Nowa Ty

PRZEKONANIA

 

Wielokrotnie poruszałam temat przekonań oraz tego jaki mają na nas wpływ. I te pozytywne i te fałszywe oczywiście. Nasze przekonania, które żyją sobie w naszej podświadomości są niesamowicie ważne dla naszego życia, dobrostanu i funkcjonowania, ponieważ na podstawie tych przekonań podejmujemy działania. Jak może wiesz około 90 procent naszych działań pochodzi z naszej podświadomości, dlatego też poznanie tego, w co wierzymy i na czym opieramy obraz siebie i świata jest tak ważny. Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków jesteśmy w stanie dotrzeć do naszych negatywnych przekonań i założeń na nasz temat i naszego życia.

 

Tworzymy te założenia i przekonania na podstawie tego, co dzieje się w naszym życiu, jacy są nasi rodzice, rówieśnicy i nauczyciele oraz otaczający nas świat. Tworzymy je na podstawie tego, co widzimy, słyszymy i czego doświadczamy. Te przekonania są dla nas tak oczywiste i tak obecne w naszym życiu i sposobie myślenia i postrzegania, że nie zauważamy ich. Są to dla nas stwierdzenia, które traktujemy jako prawdę i odzwierciedlenie rzeczywistości. Nie kwestionujemy ich tylko powtarzamy. Przykłady takich przekonań, część z nich była częścią mojego życia: Życie jest ciężkie. Muszę być miła, żeby być lubiana. Nie dam rady. Jestem słaba. To kim jestem to za mało. Nie zasługuję na miłość.

 

Nasze przekonania mają nad nami kontrolę i decydują o naszym życiu do momentu w którym zdecydujemy się na uświadomienie sobie ich i pracę nad zmianą tych przekonań.

Jeżeli wierzymy w to, że nie zasługujemy na miłość jest to często odzwierciedlone w naszych relacjach. Po pierwsze możesz zakochiwać się w osobach, które są niedostępne emocjonalnie albo jeżeli spotkasz kogoś kto będzie gotowy na związek i miłość możesz tę relację sabotować. Co więcej możesz też unikać bliskości. Najczęściej w takich sytuacjach potrafimy to wszystko sobie zracjonalizować i wytłumaczyć, że nie mamy wyjścia, że to najpełniejsza decyzja albo że i tak by nic z tego nie wyszło.

 

 

Nasze fałszywe przekonania są źródłem większości lęków jakie doświadczamy w naszym życiu. Nasze fałszywe przekonania powstrzymują nas przed osiągnięciem naszych celów. Zachęcam Cię do tego, abyś zapisała sobie w swoim dzienniku odpowiedzi na pytanie:

Czego naprawdę pragnę w moim życiu?

Daj sobie moment na zastanowienie postaraj się o to, aby żadne ograniczenia, ani myśli nie zmąciły Twojej wizji. Może uda się Tobie odpowiedzieć na to pytanie od razu, a jeżeli nie pamiętaj, że tak też może się wydarzyć. Czasami potrzebujemy więcej czasu na otwarcie się na takie wizje i pozwolenie sobie na marzenia. Drugie pytanie jakie mam dla Ciebie może Ci w tym pomóc.

  • Co zrobiłabym w moim życiu, gdybym wiedziała, że się uda?
 
  • Jeżeli nie przyszły do Ciebie odpowiedzi zapytaj siebie:
 
  • Co stoi na przeszkodzie? Czego się obawiam?

 

Twój kolejny krok to przyglądanie się sobie, temu, co myślisz i jak się zachowujesz. Proszę Cię o to, ponieważ to jakie masz przekonania widać w tym, jak do siebie mówisz, czyli Twój wewnętrzny dialog oraz jak dbasz o siebie. Widać też w tym jak oceniasz i co myślisz o innych. Jeżeli jesteś krytyczna w stosunku do innych to najczęściej mówi o tym, że równie krytycznie patrzysz na siebie. Jeżeli nie masz czasu na zadbanie o siebie albo mówisz sobie, że jest to Tobie niepotrzebne to najczęściej wierzysz w to, że nie zasługujesz na to. Przyjrzyj się również tym aspektom Twojego życia, które nie są takie jakie chcesz, aby były.

  • Zastanów się nad tym, czy spełniasz się jako kobieta: w związku, pracy, macierzyństwie, przyjaźni oraz w rozwoju i dbaniu o siebie na poziomie ciała, ducha i umysłu.
  • Jeżeli nie spełniasz się, to oznacza, że blokujesz swój rozwój w tych obszarach. Zapisz sobie przykłady przekonań, które mogą za tym stać i które uważasz, że mogą być prawdziwe.
  • Zacznij kwestionować te nie służące Ci przekonania. Zastanów się nad tym:
Czy to prawda, że np. muszę pozostać w związku, w którym nie czuję się kochana?
  • Czy są dowody na to, że nie zasługuję na miłość?
  • Czy takie przekonanie wspiera mnie?
  • A teraz zapisz nowe przekonanie, które z Tobą rezonuje i które brzmi dla Ciebie dobrze. Nie musisz w nie wierzyć tak od razu. Jeżeli czujesz opór, bądź z nim pozwól sobie poczuć te emocje, które towarzyszą temu oporowi i powtarzaj sobie te przekonania tak często jak się da!

 

Jeżeli wprowadzić te działania, o który tu piszę w życie Twoje życie zmieni się. Dzięki tej pracy zbudujesz samoświadomość i małymi krokami będziesz też odbudowywać swoją odporność psychologiczną, która jest kluczowa do wewnętrznej pracy i przemiany.

Powodzenia i pamiętaj, że #idziemyrazem

A jeżeli jesteś gotowa na głębszą pracę zapraszam Cię do Wilczego Stada w kwietniu będziemy pracować nad naszymi przekonaniami.

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

GRANICE

Kilka sposobów na wzmocnienie granic.

 

Temat granic powraca do mnie w Waszych mailach wielokrotnie. Jest to temat z pozoru łatwy jednak jeżeli w dzieciństwie nie miałyśmy przestrzeni na podejmowanie prób, a nasze granice były naruszane wtedy też w dorosłości potrzebujemy często zacząć naukę od początku. Przede wszystkim ważne jest zrozumienie tego, że granice są po to, abyśmy nauczyły mówić „NIE” kiedy zbliża się coś czego nie chcemy, nie tolerujemy i nie akceptujemy w naszym życiu. To może być problemem ponieważ dorastając w takim domu, w którym nie ma akceptacji dla naszych granic nie uczymy się tego, co jest dla nas ważne, akceptowalne albo to lubimy, a czego nie.

Dlatego też chcę Cię wesprzeć w tym procesie i podpowiedzieć w jaki sposób możesz się wzmocnić.

 

1. Upodobania

Daj sobie przestrzeń do testowania tego, co lubisz i tym samym nie lubisz w swoim życiu i jego odsłonach. Testuj jedzenie, sposób ubierania, zainteresowania, spędzanie wolnego czasu. Zrób sobie listę tego, co lubisz w swojej pracy i w swoim życiu, a czego nie tolerujesz. Zauważ co jest z Tobą od lat i nadal wzbudza to w Tobie ciepłe uczucia i masz ochotę to robić.
Jest to prosty sposób na budowanie świadomości tego kim jesteś, a kim nie jesteś. Co cenisz w życiu, a czego nie. Dzięki takim prostym działaniom zaczniesz poznawać siebie.
Co zaowocuje tym, że w sytuacji w której otrzymasz zaproszenie, propozycję, czy ofertę poczujesz czy jest to dla Ciebie.
Pamiętaj też o tym, że niektóre rzeczy są dla nas oczywiste i proste inne są trudniejsze do odkrycia i czasami będzie Ci trudno podjąć decyzję. Ważne, abyś próbowała w miarę swoich możliwości i dawała sobie przestrzeń do wyciągania wniosków bez oceniania tych prób jak błędów.

 

2. Wartości

 

Nasze zwartości albo też zasady według których żyjemy są niesamowicie ważne, ponieważ znając je pozostajemy ze sobą w prawdzie i w szczerości. Postępując w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami dajemy sobie znać, że jesteśmy ważne same dla siebie. Nasze dobro jest dla nas priorytetem. Zastanów się proszę co na przestrzeni Twojego życia raniło Cię, sposób w jaki byłaś traktowana przez rodziców, przyjaciół i oczywiście Twojego partnera, męża. Zapisz sobie w dzienniku czego doświadczyłaś, a czego tak naprawdę w głębi siebie potrzebowałaś.

3.Nie

Kolejnym krokiem jest zauważenie tego, co funkcjonuje w Twoim życiu z tej listy, którą stworzyłaś w swoim dzienniku. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwym zadaniem, ponieważ wymaga od Ciebie dużej szczerości ze sobą. Nie chciałabym też, abyś załamywała się, czy myślała o sobie źle. Pamiętaj, że to jak umiesz bronić siebie i swoich wartości jest efektem tego, jak byłaś traktowana przez rodziców i na ile miałaś przestrzeń do nauki bycia sobą. Jeżeli widzisz takie sytuacje w swoim życiu zastanów się proszę nad tym w jaki sposób możesz małymi krokami zmienić je. Zdaję sobie sprawę, że może pojawić się strach i opór albo też poczucie, że nie dam rady.
Dzięki temu, że powiesz „NIE” przestajesz w tym uczestniczyć, nie ma Twojej zgody na takie traktowanie i zachowanie. Dzięki temu wzmacniasz się i odblokowujesz swój głos.

 

 

4. Emocje

Wsłuchując się w emocje uczysz się słuchać swojego ciała i intuicji. Dzięki temu sygnały jakie otrzymujesz ze swojego wnętrza są coraz głośniejsze i bardziej rozpoznawalne dla Ciebie. Jeżeli nauczysz się słuchać i akceptować swoją złość będziesz wiedzieć, gdzie są Twoje granice. Jeżeli masz problemy z kontaktowaniem się ze swoimi emocjami zapraszam Cię do pracy z kursem „Poznaj swoje emocje, sekret życia w równowadze” . Dzięki temu odblokujesz swoje emocje, dasz sobie na nie pozwolenie i nauczysz się rozumieć to, co one chcą Tobie powiedzieć.

 

5. Działanie

To bardzo ważne, abyś zaczęła działać, niezależnie od tego na jakie działania jesteś gotowa. Możesz zacząć od drobnych granic w swoim domu albo w pracy. Zastanów się, który obszar Twojego życia jest dla Ciebie łatwiejszy i komu jest Ci łatwiej postawić granice. Możesz wyznaczyć sobie termin i zrobić plan, zapisać w dzienniku od czego chcesz zacząć. Aby sobie odrobinę ułatwić to zadanie spróbuj sobie wyobrazić jak Twoje życie będzie wyglądało z tą granicą? Pozwól sobie na marzenia, bez zobowiązań i spięcia pozwól sobie na wyobrażenia. Jeżeli jest Ci trudno spójrz na kogoś kogo znasz i wiesz, że ta osoba stawia granice, zobacz jakie ma życie i jak się w nim czuje. Może to będzie dla Ciebie inspiracją.
Dzięki temu, że zaczniesz stawiać granice i tym samym mówić sobie „TAK” zaczniesz się czuć coraz lepiej ze sobą.

6. Wstyd/poczucie winy

Jeżeli pojawia się poczucie winy albo też wstyd, po tym jak postawisz granice to znak, że Twoje wewnętrzne dziecko potrzebuje pomocy i wsparcia. Zapytaj sama siebie o to, co czujesz i jakiej sytuacji z przeszłości to dotyczy. Pozwól swojemu wewnętrznemu dziecku na to, aby poczuło emocje, które są z tym związane. Stwórz dla niego w swoim wnętrzu przestrzeń na poczucie zranienia związanego z tą sytuacją. Początki w stawianiu granic nie są łatwe ponieważ są wbrew temu, co nasz mózg uznaje za bezpieczne dla nas i powoduje to uruchomienie wewnętrznego krytyka, który próbuje nas zatrzymać. Wtedy też pojawia się w nas dyskomfort i naszym zadaniem jest wytrwanie w nim, stanięcie przy sobie, pozwolenie sobie na odczucia. Im częściej pozwolimy sobie na to i będziemy się wspierać, tym ten dyskomfort będzie się zmniejszał.

 

7. Prawda

Mówienie prawdy głośno jest ogromnym wyzwaniem jeżeli boimy się odrzucenia. Jednak myślę, że jest to jedyna droga do tego, aby pokazać innym jak chcemy być traktowane. Mówienie prawdy powoduje, że bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze życie i szczęście.
Mówienie o swoich wartościach i prawdzie nie jest również proste jeżeli boisz się konfrontacji i nauczyłaś się ich unikać i było to dla Ciebie sposobem na uchronienie siebie i innych przed zranieniem. W tym zadaniu pomoże Tobie praca nad sobą, a w szczególności praca z wewnętrznym dzieckiem i emocjami. Dzięki tej pracy uznasz swoje krzywdy i rany, opłaczesz je, a to wzmocni Cię i pomoże Tobie w zadbaniu o siebie. Co zaowocuje tym, że będziesz się czuła dużo lepiej sama ze sobą i tacy ludzie zagoszczą w Twoim życiu.

8. Moje granice

Wiele z Was pytanie mnie o to, co możemy zrobić jeżeli ktoś nie szanuje moich granic. To co najważniejsze mamy zadbać o siebie w taki sposób jaki będzie zgodny z moimi wartościami. Jeżeli w relacji, które nie słucha moich granic, ignoruje je to tym samym daje nam znać, że powinniśmy podjąć dalsze kroki do tego, aby poczuć się bezpiecznie. Nie mam na myśli tego, abyś zmuszała kogoś do tego, aby uznał Twoje granice. Myślę o tym, abyś się odseparowała po to, aby poczuć się bezpiecznie. Oczywiście są niektóre sytuacje, kiedy nie możemy zerwać relacji jednak nadal możemy odseparować się i nie reagować na próby wciągnięcia nas do kłótni, czy innych zachowań, które są dla nas krzywdzące.

Mam nadzieję, że artykuł oraz nagranie przybliżyły Tobie kwestię granic i pomógł Tobie w zrozumieniu tego procesu otwierania się na stawianie granic. Wiem, że temat granic nie jest łatwym tematem. Stawianie granic wymaga od nas odwagi spotkania się z emocjami i przekonaniami, które nas przed tym blokują.

Jeżeli szukasz wsparcia w pracy z granicami pamiętaj proszę, że stworzyłam narzędzie do samodzielnej pracy nad nimi, czyli kurs online “Stawiam granice, czyli jak zadbać o siebie”

 

Nowa Ty

Praca z intencją

 

Kilka dni temu mówiłam o tym, że w swojej wewnętrznej podróży wykorzystuję intencję. Jest dla mnie wsparciem w mojej wewnętrznej pracy. Wiele z Was dało mi znać, że jesteście zainteresowane tym tematem. Chcę się z Wami podzielić tym, jak ja nauczyłam się z nią pracować i co mi to daje.

 

Intencja to według Wikipedii to świadomy proces umysłowy polegający na aktywnym stosunku umysłu wobec jakiegoś problemu (sytuacji), w wyniku czego pragnienia przekształcają się w potencjalny plan działania. Świadome zamierzenie, zamiar, zamysł, cel, motyw działania; myśl przewodnia, chęć, pragnienie.

 

Dla mnie intencja jest początkiem do realizacji, każdego mojego marzenia i pragnienia. Jest to dla mnie niesamowita siła, która pomaga mi w realizacji wszystkich moich potrzeb, niezależnie od tego, czy dotyczy to leczenia moich wewnętrznych ran, mojej relacji z pieniędzmi, mojej relacji z dziećmi, mojej pracy, czy związku.

 

Zresztą intencja to nie tylko początek tych wielkich rzeczy, jeżeli decydujemy się na zrobienie obiadu to również zaczyna się od naszej intencji.
Mamy potrzebę, a więc jest i intencja. Kolejnym rokiem jest nasza wola do zrobienia czegoś, a na końcu jest nasze działanie.

 

 

Intencje od lat są dla mnie ogromnym wsparciem, ponieważ pozwalają mi się zmierzyć z moim oporem, który jest wynikiem moich doświadczeń z dzieciństwa.

 

Dorastając w domu w którym nie czułyśmy się bezpiecznie, byłyśmy wychowywane poprzez krytykę i odrzucanie uczymy się tego, że realizacja naszych pragnień jest czymś, co zagraża naszemu bezpieczeństwu. Dbanie o siebie sprawia ból. Dlatego, jako dorosłe kobiety mamy opór przed zaspokajaniem naszych potrzeb i wprowadzaniem miłości do swojego życia.

 

Intencja wspiera w pracy z oporem ponieważ dajemy sobie impuls do tworzenia tego, co jest naszym pragnieniem. I siejemy ziarenko, które będzie wzrastać i kierować nas tam, gdzie rezyduje nasz strach.

 

Co jest potrzebne na drodze od zasiania ziarna do spełnienia naszego pragnienia?

 

Uważność i samoświadomość

Budowanie naszej świadomości siebie i tego, co się dzieje w naszym wnętrzu. Świadomość tego, jaki dialog wewnętrzny jest w danym momencie częścią naszego życia. Uważność na to, co czuję i co dzieje się w związku z tym w moim ciele. Czy jestem świadoma tego, co naprawdę czuję?

 

Taką uważność budujemy poprzez codzienny kontakt ze sobą, skanowanie naszego ciała i skupianie się na drobnych sygnałach, które z niego do nas dochodzą. Jest to również uważność na to jaki mamy nastrój w ciągu dnia. Pytanie siebie, dlaczego tak się czuję oraz oczekiwanie na odpowiedź, która czasami przychodzi po czasie.

 

Naszą uważność i samoświadomość buduje również nasz kontakt z wewnętrznym dzieckiem, wewnętrznym krytykiem oraz wewnętrznym rodzicem. Dzięki temu odnajdziemy te miejsca w który rezyduje nasz opór. Nasze wewnętrzne przekonania oparte o nasze doświadczenia z dzieciństwa, które mówią nam o tym, że nie zasługujemy na miłość, albo też to kim jesteśmy to 

za mało, może też brzmieć tak: ja i moje potrzeby są nieważne.

 

 
Spotkanie z oporem

Jeżeli wsłuchamy się w to, co mówi i podszeptuje nasz wewnętrzny krytyk zrozumiemy swój wewnętrzny opór. Dlatego praca z tą częścią naszej psychiki jest tak ważna dla naszego dobrostanu i samoświadomości. Nasz krytyk sieje pewne przekonania i zasady, które były pomocne w naszym dzieciństwie, kiedy nasze życie było zagrożone i narażone na porzucenie, zaniedbanie i odrzucenie ze strony rodziców. Jednak nasza przeszłość jest już za nami dlatego tak ważne jest spotkanie z naszym krytykiem i praca nad naszymi nowymi przekonaniami.

Kontrola

Puszczenie kontroli, która jest częścią naszego życia, ponieważ daje nam złudne i tymczasowe poczucie bezpieczeństwa. Jednak kontrolując wchodzimy w nasze stare programy i schematy. Co więcej kontrola nie pozwala nam poczuć pewnych emocji, które właśnie ta kontrola zasłania i ochrania. Jest to również strategia, która była nam potrzebna w dzieciństwie, jednak w dorosłości przynosi nam ból i odtwarzanie tych samych schematów. To, co może wracać do nas to odrzucanie niepewność, która tak bardzo przypomina nam o tym, co było w przeszłości. Chcemy być pewne tego co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. Boimy się niepewności. Warto, abyś zauważyła, gdzie najbardziej trzymasz się kontroli jako sposobu na zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa? Gdzie boisz się dopuścić świadomość tego, że życie jest w pewien sposób poza naszą kontrolą? Gdzie nie wierzysz, że jak puścisz kontrolę to dasz sobie radę?

 

Medytacja

Najlepszym momentem na to, aby wprowadzić intencje do naszego życia jest moment, kiedy zakończymy medytować. Jest to czas, kiedy nasz strach i opór są wyciszone. Warto, abyś codziennie po medytacji czy to porannej, czy przed pójściem spać dała sobie kilka minut na to, aby pomyśleć o swojej intencji.

 

Kurs 8 kroków do siebie – ulecz toksyczny wstyd stworzyłam właśnie dla tych z Was, które nie zbudowały kontaktu z wewnętrznym krytykiem, wewnętrznym dzieckiem i nie mają w sobie tyle miłości na ile zasługują. Pamiętaj, że do 28 listopada 2020 możesz wykupić ten kurs w promocji. Zajrzyj TUTAJ.

Wilczyco pamiętaj #idziemyrazem

 

Zdjęcie: Unsplash

Toksyczne związki

Dlaczego pozostajemy w relacji zbyt długo?

 

Wpływ traumy, którą doświadczyłyśmy w związku, czy to była przemoc emocjonalna, fizyczna, finansowa czy seksualna, jest bardzo mocno nieoszacowywany.

Myślę, że wiele z Was spotkało się z opinią drugiej kobiety, która słysząc o tym jakiej przemocy doświadczasz Ty sama, czy też ktoś Tobie bliski nie rozumie pozostawiania w tej relacji, wręcz krytykuje i odrzuca ofiarę przemocy. Niestety ten brak zrozumienia i jednocześnie brak świadomości oraz znajomości problemu krzywdzi ofiary. Buduje w kobietach, które doświadczają takiej przemocy poczucie odrzucenia samej siebie, które oparte jest na głębokim wstydzie.

 

Kiedy w naszym życiu doświadczamy traumy i w efekcie tego doświadczenia reagujemy emocjonalnie. Jeżeli nasze emocje nie zostaną poczute w ciele tylko zostaną w nim zamrożone, wtedy też nasz mózg zamraża nasze traumatyczne wspomnienia i związane z nimi emocje. Te wspomnienia mogą w nas żyć nie poczute i zablokowane latami. Co wpływa na funkcjonowanie naszego mózgu i negatywnie oddziałuje na takie aspekty jak logiczne rozumowanie, koncentrację, zarządzanie czasem, planowanie i organizację, zamianę koncentracji, zapamiętywanie szczegółów.

To nie wszystko ofiary doświadczanej traumy mają ograniczone połączenie lub nie mają go wcale pomiędzy tą częścią mózgu, która odpowiada za planowanie, rozumienie, uczenie się, podejmowanie decyzji, a emocjonalną częścią mózgu.

 

Przywrócenie połączenie jest możliwe, jednak wymaga od nas bardzo wiele zaangażowania, siły, uznania, leczenia ran na poziomie ciała i umysłu.

 

Jeżeli przeżywamy sytuację w której przypomina nam się traumatyczne zdarzenie niezależnie od tego ile lat minęło od tego zdarzenia, wtedy nasz mózg, a konkretnie nasze ciało migdałowate reaguje na to zdarzenie, tak jakbyśmy doświadczały tamtej traumy ponownie.

 

Reakcja ciała migdałowatego powoduje uwolnienie hormonów stresu do ciała. Wtedy też nasz organizm wchodzi w reakcję obronną ponieważ postrzega to co się dzieje jako zagrożenie i doświadczamy jednej z czterech reakcji: ucieczki, ataku, zamrożenia, przypodobanie.

 

Nie pozostaje to oczywiście obojętne dla nas, ponieważ ta część naszego mózgu, która jest odpowiedzialny za logiczne rozumowanie jest odcięty, a kontrolę i dowodzenie przejmuje ciało migdałowate, które jest między innymi odpowiedzialna za powstawanie negatywnych emocji oraz generowanie reakcji obronnych. Będąc w stanie takiego pobudzenia trudno jest nam logicznie myśleć oraz postrzegać zagrożenie z pozycji osoby dorosłej. Widzimy to przez pryzmat tego co wydarzyło się w przeszłości.

 

Brak integracji naszego mózgu po doświadczeniu traumy powoduje, że często wykorzystujemy w naszym życiu mechanizm dysocjacji, czyli odcięcia emocjonalnego po to, aby odzyskać tymczasowe poczucie bezpieczeństwa.

Relacja z osobą toksyczną ma swój cykl, który powtarzany i z czasem powoduje uzależnienie na poziomie biochemicznym. Jeżeli interesuje Cię ten temat mówię o nim szerzej w nagraniu pt. Wiązania pourazowe”.

 

Doświadczana przemoc powoduje, że tworzy się bardzo silna więź pomiędzy ofiarą a katem, która jest bardzo trudna do przerwania. Kiedy decydujemy się odejść nasz mózg nam wcale nie pomaga. Jesteśmy uzależnione. Dlatego też nawet, jeżeli odchodzimy – wracamy – nie umiemy się ostatecznie odciąć od tej osoby.

Jaki jest cykl przemocy:

 

1. BUDOWANIE NAPIĘCIA
Etap, który trwa od kilku minut do tygodni. Jest to faza w której narasta napięcie. Osoba, która stosuje przemoc może coraz bardziej czuć się ignorowana, porzucona, źle traktowana. To poczucie może powodować, że jej oczekiwania będą nie do zaspokojenia, może obrażać ofiarę werbalnie, krzyczeć. To napięcie powoduje, że ofiara czuje się coraz bardziej zalękniona, niespokojna i chodzi na palcach po to, aby nie sprowokować wybuchu przemocy.

2. ZDARZENIE
Ofiara mówi lub robi coś, co powoduje, że sprawca wybucha i dąży do zdominowania ofiary stosując przemoc. Robi to stosując przemoc słowną, fizyczną lub seksualną.

3. POJEDNANIE
podczas tego etapu sprawca przemocy może czuć skruchę, może też podejmować próby pojednania: kupując kwiaty, czy też inne prezenty, zabieranie na kolacje, wspólne spędzanie czasu. Sprawca może również składać obietnice o zaprzestaniu przemocy. Natomiast ofiara cały czas czuje się upokorzona, dominuje w niej lęk i brak zaufania, jest w szoku. Rozważa co zrobi, często pozostaje w relacji z powodów zależności i poczucia bezradności w sferze finansów albo też dzieci.

4. SPOKÓJ
Jest to etap miesiąca miodowego, podczas którego sprawca jest miły, spokojny, w pewnym stopniu wraca do relacji to, co było na samym początku. To powoduje, że ofiara przemocy wraca do poczucia, że jednak jej ukochany się zmienił i naprawdę niedawny wybuch był tylko chwilowy. Ma poczucie, że wszystko wróciło i jest w relacji w której jest miłość i bliskość. Życie we dwoje jest znowu piękne i pełne nadziei.

 

Cykl przemocy zaczyna się od początku.

 

Nie potrafimy odejść z relacji:
*nie ufamy sobie i swoim decyzjom
*mamy bardzo silne poczucie obowiązku i nad odpowiedzialności
*nie wierzymy, że zasługujemy na dobro, akceptację i wsparcie
*zainwestowałyśmy w ten związek nasz czas i starania, dlatego też boimy się doświadczyć straty
*czujemy poczucie winy i wstyd
*szczęście i potrzeby partnera są ważniejsze, niż nasze własne
*wierzymy, że rozpad związku to nasza porażka
*boimy się, że nasz partner nie poradzi sobie z rozstaniem
*boimy się oceny i krytyki ze strony rodziny i znajomych
*nie dopuszczamy do siebie naszych emocji
*nie wierzymy w to, że poradzimy sobie same

 

Na szczęście możemy sobie pomóc i wesprzeć się w odbudowywaniu naszego zdrowia na poziomie mentalnym, fizycznym i duchowym. 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Rana, której czas nie zaleczy

Dzieciństwo to niesamowicie ważny okres naszego życia, ponieważ jest to czas, kiedy kształtujemy nasze postrzeganie siebie, relacji i świata. Bardzo duży wpływ na to, ma nasza relacja z naszymi rodzicami.

 

Jeżeli, jako dzieci doświadczamy przemocy czy zaniedbania ze strony rodziców nasze życie bardzo się komplikuje, a w dorosłości borykamy się z wieloma problemami. Jest w nas wiele złości, wstydu, rozpaczy, którą często kierujemy do siebie i przeciwko sobie, co może prowadzić do depresji, stanów lękowych, myśli samobójczych, złożonych objawów stresu pourazowego lub skierowanej do wewnątrz agresji, impulsywność, nadczynności, nadużywania środków odurzających. Co więcej, w większości przypadków nie możemy liczyć na wsparcie ze strony rodziców i uznanie tego, co się stało.

 

Pomimo tego, że nie jesteśmy odpowiedzialni za doświadczoną przemoc pozostajemy same z leczeniem naszych ran i odzyskiwaniem radości życia. Nasza droga do siebie to zaakceptowanie tego, kim naprawdę jesteśmy i pożegnanie tego, kim próbowałyśmy być po to, aby uratować siebie w dzieciństwie i otrzymać miłość.

 

Krzywdzenie emocjonalne może być krzywdzeniem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym oraz zaniedbaniem. Krzywdzenie emocjonalne jest przemocą, którą najtrudniej wykryć pomimo że ma ona wpływ na nasze zachowanie, funkcjonowanie fizyczne, na nasze umiejętności poznawania otoczenia i uczenia się. Krzywdzenie emocjonalne to zadawanie bólu psychologicznego dziecku. Jest to również wywoływanie niepokoju i strachu oraz ignorowanie czy też reagowanie złością na emocjonalne potrzeby dziecka.

 

Wspominałam również o zaniedbywaniu dziecka, które jest niedoborem troski i opieki ze strony naszych rodziców na poziomie emocjonalny. Jest to brak wsparcia i opieki, brak reagowania na trudności dziecka oraz jego potrzeby. Jest to również brak zapewnienia odpowiednich warunków materialnych, opieki medycznej i edukacji, odpowiedniego pokierowania rozwojem.

 

Przemoc jest działaniem intencjonalnym. Natomiast zaniedbanie jest efektem ignorancji i braku wiedzy. Takiemu rodzicowi brak motywacji i chęci do zaspokojenia emocjonalnych potrzeb dziecka i bycia dobrym rodzicem.

 

 

Przemoc emocjonalna jest przemocą subtelną i wiele z nas nie zdaje sobie z niej sprawy, najczęściej docieramy do prawdy o naszym dzieciństwie w wyniku tego, co się dzieje w naszym życiu. Jak myślę, wiesz odbudowanie siebie po doświadczeniu takiej przemocy to praca, który wymaga od nas nauczenia się samo-współczucia, wspierania samej siebie i szczerości oraz prawdy związanej z naszymi przeżyciami. Najważniejsze jest to, że możemy to zrobić. Możemy nauczyć się tego, jak kochać siebie.

 

Powiem Tobie teraz szerzej o tym, czym jest przemoc emocjonalna.

Rodzic, który stosuje przemoc to taki, który nie dba o potrzeby emocjonalne dziecka albo też taki który nie pokazuje zaangażowania i miłości np. w sytuacji, kiedy dziecko zrobiło coś „nie tak”. Kiedy rodzic odmawia dziecku bliskości w momencie, kiedy tego potrzebuje to jest to traumatycznym przeżyciem dla dziecka.
Wtedy też dziecko traci zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem, co ma wpływ na tworzenie relacji w dorosłości.

To na co często zwracam uwagę podczas sesji oraz widziałam to również u siebie to uznawanie potrzeb samej siebie jako dziecka za dziecinne i nieważne. Jeżeli doświadczałyśmy tego w dzieciństwie to kończy się to tym, że odmawiamy sobie wielu rzeczy i nasze potrzeby lądują w podświadomości. One tam nadal są i w rezultacie nie dbania o nie doświadczamy bólu i odrzucenia jednak uczymy się tego nie zauważać.
Kolejną rzeczą z którą bardzo często się spotykam to uznanie swoich bolesnych i traumatycznych przeżyć za coś normalnego. Wiąże się to tym samym z obniżeniem znaczenia naszym doświadczeniom i związanym z nimi odczuciami.

 

Kiedy myślę o swoim domu to wraca do mnie uczucie izolacji, które nie opuszczało mnie przez cały czas kiedy żyłam w domu rodzinnym. Rodzice, którzy stosują przemoc bardzo często izolują swoje dzieci, nie pozwalają im na spotkania towarzyskie odpowiednie do wieku albo też stosują izolację, jako karę. Do dziś wspominam, kiedy jako 5-6 latka wymknęłam się z domu niezauważona i poszłam do mojej koleżanki z przedszkola, która mieszkała w dość oddalonej ode mnie części miasta. Jednak moja potrzeba bliskości i zabawy z dziećmi była tak silna, że postanowiłam sprzeciwić się narzuconym mi zakazom. Niestety konsekwencje tego działania były dla mnie bardzo dramatyczne i spowodowały, że blokowałam swoje potrzeby, cierpiałam w milczeniu i bezsilności.

Rodzice terroryzują swoje dzieci poprzez zastraszanie ich obietnicami kary cielesnej albo też innego typu kary. Dziecko czuje się tak przytłoczone i zastraszone, że buduje w sobie ogromny lęk przed otwarciem się przed rodzicem i wycofuje się.

Przemoc emocjonalna to również emocjonalne zaniedbanie, to sytuacje w których rodzic ignoruje potrzeby dziecka. To również danie do zrozumienia dziecku, że jest niechciane i nieważne. Przemoc emocjonalna jest trudna do rozpoznania ponieważ dziecko, aby przetrwać w domu, w którym czuje się zastraszane i niechciane uwewnętrznia swoje emocje i przeżycia związane z tą przemocą, po to, aby uniknąć dalszej przemocy. A w dorosłości, bardzo często nie pamiętamy tego, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie potrafimy przywołać żadnych obrazów ani sytuacji.

Dziecko, którego rodzice nie zaspokajają jego potrzeb, bierze za nie odpowiedzialność i dąży do samowystarczalności. Co więcej, przejmujemy, jako dzieci również odpowiedzialność za poniesione rany i zadowolenie rodziców. Widząc siebie, jako przyczynę, tego rodzinnego bałaganu. Co prowadzi do samo-odrzucenia i nienawiści oraz uwewnętrzniania toksycznego wstydu. To powoduje, że jest nam ciężko spojrzeć na dzieciństwo i to co przeżyłyśmy bez pudru i lukru. Dzieje się tak, ponieważ dotyczy to tej pierwszej i tak kluczowej relacji, jaką mamy z rodzicami.

Większość osób, które doświadczyły emocjonalnej przemocy przez wiele lat żyje z jej skutkami nie rozumiejąc, że problemy z którymi się boryka wynikają właśnie z dzieciństwa. Czasami potrzeba kilku dramatycznych życiowy kryzysów, aby się skonfrontować z prawdą. Wewnętrzny krytyk, który zazwyczaj jest niesamowicie krytyczny i silny na pewno nam, w tym nie pomaga obwiniając nas za wszystko, co wydarza się w naszym życiu.

 


Wpływ przemocy emocjonalnej na nasze życie?

 

  • Borykamy się z emocjami, których nie czujemy. Doświadczając przemocy uczymy się, że wyrażanie emocji jest niebezpieczne. Bardzo prawdopodobne jest to, że kiedy wyrażałaś je w dzieciństwie byłaś ignorowana, pomijana albo doświadczałaś odrzucenia lub krzyku. Jeżeli tak było w relacji z rodzicami, wtedy też uczymy się pomijać nasze emocje ponieważ wierzymy, że jest to dla nas bezpieczniejsze. Jednak nasze emocje nawet te wyparte nie znikają one pozostają w podświadomości i ujawniają się poprzez nasze nieświadome zachowania i reakcje.
  • Poczucie własnej wartości to niesamowicie ważny temat, ponieważ brak poczucia własnej wartości rzutuje na całokształt naszego życia. Jako dzieci jeżeli doświadczamy braku zaangażowania rodzica i jego przemocy, wtedy też uczymy się, że nie zasługujemy na miłość. Budujemy w sobie również przekonanie, że nasze istnienie jest nieważne, że aby doświadczyć miłości i dobra musimy zasłużyć! Jeżeli nie przepracujemy naszej traumy z dzieciństwa i relacji z naszymi rodzicami, wtedy też utrwalamy w nas te przekonania i coraz głębiej wierzymy w to, że zasługujemy na złe traktowanie i nie zasługujemy na dobro i szczęście.
  • Połamane relacje nasza relacja z rodzicami, a w szczególności z naszą mamą jest naszym wzorem dla innych relacji. Jest to związane z naszym stylem przywiązania, który kształtujemy w dzieciństwie. Doświadczona przemoc powoduje, że jesteśmy podatne na wchodzenie w toksyczne relacje, w których odtwarzamy schemat poznany w dzieciństwie. W naszych relacjach możemy doświadczać braku bezpieczeństwa, strachu, dramatów i przemocy.
  • Toksyczny wstyd powoduje, że odrzucamy siebie widząc w sobie podwód dla którego nie dostałyśmy miłości w dzieciństwie. Toksyczny wstyd wzmacnia w nas nasze zachowania, które niszczą nasze życie i są auto sabotażem. Toksyczny wstyd nie pozwala nam również na bycie sobą. Dostosowujemy się odrzucając siebie do perfekcyjnego obrazu, wierząc, że jeżeli osiągniemy perfekcję to zdobędziemy miłość na którą czekamy. Nie opuszcza nas również poczucie winy, co czyni nas podatne na wpadanie w toksyczne relacje. Toksyczny wstyd nie pozwala nam zobaczyć jak bardzo zostałyśmy skrzywdzone. Nie pozwala nam również zauważyć, że nie jesteśmy za to odpowiedzialne.
  • Samokrytycyzm to oznaka silnego wewnętrznego krytyka, który jest efektem tego, co słyszałyśmy z ust rodziców i jak byłyśmy traktowane. Nasz wewnętrzny krytyk był tym, który próbował nas ustrzec przed odrzuceniem. Robił to poprzez krytykę, odrzucenie i bycie toksycznym po to, abyśmy stały się idealne. W dzieciństwie był to mechanizm, który nas ochraniał jednak w dorosłości jest to mechanizm, który nas wewnętrznie wyniszcza i drenuje z sił i energii.
 
Co możemy zrobić, aby pomóc sobie.
  • Pierwszym krokiem jest bycie szczerą ze sobą. To pozwala nam na budowanie innego spojrzenia na nasze życie i na siebie. Nazwanie i usystematyzowanie tego, co się wydarzyło jest niesamowicie ważne i wspierające. Jest pierwszym krokiem do wolności i poznania siebie. To również uwalnia nas i daje przestrzeń do szukania odpowiedzi na pytania, które pewnie towarzyszyły Ci od wielu lat.
  • Poznanie swoich emocji i nawiązanie kontaktu z wewnętrznym dzieckiem. Ten krok pozwoli nam wejść w ten proces jeszcze głębiej ponieważ emocje, które są nagromadzone w nas pokażą nam dokładnie co przeżyłyśmy i jaki skutek miały te wydarzenia. Dowiemy się również, jakiej części siebie nie akceptujemy i odrzucamy, a to pozwoli nam na stopniowe odbudowywanie naszej tożsamości.
    Dzięki odbudowywaniu kontaktu z naszymi emocjami dowiadujemy się tego, gdzie jest nasza przestrzeń. Czego pragniemy w naszym życiu, a czego nie. Jakie są nasze wartości i potrzeby. Dzięki temu jesteśmy również gotowe do postawienia granic, co gwarantuje nam stopniowe odbudowywanie naszej przestrzeni życiowej i poczucia szczęścia oraz radości życia. Granice to również gwarancja tego, że dbamy o nasze otoczenie i zapraszamy do naszego życia osoby wartościowe.

 

  • Poszukaj pomocy – jeżeli doświadczasz złożonych objawów stresu pourazowego, wtedy też trudno jest Ci trudno funkcjonować i żyć. Spotkanie z ranami, które są pozostałością przemocy emocjonalnej i zaniedbania w dzieciństwie to złożony proces z którym nie zawsze można sobie poradzić samemu. Warto poszukać grupy wsparcia, czy choć jednej osoby, która rozumie przez co przechodzisz. Będą też takie momenty w których będziesz potrzebowała profesjonalnej pomocy w przejściu przez niektóre emocje i sytuacje z przeszłości. Oczywiście na wszystko przychodzi odpowiedni moment, jeżeli nie czujesz gotowości do tego, aby się otworzyć przed kimś i opowiedzieć o swoich przeżyciach daj sobie czas. Wtedy też Twoim oparciem mogą być nagrania, podcasty, książki, kursy online. Proces leczenia jest trudnym etapem naszego życia jednak życie ze skutkami tych przeżyć jest dużo bardziej obciążające dla nas i naszego zdrowia psychicznego i fizycznego.
  • Buduj samo-współczucie dla siebie, które jest niesamowitym narzędziem w powrocie do siebie. Jest też czymś niezbędnym. Pamiętam samą siebie, kiedy kilka lat temu czytałam książkę Kristin Neff „Jak być dobrym dla siebie” to był bardzo ważny moment ponieważ pozwolił mi na zgłębienie mojej relacji ze sobą i zobaczenie tego, jak źle nadal się potrafię potraktować. Autorka otworzyła mi oczy na to, jak być dla siebie dobrym rodzicem i na czym to tak naprawdę polega. Jeżeli doświadczamy przemocy w dzieciństwie, nie umiemy w dorosłości dbać o siebie, dawać sobie wsparcia i szacunku ponieważ mamy zakodowane toksyczne wzorce tego, czym jest miłość i troska o siebie. Samo-współczucie to nie bycie dla siebie miłą, czy pożałowanie siebie. Samo-współczucie wymaga od nas spojrzenia na to kim jesteśmy naprawdę i uznania tego – naszych wad i przewinień oraz naszego cierpienia w takim samym stopniu jak cieszymy się z naszych sukcesów. Bycie samo-współczującą to bycie miłą, troskliwą i rozumiejącą, taką jakbyśmy były dla osoby, którą bardzo kochamy w naszym życiu i która jest dla nas ważna. Współczucie do siebie to również traktowanie poważnie uczuć wewnętrznego dziecka i uznawanie jego potrzeb oraz potrzeb dorosłem mnie.

Kiedy nasi rodzice krzywdzą nas pozostawia to w nas głębokie rany, które powodują w naszym życiu nastoletnim i dorosłym wiele problemów. Myślę, że kiedy patrzysz teraz na swoje życie z nowej perspektywy widzisz to. Jest to trudna perspektywa i może powodować w Tobie wiele emocji od złości po ból. Jeżeli chcesz, wyleczyć swoje rany z dzieciństwa wymaga to głębokiej pracy z naszym wnętrzem i ranami emocjonalnym. Jest to również skupienie się na naszych potrzebach i zadbanie o nie. Dzięki temu konfrontujemy się z naszymi wewnętrznymi przekonaniami i oporem, który pojawi się na drodze leczenia. Proces leczenia to również proces zakochiwania się w tym kim jesteśmy naprawdę, z moimi słabościami i mocnymi stronami. To również budowanie zdrowych relacji z osobami na których możemy polegać i które dają nam wsparcie i akceptację.

 

Jak zawsze Wilczyce jestem z Wami i wspieram Was całym sercem #idziemyrazem

 

Nowa Ty

Chcę czuć tylko radość – o tym jak przestać bać się emocji

W swoim życiu miałam wewnętrzne oczekiwanie, że jedyne, co chcę czuć to przyjemność. Nie miałam przez lata pozwolenia na smutek, złość, zazdrość, strach, nienawiść … Jak tylko te emocje pojawiały się w moim ciele i umyśle uciekałam od nich na wiele sposobów. Nie zdawałam sobie sprawy i nie rozumiałam tego, jak bardzo to wszystko mnie pogrąża wraz z upływającymi latami.

Doświadczenia z dzieciństwa doprowadziły mnie do sytuacji, w której nie akceptowałam dyskomfortu. Chciałam jak małe dziecko mieć wszystko i to teraz. Jeżeli ktoś był nie miły i krzywdził mnie, nie konfrontowałam się, tylko wypierałam smutek i poczucie krzywdy. Ponieważ nie chciałam spotkać się z tym co leży pod moim oporem przed stawianiem granic. Kiedy myślałam o jakiejkolwiek zmianie swojego życia, czy też realizacji swojego marzenia wolałam zrezygnować z niego i wmówić sobie, że ta inna opcja jest „lepsza” ponieważ nie wierzyłam w siebie i swoją możliwość poradzenia sobie z emocjonalnym bólem jaki za tym stał.

 

Tak żyłam przez prawie 30 lat mojego życia. Dopiero narodzenie moich dzieci dodało mi siły i wiary w siebie. Od tego czasu małymi krokami wychodziłam ze swojej strefy komfortu i spotykałam się z dyskomfortem i swoim przekonaniem „nie poradzę sobie”.

W tym, co napisałam odzwierciedlona jest przemoc, jakiej doświadczamy jako dzieci i jak wpływa na nasze życie i postrzeganie świata. Powoduje, że nasza dorosłość jest cały czas przetrwaniem i życiem w cieniu tego, co się wydarzyło.

 

Może odnajdziesz się w moim życiu?!

 

 

 

Żyłam w poczuciu bezsilności i zamorzeniu, głęboko wierząc, że to inni mają władzę nad moim życiem i tylko oni mogą spełnić to o czym marzę i czego pragnę. Marzenia były dla mnie zawsze czymś pięknym, czemu poświęcałam godziny swojego życia, ponieważ koiły mój ból i pozwalały mi przetrwać. Jednak życie w marzeniach boli, ponieważ nie jest prawdą i nie będzie nią, dopóki sama o to nie zadbam.

Nie pozwalając sobie na czucie emocji oprócz bólu, który blokujemy, nie chcąc go czuć, blokujemy również inne emocje. Ponieważ nie da się zablokować jednej emocji.

Zdaję sobie również sprawę z tego, jak wielki opór mamy przed poczuciem tego, czego doświadczyłbym w dzieciństwie i jak bardzo nasz nasza psychika w pewien sposób nie pomaga nam w tym poprzez nasze wewnętrzne przekonania, mechanizmy obronne oraz unikanie bólu.

Emocje mają ogromną siłę, potrafią nas przytłoczyć i zawładnąć naszym życiem szczególnie, jeżeli nie dbałaś o nie i starałaś się ich nie czuć, albo uciekać przed nimi.

Oczywiście wiem to właśnie dlatego, że tak robiłam. I kiedy doszłam do „życiowej ściany” moje emocje wylały się, a ja nie mogłam podnieść się z łóżka, nie byłam w stanie myśleć i żyć.
To był moment, w którym zrozumiałam, że potrzebuję spotkać się z pewnymi prawdami swojego życia, ponieważ inaczej moje kolejne lata będą podobne. Nie chciałam tego, ani dla siebie, ale przede wszystkim nie chciałam tego dla moich dzieci. Ta zbroja, którą nosiłam od dzieciństwa, która pozwalała mi nie czuć zaczęła pękać, kiedy zrozumiałam, że chcę dać swoim dzieciom miłość. Nie chcę, aby cierpiały tak, jak ja w dzieciństwie.

 

Ucząc się akceptacji naszych emocji spotykamy się z naszymi przekonaniami dotyczącymi czucia ich, które ukształtowały się w nas we wczesnych latach naszego życia.

 

 

Wtedy też uczymy się, że czucie emocji nie jest bezpieczne.
Uczymy się również, że płacz jest nieakceptowany.
To samo dotyczy złości.

Co więcej, okazuje się, że nasze życie jest bezpieczniejsze i mniej jest w nim odrzucenia i dystansu, jeżeli powstrzymujemy się od reakcji emocjonalnych.

Moment, w którym rozpadło się moje małżeństwo był ścianą przez, którą nie mogłam przejść udając, że „nic się nie stało”. Kiedy uczyłam się rozumieć to, co czuję doświadczałam siebie zupełnie w nowy sposób. Zaczęłam coraz bardziej rozumieć, dlaczego taka byłam. Dlaczego nie wierzyłam w siebie, nie stawiałam granic, zadowalałam wszystkich i powracałam wiecznie do stanu bezsilności. Dotarłam do wielu prawd o tym, kim były osoby z mojego najbliższego otoczenia i jak dramatyczny wpływ miały na mnie. Dzięki czuciu emocji oczyściłam swoje środowisko z osób, które nie wspierały mnie i nie wierzyły w to, że jestem dobra i zasługuję na miłość.

 

Życie wspierało moje działania. To był najtrudniejszy okres mojego życia. Jednak to byłam prawdziwa ja, nareszcie byłam sobą i tym razem to, co robiłam owocowało i dawało mi coraz więcej siły do tego, aby działać dalej.

Podczas tego czasu nauczyłam się witać swoje emocje, jako przyjaciela, który ma mi coś ważnego do powiedzenia.
Nauczyłam się tego, że moje emocje chowają się w moim ciele i kiedy czuję ścisk w klatce piersiowej i nie mogę oddychać to warto tam zajrzeć.
Nauczyłam się też samej siebie, która ucieka. Dziś wiem, jak mam podać sobie rękę i przytulić, aby dodać sobie odwagi do spotkania z tym, co przeżywam.
Nauczyłam się również, że kontakt z emocjami pozwolił mi na spotkanie z moją wewnętrzną mądrością, intuicją i świadomością.
Moje skupienie na doświadczaniu emocji, a nie na spychaniu ich do podświadomości, aż do momentu w którym to wykańczało mnie, pozwoliło mi na przemianę mojego życia.

 

 

 

 

Każda emocja niesie za sobą jakąś informację. Jeżeli nauczysz się słuchać ich bardzo dużo dowiesz się o sobie i swoim życiu oraz o tym z kim je dzielisz.

 

 

 

 

 

 
Jesteś gotowa pogłębić swoją świadomość emocjonalną zapraszam Cię na warsztaty stacjonarne Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się 24 października w Warszawie. Chcesz dowiedzieć się więcej kliknij TU.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Dlaczego emocje są tak ważną częścią naszego życia?

 

„Emocje mówią nam o tym, dlaczego i jak ważna jest dla nas dana rzecz.”
Carl Jung

 

Emocje są czymś nieodłącznym w naszym życiu. Są naturalną jego częścią. To emocje mówią nam o tym, kim jesteśmy i co się dzieje w naszym wnętrzu. Nasze emocje mówią nam również o tym jak czujemy się z tym, co dzieje się na zewnątrz. To co czujemy jest odpowiedzią na nasze zaspokojone i niezaspokojone potrzeby. Na nasze utrzymane i przekroczone granice. Są również reakcją na to na ile podążamy za swoimi wartościami i intuicją. Dobry kontakt z emocjami powoduje, że nasze relacje są głębokie i prawdziwe. A my w swoim życiu jesteśmy autentyczne i spełnione, a przede wszystkim świadome tego, co się w nim dzieje.

 

 

 
Dlaczego więc jest tak, że mamy problemy z odczuwaniem naszych emocji?
 
Ignorujemy je, spychamy, racjonalizujemy, przekłamujemy i wyciszamy.
 
 
 

Dzieje się tak z kilku powodów. Pierwszym czynnikiem, który ma ogromny wpływ na to, jaką mamy relację z tym, co czujemy jest nasza relacja z rodzicami. Jeżeli w dzieciństwie czułyśmy się kochane, akceptowane i szanowane, a nasi rodzice uczyli nas, jak radzić sobie z tym, co czułyśmy, wtedy też budowało się w nas przekonanie, że jesteśmy kochane i wartościowe. Czułyśmy się bezpiecznie i akceptowałyśmy swoje stany emocjonalne ponieważ rodzice nauczyli nas rozumienia ich. Co więcej takie wsparcie ze strony rodziców powoduje, że jako dzieci uczymy się podążania za swoimi potrzebami i wyrażania ich oraz realizacji. A to pozwala nam na zbudowanie naszej tożsamości.

 

Drugim czynnikiem jest środowisko, które wraz ze swoimi oczekiwaniami i standardami wpływa na nasz rozwój i przekazuje nam swoje spojrzenia i oceny dotyczące nas samych. Im bezpieczniej czujemy się w domu, tym pewniej otwieramy się na świat pozostając sobą, nawet w obliczu odrzucenia i krytyki. Bez konieczności nadmiernego dostosowania się.

 

 

 

 

Jednak jeżeli naszą rzeczywistością nie była rodzina pełna zrozumienia i akceptacji, wtedy też nasza relacja z emocjami nie jest harmonijna i tak jak pisałam bronimy się przed czuciem emocji i nie pozwalamy im swobodnie płynąć przez ciało. Co po latach może powodować wiele problemów natury psychologicznej i psychosomatycznej. Możemy cierpieć na zaburzenia lękowe, depresje, fobie, myśli samobójcze, chroniczny ból, choroby autoimmunologiczne, zaburzenia jedzenia i wiele innych. Nasze problemy mogą się również przejawiać, jako nieumiejętność podejmowania decyzji, brak świadomości tego, co jest naszą pasją i celem życia, możemy też borykać się z różnymi nałogami.

 

Blokowanie emocji jest dla nas sposobem na przetrwanie dzieciństwa, jest również naszą instynktowną próbą przetrwania. Jednak z czasem staje się naszym programem autodestrukcyjnym.

 

Jeżeli nasze dzieciństwo było dla nas wyjątkowo dotkliwe i traumatyczne, wtedy też mechanizmy, które trzymają nas z dala naszych emocji są bardziej skomplikowane i złożone. Niezależnie od tego, jak skomplikowane są te mechanizmy to w każdym momencie naszego życia mamy możliwości zmiany naszego sposobu w jaki reagujemy na doświadczenia emocjonalne. Naszym zadaniem jest oduczenie się auto-sabotowania tego, co czujemy i nauczenie się akceptacji i wyrażania naszych emocji.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że stanięcie w prawdzie i zobaczenie tego, jak uciekam jest trudne. Najczęściej jest tak, że w obliczu komplikacji i perturbacji życiowych decydujemy się na to. Czując, że nie możemy już dłużej uciekać. W moim życiu właśnie tak było, podobnie jest dla wielu z Was z którymi pracuję.

 

Jeżeli jako dzieci nie możemy odczuwać emocji: smutku, złości, straty i frustracji wtedy, też nasze odczuwanie staje się neurotyczne i zaburzone. Co więcej w dorosłości będziemy tak długo nieświadomie kreować sytuacje, w których te wyparte emocje będę miały szansę na uwolnienie, jak długo nie zostaną uwolnione. A to oznacza, że do czasu zbudowania świadomej relacji z samą sobą, naszym życiem kieruje nieświadomość.

 

 
Dziś z perspektywy czasu i doświadczonego leczenia widzę to wyraźnie i rozumiem. Tym samym jestem sobie ogromnie wdzięczna za przebytą podróż i drogę, który wymagała ode mnie wiele.
Dlatego też każdego dnia budzę się z energią do pracy i pomocy innym kobietom, które również tego potrzebują.
 

 

Co możesz zrobić dziś, aby sobie pomóc:
Nazwij to co czujesz.

Często nasze nazewnictwo w obrębie emocji jest ograniczone do tych najczęściej wymienianych emocji: strach, złość, smutek. Dlatego warto zagłębić się w temat i zacząć nazywać nasze stany emocjonalnie pełniej. Czucie smutku nie wyklucza tego, że czujemy również zawód, zdradę, czy złość, frustrację i zniesmaczenie.

 
Naucz się identyfikować to co czujesz.

Zastanów się czy krzyk jest jedynie oznaką złości, a może pod nim jest coś jeszcze? Może czujesz bezsilność? Emocje pojawiają się w nas warstwami, szczególnie jeżeli nie pozwalamy sobie na czucie pewnych emocji np. strachu lub złości wtedy będą przykryte innymi. Ucząc się siebie schodzimy coraz głębiej pod powierzchnię i poznajemy czym tak naprawdę jest ten stan, którego doświadczamy.

 

Śledź daną emocję w ciągu dnia.

Wybierz sobie jedną z emocji np. radość i podążaj za nią przez cały dzień. Zauważ ile jest radości w ciągu Twojego dnia. Staraj się zauważać okoliczności związane z emocją, którą monitorujesz. Co się działo w Twoim życiu, z kim byłaś i jakiej sytuacji to dotyczyło. Ta świadomość pozwoli Tobie rozpoznać to jaki wpływ na Ciebie mają osoby, sytuacje i co możesz zrobić, aby lepiej się czuć.

Każdego dnia jedne krok.

Emocje, które zostały przez nas wyparte i których nie pozwalałyśmy sobie czuć przez lata mogą być trudne do poczucia. Namawiam Cię do tego, abyś nie poddawała się i starała się pracować z nimi codziennie. Nie myślę tu o godzinach pracy, wystarczy, że poświęcisz im kilka chwil w ciągu dnia. Z czasem odczujesz jak wiele korzyści płynie z tych małych działań. Pamiętaj też o tym, aby w trudnych momentach szukać wsparcia, czy w bliskich, przyjaciołach czy w terapii.

Ucz się wyrażania emocji w zdrowy sposób.

Kiedy nawiążesz głębszą relację z tym, co czujesz, nauczysz się nazywać emocje i śledzić, kolejnym krokiem jest nauka wyrażania ich. Im bardziej będziesz rozumieć to co czujesz, tym łatwiej będzie Tobie rozmawiać z bliskimi Ci osobami o tych odczuciach. Dzięki temu Wasza relacja będzie mieć szansę na pogłębienie i zrozumienie. Otwartość emocjonalna daje również szanse na otrzymanie od drugiej osoby wsparcia.

 

Zwracaj uwagę na swoje ciało.

Chciałabym, abyś zatrzymała na się na chwilę i zadało sobie pytanie. Kiedy zamkniesz oczy, przeskanuj proszę swoje ciało i zauważ, czy dochodzą do Ciebie jakiekolwiek odczucia z niego? Emocje są odczuwane w ciele dlatego tak ważna jest uważność i uczenie się wyłapywania sygnałów, które z niego dochodzą do nas. Skupienie na odczuciach z ciała może nam pomóc wyłapać to, co czujemy i jak wpływa na nas to co się dzieje w naszym życiu. Bardzo często złość odczuwamy gdzieś pomiędzy głową i klatką piersiową, natomiast strach jest odczuwany w naszym brzuchu i klatce piersiowej. Odczuwane emocje mogą spowodować, że będziemy czuć ciężar, pobudzenie, rozedrganie, mdłości.

 

 

Wilczyco zapraszam Cię do rozpoczęcia Twojej przygody z emocjami albo też kontynuacji podczas warsztatów Sekret Życia w Równowadze, które odbędą się w Warszawie – 24 października 2020. Jest to wyjątkowa okazja do wspólnej pracy.

 

Podczas warsztatów każda z uczestniczek ma szansę na podzielenie się swoimi doświadczeniami w bezpiecznej atmosferze i otrzymanie wsparcia i pomocy. Podczas warsztatów będziemy mówić o tym, co trzyma nas w potrzasku i nie pozwala skontaktować się z tym co czujemy. Nazwiemy mechanizmy i przeszkody, które stoją na drodze kontaktu z emocjami. Każda z uczestniczek nauczy się również tego, jak rozpoznawać emocje i nazywać je. Podczas warsztatów otrzymacie materiały i medytacje, które będą kierunkowskazem do pracy w domu i wsparciem w niej. Po to, aby pomóc sobie w pokonywaniu oporu jaki może pojawić się w tym procesie.

 

Jeżeli jesteś zainteresowana uczestnictwem w warsztatach Sekret Życia w Równowadze – Zapraszam Cię tutaj.

 

 

Nowa Ty

Wewnętrzne dziecko

 

Relacja z Wewnętrznym Dzieckiem dotyka każdego aspektu naszego życia.

 

Nasze wewnętrzne dziecko to część naszego umysłu, która przechowuje nasze emocjonalne doświadczenia z przeszłości, z naszego dzieciństwa. Jest to swego rodzaju soczewka przez, którą postrzegamy nasze codzienne doświadczenia. Te zranione części naszego umysłu mają wpływ na to jak widzimy te doświadczenia i jak je interpretujemy. To co dzieje się w naszych relacjach z innymi ludźmi i nie tylko. Tak naprawdę relacja z Wewnętrznym Dzieckiem może mieć wpływ na nasze wybory oraz każdy inny aspekt naszego życia, nawet na sposób w jaki wychowujemy swoje dzieci.

 

Podczas mojej własnej pracy początkowo było mi trudno zobaczyć to jak ogromny wpływ ma na mnie ta zraniona część mojego umysłu oraz to jak bardzo determinuje moje dorosłe życie. Nie rozumiałam tego i nie chciałam tego rozumieć. Z czasem oswajałam się z tym i otwierałam na to doświadczenie.

 

Zanim powiem Ci więcej jak Twoja relacja z Wewnętrznym Dzieckiem wpływa na Twój związek, komunikację, pracę oraz Twoje emocjonalne i fizyczne zdrowie, powiem Ci więcej o tym, czym jest Wewnętrzne Dziecko.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko to nasza wrażliwość. Otwierając się na nasze przeżycia z dzieciństwa i na towarzyszące im emocje otwieramy się na całe spektrum emocji, które blokowałyśmy nie chcąc czuć swoich przeszłych doświadczeń. Wchodząc w te doświadczenia uwalniamy niesamowitą energię emocjonalną, wrażliwość i bardzo często cierpienie, bezsilność oraz brak nadziei.

 

Ten potencjał jest nam niezbędny do tego, abyśmy poznały swoje ja, wnętrze, intuicję, emocje i potrzeby. Jednak to nie wszystko.

 

Pozwolenie sobie na przywrócenie swobodnego przepływu emocji pozwala nam spojrzeć na to jakie naprawdę jest nasze życie oraz czy kierunek, który obrałyśmy jest nasz. Co więcej, czy wynika z naszych doświadczeń z dzieciństwa i ran jakie pozostawiły po sobie?

 

Opiekując się naszym Wewnętrznym Dzieckiem i całym naszym emocjonalnym doświadczeniem z dzieciństwa odkrywamy naszą autentyczność i stajemy się bardzo świadome siebie. Jest to również niesamowicie leczący proces, który doprowadza nas do poczucia równowagi i szczęścia ponieważ na ten drodze odkrywamy również jak ważne jest przebudzenie w nas samo-współczucia do siebie po to, aby nasze Wewnętrzne Dziecko poczuło, że ma rodzica i opiekuna, którego zawsze mu brakowało i za którym tak tęskniło. Wraz z budowaniem tego rodzica w nas, czujemy się coraz bardziej akceptowane, wspierane i widziane.

Wracając do tego, co dzieje się w naszym życiu jeżeli nasze Wewnętrzne Dziecko jest samotne i straumatyzowane…

 

Wyobraź sobie dziecko roczne, 2 letnie, 5 letnie, które jest odrzucane i które płacze w samotności albo nie płacze tylko przełyka to, co czuje ponieważ tak bardzo boi się kary i krzyku. Albo też 9 latka, który boi się powrotu do domu ponieważ dostała „złą”ocenę. Dzieci, którym brakuje uwagi, które czują się nieakceptowane i nieważne wypracowują wiele różnych mechanizmów i schematów zachowań po to, aby zdobyć miłość.

 

Zastanów się proszę, czy jako dorosła kobieta zachowywałaś się agresywnie, w sytuacjach w których wcale nie było to konieczne albo zanosiłaś się płaczem? A może broniłaś się z całych sił próbując udowodnić swoją wartość?

 

Takie zachowania, które często prowadzą do dalszych problemów i perturbacji to może być Twoje Wewnętrzne Dziecko, które nadal nie jest widziane i słyszane. To Twoje Wewnętrzne Dziecko, którego potrzeby są pomijane i nieważne. To krzyk:

 

Spójrz wreszcie na mnie!

Przytul mnie!

Kochaj mnie!

Ochroń mnie!

Przestań mnie ranić!

Chcę odpoczynku!

 

Im dłużej pomijamy siebie i potrzeby zranionego i niekochanego Wewnętrznego Dziecka tym ono głośniej tupie i krzyczy. Co manifestuje się w naszym życiu, jako problemy natury psychologicznej, fizycznej, finansowej, emocjonalnej i może dotykać każdego aspektu naszego życia.

 

Wiele razy podejmowałam temat miłości do siebie na Wilczycy ponieważ dla kogoś kto nie doświadczył miłości ze strony rodziców trudnością jest ustalenie tego, czym jest miłość do siebie. Dostrzeganie potrzeb Wewnętrznego Dziecka jest dobrym początkiem. Stworzyłam medytację, która wesprze Cię w pracy z Wewnętrznym Dzieckiem.

 

Tak naprawdę potrzeby dorosłego i dziecka są bardzo podobne, ponieważ każdy z nas potrzebuje: odpoczynku, zrozumienia, akceptacji, radości, delikatności, zainteresowania, podziwu. Wprowadzenie do naszego życia tych rzeczy spowoduje wiele zmian.

Nasze dzieciństwo to jeden z aspektów naszego Wewnętrznego Dziecka. Jesteśmy gotowe na zmianę tego w momencie, kiedy wchodzimy w dorosłość ponieważ to daje nam możliwość stania się naszym Wewnętrznym Rodzicem.

Nasze Wewnętrzne dziecko to również ta część nas, która jest niewinna, wrażliwa i delikatna. Naszym zadaniem jest uhonorowanie tej naszej części naszej osobowości i jej delikatności nawet w trudnych sytuacjach życiowych, w których potrzebujemy być zdecydowane i asertywne.

Zacznij rozmawiać ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem.

Wprowadź tą praktykę do swojej codzienności. Znajdź dla siebie kilka minut w odosobnieniu i spokoju. Zamknij oczy. Pozwól, aby Twoje Wewnętrzne Dziecko pojawiło się obok Ciebie, nie musi być tak, że będziesz widzieć fizyczną postać, możesz tylko czuć jego obecność.

 

  • Zapytaj o to ile ma lat?
  • Czego potrzebuje?
  • Co chciałoby usłyszeć od Ciebie?
  • Jakiego wsparcia potrzebuje?

 

Jeżeli Twoje Wewnętrzne Dziecko będzie oddalone i niepewne Twojego zaangażowania daj mu czas. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy w dzieciństwie oraz dorosłości doświadczyłyśmy traumy i toksycznych relacji.

 

Potrzeby Wewnętrznego Dziecka to nie prostolinijne podpowiedzi naszego umysłu, to potrzeby związane z uczuciami z potrzebami serca – potrzeba bliskości, ciepła, kontaktu z naturą, odpoczynku i relaksu. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje miłości, troski, akceptacji i bliskości.

Potrzebuje również naszej uwagi i uważności na te wewnętrzne potrzeby i zapewnień o podjęciu prób sprostania tej roli rodzica i opiekuna, który będzie stał na straży i pilnował, aby te potrzeby były doglądane. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje rodzica, który kocha. Zdaję sobie sprawę, że często wątpimy w nasze możliwości pokochanie tego dziecka i dania mu zdrowej miłości jednak pracując nad sobą otwieramy w sobie tą wrażliwość, która jest potrzebna, nawet jeżeli same jej nie dostałyśmy od naszych rodziców.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje słyszeć nasze słowa:

 

Kocham Cię,

Uwielbiam Cię,

Ochronię Cię,

Jestem przy Tobie

Wspieram Cię

 

Każde nasze działanie, które wspiera naszą wrażliwość i pozwala jej się rozwijać i kwitnąć przyniesie nam przemianę.Troska o nasze Wewnętrzne Dziecko powoduje, że stajemy się dorosłe i dojrzałe tym samym nasz świat zewnętrzny odzwierciedla tą naszą wewnętrzną zmianę. Widzimy to w tym, że spędzamy czas z ludźmi, którzy nas cenią i odwzajemniają nasze starania, dążymy do zaspokojenia naszych potrzeb bez poczucia winy i wstydu, mamy przestrzeń na pracę i odpoczynek.

 

Mam nadzieję, że moje słowa skłonią Cię do przemyśleń i będą dla Ciebie inspiracją do zmiany! A może jesteś już na tej drodze i to czego potrzebujesz to motywacja. Jeżeli jedna z tych opcji przemawia do Ciebie zapraszam Cię do przestrzeni, która będzie inspiracją i wsparciem – Wilcze Stado rusza 7 czerwca.

 

Zapraszam <3

 

Nowa Ty

Zaopiekuj się sobą

Dorastając w dysfunkcyjnym domu od początku uczymy się, że nasze potrzeby i nasz dobrostan nie są priorytetem lub wręcz nie istnieją. To powoduje, że zakorzenia się w nas głębokie przekonanie, które uniemożliwia nam koncentrację na naszych potrzebach w dorosłości. Ten stan jest dla nas bardzo wyniszczający ponieważ jako dorosłe kobiety nauczone pomijania siebie, nie realizujemy swoich potrzeb, a kiedy czasami to robimy, wtedy bardzo często pojawia się poczucie winy. Zdarza się też tak, że obarczamy nieświadomie innych realizacją tych potrzeb, czekając aż to czego pragniemy zostanie odgadnięte i zrealizowane.

 

Taka postawa doprowadza nas do stanu pełnego frustracji i niewyrażonego gniewu. Ponieważ realizacja potrzeb jest kluczowa dla człowieka i jego równowagi. 

 

Kiedy myślę o swoim dzieciństwie nie opuszcza mnie poczucie, że jedyny sposób na realizację tego co potrzebuję to „kombinowanie” ponieważ bezpośrednie wyrażenie moich pragnień spotykało się z pominięciem, odmową i w końcu z karą, jeżeli moja determinacja nie słabła. Jednocześnie matka, która była i jest dla dziecka wzorcem goniła za perfekcją pokazując światu swoją pracowitość i poświęcenie. Słyszałam również wieczną krytykę i zawstydzanie tych kobiet, które pozwalały sobie na dbanie o siebie.

 

Takie wzorce powodują, że wychodzisz z domu z przeświadczeniem, że wszechświat nie ma dla Ciebie zbyt wiele do zaoferowania.

 

Co jeszcze bardziej wzmacnia lęki i przekonanie, że nie zasługuję, że muszę udowodnić swoją wartość. Stąd jest w nas to dążenie do perfekcjonizmu, porównywania i pogoni za tym momentem szczęścia i pozwolenia na miłość.

Jeżeli masz świadomość tego co robisz, jak bardzo uciekasz od siebie i swoich pragnień możesz to zmienić. Świadomość jest podstawą do zmiany.

A zmianą tego stanu jest nauka skupienia się na sobie i stopniowe realizowanie potrzeb. Oczywiście, aby je zrealizować potrzebujesz wiedzieć jakie one są i to jest często problem ponieważ nie znając siebie i nie będąc ze sobą w kontakcie, nie wiemy czego potrzebujemy.

Aby zadbać o siebie potrzebujemy dać sobie to co nas karmi i wypełnia. Jeżeli nie wiesz czym jest to co Ciebie karmi bardzo ważne jest, abyś zaczęła sprawdzać i testować. Dała sobie przestrzeń do próbowania. Zacznij od drobiazgów, dzięki tym drobnym aktom zauważania siebie i skupienia na sobie będziesz przełamywać swoje przekonanie o tym, że nie zasługujesz. Co jest również niezmiernie ważne w tym procesie to kontakt z emocjami. Ponieważ to one pokażą Tobie te obszary w których czujesz się opuszczona i nieważna. Jednocześnie pozwolą Ci na spotkanie ze strachem i oporem jaki masz w sobie przed realizacją swoich potrzeb i zadbaniem o siebie.

 

Niektóre sposoby w jakie możesz zadbać o siebie:

 

  1. sen, odpoczynek, czas na pobycie ze sobą i refleksję, to również czas kiedy zwalniasz
  2. ruch, podejmowanie nowych działań związanych z Twoimi zainteresowaniami, słuchanie muzyki, czytanie, czy tworzenie
  3. otwartość na otrzymanie wsparcia i pomocy od innych ludzi
  4. zajęcia, które Cię inspirują i rozwijają

 

Dbanie o siebie daje poczucie siły i sprawczości, jednocześnie poznając swoje potrzeby, poznajemy siebie i tworzymy naszą prawdziwą tożsamość, której nie miałyśmy szansy stworzyć dorastając w dysfunkcyjnym domu.

 

Częścią tego procesu jak już pisałam jest również zmierzenie się z oporem i lękiem jaki nosimy w sobie przed realizacją siebie i pokazaniem siebie światu.

Ten lęk jest spowodowany tym, że nie czułaś się akceptowana i widziana w swoim dzieciństwie, co więcej, często próby pokazania siebie były karane.

Ta część Ciebie która boi się tego potrzebuje Twojego wsparcia, empatii i zrozumienia bez tego będzie jej trudno, będzie uciekać w mechanizmy obronne, które wypracowałaś latami.

Może uciekałaś się do powtarzania sobie, że to jak żyję jest wystarczające, że nie muszę mieć obfitości i komfortu wystarczy mi to co jest.

Nie znając siebie nie wiesz tak naprawdę jaka jesteś i czego potrzebujesz. Żyjesz według tego co zostało zakotwiczone w podświadomości.

Jeżeli chcesz sprawdzić, czy znasz siebie i swoje potrzeby odpowiedz na poniższe pytania:

 

  • Czy dajesz sobie przestrzeń w ciągu dnia do tego, aby pobyć ze sobą, wziąć ciepłą kąpiel, poświecić kilka minut na medytację i pisanie dziennika?
  • Czy dajesz sobie codziennie czas na pożywny posiłek, odpoczynek, spacer lub ćwiczenia?
  • Czy pytasz siebie w ciągu dnia – jak się czujesz, czego potrzebujesz?
  • Czy mówisz NIE kiedy tak czujesz, lub TAK kiedy chcesz czegoś?

 

Zbudowanie samoświadomości to proces, który potrzebuje Twojego zaangażowania, skupienia i codziennych kroków. Tak, zdaję sobie sprawę, że to może wywoływać niechęć i lawinę oporu. Byłam w tym miejscu w którym uważałam, że to nie jest odpowiedni moment, że niczego nie potrzebuję albo nie jestem w stanie nic z tym zrobić.

 

Moim rozwiązaniem była stopniowa zmiana, obiecanie sobie, że codziennie zrobię choć jeden mały krok w kierunku swojego wnętrza. Rok ma 365 dni, wyobraź sobie jak wiele możesz zmienić robiąc jeden krok. Nikt nie dokonał tej zmiany w ciągu chwili. Dając sobie wsparcie i ciepłe słowo zaczniesz inaczej patrzeć na siebie i swoje życie. Zaczniesz powoli doceniać to kim jesteś i widzieć, że zasługujesz na życie w którym Twoje potrzeby są ważne.

 

Jeżeli chcesz mieć wsparcie w budowaniu nowej postawy w stosunku do siebie i zmiany programowania z dzieciństwa zapraszam Cię do dołączenia do Wilczej społeczności. Wilcze Stado to platforma, na której znajdziesz narzędzia do pracy nad sobą i codzienną motywację i wsparcie. 

 

Szczęśliwy związek

Zdrowa relacja

 

Tworzenie relacji może być wyzwaniem po doświadczeniu dzieciństwa z dysfunkcyjnym rodzicem, niezależnie od tego, czy dysfunkcja była wywołana uzależnieniem, czy niedostępnością emocjonalną spowodowaną narcyzmem. Taki brak poczucia bezpieczeństwa i zaburzone wzorce bliskości powodują, że bardzo często wiążemy się z toksycznymi osobami. Wyzwaniem dla nas jest dostrzeżenie tego jakie programy, przekonania i schematy są w nas, które kształtują to jak funkcjonujemy i w jaki sposób wchodzimy w relację i w niej żyjemy.

Tworzenie relacji, szczególnie tej romantycznej związanej z bliskością emocjonalną i fizyczną jest czymś wspaniałym i jednocześnie czymś co wymaga od nas dużo pracy. Szczególnie, jeżeli środowisko, w którym dorastałaś było zaburzone. Aby taka relacja była dobra i dojrzała konieczne jest poznanie siebie i odbudowanie tego co zostało zniszczone w nas.

W zdrowej relacji oboje partnerów czuje się dobrze, co oczywiście nie oznacza, że nie ma w takiej relacji trudnych momentów i jest idyllicznie. Związek wymaga od obu stron pracy i zaangażowania, samo uczucie nie wystarczy jeżeli myślimy o stałej relacji. 

To co powala nam zbudować taką relację to miłość do siebie, dzięki czemu potrafimy stawiać granice, dbać o siebie i cenić swoją wartość.

 

Umiemy też otwarcie komunikować się z drugą osobą, mówić o tym co czujemy i jakie są nasze potrzeby. Jednocześnie mamy też przestrzeń do słuchania drugiej strony.

Jeżeli jesteśmy dojrzali nie ma w relacji oczekiwania „czytania w myślach”, czy zdań, które mają drugie dno albo są pasywno-agresywne.

Jeżeli w relacji jest przestrzeń do otwartości w przypadku problemów, przestrzeń do ich omawiania i wspólne poszukiwanie rozwiązań, wtedy między ludźmi buduje się zaufanie i relacja staje się silniejsza.

 

 

Szczerość to bardzo ważny element relacji. Otwartość dotycząca tego, co myślimy i czujemy jest podstawą do tego, aby w związku było zaufanie.

Kolejną ważną rzeczą jest czucie się dobrze z tym, że macie inne zdanie niż druga strona. Przyznam szczerze, że sprawiało mi to ogromną trudność i wymagało pracy z lękiem przed odrzuceniem, który jest tak żywy i silny po doświadczeniu dzieciństwa z toksycznym rodzicem.

 

Bardzo ważne jest wspieranie siebie wzajemnie, dawanie sobie zrozumienia w trudnych momentach, stania za sobą w kryzysie i świętowania kiedy przychodzi sukces.
Gotowość do przeproszenia i wzięcia odpowiedzialności za popełnioną błąd, za zranienie drugiej osoby. I gotowość do zmiany zachowania.

 

Wiem, że wiele z Was było w toksycznych relacjach i to o czym piszę dzisiaj i mówię w nagraniu, nigdy nie było lub nie jest częścią relacji. Rozumiem to, sama uczyłam się i uczę tego jak być w relacji sobą i dbać o siebie i partnera.

To co mi pomaga i jest niezawodnym sposobem na sprawdzenie tego, co się dzieje, są emocje. To one są niezastąpionym drogowskazem i wskaźnikiem tego w jakiej relacji jestem. Czy to zdrowa relacja, czy toksyczna. Jeżeli czujesz, że nie masz kontaktu z emocjami i nie potrafisz odróżnić głosu intuicji i programowania z dzieciństwa możesz skorzystać z kursu online “Poznaj swoje emocje, Sekret Życia w Równowadze”

 

Chciałabym jeszcze powiedzieć Tobie coś czego potrzebowałam się nauczyć i zrozumieć, aby poczuć radość z bliskości. Po doświadczaniu dzieciństwa, w którym przez większość czasu czułam się zagubiona i nieszczęśliwa wierzyłam, że niczym księżniczka z bajki znajdę swojego wymarzonego partnera i będziemy żyli na zawsze w szczęściu, o tak, bez wysiłku. To przekonanie powodowało, że tkwiłam w roli ofiary i bierności

 

Życzę Ci, abyś każdego dnia robiła krok ku sobie i swojemu nowemu życiu <3

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Współczucie

 

Dzisiaj chciałabym w Wami Wilczyce poruszyć temat współczucia, tego które dajemy sobie. Wielu z naszych rodziców nie było w stanie nas tego nauczyć ponieważ sami nie mieli go dla siebie. Byli dla nas, dzieci, krytyczni, oceniający, zimni, albo też obojętni. Jako dzieci nie słyszałyśmy ciepłych powitań i częstych zapewnień miłości, akceptacji i wsparcia. Dzieciństwo, w którym dominowało odrzucenie, buduje w nas rodzica, który jest mistrzem perfekcjonizmu i samo-krytyki.

 

Stajemy się wtedy dla siebie niesamowicie twarde i wymagające, obwiniamy się za każde nawet drobne potknięcie. Wymagamy od siebie doścignięcia ideału, który jest nie do osiągnięcia przez człowieka. Wraz z upływającymi latami doświadczamy coraz głębszej utraty wiary w siebie, w swój potencjał i stajemy w obliczu braku nadziei i rezygnacji. Widzimy w sobie to wszystko czym nie jesteśmy, jednocześnie nie widząc tego kim jesteśmy. Wyuczony przez lata schemat koncentracji na błędach i niedociągnięciach z pominięciem tego, co zostało zrobione doprowadzamy do perfekcji. Zawsze znajdziemy kogoś, kto zrobił coś lepiej.

 

Czy w tym szaleństwie można się zatrzymać? Czy jest sposób na to, aby zaprzestać przypinać sobie łatki „dobra”, „zła”? Znaleźć sposób na to, aby traktować siebie równie dobrze jak traktujemy i jak troszczymy się o nasze rodziny i przyjaciół?

 

Tym sposobem jest właśnie współczucie dane samej sobie. Pierwszym krokiem do samo-współczucia jest zatrzymanie się i zauważenie własnego cierpienia. Nie da się dopuścić do siebie własnego cierpienia bez wcześniejszego zauważenia go. Oczywiście wiele razy to cierpienie jest namacalne i widoczne od razu. Jednak w bardzo wielu przypadkach nie mamy świadomości tego, że cierpimy. Bardzo często pomijamy te chwile, kiedy ktoś powie nam coś niemiłego albo kiedy to my skrzywdzimy kogoś nieintencjonalnie albo pomylimy się po prostu. Nasz wewnętrzny krytyk, który nie umie nas inaczej traktować zaczyna wtedy zawstydzać i odrzucać, co prowadzi do naszego wewnętrznego cierpienia.

 

Badania pokazują, że samo-współczucie jest głównym składnikiem i drogą do emocjonalnego dobrostanu i zadowolenia z życia. Poprzez danie sobie bezwarunkowej dobroci i otuchy w codzienności i różnorodności doświadczeń życiowych ochraniamy się przed wchodzeniem w destrukcyjne schematy oparte na lęku, negatywnej postawie względem siebie i izolacji. Samo-współczucie wzmacnia i rozwija w nas pozytywny stan umysłu, taki jak poczucie szczęścia i optymizm.

 

Dzięki temu kwitniemy i doceniamy piękno i bogactwo życia nawet w trudnych momentach. Umiejętność wyciszania naszego pobudzonego umysłu poprzez samo-współczucie pozwala nam na poszerzenie naszego widzenia, co prowadzi nas do wybierania tych ścieżek i rozwiązań, które prowadzą nas w kierunku radości, a nie kolejnych trudnych doświadczeń.

Samo-współczucie pozwala nam na stworzenie w naszym wnętrzu przestrzeni, która oddziela nas od oceny i krytyki. Dzięki czemu przestajemy zadawać sobie pytania:

 

Czy jestem wystarczająco dobra?

Czy jestem tak dobra jak inni?

 

Mamy wtedy w sobie wszystko aby dać sobie wspierającą troskę i ciepło, których bardzo potrzebujemy i pragniemy.
Nasze własne ciepło skierowane do naszego wnętrza i akceptacja naszej nieidealnej ludzkiej natury powodują, że czujemy się coraz bezpieczniej i wzrasta w nas życie. To jest nasza droga do siebie, do tego kim jesteśmy na prawdę, a nie kłamstwami, w które uwierzyłyśmy. 

 

Samo-współczucie to swego rodzaju magia, której pozwalamy zagościć w naszym życiu. Dzięki czemu nasze szare ściany i kąty nabierają wyrazu i stają się piękne i pełne życia, a smutek powoli odpuszcza i pozwala radości dodać lekkości do naszej codzienności.

Toksyczne dzieciństwo

Dysfunkcyjne dzieciństwo

 

Słowem powiedzianym w odpowiednim momencie,
można zabić lub upokorzyć,
nie brudząc sobie rąk.
Pierre Desproges

 

Dorastając w domu, w którym empatia i wrażliwość na dziecko były nieobecne powoduje, że nasze ciała gromadzą niewidoczne rany. Doświadczając braku miłości, akceptacji i bezpieczeństwa nie budujemy samoświadomości, tożsamości, ani poczucia wartości, nie widzimy siebie jako kogoś kto ma prawo do szczęścia. Każdy nasz dzień to próba udowodnienia sobie i światu swojej wartości i zasługiwania.

 

Takie życie to zabójczy wyścig, który dla wielu osób kończy się próbą samobójczą, chorobą, nałogiem. Takie życie to ciągłe spotykanie się z samo-rozczarowaniem, samo-odrzuceniem i samo-zniesmaczeniem, które odzwierciedla nasze otoczenie przysyłając ludzi i zdarzenia, które nam to potwierdzą.

 

Przez lata szukałam rozwiązania tych problemów. Wyczerpujące poszukiwanie swojej wartości w zewnętrznych rzeczach i sukcesach. Jednak żadna z tych rzeczy nie spowodowała, że zaznałam spokoju, ponieważ zawsze pojawiał się ktoś kto był bliżej ideału, który sobie stworzyłam.

 

 


Lata dociskania siebie i braku miłości spowodowały, że czułam się coraz gorzej i znalezienie ulgi było coraz bardziej skomplikowane. Środowisko, w którym funkcjonowałam utwierdzało mnie w poczuciu, że to kim jestem to za mało, że powinnam bardziej się starać.

 

 

 

Takie środowisko powoduje, że obieramy strategię przetrwania. Jesteśmy jak zastraszone zwierzę wypatrujące zagrożenia. Funkcjonujemy tylko po to, aby przetrwać kolejny dzień i nie doznać bólu odrzucenia. Nasz wybór nie determinuje to czego potrzebujemy, czego pragniemy i co nam się podoba. Wybieramy to co przyniesie mniejszy ból. Nie idziemy wtedy w kierunku radości tylko zawsze w kierunku bólu, straty mniejszej lub większej. Uświadomienie sobie tej prawdy o moim życiu przyniosło wiele bólu i wiele łez.

 

Ta świadomość doprowadziła mnie do tego, że przeszłam żałobę nad tym, co nie było częścią mojego życia i nie będzie. Ta świadomości przyniosła za sobą kolejną. Zrozumiałam, że dziś tylko ja mogę zmienić bieg mojego życia. Tylko ja mogę spowodować, że przestanę unikać bólu, a zacznę poszukiwać szczęścia i miłości pomimo strachu, który przepełniał moje ciało.

 

 

Zaczęłam ten proces od codziennego poznawania tego co czuję. Sumiennego wsłuchiwania się w ciało i zapisywania odczuć w dzienniku. Rozpoczęłam naukę dostrzegania swoich uczuć, pozwalania sobie na nie i radzenia sobie z nimi. Powoli uczyłam się komunikować co czuję innym i stać przy sobie nawet gdy inni nie zgadzali się z moimi słowami.

 

Zdrowa relacja z tym, co czuję powoduje, że wiem Kim Jestem w co Wierzę, co Lubię, czego Chcę!

 

Jeżeli borykasz się z podobnymi problemami z którymi sama się borykałam. Jeżeli chcesz poczuć upragniony spokój i zrozumienie Zapraszam Cię na Warsztaty Sekret Życia w Równowadze oraz na Spotkania.

 

Szczegółowy plan Warsztatów znajdziesz w Wydarzeniach na FB oraz na mojej stronie w zakładce Sklep.

Zapraszam!

Terminy Warsztatów

Poznań 27 października 2018
Warszawa 17 listopada 2018
Trójmiasto 12 stycznia 2019

Terminy spotkań

Warszawa 12 października 2018
Trójmiasto 24 października

Toksyczne związki

Droga do Siebie

 

Dochodząc do siebie po rozwodzie i po procesie otwierania oczu bardzo często zadawałam sobie pytanie:

 

Jak można świadomie krzywdzić osobę, którą się kocha?

Była to najtrudniejsza prawda do zrozumienia w moim życiu. Ponieważ dotyczyła zarówno mojego małżeństwa jak i mojego rodzica oraz rodzeństwa. Dotyczyła mojej dotychczasowej podstawy, na której zbudowałam swoje życie.

 

Rodzicielstwo i małżeństwo powinno być oparte jest na miłości, szacunku i wsparciu. Kiedy zaczynamy dopuszczać prawdę o relacjach narcystycznych w naszym życiu czujemy ogromny ból i zagubienie.

Często myślimy o tym jak mogliśmy do tego dopuścić i nie zauważyć oraz o tym, co zrobić, aby nigdy już tego nie powtórzyć.

 

Proces leczenia po wyjściu z relacji z osobą narcystyczną dotyka wielu sfer: emocjonalnej, duchowej, psychologicznej, fizycznej, finansowej, czasami dotyczy to również molestowania seksualne. Jest w nim wiele warstw, które odkrywamy, w miarę jak wzrastamy w siłę i zyskujemy poczucie bezpieczeństwa.

 

Aby wyzdrowieć i zbudować swoją tożsamość potrzebujemy nauczyć się traktować siebie w nowy sposób. Wymaga to od nas codziennego zaangażowania w praktykę dbania o siebie oraz wytrwałości, cierpliwości i współczucia.

 

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele miłości i poświęcenia wymaga wyleczenie traumy, która funkcjonuje w rodzinie od pokoleń.

 

Zmianę możemy zacząć od Siebie, ucząc się miłości, empatii i zrozumienia dla Siebie. A przede wszystkim kontaktowania się z naszymi emocjami. Wtedy każdy dzień to kolejny krok, który zbliża Cię do Twojej prawdy i autentyczności.

 

Mam na dziś dla Was ćwiczenie, które jest jednym z małych kroków.

Początki po rozpadzie związku z osobą narcystyczną są bardzo trudne, często nie mamy siły na to, aby żyć. Wspierającym ćwiczeniem jest zapisywanie w dzienniku każdego dnia wieczorem 5 celów, które zrobisz zaraz po tym jak się przebudzisz takich jak np. mycie zębów, ubranie się, zjedzenie śniadania oraz 5 celów na cały dzień np. krótka medytacja, kontakt z moimi emocjami, kupię bukiet kwiatów dla siebie.

 

Jeżeli wersja z 5 celami jest dla Ciebie za trudna na dziś, zmniejsz proszę ich liczbę, zacznij od 3.
Niezmiernie ważne jest, abyś podziękowała sobie za tą pracę jaką wykonałaś pod koniec dnia. Ja robię to w ten sposób, że kładę rękę na moim sercu i wysyłam do siebie wdzięczność za kolejny dzień i kolejny mały krok ku Sobie.

 

To ćwiczenie może wydawać się banalnym jednak pomoże Tobie w wyjściu z zapętlonego myślenia o tym co się stało i analizowania tego w najdrobniejszych szczegółach. Nawet jeżeli wpiszesz na swojej liście najprostsze rzeczy, Twój umysł będzie skoncentrowany na wypełnieniu tych obowiązków, poczujesz, że podejmujesz decyzję i działasz. Z czasem dzięki temu ćwiczeniu zyskasz poczucie siły i sprawczości.

Powodzenia <3

 

P.S. Jeżeli potrzebujesz inspiracji i wsparcia w Twojej codziennej pracy – zapraszam Cię do Wilczego Stada – dołącz do innych Wilczyc i otrzymuj codzienną dawkę inspiracji w pracy nad sobą. 

 

Nowa Ty

Jestem… żałoba po toksycznej relacji

 

Jestem…. zbierając kawałki siebie po doświadczeniu życia z osobą narcystyczną mamy przed sobą wiele pracy. Ważne, aby zacząć od przejścia żałoby, która przechodzi przez sześć etapów akceptacja/zaprzeczenie/targowanie się/gniew/depresja.

 

Te etapy przeplatają się i są potrzebne do tego, aby podnieść się i rozpocząć proces separacji/indywiduacji, który prowadzi do odbudowania swojego prawdziwego JA.

 

Ćwiczeniem, które towarzyszyło mi na tamtym etapie było sporządzenie listy moich zalet i cech. Początkowo było to dla mnie bardzo trudne. Jednak z czasem dopisywałam kolejne rzeczy. Dzisiaj zapraszam Ciebie do tego ćwiczenia. Niezależnie od tego czy wychodzisz z relacji z toksycznym rodzicem czy żoną, mężem, partnerką czy partnerem a może przyjaciółką czy przyjacielem.

 

Znajdź sobie zaciszne miejsce, w którym będziesz mieć przestrzeń na bycie swobodną/swobodnym – kiedy robiłam to ćwiczenie pierwszy raz płakałam, ponieważ nie potrafiłam wykrztusić z siebie niczego pozytywnego o sobie.

 

Wykonując to ćwiczenie przyjrzyj się wszelkim negatywnym ocenom jakie wypływają z Twojego wnętrza. Każde takie zdanie jest przestrzenią do przytulenia siebie i dania sobie empatii, zapłakania nad tym jak surowo postrzegasz siebie i jakie wymagania sobie stawiasz jednocześnie nie widząc osiągnięć. Pozwól wtedy działać Twojemu wewnętrznemu rodzicowi, aby roztoczył nad Tobą opiekę.

 

Mam nadzieję, że to ćwiczenie zainspiruje Was do otoczenia siebie miłością i zrozumieniem <3

Foto:Unsplash

2018_07_30_Wiązania pourazowe
Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Wiązania pourazowe – zapętlenie w toksycznej relacji.

Poczułam silną potrzebę nagrania tego filmu, ponieważ wiem jak wiele wartości wniosła do mojego życia znajomość i świadomość tego terminu. Owszem przyniosło mi to wiele bólu, ale to był ból, który i tak był częścią mojego życia niezależnie od tego, czy chciałam na niego patrzeć czy też nie.

Dziś wiem, że życie w zaprzeczeniu było znacznie boleśniejsze, ponieważ nie było w nim miłości i empatii do mnie samej. Nie było w nim też nadziei na zmianę, tkwiłam w bezsilności.

Jeżeli jesteś w relacji z osobą toksyczną – wiązanie pourazowe jest częścią Twojego życia. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego i rozpoznanie problemu.

Dzięki temu, że jesteśmy obecni w naszym życiu, w naszej rzeczywistości jesteśmy w stanie poszukać wsparcia i pomocy po to, aby przerwać wiązania pourazowe i uwolnić się z toksycznej relacji.

Praca nad samoświadomością i troską o siebie pozwala nam na przecięcie tych wiązań, które trzymają nas w niewoli.

 

Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Rozwód

Wracam dziś do dnia, kiedy stanęłam za swoimi potrzebami w związku, w którym chciałam być szczęśliwa i spełniona. W sercu liczyłam na wspólną przemianę. Był to mój akt odwagi i zarazem desperacji. Byłam zdesperowana, ponieważ dotarłam do niemocy w sobie. Nie mogłam już więcej się starać, teraz ja potrzebowałam silnych ramion, które poniosą mnie i wesprą, dadzą zrozumienie, miłość i bezpieczeństwo.

Jednak ramiona zdecydowały inaczej, zaczęły pakować walizki. Usłyszałam stanowcze NIE na moją propozycję zmiany w dotychczas ustalonym porządku, na wejrzenie w głąb siebie i odnalezienie równowagi, partnerstwa.

Stało się, słowa się wylały, a za nimi było działanie. To, co spłynęło na mnie powaliło mnie na kolana. Czułam się jakbym leżała w kałuży czegoś, co nie pozwalało mi na ruch, umiałam tylko płakać. Żadnych rozwiązań, żadnych nadziei, czułam tylko stratę, porażkę i wstyd. Kilkanaście lat mojego życia straciło sens, cały wysiłek, uczucie, staranie leżało na dnie śmietnika.

Związek, który nie dał mi bezpieczeństwa, ponieważ jak lustro pokazywał mi to, co było w dzieciństwie, odgrywałam ten sam taniec. Potrzebuję Twojej miłości mamo a ty uciekasz, nie ma cię dla mnie, nie widzisz mnie. Jest tylko pustka. Zamiast spojrzeć w siebie odwracałam głowę i goniłam iluzję, goniłam matkę. Tak bardzo nie chciałam cierpieć, ale robiłam wszystko żeby cierpieć. W tej pogoni nie potrafiłam się zatrzymać i znaleźć źródła mojego smutku.

Podczas moich własnych narodzin wahałam się nie chciałam wyjść do świata, bo wiedziałam już, co się wydarzy przeczuwałam, że nie znajdę tam miłości i ciepła. Zawieszona podczas porodu, zawieszona w życiu. Niepotrafiąca podjąć decyzji, w którą stronę iść, najlepsza opcja to pozostać w łonie, zwinięta w kłębek, śpiąca i bezpieczna.

Wszechświat dał mi szansę konfrontacji z tym, czego nie chciałam widzieć. Nie miałam już możliwości powrotu czy ucieczki musiałam spotkać się z tym bólem. Wypróbowałam już wszystkie drogi na skróty, które działały na chwilę. A teraz stałam w tym po pachy, pełna lęku o życie. Myślę, że to, co było w tym cenne to bycie, po prostu czucie tego, co przychodziło, żadnego unikania tylko obecność. Płacz, nienawiść, wściekłość, bezsilność, smutek – karuzela. Wylewało się wiadrami, ja byłam. Czasami budziłam się w nocy przerażona, krzycząca, bliska obłędu – potrzebowałam siebie i swego miękkiego głosu, który rozumie i nie ocenia, który jest.

Zamknęłam się w domu, który dał mi poczucie bezpieczeństwa. Dlaczego uciekałam przed światem? Ponieważ wstydziłam się siebie. Wstydziłam się tego, że nie jestem grzeczna, że chcę czegoś innego niż mi wpojono, że chcę, tak po prostu być sobą. Dotychczas nie dawałam sobie prawa do mojego sposobu na życie. Myślałam, że ten, który dostałam od mamy i rodziny jest jedynym właściwym. Patrzyłam na kolorowych ludzi z zazdrością i tęsknotą w sercu, byli piękni, ale to nie dla mnie. Mój scenariusz został napisany – miałam być zwykła, grzeczna i standardowa, niełamiąca żadnych norm ogólnie przyjętych. Z podziwem patrzyłam na kobiety robiące karierę, szanujące się i spełniające marzenia -jak mnie to skręcało, wstydziłam się tego, że ja też tak chcę, że chcę biegać nago po łące z wiatrem we włosach, a zamiast tego miałam skrępowane ciało.

Działanie, powiedzenie “nie” temu, co było i otwarcie nowych możliwości nie dało mi wolności, ot tak. Przede mną była nauka akceptacji siebie, pokochania każdej mojej inności od narzuconych mi zasad. To było i jest moim największym życiowym wyzwaniem i jednocześnie kluczem do pełni i radości bycia.

Urodziłam się w rodzinie gdzie fasada jest podstawą bycia i ku zaskoczeniu odkryłam w sobie siłę, aby zburzyć ten mur i odkryć prawdę.

 

Nowa Ty

#16

W swoim otoczeniu spotkałam wiele osób, które zaprzeczają swojemu wewnętrznemu bólowi lub nie chcą go dotykać uważając, że on nie ma końca, że on pochłonie i nie pozwoli na normalne życie. Dostałam też kilka rad, że mam już przestać taplać się w smutku, bo to się nie skończy albo, że robię to, bo lubię być ofiarą i odgrywać w kółko to, co było.

Jest w tym wiele prawdy, tak może się stać, jeżeli nie ma ujścia dla tych emocji i pozostają w słowach, a nie są odczuwane w ciele. Wtedy żyjemy krzywdami doświadczonymi w przeszłości i reagujemy na to, co tu i teraz z perspektywy sytuacji, których doświadczyliśmy w przeszłości. Jednak w momencie, kiedy docieramy do bólu z przeszłości i pozwalamy sobie poczuć to, co wtedy się stało, puszczamy nasze hamulce pozwalamy sobie na krzyk, płacz i złość, której wtedy nie mogliśmy odczuć – te emocje zostają wyrażone i pozostaje tylko wspomnienie. To tak jakbyśmy uwalniali część siebie zamrożoną w przeszłości, dając jej pozwolenie na ekspresję – zwracamy ją sobie w teraźniejszości. Stajemy się pełnią – sobą.

Przytoczę cytat z książki „Narcyzm” Alexandra Lowen’a:

„Ja to funkcja żywotności ciała. Nie podlega ona świadomej kontroli. Świadomie można jedynie zmienić czyjś wygląd, a w rezultacie również czyjś obraz. To jednak ma zaledwie powierzchowny wpływ na osobowość – podobnie jak zmiana ubioru nie zmienia czyjegoś ciała. Dokonanie głębszej zmiany wymaga ekspresji stłumionych i wypartych uczuć. A do tego trzeba uwolnienia przewlekłych napięć mięśniowych blokujących czucie i uświadomienie sobie stłumionych wspomnień.”

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Narodziny

Zaciśnięta szczęki i brzuch to ja i moja prawda uwięziona w ciele. Chcę czasami ją wykrzyczeć w twarz mojej mamie, ale przypominam sobie, że to niszczy przede wszystkim mnie, sieje spustoszenie. Ona każdorazowo odsuwa mój krzyk od siebie i nie słyszy go. Powtarzając w kółko, że mi wybacza i że mnie kocha. A ja wciśnięta jeszcze bardziej w poczucie winy, nie rozumiem jak ona może w to wierzyć. Przecież ona NIE umie kochać, przecież robi to po to, aby zatkać mi usta i aby nasz wspólny taniec zależności wrócił do normy. Chce czerpać z mojego źródła i źródła moich dzieci, chce dostać życiodajnej energii miłości.

Droga do wolności to dla mnie odwaga stanięcia z tym, czego doświadczyłam twarzą w twarz i zobaczenie w tym sensu, przytulenie siebie, coś, co robi mądry rodzic swojemu płaczącemu dziecku.

Przypominam sobie moje dzieciństwo, młodość i dorosłość i dociera do mnie, że mama była obecna w każdym kawałku mojego życia.Wybierała mi ubrania. Wybierała mi fryzury. Wybierała mi przyjaciółki. Wybierała mi chłopaków. Wybierała mi szkoły. Wybierała mi zajęcia dodatkowe. Wybierała mi pracę. Wybierała mi męża. I nawet, jeżeli nie było jej fizycznie przy mnie, to, co zostało zasiane w dzieciństwie było tak silne, że trwało przez lata.

Byłam dotkliwie naznaczona wszystkim, co ONA aprobuje i lubi. Byłam naznaczona każdą jej preferencją. Nie pozostawiłam sobie przestrzeni na decyzje na określenie tego, kim jestem i czego chcę. Jako nastolatka umiałam jedynie pokazać przeciwieństwo tego, czego ona chce. Ale to przeciwieństwo nadal nie było mną było zaledwie BUNTEM przeciwko niej. I znowu moje życie kręciło się wokół niej.

Dopiero teraz, po tym jak zaleczyłam siebie widzę jak bardzo była obezna w moim życiu, jak bardzo moje decyzje były podszyte nią. Nawet, jeżeli podejmowałam swoje decyzje to i tak po jakimś czasie sabotowałam je, aby wrócić grzecznie do jej standardów.

Dlatego tak bardzo nienawidziłam, kiedy mówiła mi, że ładnie wyglądam, bo to oznaczało jedno! Córko jesteś ubrana i uczesana według moich standardów!!! A tego nie chciałam najbardziej na świecie.

Czułam względną akceptację do momentu, kiedy wiodłam życie zgodne z jej standardami i przekonaniami. Doskonale pamiętam, kiedy mając 32 lata zaczęłam medytować i chodzić na kursy i warsztaty, które wypuszczały moją świadomość z puszki. Fala jej niezadowolenia wylewała się coraz intensywniej. Jej działania stawały się coraz bardziej widoczne i agresywne. Chciała jednego, usunięcia osób, które według niej stanowiły zagrożenie i mojego powrotu do trybu “grzecznej dziewczynki”. Jednak ja byłam już w takim punkcie, z którego nie chciałam wrócić, byłam juz tak nieszczęśliwa, że dłużej nie mogłam tego ciągnąć, jednocześnie czułam powiew wolności na twarzy.

I tak przez lata nasz taniec się rozluźniał, a ja stawałam się coraz bardziej świadoma i widząca. Przygotowywałam się do tego, aby zacząć żyć samodzielnie, wolna od komentarzy i manipulacji.

Moja relacja miłosna bardzo mi w tym pomogła, wyciągnęła mój ból porzuconego dziecka. Teraz jestem gotowa być wdzięczna za lata spędzone razem i doświadczenia, które doprowadziły mnie do świadomości uzależnienia od mojej mamy i schematów, które stały za każdą moją relacją. To była moja odpowiedzialność, której za nic w świecie nie chciałam wziąć, wolałam być ofiarą, cierpiącą i bezwolną kobietą wykorzystywaną przez życie.

I właśnie moment, w którym zrozumiałam, że chcę tworzyć partnerski związek, pełen miłości i szacunku był dla mnie przełomem, ponieważ była to przestrzeń, w której tak dotychczas bliskie mi osoby mogły podjąć decyzję czy pozostają, czy nasza miłość jest na tyle silna, że chcą rozwijać ją bardziej chcą przerodzić ją w piękną relacje wspólnego zrozumienia, pokazania siebie i swoich ran, na połączenie serc. Wtedy poczułam pustkę i stanęłam sama ze sobą i swoim odwiecznym lękiem przed samotnością twarzą w twarz.

To był mroczny okres mierzenia się ze sobą, upadków i wzlotów i ponownego schodzenia jeszcze niżej w otchłań samotności, aż do symbolicznej śmierci wszystkiego, co dotychczas było dla mnie ważne. Po to, aby odrodzić się i zobaczyć siebie prawdziwą.

Nie wrócę już do szarpaniny, ciągłego proszenia o zmianę i ciągłego czekania na zmianę. Dziękuję za to, co dostałam, jestem wdzięczna. Rozumiem, że więcej nie będzie, że nie będzie sielanki i bezwarunkowej miłości rodzica. To umarło. Teraz to ja daję sobie tą sielankową rodzicielską miłość skrojoną idealnie dla mnie. Jednocześnie akceptuję w sobie to, że idę własną drogą, na której na ten moment nie ma miejsca na opiekę i spotkania z moją mamą. Kocham siebie za miłość i akceptację, jaką ofiarowałam sobie, za zwrócenie swojej duszy wolności, aby mogła pisać i wyrażać swoją mądrość i drogę w materii.

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Ja

Cała drżę z emocji, jest ich wiele więcej niż reakcji bliskich na moją prawdę. Właśnie minęły urodziny mojego syna i poczułam kolejną falę odrzucenia. Byli bliscy, ale nie z rodziny, były życzenia, ale nie od tych, z którymi związana jestem ciałem i krwią. Zamykam oczy i widzę ich jak stoją złowrogo patrzą na mnie, a ja jeszcze trochę przestraszona z moją prawdą na ustach. Tyle było tajemnic, tyle było smutku, tyle było niezrozumienia.

Co chcę powiedzieć?! Jest mi przykro, że nie ma Was obok mnie, jest mi bardzo przykro. Od urodzenia żyłam wizją wspaniałej rodziny, która kocha się pomimo różnic. Od zawsze płakałam na amerykańskich produkcjach familijnych, kiedy pokolenia siadają do wspólnego stołu. I o ironio!! Tworzę trzy osobową rodzinę, matka, córka i syn.

Tak, sama to sobie zrobiłam, zgadza się. To ja sama powiedziałam moim bliskim DOŚĆ. Nie chcę być traktowana jak głupia blond dziewczyna, mając 40 lat. Mam dość wyśmiewania, wchodzenia w moje życie, obgadywania i BRAKU EMPATII, mam dość sztucznych spotkań z przyklejonym uśmiechem. Dlaczego nie byłam akceptowalna – powodów było milion, bo za bardzo natchniona, bo za głupia albo za egzaltowana, bo nie pracuje, bo za mało zarabia, bo nie wie, co to życie. I tak akceptowałam to przez prawie czterdzieści lat. Aż tu spotkałam swoją świętą złość, potężną falę frustracji, nienawiść i złości. BASTAAAAAAA wykrzyczałam sobie i światu. Dziś jest ten dzień, kiedy pokaże siebie prawdziwą.

Ściągnęłam fartuszek prowincjonalnej gąski, to przecież nie ja. Jestem dobra, miłościwa i cierpliwa, ale tylko dla tych, którzy i dla mnie tacy są. Założyłam spodnie i glany, aby afirmować budzącą się siłę i przeklinam siarczyście, aby przełamać kolor włosów. Dlaczego to piszę, teraz, kiedy przekułam to w siłę, teraz, kiedy wypłakałam morze łez, podczas nieprzespanych nocy, teraz, kiedy wykrzyczałam całą frustrację?! Bo chcę powiedzieć swoją prawdę, bo nie chcę milczeć i udawać, że byłam szczęśliwa. Tak pogubiłam się, myślałam, że jak będę sprzedawać siebie to zasłużę na miłość, wierzyłam, że jak będę na każde zawołanie to będę ukochaną siostrą i ciocią i córką. Jednak moje ciało pokazało mi, że to nie ta droga prowadzi to spełnienia.

Spełnieniem jestem ja bez cenzury, spełnieniem jestem ja bez hamulca. A taka wersja mnie chce szczerych i swobodnych relacji, chce prawdy i miłości. Jest czasami bezkompromisowa i silna. I czasami odcina gangrenę, aby dać przestrzeń na nową relację, na nową miłość. Choć ta potrzebuje czasu, czasami bardzo dużo czasu. Jestem cierpliwa i pełna wiary, ale już nie naiwności!

Samotność to nie ja, mam bliskich, mam ramiona, na których płaczę, kiedy odkrywam wyspę smutku i strachu. Mam usta, które wspierają i mówią – dasz radę i jest ich coraz więcej.

Spełniam swoje marzenie o silnej i dojrzałej kobiecie we mnie. Przyglądam się sobie codziennie w lustrze i czasami nieśmiało wątpię, to na prawdę ja?! Zrozumiałam, że dojrzałość to wiele smaków od słodkości po gorycz. Zrozumiałam, że dojrzałość to bycie swoim rodzicem, który kocha i czule dba o swoje dziecko, ale również gorliwie dopinguje do pracy i stawia zadania. I jestem nim każdego dnia przełamując to, czego nauczyłam się w przeszłości, każdego dnia krok do przodu.