista potrzeb

 

Potrzeby fizyczne
Zdrowia
Powietrza
Pożywienia
Wody
Schronienia
Ruchu
Odpoczynku
Snu
Wyrażania swojej seksualności
Dotyku
Bezpieczeństwa fizycznego

 

Kontaktu z samym sobą
Bycia prawdziwym
Autentyczności
Wyzwań
Uczenia się
Jasności
Świadomości
Kompetencji
Kreatywności
Integralności
Rozwoju/wzrostu
Autoekspresji/wyrażania samego siebie
Uznania/bycia docenionym
Samoakceptacji
Szacunku do siebie
Osiągnięć/tworzenia
Prywatności
Działania
Poczucia sprawczości i wpływu na swoje życie
Jedności
Spójności
Spokoju wewnętrznego
Stymulacji
Zaufania
Świętowania zaspokojonych potrzeb/spełnionych marzeń/rozwoju
Celu
Równowagi
Energii
Efektywności stabilności

 

Radości życia
Znaczenia
Zabawy
Humoru
Radości
Lekkości
Przygody
Różnorodności
Inspiracji/pasji
Prostoty
Dobrostanu fizycznego i emocjonalnego

 

Autonomii
wybierania własnych planów, celów, marzeń
wybierania własnej drogi prowadzącej do ich realizacji
wolności
przestrzeni do podejmowania decyzji
spontaniczności
niezależności
empatii dla siebie

 

Związku z ludźmi
wzajemności
przyczyniania się do wzbogacania życia
przynależności
wsparcia
wspólnoty
bycia w kontakcie z sobą/innymi
towarzystwa
bliskości (dotyku, czułości)
dzielenia się
więzi/bycia w relacji
uwagi/bycia branym pod uwagę
bezpieczeństwa emocjonalnego
szczerości
empatii
współzależności
szacunku (uznania uczuć i potrzeb)
równych szans
bycia widzianym/bycia słyszanym
rozumienia i bycia rozumianym
zaufania
ciepła/otuchy
akceptacji
miłości
intymności
siły grupowej
współpracy
troski o siebie/troski o innych

 

Związku ze światem
Piękna
Kontaktu z przyrodą
Harmonii
Porządku
Spokoju
Jedności ze światem
Przyczyniania się

 

Nowa Ty

#20

Zamknij oczy i przywołaj do siebie poczucie bezpieczeństwa. Zauważaj jak to jest czuć się bezpiecznie i co wpływa na Twoje poczucie bezpieczeństwa. Co powoduje, że je tracisz, a dzięki czemu czujesz się bezpiecznie?
 

Będąc na drodze powrotu do siebie bardzo ważne jest poznanie tego, kim jesteśmy i czego potrzebujemy. Rozpoznanie swoich lęków i ich źródeł.

Kiedy zaczynałam pracę nad sobą i nie zdawałam sobie sprawy z tego, co przeżyłam wydawało mi się, że jestem bezpieczna. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo uciekam od życia z powodu braku bezpieczeństwa.

Systematyczne zadawanie pytań i zagłębianie się w siebie przynosiło mi coraz więcej odpowiedzi, coraz więcej czułam w sobie, a w związku z tym chciałam wiedzieć, dlaczego tak czuję.

Dzięki tym pytaniom zaczęłam uwalniać w sobie to, co było bardzo głęboko schowane, aż dotarłam do obrazu małej dziewczynki sparaliżowanej strachem. Dziecka, które panicznie się boi o życie i jutro. Nie czułam się bezpiecznie, nie znałam tego uczucia. Owszem dążyłam do niego, ale nie znałam tego z dzieciństwa mogłam jedynie wyobrazić sobie jak to może być. Zaczęłam drążyć dalej.

Kolejnym pytaniem było: Czego potrzebuję, aby tak właśnie się czuć? Im więcej pytałam, tym więcej odpowiedzi przychodziło, a z nimi działanie.
Powodzenia <3

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Jak sobie radzić ze strachem?

Strach jest moim bardzo bliskim znajomym. To właśnie strach trzymał mnie potrzasku i nie pozwalał ruszyć z miejsca, opuścić ludzi i sytuacji, które mi nie służyły, a wręcz mnie niszczyły. Uciekając przed pokazaniem swojej wewnętrznej siły odkładałam marzenia i życiowe cele na później.

Właśnie ze względu na strach akceptowałam swoją bierność. Oczywiście w dzieciństwie był to mój sposób przetrwania i poradzenia sobie z tym, co niesie dzieciństwo z narcystycznym rodzicem. Jednak, jako osoba dorosła miałam możliwość zmiany, jednak nie potrafiłam jej wprowadzić w życie, przede wszystkim, dlatego, że przez wiele lat nie widziałam jej, nie wierzyłam w jej istnienie.

Wlewałam w siebie litry frustracji, biłam głową w ścianę próbując ją rozbić i odkryć za nią szczęśliwe życie. Nienawidziłam siebie, ponieważ zrzucałam na siebie odpowiedzialność za innych, tak bardzo chciałam ich zmienić, tak bardzo chciałam, aby zobaczyli piękno we mnie, którego jeszcze wtedy sama nie widziałam. Był to bardzo trudny okres w moim życiu, ponieważ nie widziałam wyjścia, drogi do uwolnienia, dusiłam się.
Dotykając dna znalazłam w sobie siłę na zmianę i wszechświat pomógł mi, dotarłam do ludzi i sposobów pracy. Zaczęłam krok po kroku swoją wewnętrzną zmianę, dzięki, której postanowiłam ruszyć, podjąć ryzyko, wyjść z ukrycia i pokazać światu, a przede wszystkim sobie, kim jestem.

Co możesz zrobić, aby zmienić swoje życie

  • Rozpoznaj, co masz do zrobienia, jakiego rodzaju zadanie, lekcja jest przed Tobą – nazwij ją
  • Spotkaj się z oporem, jaki masz w sobie przed kolejnym krokiem. Przyjrzyj się temu jak chcesz od niego uciec, odwrócić głowę i udać, że jego nie ma albo uznać, że lepiej jest to zostawić i poczekać aż samo minie.W pewnym momencie zrozumiałam, że sytuacje w moim życiu są jak mapa, Wszechświat pokazuje mi gdzie są moje rany, gdzie są moje zadania do przepracowania, dzięki, którym będę silniejsza i szczęśliwsza oraz będę żyła życiem, o którym dotychczas tylko marzyłam.
  • Pozwól sobie czuć – spotkaj się ze strachem, który przychodzi.Kiedy przychodzi do mnie strach i czuję go każdą komórką mojego ciała, siadam z zamkniętymi oczami i proszę, aby się pokazał. Bardzo często to, co czułam było obezwładniające i paraliżujące, zamiast miłości i życia widziałam śmierć. Rozmawiam z nim i docieram do sytuacji z przeszłości, które są źródłem tego strachu. Daję uwagę i miłość temu, co przychodzi.
  • Wyjdź z domu, kiedy strach jest tak wielki, że nie potrafię poradzić sobie z nim w żaden sposób, wtedy idę na spacer, na ćwiczenia, rozmawiam z przyjaciółką, oglądam pozytywny film, słucham żywej muzyki. Czasami chwilowe wyjście z sytuacji, oderwanie się od niej pomaga złapać nową perspektywę lub pozbierać siły do sprostania zadaniu, jakie przed nami stoi.
  • Zatroszcz się o siebie – z czasem zauważyłam jak ważne jest moje własne wsparcie dla siebie, dostrzegłam jak ważny jest mój wewnętrzny dialog, ile daje mi to, że rozmawiam z sobą czule i troszczę się o siebie. Dziękuję sobie, że stawiam się i że chcę zmienić to, co dotychczas mnie tak przerażało. Uczę się miłości do siebie.
  • Usłysz wątpliwości – pojawiają się, kiedy podejmujemy działanie, które dotychczas było obce: akty troszczenie się o siebie, wyznaczanie granic. Staram się wtedy oddawać Wszechświatowi to, czego sama nie potrafię udźwignąć, zrozumieć. Rozmawiam z Nim i proszę o znak, wskazówkę, wsparcie. Są to momenty wielkiego otwarcia i pokazania swojej wrażliwości. Jest to też akt oddania swojego życia sile wyższej, ta praktyka bardzo mnie wspiera, wtedy czuję, że nie jestem sama, ktoś czuwa nade mną.

Powodzenia <3

 

Nowa Ty

C/1

“Nie potrafimy zmienić naszej przeszłości, ani też wymazać ran zadanych nam w dzieciństwie. Możemy jednak zmienić siebie, skorygować postawę wobec siebie i życia, możemy siebie “naprawić” i odzyskać naszą utraconą integralność – jeśli tylko zdecydujemy się dokładniej przyjrzeć przeszłości zapisanej w naszym ciele. Z pewnością nie jest to droga łatwa, ale stwarza nam ona możliwości opuszczenia w końcu niewidzialnego więzienia naszego dzieciństwa. W ten sposób z nieświadomych ofiar przekształcamy się w odpowiedzialnych ludzi, którzy znają swoją historię i potrafią z nią żyć.”
 
Alice Miller „Dramat udanego dziecka”

 

Spotkanie z iluzją dzieciństwa było dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem, bolało do granic życia. I przyniosło mi śmierć w pewnym wymiarze, przyniosło też narodziny. W momentach zwątpienia i ogromnego lęku pytałam Wszechświat – Czy to właściwa droga? Czy tak właśnie wygląda miłość do siebie? Odpowiedź przychodziła, łapałam oddech i stawiałam kolejny krok. Każdy następny był już lżejszy, pewniejszy, a moja dusza rosła w siłę.
Działajcie kochani <3

 

Miniaturka_10
Nowa TyToksyczne związki

Wyjście z roli ofiary. Wejście w działanie.

Wzięcie odpowiedzialności za siebie to była jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakich dokonałam w moim życiu. Ukończenie studiów, praca, macierzyństwo okazało się być proste w porównaniu z tym. Tak bardzo i uparcie odwracałam głowę od tego, aby odpowiadać za siebie.

I znowu – zewnętrznie przecież to robiłam, pracowałam, dbałam o rodzinę, dom. Płaciłam rachunki, dotrzymywałam terminów. A jednak był obszar mojego życia, na, który nie chciałam spojrzeć, byłam wściekła na tych, którzy byli obok mnie, którzy nie chcieli rozwiązać moich problemów, dbali o siebie, a kto ma zadbać o mnie?! Aaaaa krzyczałam, darłam się i nic, pozostawali nieporuszeni i wszechświat też. Nie wygrywałam na loterii, nie doznałam nagłego olśnienia. Nic, byłam nadal tą samą Justyną, która tupała z całych sił, bo inni mieli zrobić to, czego ja sama nie chciałam. Nie chciałam zmieniać swojego utartego i dobrze znanego schematu postępowania. Powielałam go i cały czas miałam nadzieję, że tym razem przyniesie inny skutek. Dość naiwne, niestety tak właśnie było.

I co się stało, że zaszła zmiana? Zmieniłam działanie, zrobiłam inaczej niż dotychczas i TAK to było TO. Choć początkowo nie wyglądało na TO, ponieważ mój dotychczasowy świat uległ totalnemu zniszczeniu i miałam gruz zamiast szczęścia, a sama leżałam na podłodze z poczuciem, że tak właśnie wygląda koniec. Jednak po zakasaniu rękawów i ciężkiej pracy TO zaczynało się wyłaniać się, nabierać kształtów i promyków radości. Bolało mnie wszystko, byłam mieszanką rozpaczy, furii, beznadziei, ale pomimo tego miałam też w sercu moją energię życiową, która chciała istnieć, odcisnąć swój ślad.

Każdy z nas jest bohaterką i bohaterem, który wyrusza w podróż. Każdy z nas ma na swojej drodze ciemny las pełen smoków, potworów i strachów i tylko przechodząc przez ten las odnajdziemy skarb – naszą duszę i prawdę. Każdy z nas decyduje, czy chce iść, czy woli pozostać. Jaką drogą iść, kiedy i w jakim tempie. Każdy z nas ma wybór. Jednocześnie każdy też boi się i opiera, ponieważ las jest niebezpieczny i nieznany.

Jestem odpowiedzialna za to, że wciąż gonię za kimś, kto ma dać mi szczęście.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE chcę się zatrzymać się i spojrzeć na swój ból i samotność.
Jestem odpowiedzialna za to, że wciąż daje kolejne szanse ludziom, którzy mnie ranią i wykorzystują.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE stawiam granic.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE mówię, kiedy ktoś mną manipuluje, kłamie, niszczy.
Jestem odpowiedzialna za to, że NIE lituję się nad sobą, ale mam jej wiele dla innych.
Jestem odpowiedzialna za to, że pozostaje w cieniu i NIE pokazuję swojego piękna światu.

 

Nowa Ty

#19

Od kiedy pamiętam NIE chciałam być podobna do matki. Doznałam tyle krzywdy od niej, więc cokolwiek ona robiła kojarzyło mi się z niesprawiedliwością, krzywdą i cierpieniem.
Płynęłam w tym – nie chciałam być taką kobietą, przyjaciółką, żoną, matką, koleżanką, siostrą JAK ONA.
Myślałam, że wystarczy, że będę robiła przeciwne rzeczy do niej i to załatwi sprawę. Jednak to nie było to, ponieważ zatraciłam się w bezinteresownym pomaganiu, nie stawianiu granic, dbaniu o potrzeby innych, kochaniu wszystkich niezależnie od tego, kim były te osoby i jak mnie traktowały.

Moja droga do siebie była odkrywaniem tego, kim JA jestem. Doświadczałam siebie prawdziwej w macierzyństwie, na nowo budowałam relację z moimi dziećmi. Później, kiedy pojawił się nowy mężczyzna w moim życiu odkrywałam siebie, jaką chcę być kobietą, kochanką, partnerką.
Na nowo też pisałam relację z najbliższymi mi osobami.

Pamiętam jak z drżącym sercem i ściskiem gardła dzwoniłam do przyjaciółki powiedzieć o swoich odczuciach dotyczących naszej relacji prowadzona nadzieją, że znajdę zrozumienie. Choć były to trudne rozmowy każda z bliskich mi kobiet dała mi przestrzeń na doświadczanie siebie i odkrywanie tego, kim jestem. Z tych pięknych, szczerych rozmów czerpałyśmy obie, każda dla siebie, każda schodziła głębiej w poznanie siebie.
Podobnie było z partnerem, poznawałam siebie, jako kobietę, poznawałam swoje ciało i jego potrzeby. Nie było mi łatwo, ponieważ na wielu poziomach byłam zablokowana. Często pytałam siebie, czego tak naprawdę chcę i nie przychodziła żadna odpowiedź.
Znalazłam w sobie przestrzeń na czekanie na nią. Odpowiedź przychodziła, była nagrodą za akceptację tego, że mogę nie wiedzieć.

Każda podjęta próba dawała mi siłę na następną.
Oczywiście nie obyło się bez negatywnych reakcji. Było mi trudno, kiedy słyszałam krytykę i odrzucenie od osób mi bliskich. Uczyłam się wtedy bycia ze sobą w smutku i dorzuceniu. Te sytuacje uczyły mnie również uważnego słuchania sygnałów duszy, bo ona wiedziała najlepiej, kto ma miłość i zrozumienie w sercu. Z czasem stawałam się uważniejsza i ostrożniejsza na jej sygnały.

Córki i Synowie budujcie siebie na tym co Wasze. Aby dowiedzieć się tego kim jesteście – doświadczajcie, testujcie, działajcie, pytajcie i czasami wytrwale czekajcie na odpowiedź.
Powodzenia <3

 

Nowa Ty

#18

Córka narcystycznej matki jest pozbawiana tożsamości. Gra rolę wyznaczoną przez matkę wierząc, że za dobrze odegrane przedstawienie dostanie miłość i akceptację. Zostanie zobaczona taka, jaka jest z jej potrzebami.
Pomimo ciągłych starań i zabiegania o uwagę, narcystyczna matka pozostaje skupiona na sobie. Córka zawieszona w ciągłej pogoni za matczyną miłością, której potrzebuje, aby żyć.
Mijają lata, narasta w niej frustracja, lęk, złość, poczucie winy, ogromny wstyd. Matka nieporuszona, niekochająca, niewidząca, krytyczna i obarczająca problemami. Zrzuca na plecy córki coraz większy ciężar, a ona coraz bardziej wierzy, że nie jest dość dobra, że nie zasługuje, że nie można jej kochać.

Obroną staje się odwrócenie głowy od cierpienia duszy, a jest nią wiele mechanizmów obronnych, które pozwalają na życie. Tylko, jakie jest to życie?! Córka narcystycznej matki zapycha swoją pustkę w bardzo różne sposoby: je, robi zakupy, bierze narkotyki, sprząta, zdradza, pije alkohol, okalecza własne ciało… Karci siebie za każdą nieudaną próbę zdobycia matczynej miłości, wpada w błędne koło naprawiania siebie. Jest niczym niezłomny Syzyf.

Jednak przez lata bolesnych doświadczeń jej wewnętrzne światło przygasa, siła się wypala, a ciemność coraz bardziej dominuje jej wnętrze.

Wiem, że przebudzenie jest bolesne, wiem, że każda z nas boi się powiedzieć STOP. Jednak za tym stop jest prawdziwa droga do szczęścia, mój i Twój prawdziwy potencjał. Droga do siebie, to codzienna praca, która jest wieloletnim procesem kończącym się w dniu naszej śmierci.
Radość okrywania własnego ja – własnej tożsamości nie ma sobie równych, jest moją największą przygodą, największym wyzwaniem.

Tego Wam również życzę kochani <3

 

Nowa Ty

#17

Matki, które nie przyjęły do siebie swojego smutku i bólu nieświadomie oczekują od innych, aby się tym zajęli, aby wzięli odpowiedzialność za ich problemy życiowe. Najczęściej jest to niepisany pakt pomiędzy matką a dzieckiem. Bardzo często decyzja o macierzyństwie jest jednocześnie nadzieją, że dziecko da im tyle miłości, że ból istnienia, który noszą zniknie. Bardzo często córki są wybierane do tej roli, ponieważ kobiety pełnią rolę opiekuńczą w rodzinie, to one dbają o ognisko domowe i dobrostan ludzi tworzących rodzinę.

Dzieci takich matek często żyją z poczuciem ogromnej bezsilności, ponieważ matka wymaga od nich czegoś, czego nie są w stanie spełnić. Pojawia się frustracja, złość, żal. Nie ma wolności, jest przymus bycia przy skrzywdzonej matce w powietrzu wisi układ – Ty zabierzesz mój ból i będziesz przy mnie tak długo jak będę tego potrzebowała, a ja może wtedy dam Ci miłość i pozwolę odejść.

Jestem jedną z takich osób. Doświadczyłam obu ról, byłam córką, która chciała uszczęśliwić swoją matkę oraz matką, która pokładała wielkie nadzieje w tym, że jej dzieci sprawią, że przestanie być głodna miłości.

Wyjście z takiej zależności uwolniło mnie i moje dzieci, dało nam przestrzeń na miłość, nie szarpiemy się już o nią. Od momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że to ja mam pokochać siebie i wziąć odpowiedzialność za własne cierpienie dostaję od moich dzieci szczerą wdzięczność i miłość. Ja daję im bezpieczeństwo, bezwarunkową miłość i akceptację na to, kim są.

Im dalej na tej ścieżce tym swobodniej, upadki, które się zdarzają bolą mniej, każdy z nas jest coraz bliżej siebie, swojej duszy.

 

Nowa Ty

#16

W swoim otoczeniu spotkałam wiele osób, które zaprzeczają swojemu wewnętrznemu bólowi lub nie chcą go dotykać uważając, że on nie ma końca, że on pochłonie i nie pozwoli na normalne życie. Dostałam też kilka rad, że mam już przestać taplać się w smutku, bo to się nie skończy albo, że robię to, bo lubię być ofiarą i odgrywać w kółko to, co było.

Jest w tym wiele prawdy, tak może się stać, jeżeli nie ma ujścia dla tych emocji i pozostają w słowach, a nie są odczuwane w ciele. Wtedy żyjemy krzywdami doświadczonymi w przeszłości i reagujemy na to, co tu i teraz z perspektywy sytuacji, których doświadczyliśmy w przeszłości. Jednak w momencie, kiedy docieramy do bólu z przeszłości i pozwalamy sobie poczuć to, co wtedy się stało, puszczamy nasze hamulce pozwalamy sobie na krzyk, płacz i złość, której wtedy nie mogliśmy odczuć – te emocje zostają wyrażone i pozostaje tylko wspomnienie. To tak jakbyśmy uwalniali część siebie zamrożoną w przeszłości, dając jej pozwolenie na ekspresję – zwracamy ją sobie w teraźniejszości. Stajemy się pełnią – sobą.

Przytoczę cytat z książki „Narcyzm” Alexandra Lowen’a:

„Ja to funkcja żywotności ciała. Nie podlega ona świadomej kontroli. Świadomie można jedynie zmienić czyjś wygląd, a w rezultacie również czyjś obraz. To jednak ma zaledwie powierzchowny wpływ na osobowość – podobnie jak zmiana ubioru nie zmienia czyjegoś ciała. Dokonanie głębszej zmiany wymaga ekspresji stłumionych i wypartych uczuć. A do tego trzeba uwolnienia przewlekłych napięć mięśniowych blokujących czucie i uświadomienie sobie stłumionych wspomnień.”